Ja osobiście mam naianie używaną, bez zbędnych dodatków, ale za to co dla mnie było istotne ma daleki zasięg. I gdy syn uśną mogłam spokojnie wyjść np. po jarzynki do ogródka, a że jest bardo czuła to nawet sygnalizuje gdy syn się poruszył. Moim zdaniem monitory oddechu są super, ale w przypadkach gdy dziecko cierpi np na bezdechy. Znowu te z kamerkami z wielu opinii wiem, że mają strasznie słaby zasięg.
Ja chciałam kupiwwc nianie. Alr pozniej stwierdzilam ze to bez sensu skoro mieszkam w 2 pokojowym mieszkaniu. Jak mala się obudzi to i tak uslysze.
To znaczy ja osobiście nie powiem nigdy , że niania czy monitor oddechu to zbędny wydatek, bo czyta się w wielu przypadkach, jak taki sprzęt uratował niejednemu dziecku życie. I wszystko, co gdzieś tam zwiększa u nas poczucie, że nasze dziecko jest bezpieczne nie jest nigdy zbędne. Mogę powiedzieć, że nie jest niezbędne aby bezproblemowo wychować maluszka, bo przecież nasze babcie i mamy nie miały takich rzeczy i sobie super radziły, chociaż też oczywiście zdarzały się przypadki niewyjaśnionej śmierci dziecka. Siostra moja też sobie poradziła bez problemu bez niani czy monitora. No ale zawsze to chciałoby się mieć, żeby w najgorszym przypadku nie mieć sobie nic do zrzucenia i nie obwiniac się, że się pożałowało kilkuset złotych. Wiem, że na bezdech narażone są najbardziej wcześniaki, bo mogą mieć nierozwinięty dostatecznie układ oddechowy, ale też coraz częściej słyszę o bezdechu jako o powikłaniu poszczepiennym. I nie wiem co o tym sądzić. Ale tak jak pisałam, jeśli zdecyduje się na taki sprzęt, to będzie to już po porodzie.
ja tez zastanawiam sie nad niania… zwlaszcza ze planujemy przeprowadzke do 2 poziomowego mieszkania… no i po doswiadczeniach, a bardziej meczarniach z recznym laktatorem z pierwszej ciazy, poważnie zastanawiam się nad porządnym elektrycznym tym razem, raz żeby się nie męczyć, a 2 żeby dzięki laktaorowi rozkręcać laktację i robić zapasy na wypadek gdybym chciała gdzieś wyjśc ze starszym dzieckiem…
Mi się najbardziej podoba tekst Kingi że mama to najlepszy monitor i niania elektroniczna w jednym. Ja kupiłam ten monitor ale jakoś na prawdę nie byłam w stanie wykrzesać siły i czasu żeby zagłębić się w instrukcję a przecież to istotne, żeby dobrze podłączyć itd. Jakoś nie żałuję że tak się stało a nie wiem czy faktycznie spałabym spokojniej i nie zaglądała co chwilę do małego.
Moja znajoma, też mama wcześniaka podobnie jak ja kupiła ten monitor i odesłała.
Na samym początku po powrocie ze szpitala mały trochę spał w wózku obok naszego łóżka i ja byłam tak zmęczona że nie słyszałam jak wstał w nocy i mąż się do niego obudził i zaczął przebierać pieluszkę a mały wcześniej płakał a ja nic, spałam jak kamień. Nie wiem jak by było z nianią gdyby mały spał u siebie w pokoju. Mimo że mieszkanie mam małe to myślę że jakby mały spał w drugim pokoju to pewnie ja bym nie słyszała dlatego śpi blisko i jakoś zawsze się budzę.
I monitor i niania trochę kosztują i każde ma na pewno swoje plusy. minusów ja nie widzę za bardzo jedynie warto rozważyć czy na pewno będzie potrzebny nam taki sprzęt. W moim przypadku spokojnie mogę się obejść.
