Skracanie szyjki macicy w ciąży

No ja właśnie myślałam że to będzie chwila i po strachu ale jak weszłam na salę o 13 i wywiezli mnie stamtąd o 16 to już nie wydawało mi się to takie krotkie .
Ale jak usłyszałam.placz swojego dziecka to łzy leciały szkoda tylko że nie miałam okazji go zobaczyć a jak już zaczęli mnie zszywać oczyszczać i tak leżałam to czułam się taka pusta.

Mama.Kubisia dziewczyny dobrze mówią . Na pewno jak wszystko się zacznie to będziesz myśleć racjonalnie i będziesz słychać położnej to na pewno wszystko szybko pójdzie i Kubuś będzie się z Tobą tulił . My tutaj czekamy co u Ciebie także dawaj znać . I dużo dużo duzo siły dla Ciebie trzymam kciuki buziaki

Niestety stres i lęk źle wpływają na postęp porodu bo tworzy się tzw błędne koło - lęk powoduje napięcie, a napięcie większy ból, który znów sprowadza się do lęku. To może powodować zakłócenia podczas akcji porodowej lub wydłużać czas porodu.

Mamusia postaraj się jakoś odgonić myśli od porodu, a pomyśl może o dziecku właśnie :slight_smile:

Mi zaczęły puszczać ścianki. We wtorek będę u lekarza to się dowiem czegoś więcej.

Aneta jak to puszczać scianki? Jutro juz do tego prywatnie idziesz? Jak dzieje sie cos niepokojacego zawsze mozesz z karta ciazy na IP podjechsc, nie maja prawa Cie wypuscic bez sprawdzenia…

Mamusia mocno trzymam kciuki i ja :slight_smile: stres jest przed kazda formą porodu, niestety kazdy ma swoje minusy i zagrozenia ale bedzie dobrze :slight_smile:

Pati to nie pokazali Ci chocby malenstwa po cięciu? W niektorych szpitalach nawet pozwalają na skora do skory podczas szycia, u nas niestety nie, tylko przykladaja do policzka sie potulić ale lepsze cos niz nic na to wychodzi.

Pati- a czemu tak długo na sali bylaś? Mi ten czas minął tak szybko. Ja to chyba ze znieczuleniem to max pół godzinki czy czterdziesci minut. Poźniej troche na sali pooperacyjnej i w tym czasie dluzyło mi sie w porownaniu do samej operacji, bo nie chcialam aby dzidziuś i mąż czekali na mnie zbyt dlugo, bo chcialam ich zobaczyć. Na szczescie pani polozna zaprowadziła mojego meża gdzie ma iść, zawieźć rzeczy, i zabrała go do dzidziusia;) takze ogladał sobie co i jak z córeczką panie położne robią oczywiscie w tym czasie w ktorym mógł juz byc przy dziecku;) a ja w tym czasie powiedzmy że odpoczywałam po operacji. Wogóle dostałam tez telefon do ręki- bo nie pomyślalam, żeby go wziąć ze soba na operacje a pani położna przyniosła mi, bo znalazła męża mojego na korytarzu;) także superowo. Jak Małą wyciągnęli to od razu dali mi ją do przytulenia, i wtedy Mała przestała płakać jak do niej zaczęłam mówić i wtedy więź nasza sie jeszcze bardziej wzmocniła;)
Ahhh fajne to było;) taki maluszek, a teraz taka wielka baba:D

Mamusia- jak tam u Ciebie? Jestem bardzi ciekawa jak tam sie miewacie;) mam ndzieje, że u Was wszytko dobrze;)

Anetka- a co to znaczy puszczać ścianki? Nie mam pojęcia co to może oznaczać.

Eresz u nas tak samo było na operacyjnej, tez maly przestal plakać, az anestezjolog sie wzruszyla :wink: kochane to takie :slight_smile:

W moim szpitalu też dają przytulić maluszka po CC na kilka minut, a później mamy dostają już na sali. Tata też może kangurowac od razu. Choć pewnie są różne sytuacje i musieli Pati małego szybko zabrać na noworodki.

