Zwiastuny porodu i rozpoznanie "wielkiego początku"

Elegancko, tak to można rodzić :stuck_out_tongue_winking_eye:

Teraz po czasie to też mi się wydaję szybko. Ale wtedy na porodówce wcale mi się tak szybko nie wydawało. Wtedy trwało to wieczność. Ale po porodzie nie czułam się zmęczona ani psychicznie ani fizycznie. Wiadomo, że organizm był zmęczony wysiłkiem i wyglądałam jak każda kobieta po porodzie. Ale nie czułam po sobie tego zmęczenia.

Ja jestem na końcu 34 tc i mam wrażenie, że brzuch się troszkę obniżył. Nie wiem czy to nie za wcześnie. W każdym razie biorę się za pakowanie torby do szpitala, bo sił ubywa i nie wiem jak później dam radę :slight_smile:

Położna, która prowadzi nasze zajęcia w szkole rodzenia proponuje spakować torbę w 35. tygodniu, zrobię to jednak wcześniej to obawiam się, że może braknąć mi sił, podobnie jak u Ciebie Agata.

Ja spakowalam po 36 tygodniu. Sil mialam dużo do końca. :wink:

Agniejeska to fajnie, że tak było. Ja mam gorsze i lepsze dni. Dziś mam ten gorszy i dlatego marudzę :slight_smile: ten brzuch troszkę mnie przestraszył, dodatkowo biegunki później dostałam, co też mnie zdziwiło… Także wolę się streszczyć z tą torbą, żeby nie było niespodzianki. Wracając do sił, to oczywiście też nie jest jakoś źle, bo codziennie śmigam na zakupy, sprzątam, piorę i gotuję. Niestety są rzeczy, które mnie zaczynają przerastać, np. długie kolejki w sklepach-nie wystoję, bo mi słabo. Wczoraj trzy podejścia do zakupu filetów w mięsnym miałam :slight_smile: udało mi się dziś poprać wszystkie rożki i kocyki, pieluszki itd. także w poniedziałek poprasuję, spakuję i będę spokojniejsza, żadne objawy kojarzące się ze zbliżającym terminem nie będą mi straszne :slight_smile:

Mama Gratki pewnie pakuję, jak tylko masz siły i czas, bo później to różnie bywa, po co się sresować :slight_smile:

Ja w pierwszej ciąży także miałam dużo sił do końca, nie to co teraz :stuck_out_tongue:

Zadbych zwiastunow porodu. Zawsze mi gin powtarzal ze jestesmy w czarnym lesie. Tydz po terminie dopoero mialam balonik ktory nic nie dal i 3oxy co mialam skurcze i 5cm rozwarcia i dalej sie nie ruszylo wiec lipa z naturalnym porodem :slight_smile:

Agata to ja dopiero na półmetku a dłuższe zakupy to dla mojego kręgosłupa już ogromne wyzwanie…

R.Krysia, miałam podobnie, żadnych zwiastunów, sygnałów zapowiadających, nic. Do samego końca mogłam chodzić, ćwiczyć i robić wszystko. Dopiero tydzień po terminie dostałam skierowanie, także na spokojnie do szpitala (ominęła mnie jazda na sygnale) i po kilku godzinach na oddziale zaczęła się bardzo nieśmiało, także na szczęście nie trzeba było porodu wywoływać, wszystko samo z siebie, fizjologicznie i na szczęście pod szpitalnym dachem, także dojście na salę porodową to było tylko przejście na piętro niżej.

Ja też kompletnie nic co by zapowiadało wylądowałam po terminie w szpitalu na wywołaniu balonik nic nie zdziałal oxy wielokrotnie podawana też nic nie zdzialala i żele nie żele różne metody w końcu 17 dni po terminie syn sam zdecydował się wyjsc.

Jak usłyszałam dzisiaj od lekarza, że mogę urodzić jutro, a mogę za 5 tygodni to się strasznie zdezorientowana poczułam. Mała bardzo napiera główką, mam ucisk na pęcherz, brzuch twardnieje coraz częściej, napina się i czuję ciągniecie od góry do dołu. Także u mnie jakieś objawy już są, ile będą trwały i jak się rozwijały, to już zagadka :slight_smile:

U mnie delikatne skurcze miałam cały dzień tak ogólnie, a w nocy się zaczęło i do rana urodziłam. I dobrze bo kolejnego dnia miałam mieć robioną próbę porodową, a tak to się samo zaczęło. Zresztą ja i tak nie chciałam długo leżeć w szpitalu przed porodem. W ogóle do szpitala nie chciałam iść dopiero jak się by zaczęło. Także dobrze, że po kilku godzinach pobytu w szpitalu się akcja porodowa zaczęła. I tak podczas ciąży się należałam w szpitalu to miałam dosyć tego leżenia.

Aisa jak rodzilas tyle po terminie to nie mialas za malo wod plodowych? I lozysko jeszcze bylo ok?
Agata a w ktorym jestes tygodniu?

Agniejeska 35 tc obecnie.

Wszystko widać na usg. Lekarz też może się pomylić o kilka dni z porodem. Po za tym jest to termin przybliżony, a nie ten który jest faktyczny. Jeżeli mowa o porodzie naturalnym.

Ja urodziłam 2 tyg przed terminem, a właśnie łożysko przestało być już tak wydolne i to prawdopodobnie przez to to zanikające tętno u córy.

Dla mnie dość bieżący temat więc podbijam w końcu 37 tydzień już :slight_smile: ja mam obawy, że nie rozpoznam, że to już. Odczuwam dość silne parcie na pęcherz, przedwczoraj mdłości mimo, że od jakiegoś czasu miałam z nimi spokój, ale doszłam do wniosku, że po prostu za mało zjadłam. Wody płodowe - czy będę wiedziała, że to właśnie to, z drugiej strony wiem , że wcale nie muszą odejść, kuzynka miała skurcze a w szpitalu ją przebijali. Brzuszek mam wysoko cały czas, przynajmniej ja nie widzę, żeby się obniżył, ale od kilku dni odczuwam takie delikatne bezbolesne pyk pyk pyk w równych odstępach i trwa kilka min. tak raz lub dwa dziennie, głównie w dolnej części brzucha z lewej strony choć z prawej chyba trochę też tak jak by regularnie ktoś od środka palcem mi pukał w skórę i nie są to ruchy dziecka bo te są dużo intensywniejsze - co to może być?

Wody jak odpłyną to się zorientujesz :slight_smile:
Chociaż mi za drugim razem poszły na raty, położna w szpitalu mi nie wierzyła, że poszły ale lekarka sprawdziła papierkiem lakmusowym i się okazało, że jednak tak. I za 10 minut już reszta wód i mega skurcze.
Tak więc jak coś poleci w większej ilości, niekoniecznie potop to możesz się spodziewać, że to już.

Agnieszka - jeśli chodzi o skurcze to w szpitalu moja położna nazwała je “bólami miesiączkowymi” i faktycznie jakbym miała opisać jak czułam skurcze to napisałabym, że to taki bardzo mocny ból miesiączkowy. Raczej nie da się tego przegapić:)