Trudny wiek - kiedy u waszych dzieci to było?

U nas takie bunty i histerie to też jakoś do 4 roku u córki. Teraz niby spokojna ,ale teraz zaczęło się pyskowanie :o Więc jedno się skończyło ,to drugie się zaczęło :d 

Hmm ja mam wrażenie ze u nas bunty się nie skończyły a jak był mniejszy to był dużo spokojniejszy teraz ma 4 l i tak mi potrafi tak pyskować ze sama nie wiem co mam mu kiedy odpowiedzieć xD 

dramat ale moim skromnym zdaniem im starsze dziecko tym trudniej , bynajmniej u mnie ;) 

Też wydaje mi się, że czym starsze dziecko to jest trudniejsze w wychowaniu 

Przy starszym dziecku pojawiają się kwestie, o których wcześniej się nie myślało. Nie tylko w kontekście zachowania naszego dziecka, ale tez tego jak sobie radzi poza domem. 
Mój syn ostatnio wrócił ze szkoły trochę smutny - okazało się, że w szkole na przerwie dzieci ze starszych klas dla żartu zabrały mu czapkę i kopały nią jak piłką. Młody jest spokojnym dzieckiem, nie wiedział jak zareagować - jak czapka spadła na ziemię szybko po nią podbiegł i zabrał, po czym wrócił do swoich kolegów. I teraz dylemat co jako rodzic mu poradzić, żeby w razie takiej sytuacji sobie poradził - żeby postawił się tamtym i powiedział, że mają oddać czapkę, zgłosić nauczycielowi, który ma dyżur na boisku, cierpliwie stać i czekać aż tamtym się znudzi czy powiedzieć, że ma wziąć z zaskoczenia tamtych i strzelić któremuś. Ostatnia opcja to oczywiście wyolbrzymienie, ale to jest serio problem jak dzieckiem w takich sytuacjach pokierować. Żeby nie był ofiarą, popychadłem, ale też żeby nie próbował rozwiązywać takich sytuacji siłowo albo pyskówką. 

jak to się mówi: małe dzieci mały kłopot , duże dzieci duży kłopot .

Ogólnie dużo zależy od charakteru niektóre dzieci się buntują a inne nie , charakter też robi swoje czasami straszę gorsze czasami nie 

No niestety odpowiedzieć dziecku nie jest łatwo..  duże znaczenie ma charakter dziecka.. 

U mnie mam wrażenie że cały czas jest trudny :D . Mam mega wymagające dzieci . Takie mi się trafiło . Tak zwany chyba hight need baby

Doris włansie tu jest problem;( 

 powiem ci ze pierwsza córkę też wychowywłam to wolno tego nie wolną już na etapie piaskownicy wpajałam zasady jakie panują czyli ma swoje zabawki inne moze pożycząc ale musi zapytać ewentualnie zapytać o forme wymiany na chwile aby sie pobawić czyjaś zabawką;) wydawało mi sie to ok ale niestety nie każdy tak podchodzi do wychowania i różne sa zachowania dzieci jak i rodziców;( 

miałam sytuacje kiedy starsza dziewczynka zabrała mojej córce ( wówczas miała około 3lat) samochodzik i sie bawiła nic nie powiedziałam bo moja sie bawiła wtedy czymś innym ale mnie zabolało kiedy niechcący zniszczyła budowle dziewczynki a ta ją zaczeła popychać i kopać, oczywiscie zareagowałam ale co mnie bardziej dobiło? obok siedziała mama dziewczynki która tylko sie przygladała całemu zajsciu zero reakcji ---> tak wychowuja przyszłe pokolenie

 

Ciężko jest wpłynąć na charakter w niektórych sytuacjach potrzebny jest psycholog dzieciecy

Aniss właśnie to mnie dobija, że można swoje dziecko dobrze wychować, ale wszystko psuje inne dziecko, które żyje w przekonaniu, że jest najważniejsze i jemu wszytsko wolno. Za takim dzieckiem stoją oczywiście tak samo roszczeniowi rodzice

Macie rację, Że nasze starania to jedno ,ale znajdą się rodzice ,którzy inaczej podchodzą do wychowywania swoich dzieci i potem są różne nieprzyjemne sytuacje. Widzę to teraz kiedy córka jest w wieku szkolnym i nieraz opowiada jakie zachowania występują w bliskim otoczeniu. Raz miałam nieprzyjemną sytuację z mamą dziewczynki ,która narozrabiała ,a potem zrzuciła winę na moją córkę. Mama oczywiście jej uwierzyła i wielkie pretensje do mnie ,że nawet nie interesowały jej argumenty drugiej strony. Potem po rozmowie z wychowawcą wyszło ,że faktycznie moje dziecko nie zawiniło. Myślicie ,że o ten cały cyrk chociaż przeprosiła ? :)

