Sport w życiu dzieci

Wczoraj byli już wszyscy chłopcy;) widocznie rodzice potrzebowali chwili do zastanowienia się;)

U mnie na wsi to takie klubiki czy zajęcia dla maluchów leżą. Więc stawiamy na aktywność wokół domu :) rowery, wrotki czy spacery do lasu :) będą starsi to może się zdecydujemy jeśli wykażą zainteresowanie 

Ja młodszego syna zapisałam na zajęcia w gminnym ośrodku kultury. Raz w miesiącu ma zajęcia sensoryczne :) Były różne opcje do wyboru ale te mi najbardziej godzinowo pasowały bo są do południa. 

 

O to super bardzo wartościowe !

Takie zajęcia muszą być ciekawe :) 

Raz z nim byłam w lecie na darmowych i wtedy niechętnie wszystko ruszał, bał się innych dzieci. Teraz na początku też tylko zaglądał ale potem się rozkręcił :) a na koniec pani nam pozwoliła zabrać trochę masy do domu, więc jeszcze się ze starszym bawili chwilę na podwórku.

 

Fajne zajęcia, sama miałam ochotę w tej galarecie się pociapkać :D

Fajne takie zajęcia sensoryczne :) Co do klubikòw to zanim moje córki szły do przedszkola to właśnie zapisywałam je do klubiku malucha gdzie 2 razy w tygodniu były zajęcia takich 2latkòw. Trwało to godzinkę. Pierwsza córka miała super bo prowadziła je przedszkolanka z super podejściem. Rodzice nie wchodzili do salki żeby dzieci uczyły się zostać bez rodziców. Robili dużo ciekawych prac plastycznych i ogólnie zajęcia jak w przedszkolu. Przy drugiej córce niestety już tak fajnie to nie wyglądało ,bo prowadziła je starsza kobieta bez podejścia do dzieci i pomysłów. Rodzice byli z nią na sali i wyglądało to tak ,że Ci rodzice się z tymi dziećmi bawili. Tak też zrezygnowałam z tego moment.

Fajnie tak pochodzic z maluchami na takie zajecia ja chyba tez musze sie zorientowac jak to wyglada u nas, chociaz barfziejnsie obawiam ze mala sie nie skupi na tyle aby innym nie przeszkadzac;)

u nas wieś więc takich zajęć w okolicach nie ma a szkoda 

Ja im często robię w domu robię takie sensoryczne. Domową ciastolinę uwielbiają, zabawy z galaretka, slime czy woda i mąka ziemniaczana. Fakt, jest dużo sprzątania ale do tych chwil spokoju warto 

ja ze starsza córka dużo robiłam takich rzeczy;) ona je uwielbiała ale fajnei sie skupiała i coś próbowała robić;) masa solna to była podstawa;) najpierw przygotowywanie tej całej masy potem lepienie suszenie a za jakiś czas malowanie;) a potem... potem pomoc przy kluskach ślaskich;) uwielbiała takie lepienie;)

Fajne są te masy i sama lubię w takich pociapkać ale ich w domu jakoś nie robię. Raz kiedyś zrobiłam. Mam pozapisywany przepisy i zawsze wszystkim zazdroszczę, że robią a ja jakoś nie umiem się za to zabrać. i ta wizja sprzątania...starszy to pół biedy ale młodszy by wszystko rozniósł po całym domu pewnie.

do masy solnej się przymierzamy bo moi są niecierpliwi i od razu, by chcieli malować :D 

O z solnej by można było jakieś ozdoby na święta zrobić :)

Z pewnością będą bezpieczniejsze niż bombki :) 

My z piłki nożnej zrezygnowaliśmy bo syn nie chce chodzić..  powiedział,  że był i już nie chce he 

Ważne, że spróbował :) zobaczymy jak będzie u nas za kilka lat 

widocznie go to nie kręci, wiec nic na siłę 

Justys może za jakiś czas jednak najdzie go ochota na powrót do tych zajęć ;)

Zobaczę czy będzie chciał chodzić na angielski. Ostatnio jedna z mam mówiła,  że jej syn też płakał I nie chce chodzić na zajęcia więc po kryjomu chciała zobaczyć jak wyglądają zajecia