Szkoła rodzenia stacjonarnie

Ja myślę, że właśnie najbardziej wstyd blokuje. Do tego trzeba trafić na położna, która nie tworzy bariery swoją postawą. Ja zwykle trafiałam na fajne i empatyczne, że nie krępowałam sie

1 polubienie

To też prawda. Najważniejsze zawsze jest człowiek.

A propos do dzisiaj polski dzień położnej :slight_smile: imieniny Stanislawa

Nam całą szkole rodzenia wałkowały wszystkie położone , że w szpitalach bardzo często brakuje komunikacji między rodzącymi , a położnymi i później są problemy . I ciągle było powtarzane , że mamy pytać po sto razy i nawet jak położna powie później czy coś bo nie ma czasu to żeby zawracać jej głowę i ciągle prosić, pytać bo czasem one po prostu mają nawał pracy i zapomną, że miały przyjść do pacjentki.

2 polubienia

Ja ze synem pierwszym dzieckiem to miałam tak nie miłe położne , bardzo się stresowałam. A z drugim dzieckiem wiele lepiej już było ale przy drugim to już większość wiedziałam :blush:

U mnie były miłe generalnie ale jeżeli chodzi o jakąś pomoc to bardziej dawały rady niż pomagały fizycznie . I nie mówię bo to jest dobre , jednak po cc czasem potrzebowałam pomocy żeby przystawić do piersi to tylko słyszałam, że muszę sama bo w domu mi nikt nie pomoże.

U mnie jedna się przytrafiła nie miła. Miałam problem żeby nakarmić synka, próbowałam rozkręcić laktację, poprosiłam ją o pomoc a ona do mnie ; jak jest problem to proszę wiąż zmodyfikowane i nakarmić. Zero empatii :confused: później poprosiłam o pomoc inną i była zupełnie inna gadka

W moim szpitalu większość była miła. Nie powiem. Bardzo miłe i pośliznę i salowe. Drugą dobę mało je widziałam bo byłam na innym oddziale już i tam się nie przemęczały bo w ogóle nie przychodziły

U mnie też tak było , że jednego dnia były często i często zaglądały , a jak była zmiana i były inne to widziałam tylko rano przy podaniu leków i w nocy na mierzeniu ciśnienia.

Ja się tak bardzo stresowałam bo to wiadomo dziecko to nie zabawka , potrzeba szczególnej uwagi i mi bardzo zależało na karmieniu piersią na szczęście w tym przypadku trafiłam na super położne i w środku nocy nawet przychodziły i mi pomagały mimo ich nie prosiłam .

To super trafiłaś bo z położnymi to różnie. Ja raz w nocy wezwałam żeby pomogła mi przystawić to usłyszałam, że mam sama próbować.

Najgorzej :confused: jeszcze jak to drugie dziecko to ok, ale jak to Twoje pierwsze to skąd masz niby wiedzieć co i jak :confused:

No dokładnie, niby personel był miły i same młode położne ale jednak jeśli o pomoc przy maluchu to nie chciały za bardzo.

Kurcze… Szkoda że tak nie chciały pomagać… :pleading_face: Jak jest pomocny, miły personel to od razu do wszystko inaczej wygląda a tak to zostajesz sama sobie z sobą, nie dość że w nowej sytuacji, martwiąca się o siebie maleństwo to jesczcze tak mało wsparcia czasem można otrzymać :pensive:

No ja bardzo źle przeżyłam pobyt w szpitalu , gdyby nie mąż i to że udało mu się trzy noce spędzić nielegalnie to nie wiem co bym zrobiła. Strasznie mnie dopadł baby blues i praktycznie ciągle płakałam .

1 polubienie

To ja na oddziale po cc miałam super personel ale już na zwykłym oddziale to średni

Współczuję :pensive: ale najważniejsze że właśnie udało się że miałaś męża i wsparcie przy sobie :face_holding_back_tears::smiling_face_with_three_hearts:

A takie pytanko , czy po porodzie używałyście Ginexid i Tantum rosa ???

Ja nie :grinning: do podmywania używałam takiej butelki do podmywania tylko i było wystarczające :grinning: Porod naturalny

1 polubienie

Ta butelkę mam wlansie , dużo instamam poleca tą piankę ale też słyszałam różne opinie