Dziewczyny nie piszę już tak często na forum bo złapałam “fuche” ale regularnie was czytam. Pracuje na telefon gdy jest potrzeba to idę. Jestem na garmażerce, tak sobie dorabiam i Jeszcze tego wszystkiego dobrze nie ogarnęłam:-)
Wiecie że moja mała nauczyła się w końcu normalnie spać (pfu pfu żeby nie zapeszyc) zasypia o 22 a budzi się o 9-10 z jedną Przerwa na mleczko a czasem i nie… Noo wkoncu ![]()
Małgosia super fotki, fajna rodzinka a twój synek ładny chłopak:-) taki ma sympatyczny wyraz twarzy ![]()
Jak czytałam o tobie to tak jakbym czytała o sobie
z tym że ja wszystko planuje, rozpisuje itp np na święta dużo wcześniej mam rozpisane co robię i w tabeli co ile potrzebuje a na lodówce co mam robić w poszczególnych dniach… Ale też uwielbiam pracę manualne. A prawdziwym muzeum moich prac jest pokój mojego synka gdzie nawet rolka po papierze toaletowym przybrała postać sowy i to nie jednej:-) uwielbiam wycinać, kolorowac, rysować. Kiedy jestem wkurzona a mam kolorowanki syna biorę kredki i koloruje… Wiem to dziecinne ale ja to kocham. Kiedyś też haftowałam ale teraz już nie mam na to czasu
Jajeczko zwolnij tempo bo naprawdę obrotna z ciebie dziewczyna ale w 36tyg musisz bardziej poświęcać się odpoczynkowi bo później nie będzie lepiej tylko gorzej.
Aga trzymam kciuki za sprzedaż mieszkania, będzie dobrze. Obi przeważnie chcą sami zdjęcia robić, wiedza co i jak podkreślić a co przytuszować.
Cześć dziewczyny u Nas dzisiaj piękna pogoda, pierwszy spacer bez czapy bo tak słonko grzało że żałowałam że nie ubrałam jej cieńszego płaszczyka, chociaż ta kurta jest wiosenna ale jest naprawdę ciepło:)
Gosia fajnie że to lubisz bo dzięki temu masz super możliwości:) Ja torcik zrobiłam prosty z wyglądu w smaku rewelacja ale talentu żadnego więc nawet nie próbowałam wprowadzać udziwnień bo źle by się to skończyło:)
To że jesteś optymistką to bardzo fajnie bo we wszystkim widzisz te dobre strony i cieszysz się życiem. Ja kiedyś byłam większą optymistką teraz bardziej realistką, mąż mnie sprowadza na ziemie:) on jest pesymistą więc moja rola w tym żeby jego nastroje poprawiać:) Do tego ma zapędy depresyjne po mamie i trochę się męczę wyciągając go z tych strasznych depresyjnych myśli i pewnie dlatego aktualnie bardziej ze mnie realistka:)
Co do ryzyka to mam to samo, mąż mnie namawia na otwarcie swojego biznesu a ja się tak strasznie boje że raczej nic z tego:) I też lubię mieć zaplanowane wszystko. Teraz o nowym domu już myślę żeby potem nie podejmować decyzji na szybko bo wiem że będę tego żałować:) co po kolei będziemy robić żeby to logicznie przemyśleć, zakupy też z listą:) Lubię planować wszystko, wtedy czuję się bezpieczniej.
Co do wyjazdu to koleżanka fakt zarobiła dużo pieniędzy ale ty wybrałaś miłość, i te dwa lata spędziłaś tu a wyjeżdżając może były by to stracone dwa lata bez miłości i tak dalej:) rozumiem Cię bo sama też bym nie wyjechała:) Kiedyś mąż mnie namawiał żebyśmy wyjechali do Niemiec to tydzień płakałam bo nie umiałam się rozstać z tym wszystkim, wyjechać i być tam bez znajomych, rodziny…
Co do ogłoszenia to macie racje zdjęcia są najważniejsze i czasem robią całą robotę, sama po sobie wiem że jak widzę piękne zdjęcia mieszkania to wyobrażam sobię już siebie w nim heheh a potem małe niedoróbki już są bez znaczenia albo wcale ich nie zauważam.
k. Sepilo fajnie że czasem tu wpadniesz mimo zajęć które masz, trzymam kciuki za fuchę, jeszcze chwilka i wszystko tam ogarniesz:) no i żeby małą spała dalej tak jak śpi a ty też odpoczniesz dzięki temu:)
Jejku tak wam zazdroszczę tych talentów manualnych:) dzieciaki mają z Wami świetną zabawę bo Wy to kochacie.
