Wpływ używek na przebieg ciąży

Aisa mnie na nabiał ciągnęło w pierwszej ciąży, a i teraz już na nowo ubóstwiam kakao i płatki z mlekiem :slight_smile:

Ja jadlam duzo owoców. Teraz tez jem . i będzie dziewczynka. A co do słodyczy to tylko kwasne zelki do mnie przemawiają. Chociaz nabiału tez sporo jem. Jedyne od czego mnie odrzuciło to mięso. Wogole może dla mnie nie istnieć. A kurczak to tak mi śmierdzi ze masakra.

Agniejeska u mnie identycznie! Owoce i owoce, obecnie mandarynki :smiley: Na poczatku ciazy miesa w ogole nie jadłam, jak robiłam kurczaka dla narzeczonego to miałam wrażenie, że gotuję padline :stuck_out_tongue:

O widzisz Lina. To możemy sobie piątkę przebić. Ja sie klocilam z przyjaciółka ze ma zepsutego kurczaka bo wlasnie mi taka padlina walil. :slight_smile:

Do tej pory czasami wyciagam mieso i sprawdzam 10razy date ważności bo mi śmierdzi, gorzej jakby faktycznie było zepsute a ja bym to zrzucila na te ciążowe smrody :smiley:

Jejku a ja nawet nie wiem co to znaczy zachcianki w ciąży, od niczego też mnie nie odrzuciło

To dla mnie i w jednej i w drugiej ciąży mięso śmierdzi i zawsze wołam męża czy to prawda. A jak nie ma go w domu to wyrzucam chociaż mąż Jeszcze nigdy nie powiedział że tak śmierdzi jednak wolę wyrzucić.
A w ciąży jednej i drugiej u mnie nabiał przede wszystkim no i owoce i zasada dzień bez słodyczy ro dzień stracony. A mam chłopca w domu i dziewczynę pod sercem. :slight_smile:

Mi mięso nie przeszkadzało w ogóle. Jednak odrzuciło mnie od słodyczy, ja przed i po ciąży byłam od nich uzależniona, tak przez te 9 m-cy mogły dla mnie nie istnieć.

Mięso w jednej i drugiej ciąży - ohyda, blee, fuj. Najlepiej to bym przez cały okres lodówki nie otwierała, bo mi nawet świeża wędlina śmierdzi. Owoce owszem, chyba teraz z dziewczynką to nawet więcej. Pod koniec ciąży z synkiem mogłam jeść tylko lody i ser żółty. Teraz jakiś zachcianek szczególnych nie mam, ale chętnie sięgam po słodycze, gdzie przy synku mogły dla mnie nie istnieć (oprócz oczywiście lodów).

Ja w pierwszej wcinałam ogórki kiszone, kiwi, pomarańcze, jabłka. Najlepszy był mój zestaw obiadowy :śledź z cebulką, ziemniaczki gotowane i do popicia sok pomarańczowy. A na deser 2 łyżki miodu. I co najlepsze żadnych reklamacji z żołądka nie było. Zwroty były za to soku marchwiowego i innych z dodatkiem marchwi. Pamietam jak wieczorem w czasie prysznica zachcialo mi sie snakow serowych(normalnie nie jadam ani chipsów ani snakow, bo nie lubie). Wytrzymałam do 6 rano i przed porannym autobusem do pracy kupilam paczuszke. Zachcianek potem więcej nie było. Urodziła się córcia.
Teraz na poczatku smierdziala mi nawet herbata z szafki. Jem tez duzo owoców: kiwi, jabłek, sok pomarańczowy mieszam z woda mineralna bo za mocny. Śledzik był kilka razy, miód tez ale jakos krótko. Innych zachcianek nie było i nie ma do dziś. A w brzuszku tym razem chłopiec.

Za alkoholem nie przepadam, papierosów nie palę (raz spróbowałam i nie widziałam w tym nic przyjemnego), więc nie miałam żadnych problemów z odstawieniem tych używek.

Ulka to u mnie tylko chodzi o surowe mięso i kurczaka w kazdej postaci. Za to wedlinki, pasztety, kielbaski pachną cudownie :smiley:

Mi wedliny tez smierdza. Chociaz teraz juz mniej niz wczesniej. Pasztet za to taki pieczony wciagam od razu:-)

Agniejeska u mnie pasztet pieczony i kiszony ogórek to jest przysmak

Mnie odrzucilo od kawy śmierdzialy mi fajki a oprócz tego wędliny mięsa śmierdzialy i chciało mi się pawia puscic jak poczułam zapach słodycze tal samo nie mogłam przełknąć na początku bo nie dobrze mi było jedynie lody przechodziły owoców też nie mogłam jedynie banana i kiwi mi smakowało czasem pomarańcz
Nabiał to było to ciągnęło mnie do tego
No i byłam w takim stanie że umiałam powiedzieć co kto ma w siatce do jedzenia albo co jadł czy palił i jakie perfumy używa miałam tak wyczulony węch że do sklepu normalnie wejść nie mogłam.bo kumulacja zapachów źle działała tzn pawia mi.się chciało puścić przez to bo czułam zapach mięsa i wędlin …

Aisa to mnie się to zmienia w trakcie ciąży wcześniej jadłam nabiał, teraz wędliny w pewnym momencie dzień bez jogurtu był dniem straconym :smiley: To jest chyba lwestia tego czego nasz organizm potrzebuje w danym momencie. Jak ja nie moglam patrzeć na mięso i po prostu go wtedy nie jadłam to każdy probowal mi na siłę wcisnąć, ze powinnam bo to niezdrowo dla ciąży zebym nie jadla mięsa. Konsultowałam to oczywiście z lekarzem bo tak mi gadali, że mnie przestraszyli i wlasnie p.doktor mi powiedziała, że absolutnie mam się nie zmuszać bo to da odwrotny efekt np.w postaci wymiotow.

Mi lekarka tez tak powiedziala. :-). Nie ma co sie zmuszac jesli nie wchodzi nam mieso. Zreszta teraz jestem w stanie cos miesnego zjesc.poczatek byl taki bezmiesny.

Agniejeska u mnie tez bylo tak na poczatku, teraz jem mieso ale po prostu w duzo mniejszej ilosci a czasami w ogóle i zjadam same “dodatki” :wink:

Ja jak zaszłam w ciążę nie mogłam patrzeć na śledzie choć przed ciąźą chętnie je jadłam :slight_smile:
Ogólnie dziwne zachcianki kobieta ciężarna potrafi mieć. Np potrafiłam zjeść sałate lodową z sokiem z jednej dużej cytryny :slight_smile:

Haha Kinga o takim połączeniu to nie słyszałam :smiley: