Udar

To super, ze maz tak Cie zna i rozwiązał te sytuacje:) Moj maz sie stawia rodzicom, az za bardzo czasami i musze go temperowac, ale nie da sobie wejsc na głowę. U mnie w domu tez potrafi głosno powiedzieć gdy cos mu nie pasuje.
Ja swoim rodzicom tez mogę wszystko powiedzieć czy zarzucic ale mam z nimi bardzo dobry kontakt i odbywa sie to bez klotni;)
To pewnie zalezy od charakteru i relacji między ludzmi, ale czasami warto podjac chocby próbę rozmowy, zeby wyjasnic pare spraw:)

Widzisz Aleks… Moi teściowe jak przychodzą to ja tak samo. Sprzątanie, pieczenie, albo ciasteczka. Zawsze wszystkich chcę ugościć, a jak do nich idziemy to oni mają to gdzieś. Zrobią kawę/herbatę i tyle…
Ja mam właśnie tak, że nie bardzo mam ochotę się stawiać mamie. Jakoś nie potrafię. Cenię jej zdanie i zawsze sobie biorę je do serca i wywalam sobie, że coś robię nie tak, bo mama tak twierdzi. Ostatnio mega się na nią wkurzyłam, bo nie potrafiła zrobić tak jak ja jej kazałam i była obraza…

Jeśli chodzi o moich teściów to temat rzeka. Jak wprowadziłam się do męża (ich dostałam w pakiecie) to twierdzili że jestem tak nieporadna jak mało kto. Według mojego teścia nawet ziemniaków na obiad umyć nie potrafiłam a raz mnie opieprzyl o to że źle pomidory do sałatki pokroilam. Oczywiście ja u siebie w domu robiłam wszystko gotowałam sprzatalam i zajmowałam się młodszym rodzeństwem. On j dnak wiedział swoje i nie było gadania. Teraz kiedy już pokazałam że jestem dobrą panią domu albo raczej kiedy on to zrozumial to właśnie ja organizuje mu imieniny na 25 osob i to ja przygotowuje święta i wszystkie inne rodzinne uroczystości. Już nie zamawiają ciasta w cukierni tylko wiedzą że ja potrafię a że ja lubię to robię. Chociaż moja siostra twierdzi że jestem głupia jak mało kto bo moje szwagierki w święta np nie angażują się wcale tylko przyjeżdżają na gotowe. No a moja teściowa to już inna bajka wie wszystko kiedy się jej nie pyta i ma poradę dla każdego na każdy dzień roku. Natomiast kiedy potrzebuje się jej pomocy to ona nigdy nie ma nic do powiedzenia.

Daria wspolczuje takich tesciow. Rzeczywiście masz dobre serce, chyba az za dobre. Ja bym pewnie nie wytrzymala takiego traktowania i pewnie byly by awantury… Mam nadzieje ze w koncu Twoje starania zostana docenione

Ewelina ja z początku też się awanturowałam ale widzę że to nie ma sensu bo ja swoje oni i tak swoje. Później tylko tesciu wśród znajomych mówił “no dobra z niej dziewczyna ale strasznie pyskata” było mi przykro bo ja się starałam jak mogłam a tu on tak opowiada po ludziach.

Zawsze twierdziłam że jestem wredna i niesympatyczna więc miło jak ktoś dostrzega tę moją lepsza stronę :*

Daria to nie miałaś łatwo żyjac ze swoimi teściami… Ja bym chyba zwariowała jakby mój teść mówił że cos źle robię, jestem z takich co potrafią wybuchnąć złością. Szkoda, ze twój maż nie potrafi pogadać z własnym ojcem ale widocznie takie mają stosunki ze sobą, w sumie mam to samo z własnym ojcem… Sama rzeczywiście nie masz nawet gadać z nim, ma trochę trudny charakter ale ludzie w takim wieku już tacy są, są wychowani w innych zwyczajach. Jak widać jesteś mega zorganizowana, bardzo duzo robisz tam u siebie a niestety niektórzy nie potrafia tego docenić…