Patrycja myślę, że nie przeprosiła, bo podobnie jak mówi Ann to rozszczeniowe dziecko to i roszczeniowi rodzice niestety;/ 

Często tak jest właśnie ze dzieci źle wpływają inne na nasze dziecko i je psują 

Ja w ogóle mam czasem wrażenie, że nie nadążam za dzisiejszymi dziećmi, albo może tym jak są wychowywani przez rodziców. Czasem do syna przychodzą ulubieni koledzy - po szkole, po treningu. Znamy ich rodziców, wiemy, że niby są w porządku, ale dziwi mnie sposób wychowania. Albo to może ze mną jest coś nie tak... Jeden z nich ostatnio mówi synowi, że ma ochotę na coś słodkiego po czym idzie sam do szafki, gdzie trzymamy słodycze i sobie sam to wyciąga. Widziałam całą akcję i mówię, że jeśli mają na coś ochotę - wystarczy powiedzieć, bo nie jest zbyt fajnie grzebać komuś po szafkach. Albo wsypuję im do miski jakieś chrupki, na co on, czy nie mam Laysów, bo on by sobie zjadł... Drugi kolega potrafi zaglądać do nas do pokoju, patrzeć co klikam w komputerze albo podejśc np. do mojego męża, poklepać go po twarzy z pytaniem co jest pultasku. No dla mnie to jest niewyobrażalne, że te dzieci są tak bezpośrednie a czasem w pewnych sytuacjach wręcz bezczelne.  Czasem Młody przychodzi do nas, że kolega chce to czy to. I często są to bardzo abstrakcyjne prośby, na które się nie zgadzamy.  Raz kolega połamał mu stolik ogrodowy - pytam spokojnie co się stało - na co kolega - no połamał się, bo uderzałem w niego nogami. Innym razem - połamał miecz, który młody dostał dosłownie dzień szybciej - on nie pomyślał, że jak uderzy plastikiem o beton to sie połamie...  Drażni mnie takie coś, bo te dzieci nie mają jakiegoś takiego taktu czy wyczucia. Ja tłumaczę synowi, że jak jest u kogoś trzeba się zawsze zapytać kolegi o coś lub jego rodziców czy wolno, że trzeba mówić proszę, dziękuję, szanować cudze rzeczy itp. Mogłabym powiedzieć, że nie ma się z tymi kolegami zadawać, ale chcę, żeby sam się nauczył reagowac w takich sytuacjach i stawiac granicę - i mądrze wybierać z kim się zadaje. No ale jak to dalej będzie - czas pokaże. Oby potrafił się odnaleźć i obyśmy my potrafili nim dobrze pokierować. 

Doris takie są dzieci często też takie zachowania z domu wynoszą bo ktoś powie ze nie wolno czegoś  i dziecko potem robi co chce 

O matko. Ale przesada . Ja nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji :O 

Doris przyznam sie ze takie troche słabe to co piszesz, nie mysłałam że są takie dzieci;/ ale to swiadczy o jednym ze nie jest dobrze;( bo obstawiam ze to nie jest zachowanie jednego chłopca a kilku?  przyznam sie ze nie wiedziałabym chyba jak mam zareagować bynajmniej w pierwszej chwili,  zamurowało by mnie ;/mysle ze na kolejne odwiedziny już by prędko nie przyszedł;/ 

 

Miałam keidyś sytuacje gdzie chłopiec bawił sie patykami córka podobnie gdzie swojej zwróciłam uwage ze jest za mała i zeby pobawiła si eczymś innym znajoma stwierdziła ż ejej syn moze sie bawić mówiła do0 niego patrzac na mnie;/ troche mnie to zdziwiło koniec końców doszło do tego że córka oberwała patykiem w twarz oczko całe zaczerwienione ,  zaczeła płakać, wiec wziełam na rece przytuliłam mówie ze chłopiec niegrzeczny ze nie powinien tak zrobić i wiecie co? nie wiem co zrobiłam nie tak.... do tej pory naprawde moze wy podpowiecie;)

dziewczyna sie obraziła nei wspomne o tym że co chwile wypisywała jakieś smsy ze jestem taka czy siaka ze nie powinnam mówić ze jej dziecko jest nie grzeczne bo było grzeczne, temat sie skończył kiedy zapytałam czy wie ze byliśmy  z  córką u okulisty - żadnego przepraszam nic

Doris to taki charakter i wychowanie przez rodziców ma duży wpływ na to jak zachowują się dzieci i na ile sobie pozwalają. 

A potem się dzieje w szkołach to co sie dzieje i aż strach dziecko puścić jak się słyszy że jedno drugiego nożem dzgnelo albo pobili sie do tego stopnia że jeden jest w ciężkim stanie w jakich czasach my żyjemy