Słonecznej niedzieli kochane;)
Gosia na pewno wszystko fajnie się uda i tort będzie piękny. Nie ma się co stresować bo wszystko się uda. Moja koleżanka kupiła właśnie taką masę i wszystko nam wyszło idealnie chyba ze 3 lata temu więc nie ma co się niepotrzebnie stresować.
Gosia ja niestety jestem trochę beztalenciem w dziedzinie rysunków czy też prac manualnych, ale staram się zawsze jak mogę.
Aga mieszkanie sprzedacie szybciutko i będzie po kłopocie zostanie tylko urządzanie nowego domu. Zazwyczaj w biurach sami chcą zrobić zdjęcie bo ujmą jakąś perspektywę która dla nich okaże się najatrakcyjniejsza i łatwiej będzie sprzedać.
Ja dzisiaj też spacerowałam dużo bo ponad półtora godzinki. A Wiki jest cudowna.
Kasia faktycznie dawno się nie odzywałaś. Super że Małgosia w końcu śpi w nocy i Ty wysypiasz się z nią chociaż. Trochę to trwało u Ciebie ale w końcu się stało faktem. Kasia powodzenia w pracy ogarniesz wszystko szybko i będziesz częściej do nas zaglądać.
Ja chodzę na spacerki codziennie i korzystam z pięknego słoneczka. U mnie jutro zaczyna się 32 tydzień więc leci czas nie wiadomo kiedy. Muszę się brać pomału za pranie teraz jest ślicznie na dworze więc szybko poschnie zostanie mi prasowanie i zobaczę czy ewentualnie coś muszę dokupić.
Kasia Sepiolo gratulacje fuchy! Na pewno wszystko szybko załapiesz.
Miło słyszeć, że córcia pięknie przesypia noce. Oby tak dalej.
Hahah to widzisz rozumiemy się bez słów.
Jak będziesz miała chwilę to zajrzyj do nas koniecznie. Może zrób sobie takie postanowienie, że odwiedzisz Lovinki-ogólny chociaż raz w tygodniu i opowiesz co u Ciebie, męża i pociech. Super by było. ![]()
Aga, ale masz śliczną laleczkę! Nie mogę się napatrzeć na te jej urocze włoski. ![]()
Wiesz, na ogół staram się niczego nie żałować i tłumaczę sobie, że nic nie dzieje się bez przyczyny i tak musiało być.
A to miałaś w planach jakieś konkretne zajęcie, z którego mąż radził Ci rozkręcić biznes czy tak tylko rzucił hasło?
A i też lubię pooglądać ogłoszenia dotyczące sprzedaży czy wynajęcia mieszkań. Niektóre są takie śliczne, że nie mogę przestać się zachwycać. Ale często wkurza mnie to, że ktoś ma stare, zagracone, zaniedbane mieszkanie w paskudnym bloku i niefajnej okolicy i chce za wynajem cenę z kosmosu. Nie wiem co chce tym osiągnąć, ale te ogłoszenia się powtarzają dosłownie latami, więc na szczęście nikt się na nie nie łapie.
Kasia dzięki za słowa otuchy.
Oby się sprawdziły tym bardziej, że tą masę zamierzam robić. Ojej to już 32 tydzień się zacznie! Jeszcze chwila i ciocie z Lovi oficjalnie przywitają Szymonka. ![]()
My dziś sporo czasu spędziliśmy na dworze. Pogoda klasa.
Aż mam o wiele lepsze samopoczucie. Miłoszek śpi jak suseł.
Ahh ta wiosna.
Wczoraj z mężem spędziłam miłe chwile przy coli, piwie i grze w kości. Tak mu się spodobało, że nie chce czekać aż tydzień tylko chce dziś powtórkę przy soczku to chyba raz mu ulegnę. ![]()
Dobrej, przespanej nocy dziewczynki!