Widzisz Daria to przynajmniej potrafiłas,sie awanturowac,ja,znowu nie potrafie
Wszystko przemilcze,usmiechne sie,dusze w,sobie,a potem jak juz wszyscy pojda to rycze.
Wczoraj moja teściowa oświadczyla nam ze jedzie na,wczasy w moj termin porodu i glupio pyta co zrobimy z Franiem jak zaczne rodzic.
Powiedziałam ze moi rodzice dojada,60km,a jakbym zaczelacrodzic to nasi znajomi wiedza ze na ten czas zaanim tata dojedzie maja do Frania przyjechac.
Ona jest jedyna rodzina obok nas i wyjezdza,ale powiedziałam do meza ze jak sama nie zaproponuje ze q razie czego przyjedzie to nie zapytam bo kurcze to chyba logiczne ze powinna zapytac.
Maz,byl tak wk…ale koplam go pod stolem i powiedziałam ze,damy rade,a jak.pojechala do fomu to dopiero sie rozplakalam.
Kurczę sama tu jestem cala rodzina daleko,maz na kopalni wiec jak zaczne rodzic to nawet nie ma jak go powiedomic,a ona jedzie nad morze z drugim synem bo jemu sie dziecko urodzilo,akurat w moj termin…masakra
Uplakalam sie ale powiedziałam do meza,ze niech robi co chce.my sie i t a k nie liczymy dla niej

Aleks szczerze ci współczuję takiej teściowej. Ja swoich dzieci nie lubię zostawiać z teściami. Boję się żeby teściowa im główek nie zatruła swoimi chorymi tekstami typu wszyscy kradną kłamią i i oszukują a matka jest głupia nie dba o dzieci i jeszcze kłamie i i się puszcza a tesciu zwyczajnie nie ma już do nich tyle siły (ostatnio Ignaś uciekł mu otwarł sobie drzwi i zwiał na schody- dobrze po nich schodzi ale nigdy nic nie wiadomo). Boję się że jak teściowa wróci z tego szpitala będzie chciała z nimi spędzać więcej czasu a tego bym bardzo nie chciała tylko kto sprzeciwi się wariatce po udarze. Chodzę do niej do tego szpitala dbam o nią pomagam przy przebieranie karmiłam pomagam przy rehabilitacji pytam ordynatora o jej zdrowie podrzucam różne rzeczy pielęgniarkom żeby o nią dbały smarowalam balsamem żeby jej skóra nie pękała ale wątpię czy ktoś to doceni. Jej rodzina chyba zaczyna uważać to za mój obowiązek skoro z nią mieszkam już od prawie dziesięciu lat.

Aleksto rzeczywiście nie fair sie zachowala teściowa. Moja babcia taka byla, wszystkimi wnukami dookola się zajmowala tylko nie mna i moim rodzeństwem. Teraz jesr wielce obrażona bo nie zaprosiłam jej na moj slub, a dla mnie nie jest kimś waznym i mam to w nosie. Mam nadzieje ze jakos Wam się pouklada poród i opieka nad Franiem.

Daria teście powinni Cie po rekach całować za to co robisz. To ze z nimi mieszkasz nie znaczy ze masz obowiazek zajmować się tesciowa, ma dzieci ktore powinny to robic. Jeszcze Cię docenia!

Aleks nie denerwuj się kochana szkoda Ciebie i dzidziuśka, oby znajomi się spisali i obyś zaczęła rodzić jak mąż będzie w domu

Uwaga znowu muszę się pożalić i przy okazji przyznać jaka jestem głupia. Byliśmy wczoraj z mężem w szpitalu u teściowej. Ta wyskoczyła z pytaniem “upieklas co?” Mowie że nie. Ona na to “to upiecz bo tu pielęgniarkom musisz coś dać” i mówi że ten sernik co ostatnio im zostawiłam to wszyscy chwalą (chociaż ona stwierdziła że był za słodki i za tłusty). I co ja na to?! Zamiast powiedzieć że nie mam czasu nie dość że sklep dom dzieci nie śpię po nocach to powiedziałam że szarlotkę upiekę na wtorek!!! No cóż moja głupota właśnie tak się objawia…

