Zero libido u faceta przed 30

to faceci są chyba tacy sami pod tym względem :rofl:

zastanawiało mnie zawsze jak by to wyglądało jak by mnieli rodzic ;p

Faceci często mdleją na sam widok porodu, a co dopiero gdyby mieli go przeżyć :smile: :rofl:

pierwsze miałam cc , ale drugie jak będzie naturalnie to na sile go zaciągnę ze sobą ;p

I bardzo dobrze :smiley:

Mój mąż jak tylko wszedł na salę, gdzie jescze tak naprawdę nic poza skurczami się nie działo, to musiał wyjść XD wyszedł na 10/20 minut i wrócił, bo zemdliło go w ogóle na sam zapach szpitala :sweat_smile:

1 polubienie

Skąd ja to znam, haha! :joy:

Ahhh ci mężczyźni… twardzi tylko do momentu wejścia na porodówkę :smile: :rofl:

Moj nie chcial byc przy porodzie i ja tez nie chcialam. Znaczy na te 1 etapy zeby trzymal za reke tak, ale nie chciałam zeby widzial jak wyglada final.
Pierwsza cesarka planowana i covid. Druga cesarka tez planowana i czekalismy na wolna sale na jednej z sal porodowych do sn. Moj maz o wszystko pytal, po co drabinka, po co ta szmata wisi xD
Jak na ktg wyszly mi skurcze porodowe a ja ich nie czulam to jeszcze byl luzik. Wiem ze gral sobie w gre xD ale jak mi odeszly wody to ja beczałam, z tego stresu, balam sie ze urodzę a wiedzialam ze mam bardzo cienka blizne i bardzo sie balam ze cos mi sie stanie. Na co moj maz : nie placz, przeciez jesteśmy w szpitalu

Dopiero chyba sie skapnal o powadze sytuacji jak mnie sadzali na wozek i biegly ze mna na operacyjna. Byl za drzwiami i czekal na maluszka.
Bardzo ale to bardzo cenie sobie ze mogl byc przy mnie do samego wklucia znieczulenia. Trzymac mnie za reke mowic do mnie. Jego obecnosc mnie uspokajala. Ale nigdy bym nie chciala zeby byl przy porodzie naturalnym na finisz.
Pomijam fakt ze moj maz wymiotuje na widok wlasnej krwi :rofl:

Mój o dziwo też słabnie na widok krwi itp, a przy porodzie uparł się, że chce być. Na początku bardzo protestowałam, a teraz po czasie stwierdzam, że gdyby nie on, to bym nie urodziła. O nic nie pytał, podawał wodę, trzymał za rękę i masował nóżki, bo miałam skurcze łydek :rofl::rofl::rofl: był do samego końca, później kangurował maleństwo jak ja jeszcze musiałam urodzić łożysko i czekać na zszycie :smiling_face:
Myślałam, że po takim widoku będzie miał jakieś obiekcje co do współżycia, aczkolwiek nie wpłynęło to ani trochę na to jak na mnie patrzy, ani jak ja się czuję w jego oczach :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Taak, wlasnie sie balam tego ze on za duzo zobaczy i juz nie bedzie mnie chcial…

1 polubienie

U nas zblokowało się w ciąży i nigdy nie wróciło.

ja bym chciała żeby był przy porodzie , żeby widział ile to kobieta musi przejść , oni myślą ze tylko oni maja ciężko w życiu

Wtedy może w końcu zrozumieliby, ile naprawdę musi przejść kobieta.

2 polubienia

Taka lekcja pokory dla każdego faceta

1 polubienie

Ja słyszałam od nauczyciela higieny żeby facet lepiej nie był przy porodzie bo czesto po tym wszystkim mają obrzydzenie i relacje miedzy nim a kobietą są gorsze ale coraz częściej słyszę że mężowie są przy porodach i wszystko jest ok :thinking: i myślę że to wszystko zależy chyba od mężczyzny.

Mysle ze zalezy od faceta moj maz byl przy dwoch porodach i nic mu nie zbrzydło :joy:

No myślę , że każdy facet inaczej :smiley: mojemu też nie zbrzydło

Szczerze, to gdyby mojego męża łapało obrzydzenie po porodzie i jego relacja w stosunku do mnie by się zmieniła, to nie byłby moim mężem. W końcu dziecko nie wzięło się z kapusty, umiał zrobić, kobieta nie ma wyboru, urodzić musi, a może potrzebować wsparcia właśnie męża, a nie np mamy.

Niektorzy faceci poprostu nie moga patrzec … rodzilam 3 razy i ani razu nie byl przy mnie chlopak bo poprostu nie chcial mowil ze nie ze nie m ciagnac tematu… dziwilam sie zawsze co go to tak brzydzi… jest mysliwym strzela patroszy wiec krew go nie brzydzi… i do dnia dzisiejszego nie chce mi powiedziec dlaczego nie chcial mowk tylko " poprostu nie chcialem". Rodzilam zawsze sama. Pierwsze dziecko to zawiozl mnie i siedzial na korytarzu te 30 min przy drugim to byl w pracy :see_no_evil: zawsze moim marzeniem bylo urodzic nikomu nic nie mowic i tylko wyslac zdjecie typu " Czesc tata juz jestem … " prawie sie udalo… spakowana szlam do samochodu ze skorczami co 8min i nagle moja mama podjechala :see_no_evil: i po niespodziance. Zawiozla mnie wysadzila pod szpitalem i odjechala bo covid i nie mogla wejsc a ja wchodzac na porodowke mialam tysiac telefonow czemu wczesniej nie powiedzialam :see_no_evil: a przy 3 to wgl bylo inaczek bo 2 tyg lezalam w szpitalu a jak rano dostalam skorcze to juz pisalam ze ma przyjezdzac bo lezalam w szpitalu oddalonym o 120km. I to bylo tak ze urodzilam w tym samym momencie jak wszedl do szpitala :see_no_evil:

1 polubienie