Jest to zdecydowanie piękny czas ![]()
U mnie czesto pachnie pomaranczami bo ja susze je i daje jako dekorację. No i do prezentow tez dodaje wlasnorecznie ususzone.
Jejku jak ja uwielbiam ten klimat. Ciepelko w domu, swiateczne piosenki, sypiący snieg. Ja w kuchni cos tam pichcę…
Ostatnie lata bylo tak jak sobie wymarzylam czyli wigilia u mnie w domu. Mam wielki stol ktory jak sie rozlozy to zajmuje caaaaly salon. Wielka choinka i my, wszyscy.
No coz, z roku na rok ludzi przy stole brakuje, niektorzy zyja ale w moim zyciu juz ich nie ma. Ale ja wiem ze jeszcze bede robic wielkie Wigilie.
Pięknie ![]()
![]()
Ja to najlepiej szukam takiej prawie 100 % bawełna
Och, to brzmi jak najpiękniejsza świąteczna pocztówka z dzieciństwa… I wiesz co? Nie jesteś sama wiele osób tęskni właśnie za taką Wigilią: prawdziwą zimą, z białym puchem, skrzypiącym śniegiem pod butami i tym magicznym światłem odbijającym się w śniegu. Taką, gdzie nawet dorosły znowu na chwilę czuje się jak dziecko
Jest pięknie
![]()
Piękne wspomnienia! Ten zapach pomarańczy i mandarynek to dla mnie też zapach świąt magiczny i niezapomniany. Kiedyś te owoce naprawdę były wyjątkowym smakołykiem, który kojarzył się z radością i oczekiwaniem na coś specjalnego.
Ale pięknie, aż chce się święta
![]()
Czasem wystarczy jedna taka chwila, widok czy zapach, żeby człowiek zatęsknił za tym magicznym, ciepłym klimatem
A najzabawniejsze jest to ze ja jakos nie mam wspomnien domowych. Owszem, pachnialo kompotem z suszu ale zawsze rodzice sie klocili. Patrzylam na sztucxna choinke i wlasnie czekalam na snieg…
Teraz chociaz mige dac moim dzieciom to o czym zawsze ja marzylam, milosc, bezpieczenstwo,klimat i wspolne robienie pierniczków
To bardzo poruszające, co napisałaś… I jednocześnie piękne, że potrafisz przekuć własne braki w coś tak dobrego. Zamiast zatrzymać się na tym, co było trudne, Ty tworzysz zupełnie nową historię dla swoich dzieci, ale też trochę dla siebie. Bo w tym wszystkim odzyskujesz coś, czego kiedyś Ci zabrakło.![]()
![]()
![]()
Pieknie to ujęłaś
wlasnie tak jest, robie to oczywiscie dla dzieci ale dla siebie tez. To odkrywanie nowej siebie. To poznawanie nowych emocji. To nowe zycie - z tymi ktorych ja wybralam na rodzinę ![]()
U mnie to samo, co z tego że była choinka i świąteczne potrawy. Mi święta zawsze kojarzyły się negatywnie z tymi przygotowaniami pełnymi kłótni. Dlatego teraz ja się nie spinam o święta, nie musi być mnóstwo jedzenia na stole perfekcyjnie podanego, ma być świąteczna rodzinna atmosfera.
Takie chwile jak wspólne pieczenie pierniczków zostaną im na pewno w sercu na długo. Tworzysz coś, czego sama kiedyś Ci brakowało, to naprawdę wyjątkowe. ![]()
Ta droga do poznawania siebie i tworzenia swojej rodziny to prawdziwa przemiana i ogromna siła.
Na pewno jets to tanie… a wiele osob ma podejscie takie jak ja… nigdzie wiecej tego i tak nie załoze i najwazniejsz dla mnie bylo zeby byla to bawełna i tyle… potem wszystko poszlo w kosz ![]()
No właśnie, jak coś ma być na chwilę i tylko raz użyte, to po co przepłacać
właśnie to jest najważniejsze nie perfekcyjnie ułożony obrus czy 12 dań, ale spokój, miłość i bliskość Dobrze, że potrafisz przerwać to, co kiedyś raniło, i tworzysz teraz własne, dobre wspomnienia. Dzieci nie zapamiętają idealnie wypolerowanych sztućców, tylko to, że mama była uśmiechnięta, że razem robili pierniczki i że nikt na nikogo nie krzyczał. Takie święta mają prawdziwą wartość.
Dzieci naprawdę zapamiętają właśnie te chwile, uśmiech, zapach pierniczków, wspólne bycie, a nie to, czy stół był jak z katalogu. Takie święta mają sens.
To, co piszesz, jest niesamowicie ważne i bardzo dojrzale ujęte. Bo wiele osób powiela świąteczne schematy z dzieciństwa, nawet jeśli one były dla nich źródłem stresu, napięcia czy smutku zamiast świadomie się zatrzymać i powiedzieć sobie: „hej, ja nie chcę tak dalej”


