Twardnienie brzucha

Jessiczqa ja ginekologiem nie jestem ani położną ale jeśli napięcie brzucha się pojawia i puszcza to nic złego się nie dzieje, macica ćwiczy tak mi mówiła położna. Nie powinien brzuch być napięty przez dłuższy czas i wtedy jest to powód do niepokoju.

Dziewczyny u mnie 29 tc i często czuję, że mam jakby napięty brzuch, dzidzia też sporo się rusza. Wczoraj byłam ns usg i okazało się, że główka jest już na dole, ale szyjka tkwi na szczęście póki co nieruchomo. Lekarz nic nie mówił o skurczach, a ja nie pytałam, bo nie przyszło mi to do głowy.
Ogólnie nie mam żadnych bóli jedynie nacisk na pęcherz i czasem jak dłużej siedzę w jednej pozycji i wstaje to taką jakby ciężkość w dole brzucha, ale teraz już wiem, ze dziecko się tak ułożyło.
Napiszcie proszę jak Wam się te skurcze objawiają i w jaki sposób rozróżniacie, że to to a nie ruchy dziecka? To moja pierwsza ciąża i nie mam jak porównać wrażeń itp.
Pozdrawiam

Spokojnie, jeśli byś miała nadmierne napinania brzucha to byś z całą pewnością ich nie przeoczyła. Też jestem w pierwszej ciąży. Ja mam jakoś od 18 czy 19 tygodnia i brzuch na momencie robi mi się jak kamień. I wystający bardziej. Tak to jest rozluźniony i równomiernie zajmuje miejsce, a jak się spina to się robi taka kulka dosłownie. Jest to u mnie bardzo nieprzyjemne uczucie, napinania są mocne, czesto nawet bolą. Od 20 tygodnia napinania są standardem, jeśli występują kilkanaście, może tak do ok 20 razy na dzień. Macica ćwiczy do porodu. U mnie jak chodzę to brzuch się potrafi stawiać co jakieś dwie minuty aż w końcu zaczyna boleć i muszę się szybko położyć. I to jest patologia. Jeśli natomiast się stawia sporadycznie a szyjka jest ciągle długa i zamknięta to nie ma powodów do obaw.

Dziś byłam z mężem na spacerze, chciałam wykorzystać brak upału i dobrze się dotlenić. Pod koniec spaceru, poczułam straszny dyskomfort i jakby skurcze właśnie, które czułam też po wewnętrznej stronie ud. Ciężko mi było iść co chwilę stawałam, wróciliśmy do domu, wzięłam magnez i po kilku minutach odpoczynku z nogami wyżej tułowia wszystko minęło. Czy to mogą być te skurcze?

A może to po prostu od tego że maleństwo ciśnie Ci na dolne części ciała tak jak opisałaś wyżej? Skurcze te treningowe teoretycznie powinny się zaczynać na górze brzucha i schodzić w dół jeśli dobrze wyczytałam. Nie wiem jak się u mnie zaczynają bo rejestruję tylko fakt że brzuch robi mi się jak kamień i pobolewa. Pocieszę Cię jeśli się martwisz, mój rozbójnik jak się czasem zaczyna wwiercać w dół, to ledwo chodzę, wszystko mnie ciągnie i boli, ale nie ma to większych negatywnych skutków. Przy takiej sytuacji jeśli Cię to martwi to polecam położyć się ale nie tyle z nóżkami w górze, co z pupą wyżej ułożoną. Na przykład na poduszce. Tak żeby maluch siłą grawitacji troszkę zjechał bardziej w okolice dna macicy niż cisnął na dół. Mnie na ciśnięcie się młodego w dół, taka pozycja natychmiast przynosi ulgę. Skurcze treningowe powinny trwać może na oko z minutę. W sensie że złapie, trzyma, trzyma i po pół minuty, minucie mniej więcej puszcza. Jeśli miałaś ciągły dyskomfort przez dłuższy czas spaceru to mnie się wydaje że to przez ułożenie już malucha. Ale że ja nie jestem ani ginekologiem, ani położną, jeśli Cię to niepokoi to zadzwoń do swojego lekarza, może będzie chciał Cię obejrzeć i powie czy wszystko w porządeczku tam? Szczególnie jeśli ból/ dyskomfort promieniował do ud?

Wizytę miałam wczoraj i wszystko z nami dobrze. Być może jest to wynik nowej pozycji maluszka, już raz trafiłam do szpitala z silnym bólem jakby pęcherz, badania nic nie wykazały. Wtedy przez dłuższy czas dzidziuś leżał w poprzek brzucha i lekarze to uznali za powód ucisku i bólu.
Domyślam się, że będzie mi po prostu coraz ciężej i takie dni będą się powtarzać. Dziękuję za opis rzeczywistych skurczy, to nie zauważyłam u siebie czegoś podobnego.

Polecam się :slight_smile: Choć zaznaczam że specjalistą nie jestem, wiem tyle ile przeczytam i ile mi lekarz powie, więc nie zawsze mogę też mieć dobre informacje. Zawsze najlepszym źródłem informacji będzie lekarz prowadzący. Rozumiem Cię doskonale, bo ja wpadam czasem wręcz w panikę jak cokolwiek zaboli mnie w “nowy” sposób. Najchętniej bym się podwiesiła pod sufitem głową w dół żeby mój gagatek siedział jak najdłużej w środku :slight_smile:

Mnie czasem twardnieje brzuch na parę minut, ale jest to miejscowe tzn wydaje mi się że to dzieci się wypinaja bo mogę palpacyjnie wyczuć w tym miejscu że to chyba korpus lub jak mniejsza powierzchnia, że np głową. Tuż obok już jest miękko i nie jest tak, że cała powierzchnia brzucha jest twarda. To chyba nie jest to stawianie? :slight_smile:
W 10 tyg byłam w szpitalu z plamieniem i leżała ze mną dziewczyna w 28 tc właśnie z powodu stawiajacego się brzucha. Dostawała magnez w kroplowce a jak się trochę poprawiło to ja wypisali z zaleceniami 3x2 tabletki magnezu.