Co do niani, to nawet czasem w 2pokojowym mieszkaniu się przyjade, Kiedy wychodzimy powiesić pranie, albo do skrzynki na listy ![]()
Jeszcze mam pytanie do mam mieszkających w blokach, kamienicach bez windy. Jak wyglądało u nich zejście ze schodów z wózkiem? My mieszkamy w kamienicy na 4 piętrze i niestety windy brak. Myślę o tym żeby kupić chustę i wtedy dziecko wezmę na piers i sprowadzę wózek. Mam zamiar kupić taki lekki aluminiowy z pompowanymi kołami, więc może dam radę. Bo wózka raczej na dole nie zostawię, sa drzwi niby na kod, ale wiosna czy latem, często są nie domykane. A wiem, że w okolicy niestety mieszka sporo osób, które mają "lepkie ręce " ![]()
Agata, wydaje mi się, że nie dasz rady mieć dziecka w chuście i jednocześnie nieść wózka, szczególnie noworodka czy małego niemowlaka, bo takiego maluszka mimo chusty czasem dobrze przytrzymać ręką. Moim zdaniem najlepiej najpierw znieść kółka, a potem gondolę z dzieckiem, ewentualnie zostawić na chwilę dziecko w łóżeczku i szybko znieść wózek na dół, choć to w sumie trochę ryzykowne, bo pewnie trochę czasu Ci zajmie zniesienie tego wózka aż z czwartego piętra.
Mariee jaj mam skrzynke w drzewach a pranie tez wieszam w mieszkaniu bo gdzie indziej nir mam jak. Agata ja mieszkam w kamienicy ale na 1 piętrze. (Tyle ze piętra są wysokie . Mieszkania po 3.5 m wysokości. ). I stwierdzilam ze wózek Bede zostawiala na klatce schodowej.mój maz bedzie wynosił a po pracy wnosił. U mnie na kamienicy są kamery wiec raczej kradzieże się nie zdarzają.
Ja mam zrobione sznurki za “balkonem” który jest umiejscowiony nad podwórkiem - trawą.
Do do wózka, ja w pierwszej ciąży kupiłam wózek który ważył chyba z 16 kg. Nie wiedziałam jeszcze w tedy, że będę mieszkała w bloku na trzecim piętrze. Znosiłam wózek na dół z dzieckiem w srodku, i za każdym razem myślałam że umrę.
Póżniej znosiłam co piętro, raz stelaż, raz gondole.
Na tym osiedlu strasznie kradli, nie było możliwości zostawienia stelażu na dole a gondoli na górze, byleby tylko z gondolą schodzić…
Teraz mieszkam gdzieś indziej, kupiłam lżejszy wózek (Mutsy Igo),
stelaż będę zostawiała na dole, a będę chodziła z samą gondolą.
Pamiętajmy, aby nie wychodzić z dzieckiem na dłuższe spacery w foteliku… nawet kiedy mieszkamy wysoko.
Ja przy pierwszym dziecku kupiłam dużo niepotrzebnych rzeczy, których prawie nie używałam, Korzystając ze swojego doświadczenie odradzam zakupy akcesoriów dla dziecka przed narodzinami. Sterylizator do butelek, proponuje kupić jak się okaże , że będzie konieczność karmienia butelką, wszelkiego rodzaju baldachimy pościągałam i schowałam do szafy. Ręczny laktator też okazał się zbędny, zdecydowanie lepszym zakupem był elektryczny. Zbędny u nas okazał się przewijak, bo dziecko przebierałam na łóżku, tak mi było wygodniej. Najbardziej nie żałuje zakupu kołyski bujanej przód- tył. U nas się sprawdziła. Polecam zakupy po narodzinach, bo wtedy będzie się okazywało jakie są potrzeby
Dobrym sposobem na wózek jest pozostawianie go w samochodzie. Wychodzisz z dzieckiem na rękach, w samochodzie wkladasz na chwile do fotelika. Montujesz wózek i wkladasz do niego dziecko. Tylko wiadomo trzeba mieć stały dostęp do jednego samochodu. A nie że mąż sie w niego wpakuje i pojedzie do pracy, a my zostajemy na lodzie:p co do niani to u nas okazała sie zbędna. Ale wiem, że sporo mam zachwala to urządzenie więc nie ma co tego zakupu przekreślac.