Cześć dziewczyny:) ja tak króciutko tylko się przywitam. Wyrywkowo czytałam dziś co u Was słychać ale już zdążyłam zapomnieć co komu miałam napisać. Powiem tylko że fajne jesteście:)
Dzisiaj pierwszy raz wyprowadziłam Ankę na ogródek. Strupy jej jeszcze nie odpadły ale ladnie się to wszystko goi, a przy takiej pogodzie grzech siedzieć w domu. Wyrwałam się tez dzisiaj na zakupy, mimo że w niedziele zwykle tego nie robię, ale wczoraj przypadkiem w przyszpitalnym kiosku jak odwiedziłam babcię to dojrzałam Twój styl z kuponami rabatowymi. Po dluuugim siedzeniu w domu taki wypad to była świetna sprawa:) a ile kasy wydalam… Nawet mężowi marynarkę kupiłam, choć tego akurat w planach nie miałam:P jutro znowu poniedziałek:( dobranoc!
Małgorzata ja kolejny tort będę robić w październiku wiec się skuszę i spróbuje synkowi na roczek zrobić.
Czekam na fotki twojego wypieku
Gosia strasznie się cieszę, że macie z mężem takie słodkie rytuały.
Te rytuały na pewno ładują Wam akumulatory na maksa.
super sprawa. P.S. Gosia daj wygrać raz Mężusiowi.
Ja dzisiaj byłam na spacerku z mężem po parku.
Później powrót do domku i mężulek śpi przed nocką a ja nadrabiam Lovi.
Czas leci nie wiadomo kiedy i powiem Wam, że nim się obejrzę będę z Szymkiem.
Muszę tylko przyśpieszyć baaa w końcu zacząć prać i prasować bo czas nagli. ![]()
Ja jak widać zaległości w Lovi nadrabiam późną nocą ![]()
Pogoda piękna ale jakoś nie było czasu się nią cieszyć - dopiero koło 17 chwilka czasu się znalazła więc z małym na rękach wyszliśmy na dwór i zobaczył pierwszy raz kozę sąsiada - a że ma jedną i w dodatku białą jak śnieg to śmiał się mój Filip z niej w głos - w dodatku do ręki przychodzi. Potem zaliczylismy pierwszy raz na bujawce
Jutro jak będzie tak pięknie jak dziś to trochę dłużej sobie pozwolimy dworku ![]()
Zaczęłam dziś ten kurs - tak miło znowu wyjść do ludzi
Chociaż droga na kurs to była masa nerwów bo musiałam autkiem jechać a w Warszawie mnóstwo cwaniaków za kierownicą i ja grzecznie stoję w kilometrowym korku na prawym pasie a tu co chwila tnie jakiś lewym pasem wyprzedza mnie i innych i bez problemy wpycha się na prawy pas bo ludzie wpuszczają i takim sposobem korek ciągnie się w nieskończoność a nerwy kończą się z prędkością słońca…
Dzięki dziewczyny za komplementy dla córci:) Ja sama uwielbiam jej włoski:) w tamtym roku były za krótkie na kucyki i wszyscy z chłopakiem ją mylili:) teraz już nie pomylą:) tyle że opaski już z kucykami mi się nie komponują:) heheh ach te baby:)
Gosia nie miałam żadnego pomysłu a maż naciskał żeby coś swojego otworzyć i nie będę się musiała stresować bo pracuję dla siebie a nie dla kogoś… Ale dla mnie dwoje ludzi w domu ze swoimi firmami to nie wypał, wystarczy że ona pracuje po 24h, jak ja bym do tego doszła to byśmy się nie widywali wcale. Praca na etat to w miarę pewna wypłata co miesiąc, a pracując u siebie niekoniecznie masz zarobek w danym miesiącu;/
Co do ogłoszeń to masz racje, ludzie sobie cenią coś co żadnej wartości nie ma. Dlatego ja nie chciałam mieszkania umeblowanego bo płacisz za te szafy które i tak wywalisz albo stare łóżko, a i tak kupisz nowe…
Gosia jesteście niesamowici że macie czas na takie cudowne spędzanie czasu we dwójkę:) Kurcze u Nas teraz taka bieganina za wszystkim że wieczorem spotykamy się w łóżku. Ale może u Nas w domku latem na tarasie już damy na luz:) I jak plany poniedziałkowej powtórki wypaliły?
