Zaczyna się!

No to prawda że przy pierwszej ciazy jest pod koniec spora panika. Ja tez przez skurcze przepowiadajace 2 razy stałam na ganku z walizka myśląc czy już jechac czy to nie to. Łatwo sie zafiksować.

Czy da się wyczuć? Ciężko tak stwierdzić, każda z nas jest inna. Najlepiej mieć wszystko popakowane do szpitala, wszystkie dokumenty, badania w jednym miejscu. W drugiej ciąży mój poród poszedł migiem. Rano wstałam, myślałam że boli mnie kręgosłup. Wypiłam kawę i powiedziałam partnerowi że chyba czas jechać do szpitala. Wsiedliśmy do samochodu, on już panikował bo zaczęły mi się skurcze. Do szpitala trafiłam już z 8 cm rozwarciem. Po godzinie już miałam córeczkę w ramionach. Proszę zachować spokój, nerwy nikomu nie pomagają i przede wszystkim się nie stresować.  Powodzenia 

Ja panikowalam od 6 miesiące chyba. Ale jak się zacznie to już wiadomo. Nie da się tego pomylić z niczym innym. Co prawda mi wody odeszły a potem skurcze tylko krzyżowe ale tak czy siak było wiadomo że to już.

Ja całą ciążę panikowałam że urodzę przed terminem a finalnie musieli mi wywoływać poród bo małej tak dobrze się siedziało w brzuchu hehe

Oj czkawki. Syn miał w pewnym momencie tak często że mnie już to męczyło. Naprawdę. A brzuch zaczął mi się stawiać w 30 tyg aż doszło do przedwczesnych skurczów. Ale to naprawdę już czułam że coś jest nie tak i pojechaliśmy do szpitala. Poszły kroplówki, zastrzyki, leki i wytrzymaliśmy do terminu. Aczkolwiek po drodze mieliśmy jeszcze dwie przymusowe wizyty. 

W moim przypadku dziecko miało swoje pory kiedy wariowało. I bardzo to kontrolowałam. Ale rzeczywiście nadszedł czas, że przestawał się ruszać i panikowałam. Wszystko wywoływało we mnie lęk. Nawet ktg wychodziło wątpliwe przez te ruchy. Ale ostatecznie wszystko było dobrze. Taka uroda dziecka. Miał mało miejsca. A sąsiadce obok na sali córka wariowała tak, że ktg nie nadążało pisać ruchów. To jeszcze bardziej mnie nakręcało. Dlatego zawsze będę zdania że jeżeli coś nas niepokoi należy to skontrolować i się uspokoić. 

Mój wariuje zazwyczaj przed spaniem 😂

U mnie też przed spaniem. Cały dzień jak chodzę i się ruszam to jest w miarę spokój, jak usiądę to już czuć kopniaki, ale jak się położę spać to już jest hardcore;)

Mój Mały akurat jak było KTG yo zawsze na tyle się ruszał że wychodziło ok ;)

Maziula u mnie też jak tak to na podtrzymaniu a jak czas na wyjście to oxy ;)  co do ktg u mnie młodsza za każdym razem spała przed badaniem w czasie jazdy zawsze się kręciła a potem zasypiała na badania;) ze starszą bywało różnie ;) co do płci to u młodszej długo nie miałam potwierdzenia że to dziewczynka chociaż sama tak czułam i w sumie miałam taką wewnętrzna pewność;D za każdym razem po wyjściu z gabinetu uświadamiałam sobie że nie spytałam o płeć;Dzawsze były inne pytania a raczej masa innych pytań;)

Mnie lekarz sam pytał czy chce poznać płeć lub czy już mówił jaka plec ;) sama nie pytałam;)

Ja o płeć pytałam non stop ginekolog od 3 miesiąca :P

Też nie pytałam lekarzy o płeć. Stwierdziłam, że sami powiedzą jak będą pewni. A w końcu wyszło na to, że szybciej miałam wynik mikromacierzy, więc już nie musiałam pytać.