My niestety garażujemy auto 1 km od naszego miejsca zamieszkania, u rodziców mojego narzeczonego, bo każde z nas ma 15 min do pracy, mieszkamy w centrum miasta, wszędzie mamy blisko i auta używamy tylko na większe zakupy i jakieś wyjazdy. Na codzień nie jest nam potrzebne. Więc niestety nie będę mogła skorzystac z tej opcji M. Jacek, ale w sumie to byłby niezły pomysł, dla kogoś z autem stojącym przy bloku. Ostatecznie, jeśli mój pomysł z chustą będzie zbyt ciężki do realizacji, to będę ryzykować i zostawiać wózek na klatce i facet będzie go na noc wnosił i rano znosił, tak jak to agniejeska robiła. Lub też sam stelaż, a gondola z dzieckiem będzie znoszona, tak jak u Marie. Jakoś trzeba będzie sobie poradzić. Dzięki dziewczyny.
U mnie pomysł z samochode nie wypali. Mąż dojeżdża codziennie do pracy 30 kilometrów samochodem. A samochód mamy tylko jeden. Ja mieszkam na pierwszym piętrze i sama sobie wnoszę i znosze wózek jednocześnie z córką na rękach. Dla chcącego nic trudnego.
U mnie tez samochod odpada. Kamienica moja lezy w centrum przy glownej ulicy z 3 pasami w jrdna strone. Co orawda jeden pas sluzy jako parking ale znalezc tam miejsce graniczy z cudem. Takze zwxkle samochod mamy gdzies duzo dalej
Przy pierwszej córce nie miałam swojego samochodu. Wiec pomysł z autem lipa, męża nie było od 6-17, a więc byłabym jeszcze bardziej uwiązana ![]()
Teraz będę zostawiała w piwnicy.
ja osobiście polecam zostawiać na dole stelaż (przypinałam do rurki na zamkniecie takie do roweru) inaczej by ukradli , a chodziłam z gondolą
nie polecam wozić dziecka w nosidełku na stelażu a dużo kobiet przynajmniej w mojej okolicy tak robi ;/ Jeżeli rodzic na chwilę włoży dziecko do fotelika, to jest to w porządku, ale jeśli staje się to nawykiem i niemowlę spędza w ten sposób dużo czasu, to rodzic sam rozleniwia własne dziecko i zabiera mu możliwość trenowania tych aktywności, które są mu potrzebne do rozwoju. Leżąc a płasko w gondoli trudniej mu łapać się np za stópki , w foteliku zaś dziecko łatwo się obuwa i to ułatwia mu ruchy. Dlatego fotelik powinien być używany podczas jazdy samochodem, a z bujaczków i leżaczków powinno się korzystać z umiarem .
A do do niani to mnie zbędny zakup , no chyba że ma się duże mieszkanie i dziecko śpi w oddzielnym pokoju.
Strasznie Wam współczuję, jak nie macie windy i męczenie się z tym wózkiem. Dużo też zależy od bloku, mieszkańców i okolicy, czasami spokojnie wózki stoją na dole, nawet bez przypięć i jest ok, a czasami wystarczy raz zostawić i już ukradzione…
D.Głuszek to też jakiś pomysł z tym stelażem, ale np nasza gondola i tak jest duża i ciężka, więc zależy od rozmiarów i siły czy damy radę znieść… Co do wożenia dziecka w fotelikach to też jestem przeciwna. Co innego na zakupy, na chwilę itd, ale nie na spacer…
U nas niania to niezbędny gadżet z uwagi na piętrowy dom, w mieszkaniu myślę, że można sobie podarować…
Fajne i kompletne listy, ale ja bym je dość lock zredukowana. Jeśli o nas chodzi, to poduszka do karmienia była chybiony zakupem, podgrzewacz przydał się o ile będziesz karmić piersią - na sztucznym ci się do niczego nie przyda. Dla mnie obowiązkowym zakupem był laktator, ale to także zależy od tego czy i ile karmisz. Wkładka do wanienki również chybiony pomysl- nasza położna powiedziała ze to fajny gadżet na jeden raz, a potem siedlisko bakterii (wystarczy tetrowa pieluszka i maluszek się nie ślizga w wanience) i kazała wyrzucić.
Łóżeczko ok- choć my na pierwsze pół roku kupiliśmy kołyskę- i dla mnie to był strzał w 10-tke ![]()
Witarz, a po co podgrzewacz jak się karmi piersią? Chyba niechcący odwrotnie napisałas ![]()