Żłobek,niania a może urlop wychowawczy?

Kasia wydaje mi się że wszędzie tak jest że pierwszeństwo mają samotne matki itp

Ja mieszkam w Katowicach i zapisałam mała do żłobka jak miała ok 2 miesiące, jest na liście 90,136 i 146 bo zapisna jest do 3, to jest jakieś nieporozumienie. 

Ja zapisałam synka zaraz po urodzeniu, bo od roku miał pójść. Dostał się trochę później bo nie miałam umowy o pracę. 

To z jednej strony jest zrozumiałe że samotne matki mają pierwszeństwo. niestety nimy tego nie kontroluje i kobiety w nieformalnych związkach mają możliwość zaznaczyć to we wniosku za co zyskują dodatkowe punkty, które decydują o kolejności przyjęć. 

W takich dużych aglomeracjach  jak Katowice zawsze był problem z przyjęciem dzieci do żłobka,niestety inne matki kombinują żeby tylko dziecko dostało się do żłobka a same potem nie pracują lub pracują w niepełnym wymiarze a tacy rodzice jak my nie mają możliwości oddania dziecka pod opiekę żłobka miejskiego.

Jezeli mama faktycznie jest samotnie wychowujaca lub ma problemy zeby utrzymac rodzine jak najbardziej jestem za tym aby miala pierwszenstwo zeby mogla isc do pracy itp. Ale nie rozumiem osob ktore poprostu z takich przywilejow korzystaja chodz im sie nie nalezy bo maja partnera ale sa w zwiazku nieformalnym i daja dzieciaki do zlobka bo chca miec chwile dla siebie isc do fryzierki makijazystki itp.

Musiałam wynająć na kilka miesięcy opiekunkę, żeby wrócić do pracy. Trochę mnie to kosztowało, ale potem już synek się dostał do żłobka. Niestety takie są zasady przyjmowania do żlobków. Wszystko teraz odbywa się komputerowo, przez internet i nie można liczyć na jakieś ulgi. 

U mnie nie ma żłobka, najbliższy jest około 15 km ode mnie. Ale nie wiem jakie tam są zasady. Wiem że ciężko się dostać. 

Starszego chciałam posłać od września do przedszkola, ale i tu problem bo w pierwszej kolejności przyjmują dzieci 3-letnie, jedno przedszkole jeżeli nie uzbiera pełnej grupy starszych dzieci to przyjmie też młodsze a inne już nie a co do młodszego to wszystkie żłobki u nas są prywatne a nie wiem czy uda mi się wrócić do pracy tam gdzie byłam czy gdzie indziej bo od porodu przejął mnie ZUS i nie wiem co będzie po zakończonym rodzicielskim 

Co Wy dziewczęta tak daleko Marcie do żłobków i przedszkoli? Mieszkacie na wioskach?

U mnie sa chyba dwa zlobki z tego co mi sie wydaje albo juz trzy. Ja sobie nie wyobrazam oddac takiego malucha do zlobka. Syna by jeszcze przyjeli ale corki juz nie bo nie beda zatrudniac dodatkowej osoby. Ale kazdy sobie radzi jak moze. Czasem dziadki opiekuja sie wnukami jak ktos ma taka mozliwosc. Dla mnie zlobek to ostatecznosc. Ale ja nie mam wyjscia i zajmuje sie dziecmi sama. Teraz sie smieje, ze siedze w domu i ratuje swiat. Juz mi i corce brakuje rehabilitacji. To nawet ja mialam sie do kogo odezwac, a nie jestem z rozmownych osob bardziej jestem zamknieta w sobie ale spedzajac czas z tymi samymi osobami czlowiek powoli sie otwiera. 

MNPB ja mieszkam w małym miasteczku i u nas jest jeden żłobek. Mam dość spory kawałek.

Mi szkoda tych maluszków. Nieraz teściowa widziała z okna co wyczyniają z nimi w prywatnym przedszkolu na podwórku ...

Mnie też szkoda mojego malucha więc zdecydowaliśmy ,że sobie po macierzyskimtakiego  znajdę coś  aby udało nam się zazębiać i na zmianę opiekować małą .Zobaczymy też jak będzie wyglądał rynek pracy za kilka miesięcy...

MNPB ja mam blisko ale nie posłałam do żłobka wolałam dłużej z córeczką zostać w domu

Koleżanki synek poszedł do zlobka od 12 miesiąca. Zlobek prywatny, malo nie kosztujee, ale mają system kamer że na smartfonie może mieć ciągle podglad co Maluch robi, małe grupy, jest bardzo zadowolona. Zauwazyla, że chlopiec jest bardziej kontaktowy, mniej się boi nowych rzeczy. Oczywiście infekcji lapie mnóstwo, ale to nieuniknione. 

Taki żłobek z kamerką online to dobra rzecz

MNPB tak, ja mieszkam na wsi i to jeszcze na totalnym odludziu :) oprócz mnie mieszają tu jeszcze cztery rodziny, ale mamy do siebie daleko :) 

Kverve to faktycznie kamery są dobrym rozwiązaniem, ale chyba dla rodziców niepracujących. Ja będąc w pracy nie moglabym sobie pozwolić na ciągłe zerkanie na telefon, wykonywane obowiązki wymagają skupienia.

U nas było przedszkole i przyznam że gdyby nie to że córka bardzo chciała do dzieci to bym się nie zgodziła bo i tak co 2 tyg chorowała, ja nie pracowałam więc nie miałam problemu ale myślę że jakbym pracowała to pracodawca mogły krzywo na mnie patrzeć..