W pierwszej ciąży każdy mi mówił, że porodu nie da się przegapić, że od razu się wie, że to już. Mnie od jakiegoś 7 miesiąca bardzo pobolewały plecy i biodra. Lekarz mówił, że wszystko okej i się nie przejmować, tylko odpoczywać ewentualnie lekko kołysać się na piłce, aby rozluźnić mięśnie. Mąż masował mi często plecy, a na ból bioder pomagało leżenie z ogromną poduszką między kolanami. 

 

U mnie było tak, że miałam jakieś tam lekkie skurcze, które nie pisały się na KTG. Na KTG byłam w piątek i nic nie zapowiadało porodu według lekarza i położnych, a w sobotę późnym wieczorem odeszły mi wody jak przekręcałam się na łóżku :D Lekko pobolewały mnie tego wieczoru plecy, ale to był taki sam ból jak ten przez minione 3 miesiące. Mąż akurat szykował mi ciepły termofor do snu, ale tego nie dokończył. Tego dnia w głowie miałam myśli, że może niedługo się coś zacznie, ale mimo to odejście wód bardzo mnie zaskoczyło! I mojego męża też :D Śmialiśmy się obydwoje, bo odchodzenie wód to tak specyficzne uczucie, że aż nie wiedziałam, czy ja siusiam czy to wody odpływają. Miałam skurcze co 7 minut, a niedługo potem regularne co 4 minuty. W szpitalu na KTG nic się nie pisało, zupełnie nic.. Zestresowałam się i po jakimś czasie skurcze całkowicie się wyciszyły. Całą noc nie mogłam spać. Rano wzięli mnie na porodówkę i podłączyli oxy. Ból i skurcze niesamowite, ale potrafiłam sobie z tym radzić. Przez cały dzień podawania oxy - rozwarcie 2,5cm i nieskracająca się szyjka nawet po zastrzyku w tyłek. U mnie skończyło się cesarką niestety stety. 

W moim przypadku ciężko było przewidzieć, że to już jeśli chodzi o skurcze, ale za to nie dało się nie zauważyć odejścia wód, bo chlusnęło ze mnie jak na filmach, naprawdę!

Nomike to też ciekawą historię masz.  Nie wiem jak wy ale ja cesarce nic nie umniejszam jako porodowi.  Wręcz przeciwnie. Też miałam tak przy drugim porodzie że na początku nie wiedziałam że rodze przez kilka godzin myślałam że stawiał mi się brzuch. A że zajmowałam się córka to też jakoś tak nie zastanawialam się nad tym...

Gdyby nie cesarka to wiele porodów kończyłoby się tragicznie jak w zamierzchłych czasach, więc bardzo dobrze, że jest taka opcja. 

nomike brzmi to strasznie bo niby się coś zaczęło, ale postępu brak. Tego się najbardziej boję za kazdym razem, że postęp będzie minimalny i długo będzie to trwało, albo w rezultacie będzie to tyle trwać, że i tak będzie musiała być CC po takich męczarniach 

To chyba najgorszy scenariusz, bo to trochę jak dwa porody w jednym. Też się bałam tego.

Tak, mnie też to zawsze przerażało, że można się męczyć SN kilkanaście godzin w bólach, a na koniec i tak CC i wtedy jeszcze ból po CC. To dokładnie, dwa porody w jednym:(..

Ja rodziłam przez ponad 24h. Równe 24h miałam regularne skurcze. Przy 9cm i kilku godzinach bez postępu i moim skrajnym wykończeniu, i braku postępu po oxy wykonano CC. A miałam już bóle parte, było ciężko ale wiecie co. Uśmiech dziecka pozwala o wszystkim zapomnieć. A dużo usłyszałam. Np. to : że możesz tu dziś umrzeć nikogo to nie interesuje ale masz urodzić to dziecko.. więc nie zaciekawie.