Daria, a może nie potrafisz się przeciwstawić teściowej. Ona ma dość ciężki charakter i się jej troszkę boisz i nie chcesz, aby się wkurzyła na Ciebie i Ciebie krytykowała. Wiem jaka jest Twoja sytuacja dziecinna i wiem, że teraz za wszelką cenę liczysz na aprobatę otoczenia. Teściowa jest dla Ciebie teraz blliską osobą i chcesz, aby Cię szanowała i chcesz udowodnić, że potrafisz zrobić wszystko i zawsze.
Może zwyczajnie kup jakieś ciacho i daj pielęgniarką, a teściowej powiedz, że już im dałaś…

Zamarancza obawiam się że teraz teściowa będzie wykorzystywać swoją sytuację. Do tej pory zdarzało się że się darlysmy na siebie aż wióry leciały. Teraz nie chce jej ciśnienia podnosić. Co do chęci poczucia aprobaty otoczenia masz rację ciągle chce udowadniać że ja potrafię i bez przerwy dokładają mi zajęć bo skoro dotychczas sobie radzilam to kolejna sprawę też ogarnę. A ja ciągle się zgadzam

To widzę Daria że my dwie takie głupie:(
Ja powiedziałam do męża że on ma odbierać telefony bo ja się tak zdenerwowałam po ostatniej wizycie, że tak mi się brzuch stawiał że stwierdziłam że jeszcze mi tylko nerwów brakuje.
Ja to czasem chciałabym mieć charkater mojej siostry, niby “franca”,wszyscy się jej boją, ale też każdy się z nią liczy bo jak odpowie to aż Cie zatyka

Daria wyslij ta Twoja tesciowa w kosmos bo normalnie masakra… Noz się w kieszeni otwiera…
My aktualnie jestesmy u teściów, sytuacja nas zmusiła i tesciowa co chwile dzwoni pyta czy sobie radze z Hania sama, zebym nic w domu nie robiła tylko się dzieckiem zajela, ze obiad ona zrobi jak wroci z pracy, cudowna osoba!
A ja juz wstawilam 2 pralki prania i rozwiesilam, zrobilam zakupy, obiad już koncze, posprzatalam z grubsza, bo przeciez Hania juz duza i zajmie się chwilę soba i mam czas zeby to wszystko zrobic.

Dlatego jak czytam o Waszych tesciowych to az nie umiem sobie tego wyobrazić, trzeba miec niezly charakter zeby takim byc:/

Aleks wszystko się jakoś ułoży.Jeśli Cię pocieszę- to ja niestety jechałam rodzić pierwszą córkę sama samochodem.Nie miał mnie kto zawieź a mąż zdążył następnego dnia dojechać do szpitala tylko dlatego ,że to była sobota i nie pracował.
Szkoda ,że masz taką teściową a nie inną.Poradzicie sobie chociażby z pomocą znajomych.Jeśli ona sama nie wie o tym ,że liczyliście na jej pomoc no to trudno.Udowodnicie,że to ona Wam nie jest potrzebna.Nie możesz teraz się denerwować i przejmować.Myśl o dziecku a nie o teściowej.
Ja taka właśnie jestem sama nie poproszę o pomoc.Uważam,że ta osoba jeśli by chciała to sama zapyta czy ma pomóc.

Daria -Wydaję mi się a raczej na pewno tak jest,że przyzwyczaili się teściowie do tego jak z Tobą mają dobrze.Mało tego nie doceniają tego ani trochę a wręcz wykorzystują…!Rozumiem to ,że czujesz się w obecnej sytuacji pomagać teściowej,ale porozmawiajcie z rodziną.W jeden dzień ten ma przychodzić do szpitala a w drugi dzień już kto inny.Wszystkiego na dłuższą metę nie ogarniesz.Choć doceniam Twoje ogromne możliwości.
A ten placek nie może upiec czy przynieś inne rodzeństwo Twojego męża czy szwagierka?Ja będąc na Twoim miejscu bym powiedziała,że niestety nie starczyło mi czasu,aby upiec,bo się nie rozdwoję.

