Ojej to coś strasznego
Przykra historia ![]()
Dobrze że sięgnęłaś po fachową pomoc i to przetrwałas.
Oj
coś strasznego współczuję ci ![]()
Ja na szczęście nie miałam okazji być z maluszkami w szpitalu, ale nie wyobrażam sobie. Też bym pewnie długo przeżywała…
Ah ja byłam i wiem jakie to dla matki ciężkie
Ja również byłam w szpitalu z córką bardzo często , miała 2 miesiące i zachorowała na zapalenie płuc nie mogli wbić wenflonu takiej małej dzidzi to po wielu nie udanych próbach w końcu wbili jej się w główkę…ja płakałam razem z córką ![]()
Też nie dawno przez to przechodziłam , straszny widok ![]()
Masakra dlatego wiem co czuje każda mama będąca ze swoim dzieckiem w szpitalu, ja z moim pierwszym dzieckiem byłam w pierwszym roku jej życia z 4 razy jak dobrze pamiętam.
Czemu tak często? Mała tak często coś łapała? Czy np mieliście starsze dzieciątko które coś przynosiło?
Pytam z ciekawości ![]()
To była moja pierwsza córka i jak poszła pierwszy raz jak miała dwa i pół miesiąca do szpitala poprostu była niedoleczona po zapaleniu płuc , wypisali nas za szybko i po 3 dniach wróciliśmy z zapaleniem oskrzeli a potem za tydzień poszliśmy spowrotem z zapaleniem ucha… ja byłam wykończona pobytem w szpitalach w ciągu dwuch miesięcy byliśmy 3 razy w szpitalu ja myślałam że oszaleje później jak już miała ok8-9mies złapała rotawirusa i też byliśmy w szpitalu.
No to faktycznie dużo razy. Mój ani razu nie szczęście nie zachorował w pierwszym roku
pomimo że mąż przynosił kataru z pracy
Mój na szczęście to samo, a mąż był 3 razy przeziębiony i ja w sumie to samo. Nawet niedawno byłam chora i bałam się że zarażę synka, ale na szczęście udało się go nie zarazić.
@Mama03 wspolczuje wizyt w szpitalu, a to zapalenie płuc gdzieś złapała czy to po porodzie ?
No to ja miałam gigantyczny Katar z 2 miesiące temu od męża i pomimo że się opiekowałam małym i go karmiłam to na szczęście nie złapał. Myślę że dostał przeciwciała w moim mleku
Moja córka w pierwszym roku też tylko jakiś Katar miała raz czy dwa, natomiast teraz jak chodzi do żłobka to co przyniesie do domu, to zaraz ją mam albo mąż ![]()
![]()
Nooo i właśnie tego się obawiam najbardziej ![]()
Powiem ci że mieszkałam z moimi todzicami wtedy i córka urodziła się pod koniec listopada okres grzewczy w pełni a moi rodzice hajcowali …nie chcieli żeby zmarzło ja mówiłam że jest za ciepło w domu ale nie reagowali i wyszłam z nią na spacer i odeazu złapała ![]()
Biedna
kurcze to jednak to jest cala prawda ze lepiej jak jest za zimno niż za ciepło. Nasz synek urodził się pod koniec października i w domu mieliśmy koło 19-20 stopni.
To teraz u nas jak mieszkamy z mężem w mieszkaniu mąż ustawia na 21 stopni zimą i jest naprawdę super dzieci nie chorują mi tak .
Ja wolałam jak przyszła jesień i zima bo mogłam regulować ciepło a w lecie było ciepło i ciężej było schładzać mieszkanie jednak
Znam to, bo moja teściowa też mocniej grzała. Ja na szczęście zakręcałam grzejnik w pokoju lub otwierałam okna ![]()