Znam bol naswietlania bo my wyszlismy ze szpitala i musielismy w 6dobie wrocic
to bylo najgorsze co moglam przezyc bo kolejna rozlaka ze starszakiem…
Dokarmianie mm nie jest wcale zle
wazne zebys dbala teraz o siebie, o brak stresu i dobra diete to i pokarmu bedzie coraz wiecej ![]()
No właśnie z dwojga złego lepiej , że mieliśmy to naświetlanie odrazu . Ale ja nie mogłam patrzeć na to jak ona leży pod tą lampą i ciągle się filmowałam , że te okularki jej spadły i co chwilę sprawdzałam . Co się poruszyła to się bałam, że zjechały jej z oczek.
Jejku ja też nie mogłam w ogóle patrzeć jak on tak leży taki spokojny bezwładny wręcz i z tą opaską Ninja na oczy
No ja tak samo , bo przez tą podwyższoną bilurbinę ona była taka ospała , że nie szło nawet jej nakarmić , a waga spadała i trzeba było walczyć dosłownie żeby ją nakarmić . Ja byłam w takim złym stanie psychicznym wtedy , że położna się zgodziła żeby mąż został na noc, pacjentka która była ze mną na sali się też zgodziła za co jestem jej bardzo wdzięczna bo bym sama nie dała rady przetrwać tej nocy. A ogólnie w moim szpitalu nie było możliwości nocowania ojca dziecka . Więc taki wyjątek.
No u nas bylo tak ze my poszlismy na zwykla noworodkowa kontrole i wyszla wysoka i kazal mi sie spakowac i wziqc dla siebie jedzenie.
Warunki mialam super, wlasna sala obok pokoik gospodarczy
i wc tak zebym nie odchodziła za daleko od maluszka. Takze tutaj bylo naprawde super. Moglam sluchac radia, bo w sumie czuwalam cala noc nad nim…
Pamietam ze ciagle leciala piosenka Phila Collinsa True Colors po kilka razy dziennie i do dzis jak slysze ta piosenke to wyje
Moj maz mogl byc ale tylko w dzien. Starszaka w ogole nie moglo byc. Porod i ten czas w szpitalu to pierwsza taka moja rozlaka z nim na wiecej niz 12h wiec psychicznie byla tragedia
Moj maluszek był w domu bardziej żółty na co zwróciła uwagę moja położna środowiskowa i kazał więcej mu dawać mleka …… i na szczęście pomogło i nie musieliśmy iść na badania
Jak ja to rozumiem. Nie zatrzymali na tydzień w szpitalu to był pierwszy raz kiedy starszej nie było przy mnie od urodzenia non stop nie licząc oczywiście przedszkola ale wiadomo to co innego. Ja myślałam że ten szpital i tą salę rozniosę byłam jak po prostu zwierzę zamknięte
Warunki super miałaś faktycznie. Ja nawet nie korzystałam z przewijaka tylko na łóżku zmieniałam pieluszki i ubierałam , bo przewijak był na końcu sali gdzie leżała druga pacjentka i nie chciałam jej budzić. W innych salach był na środku , a w mojej na końcu i było to beznadziejne rozwiązanie dla mnie. I nie było nawet zlewu do mycia . I jak maluch musiał być wykąpany przed lampami to musieliśmy skorzystać z sali innych pacjentek za ich zgodą, żeby umyć córkę . A szpital jest nowy, tylko trafiłam na kiepską salę .
To słabo prosić się o podstawy. Chociaż w moim szpitalu w ogóle nie było przewijaka przewijaliśmy dzieciaki w mydelniczkach
Ja po pierwszej dobie byłam zachwycona ale już drugą dobę byłam na siebie skazana …… nie bardzo się przejmowały pielęgniarki
U mnie też nie bardzo pomagały. Jak poprosiłam to przyszły i coś tam podpowiedziały ale ciągle słyszałam „musi pani sama , nas w domu nie będzie itd.”. A byłam po cc i ciężko było mi wygodnie przyłożyć do karmienia i jak był mąż to pomagał, a samej ciężko . Nigdy nie trzymałam noworodka na rękach i się bałam też . Więc naprawdę nie wspominam tego miło .
No to u mnie nawet nie przychodzili. Tylko żeby tabletki zostawić. A mnie strasznie bolała rana na początku i tylko zagryzałam zęby i brałam małego sama do karmienia. Nie było warunków by mąż był dłużej niż 2h
Ja w ogóle miałam problem żeby wstać z łóżka , bo na początku powiedzieli, że trzeba wstawać bokiem . I walczyłam normalnie żeby wstać , a jeszcze dziecko płacze to już podwójny stres . W końcu stwierdziłam, że trudno i znalazłam swój sposób na to i wstawałam inaczej. Mam nadzieję , że nie będę miała przez to jakiś zrostów ani nic . Póki co rana goi się dobrze, jest cieniutka i mam szwy rozpuszczalne.
Też miałam problem żeby wstać z łóżka, mimo tego że wstawałam zgodnie z zaleceniami lekarzy i fizjo to i tak zrobił mi się zrost. Ale na szczęście mały. Jak tylko rana mi się wygoiła to rozpoczęłam wizyty i fizjo żeby mobilizować bliznę i mimo wszystko blizna nie jest taka ładna jak powinna być
Ja też, za pierwszym razem jak siadłam to mnie tak zaczęło naciągać do wymiotów że aż bolał mnie szew. A potem jednak bolala mnie ta rana. W pewnym momencie to jakby piekła z gorącą i to zgosilam to się okazało że jakieś się tam odparzenie zrobiło i stąd to było. A miała plaster typ plaster miodu
Slyszlam ze te plastry przyspieszają gojenie , to mówisz ze cię odparzył ? Później używałaś czy przezycilas sie na jakiś inny ?
W jednym miejscu mi się odparzyło ale nie przy samym szyciu ale tak dość niefajnie bolało zmienili mi jak szłam do domu a potem znów w tym miejscu coś się zaczęło dziać więc obcięłam częściowo a jak przyszła położna środowiskowa to mi ściągnęła i stwierdziła że lepiej się będzie wszystko goić jak nie będziemy zaklejać. Te opatrunki plaster miodu ciężko kupić… jak szukałam to nie było
I bez ładnie się zagoiło ? Masujesz sobie tą rankę ?
A ja bez problemu znalazłam w aptece internetowej, kupiłam 2 sztuki bo nie byłam pewna rozmiaru.
Przez tydzień jak nosiłam plaster miodu to rana super mi się zagoiła.
Ale problemy z rana zaczęły mi się robić troszkę później, jak miałam zapalenie piersi to zrobiło mi się też zapalenie przy ranie
Tak, przewiew dobrze jej zrobił i już po dwóch dniach było spoko.
Jesli chodzi o ten opatrunek plaster miodami to fajny jest nie powiem. Sama blizna pięknie wygląda ale ja też ja jak tylko się zagoiła smarowałam maścią i jak już można było to zgodnie z instrukcją fizjoterapeuty mobilizowałam ją.
Życzę Ci porodu SN ale jakby się okazało że jest CC to ważne by zadbać o bliznę od razu zresztą tak jak o mięśnie brzucha jeśli się rozejdą.
@Sylwiaa mise akurat miały apteki na stanie w twojej okolicy, u mnie nie miały akurat w tym czasie a mi zależało na szybkim zakupie a nie na czekaniu z wysyłką tygodnia