Aga zakupy to faktycznie super sprawa:) Ja wczoraj byłam z moją mała w Pepco, musiałabym Ci zrobić zdjęcie jak komicznie to wyglądało. Ja na szybko szukałam bluzeczek a ona albo koszyk z zakupami targała albo mi gwizdała dwie bluzeczki i biegała po sklepie a ja za nią:) Jednak zakupy bez dzieci to są całkiem inne zakupy hehehe:)
Super że Ani już lepiej i strupy się powolutku goją:) dzielna dziewczyna z niej:)
Kasia nooo najwyższy czas na pranko i prasowanko tych małych cudeniek:) a potem tak pięknie poukładane w szafie ach:)
Marta macie kozę u sąsiadów:) super sprawa że synek ma kontakt ze zwierzątkami:) uwielbiam takie wiejskie klimaty ze zwierzątkami w ogródkach:) Nawet sobie nie wyobrażam jaki byłby pisk mojej córki na widok kozy:)
Nie dziwię się że się denerwowałaś bo mnie też to irytuje jak ktoś się wciska do kolejki;( ty czekasz w nieskończoność a on się śmieje;/ Jednak zauważyłam że w dużych miastach oni nie czekają nawet aż ktoś wpuści tylko się bezczelnie wciskają;/
Jednak najważniejsze że na kurs dojechałaś i Ci się podobało:)
Czytam jak sobie miło spędzacie czas
i muszę się pochwalić, ze wczoraj od 10 do 15 spędziłyśmy na plaży
Cudownie było, bo pogoda piękna i dzieci były, więc Emi się wybawiła : )
Czesc dziewczyny! Trochę mnie tu nie było, ale taka piękna pogoda, że mnóstwo czasu spędzamy na długich spacerach. ![]()
E.Machulak pewnie, że się skus.
Jak wyjdzie ok.to wstawię.
Aga(Riki) super, że zakupy się udały. Oby jak najwięcej takich. ![]()
Marta, a Tobie jak mijają kolejne dni kursu?
Kasia no powiem Ci, że te rytuały są bajeczne. :)) No i jak tam Twoje pranie i prasowanie? Działasz coś powoli? ![]()
Aga ja Cię doskonale rozumiem co do tego biznesu. Sama niekiedy mam myśli czy by może kiedyś coś zadziałał w tym kierunku, ale chyba bym się nie odwazyla… Tak, plany powtórki wyszły.
Niedługo (jak pogoda pozwoli) przeniesiemy te nasze wieczorne, sobotnie posiadowki na taras.
a jak tam mieszkanie? Są powoli jakieś telefony z pytaniami? ![]()
Beatrice ojej to Ty mieszkasz nad morzem??! ![]()
Muszę się Wam pochwalić. Miłoszek ma za sobą pierwsze samodzielne kroczki.
polubił też chodzić za rączkę, więc czasami sobie powolutku kroczymy. ;))
Beatrice plaża…
rozmarzyłam się hehehe ja mieszkam na drugim końcu polski więc do plaży mam kawał ale na weekend wybieramy się do Gdańska i liczę na pogodę bo chciałabym małą na plaże zabrać:)
Gosia super zdjęcie, jesteście cudowni:) i gratuluje pierwszych kroczków, teraz tylko chwilka do samodzielnego chodzenia. Co do mieszkania to babeczka w końcu przyszłą w poniedziałek wieczorem i ogłoszenie jest od wtorku na internecie. Telefony są kierowane do niej więc na razie nic nie wiem. Ale obiecała że jak będzie więcej osób to nie będą mnie codziennie umawiać tylko umówi jednego dnia każdego poklei, to mi dużo ułatwia:) Teraz powoli załatwiamy z kredytami też to trochę potrwa;/ może pod koniec maja będziemy już na swoim domku:)
A mnie wczoraj złapał albo jakiś wirus albo czymś się zatrułam, chociaż jadłam to co mąż i córa a im nic nie ma. Od południa bolał mnie brzuch a wieczorem dostałam takich skurczów jelit że nie wiedziałam co się dzieje… Do 5 nie umiałam zasnąć nie wiem czemu, mąż pojechał a ja sama w łóżku się wierciłam w każdą stronę. Teraz znowu po obiedzie czuje ciężko na żołądku:( boje się że będzie powtórka z rozrywki:(
Marta a długo trwa Twój kurs? Jak radzą sobie Twoi Panowie?
Gosia Wam już gratulowałam pierwszych kroczków ale nie omieszkam zrobić to po raz drugi. ![]()
Aga nie daj się wirusowi. Dużo odpoczywaj i się nie forsuj a jak będzie tak dzisiaj znowu to lepiej udaj się do lekarza. Dbaj o siebie.