Mi w 30 tc tez zaczęły się twardnienia brzucha i mały był od 28 tc obrócony główka do dołu. Lekarz mówił ze to normalne tak jak Kasia napisała macica ćwiczy do porodu nic groznego tylko nieprzyjemne :confused:

Podobno napinać się też może tak jakby część brzucha ale najbardziej prawdopodobne że faktycznie dzidziol się pręży :slight_smile: Jak to moja teściowa mówi - wystawia główkę/pupkę do głaskania :slight_smile: A w Twoim przypadku to chyba jeden z dzidzioli :slight_smile: Przepychanki sobie urządzają? :slight_smile: :slight_smile:
Ja łykam magnez, nospę, biorę luteinę 2x dziennie a i tak jak pozwolę sobie pochodzić dłużej po domu to brzuch wariuje. Chyba taki już urok mojej macicy. Nadpobudliwa jakaś :slight_smile:

Anna skurcze mogły się pojawić po spacerze. Ale raczej były to skurcze przepowiadające. Skurcze przepowiadające zaczynają się mniej więcej około 20 tc. Wygląda to tak, że cały brzuch się napina na chwilę a następnie puszcza.
żeby skurcze się uspokoiły to dobrze jest wziąć ciepły nie gorący prysznic, zmienić pozycję.

Skurcze przepowiadające to normalna rzecz. Mój ginek mi mówił że w dzisiejszych czasach babeczki to są tak przewrażliwione że z każdym ukłuciem lecą na wizytę. A większość tych bóli, napinań czy ciągnięć to normalna rzecz i to tak jakby panikować podczas porodu że boli i czy powinno. Macica rośnie to i ciągnie, pobolewa. Nie bolesne skurcze to normalna rzecz. Szczególnie jak babeczka jest chuda to czuje ich więcej. Ginek mówił że dopóki nie ma plamień to mam lać na to że macica się napina i normalnie funkcjonować.

Ja jakbym zbagatelizowała zbyt częste skurcze i nadal pracowała tak jak pracowałam to bym pewnie dziś już była po przedwczesnym porodzie. Bo takie skurcze jak są za częste i za silne to mogą powodować skracanie się szyjki, co u mnie zrobiły. Także trzeba umieć chyba rozgraniczyć zwykłą panikę jaką doświadcza każda z nas z prawdziwym problemem kiedy się taki pojawi. A gdyby czekać ze zgłoszeniem do lekarza do momentu aż zaczniesz krwawić, może się okazać że poszłaś za późno. No nie wiem jak Ty, ale mnie nie marzy się rodzic przedwcześnie. Lepiej już zapytać lekarza i sprawdzić jak nas coś niepokoi, dla własnego spokoju, niż potem żałować. Nawet jak wyjdziemy na panikary. Takie jest moje zdanie.

No i wlasnie z takich osob moj ginek ma polewke.

Czibi ja uważam jak Ewa lepiej jest iść do ginekologa o jeden raz za dużo niż o jeden za mało. Ja jak mnie coś niepokoiło i moja Pani doktor była na urlopie zapisałam się do jakiegokolwiek innego lekarza, żeby sprawdzić czy z dzieckiem jest wszystko w porządku. Mówiłam o tym mojej doktor i ona mówi że zawsze jak mnie coś niepokoi czy stresuje mogę dzwonić czy tez przyjść na wizytę. Popiera też to, że lepiej sprawdzić dwa razy niż żałować, że się nie zareagowało na czas.
Skurcze mogą być groźne i mogą właśnie doprowadzić do skracnia się szyjki a to do przedwczesnego porodu. Ale każdy ma prawo decydować o sobie.

Zgadzam się, że lepiej dmuchać na zimne, niż potem do końca życia się obwiniać. Ja jak coś mnie martwi zaraz dzwonię do swojego, albo lecę na wizytę. To pierwsza ciąża i wielu rzeczy dopiero się uczę. Czasami jak się naprawdę kiepsko czuję i jest to jakiś nowy dotąd nie znany objaw to mąż sam dzwoni czy przypadkiem nie trzeba do szpitala. Jak będę w kolejnej ciąży to pewnie część objawów się powtórzy i będę umiała je rozróżnić bez paniki.

Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie, że lekarz, któremu powierzam swoje zdrowie i życie mojego dziecka na ze mnie i moich wątpliwości “polewkę”. Taki człowiek wg mnie powinien stracić wykonywanie zawodu, jeżeli cierpliwie tłumaczenie pacjentce nawet po raz 100 tego samego jest dla niego śmieszne.

Skoro ma polewkę z takich rzeczy to musi być “fantastycznym” lekarzem.

No właśnie zapomniałam o najważniejszym. Lekarza na pewno bym zmieniła gdyby przy mnie śmiał się z innych pacjentek…

Anna powiem Ci ze w drugiej ciąży byś przeżywała tak samo. Ja jesten w drugiej ciąży i powiem Ci, że panikuje czasami bardziej niż w pierwszej.

No masz Ci los :slight_smile: To ja sobie całą ciążę powtarzam, że panikuję bo nie wiem co jest normalne a co nie, że w drugiej będę już wiedzieć i w końcu się będę mogła bez przeszkód ciążą po prostu cieszyć od początku do końca a tu widzę że jednak nie :slight_smile: Znów mnie sprowadzacie na ziemię :wink:

Myśle ze w każdej ciazy pierwszej czy drugiej czy kolejnej martwimy sie tak samo :slight_smile: