Doris aż w szoku jestem. Znam też różne dzieci "pyskate" i takie bardzo bezpośrednie ,ale takich sytuacji jak Ty to nigdy nie miałam. Ogólne czasem mnie przeraża słownictwo i te rozmowy dzieci i młodzieży jak odprowadzam córkę do szkoły. Zastanawiam się czym jest to spowodowane. Czyżby brak odpowiedniej ilości czasu poświęconego dziecku czy brak reakcji rodziców na źle zachowanie dziecka już od najmłodszych lat ? Bo nawet brak szacunku do dorosłych i nauczycieli jest teraz taki powrzechny. Nie wiem jak to odbieracie ,ale mnie to osobiście czasem przeraża. Staram się jak mogę uczyć dziecka szacunku do drugiej osoby ,kulturalnego zwracania się do innych i ogólnie odpowiedniego zachowania i mam nadzieję ,że starania nie pójdą na marne :)Bo wiadomo ,że połowę dnia to spędza w szkole.
Patrycja ja też właśnie jestem zaskoczona jak młodzież się wyraża i zachowuje, ale myslę, że tv i internet ma duży wpływ na właśnie takie wzorce ;/
Staram się to brać na spokojnie, bo jednak zachowanie dzieci to jest często odzwierciedlenie tego, jak są wychowani przez rodziców i tego co u nich obserwują a nie tego, że są źli sami w sobie. Jeden z chłopców praktycznie cały czas przebywa z dziadkami, drugi z opiekunką, trzeci ma rodziców po rozwodzie. Może to też ma wpływ na to jak oni się zachowują. Staram się ograniczać ich wizyty u nas w domu do minimum, ale czasem nie da się tego uniknąć. Rozumiem wszystko - że czasy są jakie są, że rodzice są zabiegani, problemy, obowiązki, drożyzna, a żyć jakoś trzeba itp. Ale nie da się robić kariery za wszelką cenę, siedzieć non stop w pracy, byle by zarobić jak najwięcej kasy i być równocześnie dobrym rodzicem. Bo ile czasu można poświęcić dziecku skoro się wychodzi rano zanim ono pójdzie do szkoły i wraca wieczorem, kiedy praktycznie już idzie spać. Staram się nie oceniać innych, bo nie jestem "w ich butach", może nie znam całej ich sytuacji życiowej, albo jest coś, co sprawia, że muszą działać tak a nie inaczej... Kilka lat temu - przy okazji innych problemów zaczęłam chodzić do psychologa i spotkania z nim uświadomiły mi jak wielkie znaczenie na dorosłe życie, zachowania, schematy miały wydarzenia z dzieciństwa czy też relacje z rodzicami. Jak bardzo może nas to zaprogramowac na pewne zachowania i jak bardzo ograniczac czy utrudniać życie. Mając świadomośc tego wszystkiego wiem, że chciałabym tego synowi zaoszczędzić i pokazać, że cokolwiek by się nie działo - jestem - nie dziadkowie, nie opiekunka - tylko ja.
Doris zapewne jest w tym sporo racji ,bo dzieci naśladują nas ,a nie robią tego co my im każemy. Oni widzą wzorce i skoro my się taki sposób zachowujemy to tak trzeba. Nawet można zauważyć ,że dzieci z patologicznych rodzin często powielają to co wynieśli z domu i ciężko im się oderwać. Tworzą podobny schemat. Ale to niestety nie wszystko. Bo wiele zachowań czerpią również z najbliższego otoczenia (szkoła ,podwórko) oraz media , internet. Niestety są takie czasy ,że media i internet często nic dobrego nie wnoszą. I przykro to mówić ,ale mam wrażenie ,że nie tylko dzieci w tych czasach widzą wzorce w mediach. I ta telewizja , ten internet bardzo wpływa również na to ,w jaki sposób zachowują się dorośli.
Napewno internet ma dużo wpływu na to , dzieci teraz glownie spedzaja czas wolny w telefonach . W dodatku brak czasu rodziców tez na to wplywa
Ale dzieci też są w szkole tego uczne teraz tam też głównie technologia jakieś tablice multimedialne itp
niby tak szkoła teżma jakieś zadanie ale... są też rodzice którzy interweniują niezawsze wtedy kiedy potzreba;( bo przeciez ich dziecko to ideał i jak taki nauczyciel ma zwrócić uwage?
No niestety jest tak. Nieraz dziecko jest niegrzeczne ,a rodzice tego nie chcą przyjąć do wiadomości myśląc ,że przecież ich dziecko jest idealne. I problemy zostają ,bo rodzic ich nie widzi.
Będąc odstanio na placu zabaw z synem , przyszła grupka chłopaków może mieli po 13 lat i tak ładnie łaciną podwórkowa mówili , ze aż w szoku byłam .