My dzisiaj z mężem byliśmy na ostatnich zajęciach w szkole rodzenia i mamy już za sobą. Teoretycznie jesteśmy przygotowani a jak to w praktyce będzie to się okaże.
Prasowanie przyznam się bez bicia zostawiam na poniedziałek i od nowego tygodnia wpadne w trans i będę szaleć.
Jutro jedziemy za to po męża siostrzenice przywieźć ją na weekend do dziadków. Więc chyba ostatnia długa podróż przede mną później już nie będziemy się tak wybierać w podróże.
Aga, tu rzadko pada, ale kiedyś musi
Jednak mam nadzieję, że choroby Wam przejdą, a weekend będzie udany, bardzo ciepły i bez deszczu ![]()
Małgorzata, mieszkam (prawie) nad samą plażą i uwielbiam morze
Ciężko mi sobie wyobrazić, żebym nie mieszkała blisko morza - uspokaja mnie, wycisza, jest piękne… Za to trudno mi wyciągnąć małą nad morze, bo ona woli duży plac zabaw, a że jest wcześniej, rzadko nam się udaje ominąć i pójść na plażę
Polecam morze, zwłaszcza poza sezonem wakacyjnym, chociaż niektórym tłok nie przeszkadza.
Cześć Kochane!
Boziu jak mnie tutaj dawno nie było
ale taka ładna pogoda była, że aż żal było nie korzystać. A w święta zmarła moja babcia i cały ten czas byłam w rodzinnym domu. Wczoraj wróciłam…
Słuchajcie, pomożecie? Psotnik ostatnio ma jakiś problem i boi się robić kupę. Jak czuje ze idzie to zaciska pośladki i nie chce zrobić. Nigdy nie miał żadnych problemów, żeby się zrazil. Jakiś czas temu jak był chory to mu się odwidzialo i tydzień nie robił… Dostaliśmy wtedy duphalac od Pani doktor. Ale to nie tak ze on ma zaparcia tylko się boi. Jak ma zrobić kupę to wrzeszczy jakby go ze skóry obdzierali… Ładnie sika do ubikacji ale jak kupa idzie to tylko w pampersa robi, bo na muszle ani nocnik nie da się posadzić… Przejdzie to kiedyś? Mialyscie podobnie?
Cześć dziewczyny! ![]()
Na wstępie dziękuję za miłe słowa.
Aga i jak zdrówko? Nie widać Cię kurczę na forum, mam nadzieję, że nic złego… Pod koniec maja juz w domku, mimo że kupiony to i tak mi się wydaje że mega szybko. Super!
Mam nadzieje ze bedziecie bardzo zadowoleni. ![]()
Kasia na pewno jesteście świetnie przygotowani.
Najważniejsze, że macie siebie. ![]()
Beatrice super.
Nad morzem byłam raz w życiu (w zeszłym roku,we wrześniu). Osobiście wolę góry, ale morze też wspaniałe. Ja w ogóle uwielbiam przyrodę i podziwiać widoki.
Śliczne zdjęcie!
Agata przykro mi z powodu babci…
Co do Bartusia to niestety nie pomogę… Jeszcze tego nie przerabiałam. Ale trzymam kciuki żeby wszystko szybko wróciło do normy!
A ja padam na twarz… Cały dzień w kuchni. Jeszcze jak na złość rodzice pojechali na pogrzeb, brat poszedł na randke, mąż oczywiście w pracy i przez kilka godzin miałam Miłosza przy nodze. Ehhh z nim to nie robota…
Udało mi się zrobić tort na jutro. Powiem tak - głupotą było robić taki czasochłonny tort po takiej przerwie nie robienia (2lata). Dużo stresu (najpierw krem mi się przypalił, ale na szczęście bardzo dobrze wybrnęłam, później masa maślana za ch*lere nie chciała się rozsmarować, biały barwnik nawalił - podstawa jest żółtawa i ogólnie zeszło pół dnia). Szkoda, bo jabym robiła częściej to sprawniej by mi poszło. Ale ogólnie nie jest źle, stawiam sobie mocne 3+ za wygląd, zobaczymy jak za smak. ![]()
Obiecana fotka. ![]()
Dobrej nocy!
