Udar

Aleks fajnie że masz swoje małe radości coś czego nikt nie może ci odebrać jak np sesja z Franiem czy choćby spacer z synkiem. Dobrze że są takie rzeczy w życiu które nas cieszą a dla innych mogą nic nie znaczyć. Jeszcze lepiej że czujesz oparcie w mężu wtedy gderanie teściowej staje się jakby mniej drażniące.

A za te łazanki dziękuję bardzo już mam pomysł na jutrzejszy obiad. Dziś specjalnie wstałam wcześniej upiekłam ten placek i doszłam do wniosku że zanim pojadę do tego szpitala to usmaze naleśników. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Chociaż mąż miał obiad jak wrócił z pracy.

Doszłam dziś do wniosku że jestem aż nazbyt zawzięta. Wymyśliłam sobie że ja muszę robić więcej niż inni. Dlaczego? Bo po prostu muszę pewnie nawyki z domu. Zawsze muszę być lepsza niż inni. Kiedyś kiedyś powiedziałam do mojej siostry (po upieczeniu siedmiu placków na święta ) że siostrom mojego męża będzie głupio jak zobaczą jaką jestem zorganizowana i ogarnięta kiedy one zawsze mają w domu bajzel a do garów ciężko jest zagonic. Teraz widzę że one mają to w du… co ja zrobię. Teraz tylko obowiązków mi przybywa bo skoro mogę i daje radę to po co mi pomagać. zresztą ja chyba nie potrafię przyjmować pomocy i znowu nawyki z domu (ulubione hasło mojego ojca “umiesz liczyć? Licz zawsze na siebie”)

Daria, odniosę się do ostatniego akapitu, bo to co napisałaś jest mi aż nadto bliskie. O nic nigdy nie prosiłam, zawsze radziłam sobie sama, często ponad siły. Siostra męża wiecznie jęcząca, jej mamusia ciągle przyjeżdża na kilka dni z pomocą. Ostatecznie ona ma posprzątane, na święta wszystko zrobione, obiady dwudaniowe, do tego desery, wszystko ładnie pięknie i mnóstwo wolnego czasu… A co do pomocy, to ja chyba też własnie nie bardzo umiem jej przyjąć. Inna sprawa, że wychodzę z założenia, że jak ma coś być dobrze zrobione to zrobić to muszę sama…

Daria tato nauczył Cię dobrej rzeczy, jesteś super ogarniętą kobietą tak trzymaj, a widzę, że masz z siostrami męża jak ja z męża siostrą. Ona jest sama i w dupie ma ogarnięcie na dworze, teść i mój mąż jej robią, a przecież mąż ma dom dwójkę dzieci, a ta nawet jak jej płot robili teść i mój mąż to obiadu nie zrobiła ani jednego dnia. A ja codziennie, tłumaczyła się że z pracy późno wraca więc jej powiedziałam że my późno przygotowujemy obiad na drugi dzień. To raz zrobiła pół obiadu po prostu szynkę uciekła a raczej jej piekarnik ech temat rzeka nie ma co gadać.
Fajnie, że Wam idzie z siostrą, że jest lepiej tak trzymaj, tylko nie daj się zjeździć

Oj każda z Was ma mnóstwo racji. Kurczę tyle napisaliście, że ciężko się do wszystkiego odnieść. Teściowa Przeginia. Nie latają do niej codziennie. Masz swoje obowiązki, a oprócz Twojego męża ma córeczki to niech popylaja do mamusi. Tylko Ty synowa, a latasz wkoło niej jak byś była jej dzieckiem. To chore. Ogranicz na początku wizyty co 2 dni. Masz tyle na głowie, więc powiedz “przepraszam dziś się nie wyrobie. Muszę posprzątać, zrobić obiad, zajrzeć do sklepu i zająć się dziećmi”. JAK Ciebie zabraknie w końcu zauważą jak wiele robisz. Pokaż im, że mimo iż z nawyków chcesz być najlepsza to zwyczajnie nie jesteś maszyną. Nie ogranicza sama wszystkiego.
Skoro jej dzieci wszystko olewaja to Ty rób tak samo. Po co się starać skoro oni i tak mają to gdzieś.
Ta rodzinka jest widzę nieźle powalona. Jak córki mogą nie odwiedzać matki, nie pomoc w interesie skoro wiedzą, jaką jest sytuacja…
Co do Ciasta to zgadzam się, że dawanie takich prezentów personelowi jest chore. One dostają kasę za swoją pracę i jest to łapówka, aby być lepiej traktowanym…

Daria mój mąż uwielbia łazanki a ja jak zrobię to mam spokój na dwa dni bo wiem że chetnie się będzie nimi objadał:)
Franio wczoraj miał dwa długie spacery i wieczorem po kąpieli sam wskoczył do łóżka, dałam mu butlę, wypił odwrócił się na brzuszek i poszedł spać:) SZOK! Co orawda już gdzieś tam katarek widzę,bo moje dziecko dłużej na dworze posiedzi i od razu coś mu w nosie siedzi, ale dziś po sesji też męża z nim wyślę na długi spacer.
Daria my już chyba takie jesteśmy że chcemy zrobić wszystko najlepiej. Ja to czasem padam z nóg ale muszę zrobić sama, robię po nocach ale musze zrobić.
Wczoraj pakowałam torby z rzeczami zimowymi w góry(tam wywoże bo w domu miejsca nie mam) z małymi po Franiu ubrankami,naskakałam się po krzesłach i wieczorem miałam taki ból w pachwinie, że na nogach ustać nie mogłam, no ale jeszcze oczywiście musiałam poprasować:(

Aleks tam spokojnie nie forsuj się bo jeszcze coś się stanie. Ja też byłam taka odważna i pod koniec ciąży zrywałam tapety robiłam prania skakałam po krzesłach i drabinie i okazało się że mam skrócona szyjkę i musiałam od 35 tygodnia ciąży leżeć.

Też tak długo Miałam że musiałam wszystko zrobić sama każdemu udowodnić że potrafię ale troszkę mąż nauczył mnie że muszę zrobić w życiu coś też dla siebie a nie tylko dla innych. Dużo mi to pomogło teraz też staram się patrzeć troszkę na siebie.

Nooo dziś już mąż mnie za wczoraj opierniczył bo widzi że chodzę jak koń po westernie:( Kurde tak mnie ciągnie w pachwinie,a najgorzej się ubrać bo jak mam założyć getry czy spodnie to nie potrafię nogi podnieść:( ale myślę że mi przejdzie:)

Zapewne przejdzie po prostu nadwyrężył i sobie więzadła i tak wyszło. Musisz troszkę przystopować bo ciężko ci będzie funkcjonować jak cię będzie tak boleć. Dobrze że mąż cię troszkę ochrzanił. Mój robil dokładnie to samo za każdym razem, kiedy robiłam coś co wymagało sporo siły. Teraz jest czas na odpoczynek A nie forsowanie :slight_smile:

Aleks przystopuj dziewczyno dbaj o siebie!!!

Byłam wczoraj w szpitalu (dziś nie byłam teść pojechał rano więc problem z głowy) i wyobraźcie sobie że rozpłakałam się bo nie mogłam sobie na parkingu miejsca znaleźć, ale ogarnęłam się szybko bo przecież trzeba było biegiem lecieć na konsultacje do ordynatora.

Dziś już jest lepiej właśnie przyszłam do pracy. Trochę ogarnęłam w domu zrobiłam obiad (zostały naleśniki z wczoraj więc były krokiety lazankowy pomysł zostanie na inny dzień) dwa prania (trzeba postawić pomnik człowiekowi który wymyślił automaty:)) Tak sobie myślę że cieszę się że mam tą swoją siostrę dużo codziennie tu robi (po mojej teściowej będziemy sprzątać chyba z pół roku taki miała tu syf) zamieniłam z nią dwa zdania posmialysmy się trochę i jest ok. Mam moich cudownych chłopców i męża (też jest spoko facet:)) i tą moją siostrę i życie jest lepsze. To są moje małe radości. Nie mogę wiecznie narzekać.

Wiecie co jest jeszcze moją małą radością? To forum. Dzięki wam wiem że nie tylko u mnie jest skomplikowana sytuacja i nie tylko ja jestem taka dziwna :* Z całego serca dziękuję wam że jesteście. Podobno z obcymi rozmawia się najlepiej wiem że jak zacznę narzekać zawsze mnie wysluchacie (czy raczej wyczytacie) coś odpiszecie i podniesienie na duchu. Bo co tu dużo gadać jak się nie ma czasu to się nie ma zbyt wielu przyjaciół

Daria, ja też się mega cieszę z tego forum bo ostatnio powiedziałam do męża że sama z Frankiem siedzę w domu, nie ma z kim pogadac bo wszyscy zalatani w pracy:(
I zauważyłam że jak spotykam się z kimś w większym gronie to mi słów zaczyna brakować, masakra:( Tu przynajmniej mogę się wypisać,pogadac, poczytać, doradzić :slight_smile: Szczeggólnie że ja większośc znajomych mam albo 60 albo 75 km(w pray) stąd:) Przeprowadziłam się do męża i mam tu 2 koleżanki ale one pracują,mają swoje obowiązki, starsze dzieci i nie mają tyle czasu:( A tu na forum tyle koleżanek:) :slight_smile: :slight_smile:

A tak to forum to taka mała odskocznia od tego codziennego życia gotowania sprzątania zmieniania pieluszek. Moi znajomi wykluczyli się w momencie kiedy zaszłam w ciążę także tutaj mogę zawsze o coś zapytać ktoś mi doradzi ją doradze komuś.