Pamietam tez kilka lat temu szedł taki mały chłopiec , może miał z 8 lat i zaczął mnie i koleżankę w niekulturalny sposób ”podrywać „ używał takich słów i przekleństw ze aż nas wmurowało , wiec wzięłyśmy chłopca na stronę i grzecznie mu wyjasniłyśmy ze jesteśmy starsze i nie powinien w ten sposób się do nas odzywać , a przechodziły starsze babcie , kiedy my tą rozmowę przeprowadzałyśmy z tym chłopcem i idą i tak mówią do nas „patrz jaka teraz ta młodzież i to dziewczyny , terroryzują psychicznie biednego chłopca „ No wtedy to poprostu zabrakło nam słów .
Macie racje ze pewne zachowania wynosi się z domu , najgorsze jest to ze dzieci które maja złe nawyki zarażają inne dzieci które chca mamy dobrze wychować i tu się robi problem . Ja tez nie chciałabym wybierać „przyjaciół „ synowi , ale jak zajdzie taka potrzeba to będziemy ograniczać kontakt , dla jego dobra , kiedyś nam za to podziękuje .
Wychowanie ma duży wpływ ale też naśladowanie innych dzieci, które są "rozpuszczone". U nas syn po zabawie z takimi dziećmi dzień był nie do zniesienia.
Valentina ja również nie chcę ,ale zdarzało mi się już rozmawiać z córką ,że to nie jest odpowiednia koleżanka. Mówiłam córce ,że jak sama widzi z nią ( z tą koleżanką ) sporo kłopotów i po co ona ma również potem je mieć :) Ale sama mi powiedziała ,że ona średnio się z nią tak koleguje , że praktycznie większość czasu spędza ze swoją przyjaciółką :)
Na szczęście przyjaźni się od najmłodszych lat z przedszkola z jedną przyjaciółką, która jest naprawdę fajna:) Lubimy się również z jej rodzicami i obie są dość poważne i rozsądne patrząc na zabawy w 2 klasach podstawówki :)
A pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Ciężko jest kiedy dzieci są bardzo podatne na towarzystwo ,a nie mają najlepszego. Wtedy pomimo starań mogą pojawić się schody. Mam nadzieję ,że moja córka będzie rozsądna ,bo ogólnie jest podatna na towarzystwo i często patrzy na co mogą pozwolić sobie koleżanki. Często słyszę np. "czemu ja nie mogę Facebooka ,a inni mają". No cóż inni to inni ....ja chcę ją chronić ,bo uważam ,że jeszcze jest za mała na takiego typu portale :)
No naprawdę ,,towarzystwo" w szkole ma jednak bardzo duży wpływ. Chciała bym żeby córcia w przyszłości trafiła na fajną klasę. Niestety z tego co się teraz obserwuje to ktoś jest ,,fajny" jak ma IPhone, markowe ciuchy itp. Z jednej strony chciała bym uczyć córeczkę że rzeczy nie są w stanie określić wartości człowieka, ale z drugiej jeśli wszyscy coś będą mieć to prawdopodobnie też to kupię córci żeby nie czuła się ,,gorsza". Media i Internet jeszcze bardziej teraz to wszystko napędzają.
Nie mamy na to wpływu jakich rówieśników będą miały nasze dzieci
Paula niestety tak jest. Jeśli oderwiemy całkowicie od tego nasze dzieci to niestety ,ale nie odnajdą się wśród rówieśników. Takie mamy czasy - telefonów , internetu i nic na to nie poradzimy. Musimy tylko starać się uczuć mądrze korzystać i tego ,by życia nie tracili tylko w telefonie :)
Z tymi nowinkami też tak jest ...jak wszyscy kupują coś modnego , to potem ten co tego nie ma czuję się "gorszy" i siła rzeczy staramy się naszym dzieciom też zapewnić to co mają inni.
Byle z umiarem bo ja nie jestem za tym żeby dziecko od małego przykładało wagę do markowych ubrań i oceniania innych.. dziecko do szkoły nie chodzi , a nie nałoży ubrań z postaciami z bajek bo to dla dzieci..
Dlatego bardzo się cieszę ,że w szkole są mundurki. Ogranicza to właśnie takie przywiązywanie uwagi do ubioru.
Z tymi ubraniami markowymi we wczesnym etapie jak przedszkole to moim zdaniem troche wina rodzicow ze tak nakrecaja dzieci, bo skad maja wiedziec co jest oryginalne a co nie?
U nas na szczescie w przedszkolu takiego problemu nie bylo ;) a dzieci byly ubierane roznie;) ale w szkole juz tak widac ze dzieci bardziej zwracaja uwage na ubior ale to juz chyba chca poprostu bardziej modnie wygladac;)
Mój młody też chodząc do zlobka mówił co chce nałożyć bo brał przykład z taty :p
Moja starsza córka chodząc do przedszkola też mi narzucała co chce ubrać :D Ale nie chodziło wtedy ,że chce modnie lub oryginalnie wyglądać tylko sobie wymyślała :)
Moja córka tak samo sobie wybiera najgorzej zimą kiedy wymyślę sobie takie letnie sukieneczki cienkie