Agatko, przyjmij ode mnie kondolencje. W takich chwilach pomaga modlitwa, w niej jest cała moc ![]()
Beatrice, nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam nad morzem… Chyba z jakieś 5 lat temu. Mieszkam praktycznie na mazurach, więc bliżej mam do jeziora ![]()
Gosiu, śliczny tort! Naprawdę sama go zrobiłaś?
Podziwiam Cię, ja bym się nie podjęła takiego zadania…
Mój starszy syn od czasu, kiedy na świecie pojawił się młodszy boi się nowego otoczenia. Spowodowane jest to tym, że urodziłam Stasia zimą, nie miałam podwójnego wózka i spacer ograniczał się tylko do chodzenia po podwórku. Wczoraj poszłam ze starszym do kościoła. Gdy tylko zobaczył kościół, zaczął przeraźliwie płakać, wychodziłam i wchodziłam z Nim… Specjalnie wyszliśmy dużo, dużo wcześniej by mógł się oswoić z nową sytuacją. Oczywiście nie obyło się bez krytyki starszych pań… Usłyszałam: “I po co Ona zmusza dzieciaka jak nie chce?” Ludzie patrzyli na mnie tak jakbym robiła dziecku krzywdę. Kobiety podchodziły z czekoladkami, na co Franek reagował jeszcze gorzej… Po jakimś czasie się uspokoił, uśmiechał się i psocił
Po wyjściu z kościoła przyczepiła się do mnie jakaś kobieta, która całą drogę za nami szła i mówiła: “Jak można takiego małego dzieciaka zmuszać do chodzenia do kościoła. Jeszcze przez panią jakiejś choroby dostanie… Pani patrzy jak to w Nim nadal jeszcze siedzi… (a syn po prostu nadal popłakiwał bo Ona cały czas przypominała tą smutną sytuację). Nie można tak robić…” Gdybym była źle wychowana to powiedziałabym Jej kilka słów, powiedziałam Jej tylko, że z dzieckiem trzeba wychodzić… Świadkami tej sytuacji byli moi rodzice, z którymi spotkałam się po drodze. Przyznam, że siedzi to we mnie do dzisiaj… Jak sięgnę pamięcią to przychodzi mi na myśl jeszcze jedna sytuacja. Kiedyś pojechałam z chłopakami do sklepu i jakaś kobieta o bardzo ciemnej karnacji podeszła do starszego synka i zaczęła mówić jaki to On śliczny i w ogóle. Franek wtedy wpadł w histerię, przestraszył się i teraz bardzo źle znosi przebywanie w zatłoczonych miejscach.
Miałyście podobną sytuację? Mój syn ma już 2,5 roku i nadal się boi…
Agata współczuję śmierci babci. ![]()
Beatrice my w tym roku niestety nad morze nie pojedziemy z Maluchem ale w zeszłym roku dwa dni po ślubie byłam przy okazji wizyty u dziadków męża na Mazurach. Pogoda wtedy dopisała maksymalnie wiec się poopalaliśmy:)
Gosia szacun! Tort jak z cukierni. Pięknie wygląda i na pewno też tak smakował. Daj znać jak udała się imprezka urodzinowa. ![]()
Marta(Bławatkowa) dziękuję. Tak sama, jakoś poszło. ![]()
Powiem Ci, że kurczę nieciekawie… Najgorsze jest właśnie wtrącanie się osób trzecich i to obcych… Ja niestety nie pomogę, bo nie dość, że mam młodszego synka to on jest z kolei bardzo towarzyski i śmiały. Podobnych przypadków też nie znam. Mimo wszystko trzymam kciuki za błyskawiczne rozwiązanie problemu. ![]()
Kasia dzięki. Przyznam, że tort w smaku był delikatnie mówiąc taki sobie. Krem jeszcze, jeszcze, ale ta masa tragedia. Strasznie słodkie. Musiałam kroić cieniutkie kawałeczki. Chociaż tyle, że każdemu się podobał. ![]()
A impreza? Raczej wieczorne, trzygodzinne spotkanie w małym gronie.
Było miło.
Oprócz nas byli moi i męża rodzice, moja babcia i mój osiemnastoletni brat (chrzestny Miłosza), który zaraz po torcie się zawinął na osiedle, bo co będzie ze ,starymi" siedział.
Chrzestna z narzeczonym są w Anglii. Zjeżdżają 30,na osiem dni i już kilka razy zapowiadali, że zawitają do nas na któryś calutki dzień. :))
Aga o kurczę, też bym się zezłościła. Mam nadzieję, że już Ci przeszło. Wpadnij do nas, bo tęsknimy. ![]()
Dziewczyny, a ja mam niemały problem…
Coś tam Wam wspominałam, że mam ojca, z którym często się kłócę (z resztą nie tylko ja, ale i reszta domowników). Już wczoraj wieczorem wiedziałam, że dziś będzie szukał zaczepki. Na szczęście poszedł na drugą zmianę do pracy i mam święty spokój.
Najpierw pokłócił się z mamą dosłownie o pierdoły. Później zaczął na mnie naskakiwać. Ale od początku żeby miało to jakiś ład i skład.
Dwadzieścia parę lat temu wprowadził się do mamy i do teściowej. Później urodziłam się ja. To był domek - 3 pokoje, kuchnia, łazienka i piwnica. Wydaje się niemały, ale był dzielony na 3 rodziny - 13 osób. Było ciasno. Nie wiem jakim cudem, chyba po prostu jakoś Pan Bóg im pobłogosławił, miasto chciało zburzyć nasz dom, bo stawiali lidla w tamtym miejscu. Dostali za niego sporo pieniędzy do podziału na te 3 rodziny. Mama dostała 200 000 ciocia 200 000 i druga ciocia jakoś mniej ale miała swoją działkę. Dobra mniejsza o to. Rodzice za te 200 000 , a moze nawet niecale kupili sobie duży dom. Ten w którym mieszkamy teraz. 280m. Później na świecie pojawił się mój brat. Ale zmierzając do końca:
- tata wprowadził się do mamy i teściowej,
- sprzedali dom, kupili o wiele większy za okazyjną cenę za mamy pieniądze jakby nie patrzył.
W między czasie ja i brat dorośliśmy, babcia zmarła, ja mam męża i dziecko. Mieszkamy wszyscy razem (nie licząc dwuletnich wynajmów moich i męża). I co? I jest źle. Tata zachowuje się tak jakby ten dom postawił gołymi rękami, a przynajmniej na niego zarobił. Prawda jest przecież zupełnie inna. No dobra, utrzymywał go, ale nie kupił za własne pieniądze. Poza tym ja i mąż dokładamy się czy do rachunków, czy na opał czy do spożywki, każdy ma swoje obowiązki itd. Tylko, że jemu jest za mało. Sugeruje żeby mój D. znalazł sobie drugą pracę i zarabiał więcej pieniędzy. Chce nam pomóc i żebyśmy się postawili. Mówi przy tym, że rodzice mojego męża pozbyli się problemu, bo mieszka tutaj i już. (Przypominam, że jak on mieszkał u mamy to niby było dobrze). Do niego żadne argumenty nie docierają. On ma rację i koniec. Średnio co kilka dni są kłótnie jak nie o dom to o coś innego. Powoli mój D. nie wytrzymuje i się odszczekuje. A tak bardzo chciałabym mieć święty spokój. Aha i jeszcze mój tata nie uznaje kredytów w żadnym wypadku. Chciałabym mieszkanie w bloku, ale jak to usłyszał to zrównał mnie z ziemią. Jedyne dobre tyle, że jakby nie patrzył chce dobrze, bo jakby mój brat się ożenił (pewnie kiedyś to nastąpi) i założył rodzinę to byłoby tu ciasno i niezgoda. O sprzedaży nie ma opcji. Zastanawiam się czy jest jakieś rozsądne wyjście z sytuacji… Wynajem nie jest raczej dobrym pomysłem, bo chciałabym mieć drugie dziecko, więc nie wiem czy poradziłabym sobie finansowo… Z resztą już nie chodzi o te pieniądze tylko o te kłótnie, o to, że ojciec uważa się za nie wiadomo kogo, a wszystkich innych za nic. Nigdy nie umiał docenić tego co ma. Rozpisałam się trochę, ale chciałam żebyście się wczuły jako tako w sytuację. Jakieś pomysły? Jak temu zaradzić?
Ja tak z szybką napisze chwilowo jesteśmy w szpitalu i mamy zapełnienia płuc jak wrócimy wszystko napisze jest juz dużo lepiej … uciekam do szpitala … trzymajcie za nas kciuki żeby się poprawiło