Daria pewnie że nie można tylko narzekać ale niestety ty akurat masz na co narzekać. Dobrze że dzisiaj nie musiałaś lecieć do szpitala bynajmniej jeden dzień odpoczniesz od widoku swojej teściowej. Jak wróci i zobaczy, że w sklepie jest wysprzątane to pewnie i tak cię opieprzy bo jej się coś nie spodoba. To takie przykre że ty się starasz a ona i tak albo tego nie docenia albo skrytykuje.

Zamarancza mam nadzieję że do sklepu to ona nie dojdzie. Mowie wszystkim ze szlaban w drzwiach postawie i jej nie wpuszcze ale to chyba tylko moje marzenia. Najbardziej boję się o moją siostrę, bo teściowa nie liczy się że słowami. Niejednokrotnie do klientów mówiła “spier…” Sylwia mówi że się nie boi i będzie ją olewać zwyczajnie ale nawet najbardziej opanowana osoba może stracić cierpliwość jeśli się ja wyzywa od zlodzieja i krętacza (wiem że tak może być skoro mi mówi że kradnę kłamie i zdradzam męża). Najgorsze jest to że teraz nikt jej już nic nie powie ze strachu przed kolejnym udarem więc ona będzie się czuła bezkarna. Zobaczymy jak będzie nie ma co wywoływać wilka.

Więc jeżeli będzie następnym razem wyzywać cię od złodziej od kogoś kto zdradza męża to zwyczajnie Popatrz na nią zacznij się śmiać i wyjdź.
Myślę że tam jeszcze bardziej zdenerwuje niż ci się wydaje i więcej tak nie zrobi bo będzie wiedziała że po tobie to spływa.
Jak może powiedzieć tak do klientów przecież to są jej pieniądze i na tym zarabia?! I chyba średnio zależało jej na tym sklepie…

Daria jesteś super optymistyczna osoba, a najbardziej podobaja mi sie Twoje wpisy o chlopcach. W kazdym wątku ma sie wrażenie ze nic innego sie nie liczy tylko Twoi synowie i to chyba jest prawda? Pozazdrościć takiego podejścia do zycia! Tesciowa sie nie przejmuj, nie moze zburzyc Twojego szczęścia. Niech sobie gada i marudzi ile chce, jak powiedziałaś masz swoje MAŁE radosci i ich się trzymaj:)

Aleks odpoczywaj i nie forsuj się za bardzo:) Choć ja w ciąży tez duzo robilam i nie zawsze się oszczedzalam;) Przez to urodziłam 10dni przed terminem;)

Aleks za bardzo szalejesz i teraz to w złym znaczeniu tego słowa. Uważaj na siebie. Oszczędzaj się, Przeszło Ci trochę chociaż?
Daria miło słyszeć, że Ci tu dobrze, mi też. Mąż myśli, że śpię z dziećmi, one fakt śpią, a ja tutaj. Co ordynator mówi? Jak teściówa się trzyma. Nie dziwię Ci się, że płakałaś masz tyle tego na głowie, że nie dziwne, że odreagowałas. Trzymaj się dzielnie, sił życzę.

Daria bardzo dobrze Ci tata kiedyś powiedział, jednak życie to nie bajka i bardzo dużo osób myśli tylko o sobie. Trzeba częściej radzić sobie samemu bo kto ma za nas cos zrobić? Pod koniec ciąży nie przyjęłam pomocy od strony męża, jakoś nie chciałam takiej łaski. Mama do mnie przyjechała na tydzień i to mi wystarczyło. A ty jesteś zaradna i dajesz sobie radę ze wszystkim, szkoda tylko że te osoby które powinny nie doceniają tego. Teraz moze twoja teściowa trochę przystopuje, ale fakt pewnie każdy będzie obchodził się z nią jak z jajkiem byle nie doszło do kolejnego udaru. Dla mnie to forum też jest odskocznią od wszystkiego, tu mam komu się wygadać i wyżalić i też fajnie że tak się wszystkie poznałyśmy:)
Aleks ty tam ostrożnie teraz ze wszystkim, ja też byłam zawzięta na porządki w domu i dla mnie źle to się skończyło, zamiast odpoczywać ja sprzątałam i przez dwa miesiące byłam zmuszona leżeć w łóżku aby donosić ciążę…

Ewelina dziękuję aż mi się ciepło na sercu zrobiło:* Rzeczywiście moi chłopcy (i mąż) to całe moje życie, skarb największy jaki mam.

MAM z moją teściowa jest całkiem dobrze już idzie się z nią dogadać zaczyna sama chodzi (przy asekuracji rehabilitanta). Teraz idzie na oddział rehabilitacyjny na ok 6 tygodni. Później ma mieć przetykane tętnice bo z prawej strony na szyi ma zwężenie 92% z lewej 75% to znaczy że krew przepływa przez tętnice otworem węższym o te 92% niż powinien być. Nie wiem czy w miarę wam to wyjaśniłam. Ogólnie chodzi o to że pobyt w szpitalu się przedłuży o kilka dni.
Ciężko mi stwierdzić jak to teraz będzie jutro ide do szpitala zapytam na rehabilitacji jak to teraz będzie wyglądać i zobaczę co powie chirurg naczyniowy. Dlaczego znowu ja? Wszystkim się to już wydaje takie oczywiste że nawet nikt nie pyta.

Oj laski nie przeszło mi, a jeszcze mnie spojenie łonowe tak w nocy rwało jakby mi imadłem rozpychało:(
Kude dobrze że jest pochmurno to mi pogody nie szkoda i okien się myć nie chce, może jutro męża po pracy zapędzę bo ma byc ładnie, ale wcześniej muszę zacząć się do niego odzywać:) hehe
dzisiaj staram się jako tako odpoczywać,ale wiecie jak to jest…
Wczoraj na krwi byłam i hemoglobina wyszła niska więc pewnie dostane żelazo i kude mam ciała ketonowe w moczu i coś mnie to martwi, bo miałam przy cukrzycy, ale tez podobno się ma jak się malo pije a ja potrafię za cały dzień wypić 2 szklanki wody:(więc od wczoraj chodzę z butlą mineralnej i pije:(

Daria Czyli jeszcze trochę twoja teściowa w tym szpitalu poleży. Ciekawe czy wróci do pełnej sprawności sprzed udaru. Kurczę, a szkoda,że znowu ty musisz załatwiać takie sprawy i do niej chodzić. A jej mąż nadal nie pojawia się w szpitalu? Może mu to na rękę w końcu też go mocno denerwowała i teraz może od niej odpocząć.
Jak się Następnym razem będzie obrażać w szpitalu to po prostu wyjdź. Może jak 1-2 dni nic do niej nie przyjdzie to troszeczkę pomyśli co robi.

Ola naprawdę wczoraj chyba przesadziłaś z tym wysiłkiem. Musisz teraz kilka dni poodpoczywać bo po pierwsze cię będzie boleć jeszcze mocniej, a po drugie możesz się nabawić czegoś poważniejszego.
Ja tak jak pisałam praktycznie całą ciążę miałam niską hemoglobinę Tyle że ja nie przyswaja żelaza. W momencie przyjęcia do szpitala moja hemoglobina była równa 8. Nawet nie chcę wiedzieć ile miałam po wyjściu bo niestety mnie nie zbadali. Każdy kto mnie widział kazał mi iść jak najszybciej do lekarza bo wyglądam jak śmierć więc podejrzewam że powinni byli mi przetoczyć krew.
Natomiast jeśli chodzi o picie. Przed ciążą praktycznie wcale nie piłam dokładnie tak jak ty. Na cały dzień wystarczało mi dwie szklanki wody. W ciąży piłam dosłownie jak smok. Nie wiem od czego to zależy Ale nie zawsze musiała mieć przy sobie butelka wody. Przez noc potrafiłam wypić półtora litra. Po ciąży wszystko wróciło do normy i nadal nie pije.

Ja mało ogólniepije, więc teraz trochę się przymuszam,mam nadzieje że jak cieplej będzie to będę więcej pić:)
Ja mam na razie poniżej 11(10,8) ale przy Franiu już przy 13 dostawałam żelazo bo lekarz mówił że jak na ciążę to jest niska.
No musze trochę poodpoczywać i cukier pobadać, dobrze że mam glukometr jeszcze jak z Franiem byłam w ciąży bo może kurcze coś z tym cukrem mam:(