Aleks to ta twoja teściowa to w ogóle nie pomyślała, macie ja najbliżej i dobrze o tym wie a tu sobie planuje wczasy w terminie w którym masz urodzić jej wnuka… A co do powiadomienia męża na kopalni, to zawsze możesz zadzwonić na centralę niech maż Ci poda numer telefonu a oni na pewno powiadomią męża, musisz znać tylko jego oddział.
Daria a rodzina twojej teściowej tj córki w ogóle nie przyjeżdżaja do swojej matki do szpitala i nie pomagają jej? To głupie z ich strony, ze skoro ty mieszkasz z nią to jako dobra synowa to twój obowiazek, a ona w ogóle nawet nie prosi o pomoc swoich dzieci? Daria z tym ciastem szkoda ze powiedziałaś że jednak upieczesz, ja mam taki charakter ze bym się przeciwstawiła i powiedziała jasno ze nie mam na to czasu, ma córki niech one to zrobią. W życiu trzeba być czasem wrednym bo ludzie to wykorzystują. Mój mąż należy do takich milusińskich i choć nie jest taki ze zrobi wszystko to mało kiedy odmówi co mnie denerwuje…

Zajrzałam do wątku i myślałam, że przeczytam jak sobie radzicie we dwie z siostrą fajnie i że już spokój i w ogóle, a tu takie rzeczy. A w ogóle kto to wymyślił takie dokarmianie personelu, biorą za to kasę i tyle!!! Nie rób i powiedz, że nie dałaś rady, bo Ci na głowę wejdą. Daria szkoda Ciebie, zajeżdżą Cię. Mąż niech powie mamie do słuchu, choroba chorobą, ale Ty masz teraz inne rzeczy na głowie, niech teść daje kasę i kupicie w cukierni.

Szarlotka upieczona:) mąż mi wczoraj obrał jabłka jeszcze usmazylam a dziś zarobilam ciasto z rana i gotowe.
Co do dzieci mojej teściowej. Jedna córka mieszka w Warszawie była tylko jeden weekend zobaczyć jak się mamusia miewa. Druga córka do szpitala chodziła w ubiegłym tygodniu ale się rozchorowała i przestała chodzić. Ja chodzę za mojego zapracowane go męża.
Co do mojej siostry. Ogarnięta jest i tyle:) dobrze że ją mam. Zawsze mogę się pożalić albo pochwalić. Pogadać o pierdolach. Za ladą daje radę. Klienci widzą różnice w sklepie. Mówią że jest porzadek, towar jest oceniany wędlina krojona (u mojej teściowej tak nie bylo- ale nikt jej nie chciał pomagać bo każdorazowe wejście do sklepu kończyło się jakąś awanturą)

Aleks ja zawsze byłam jak twoja siostra znaczy wszyscy myśleli że ze mną się nawet nie da pogadać bo taka jestem wredna i jedzowata. Ogólnie tak jest albo raczej było teraz od kiedy są chłopcy to taki jestem ciepły kluch :slight_smile:

No to ja jestem taka cały czas, niby wyszczekana, ale ogólnie miła, głupio, wrednie nie odpowiem, a jakby mi się wymsknęło to się potem miesiąc przejmuje, czemu tak powiedziałam, itd?
Staram się nie stresować, bo sił mam coraz mniej, a jak się denerwuje to się jeszcze gorzej czuje:(
Dziś piękna pogoda więc miałam myć okna, ale mąż powiedział, że jutro weżmie wolne, pójdzie na krew, pojedziemy z Franiem na sesję( z żywymi kaczuszkami i króliczkami:) )i potem będzie mył okna:) więc zrobię tylko dziś łazanki i jak Franeczek wstanie to pójdziemy na spacerek,bo szkoda w domu siedzieć:(