Agn no niestety nie było takiej możliwości ponieważ synek mocno się wyziebil po CC i od razu pobiegli z nim na oddział wcześniaków do inkubatora a tak to normalnie pokazują mama dzieci a później dają tatusia jak nic się nie dzieje . Eresz około 13 poszłam na salę i o 13:50 urodził się mały a później mnie szyli dość długo to trwało ale mi się wydawało że krótko . Później leżałam na sali z 20min a później zawieźli mnie na salę pooperacyjna. Mój to plakal cały czas w inkubatorze objął mój mi nagrał filmik to płakałam strasznie że nie mogę z nim być ale już to wszystko za mną

Agn- to wspaniałe móc to poczuć;) a dla mnie jako typu badacza naukowego, jest to niesamowite potwierdzenie teorii, że dziecko rozpoznaje głos swojej mamy i uspokaja się juz od samego początku, gdyz czuje sie przy niej bezpiecznie. Jest to wspaniale, że dla dziecka można być wszystkim co najlepsze;)
Pati- szkoda, że Wam nie udalo sie przytulic po urodzeniu, ale lepiej tak niz jakby mial sie bardziej wyziębić;)
A to mnie zaszyli i porobili co trzeba i od razu przewieźli na pooperacyjną. A mój ciapa żadnego zdjecia w międzyczasie nie zrobił to byl tak wszystkim zaaferowany że zapomniał- a tak na marginesie fotografia to jego pasja. Zatem przypuszczam że bardzo emocjonalnie odczuł pojawienie sie Małej skoro zapomniał o tym co lubiał robic najbardziej;) a aparat wzieliśmy- ale taki mniejszy, co robie nim zdjecia na codzień. Bo ten bardziej rozbudowany to niestety nie wchodził w gre z powodu zbyt duzej ilości toreb moich i dziecka i brakło najzwyczajniej w świecie miejsca i dostepnych rąk do noszenia:D ja to az przebieralam nogami - tymi znieczulonymi:D bo tak bardzo chcialam do nich juz iść;)

Pati jasne, ze tak skoro to dla dobra Maleństwa to oczywiscie uzasadnione, nie chcialam Cię zasmucic tym pytaniem, po prostu rozne sa praktyki w szpitalach czasami pospiech wygrywa z ludzkimi uczuciami. U nas np mąż nie mógł kangurowac, poprostu zawoza dziecko do mamy jesli jest na tyle zdrowe se jest to mozliwe.
Ogolnie duzo milej i cieplej wspominam drugi porod, pierwszy w ogole nie wywolał we mnie takiej fali uczuć jak ostatni, ze wzgledu na nie dzialajace dobrze znieczulenie, czulam bol i nie moglam sie ruszyc i skupic na tym, ze wlasnie rodzi się moj pierwszy synek. Dopiero przy drugim była i fajniejsza anestezjolog i znieczulenie zadzialalo jak powinno. Na dluzej tez dostałam malego do policzka. Ale tez maz byl wtedy w domu ze starszakiem wiec odwiedzil nas tylko dwa razy, wiec i u nas tez byly minusy, zeby nie bylo ze tak wszystko idealnie na tip top :wink: ale najwazniejsze ze Maluchy są i są naszymi najwiekszymi skarbami <3 a gorsze wspomnienia to juz przeszlosc :slight_smile:

Ang masz rację, jeszcze najważniejsze, żeby zdrowe były to już całkowite szczęście! :slight_smile:

Eresz to naprawdę mąż musiał być zaaferowany skoro zapomniał o swojej pasji :smiley:
u nas 15 minut po porodzie kazałam mężowi robić fotki jeszcze jak gwiazdka leżała u mnie na brzuchu i te zdjęcia są cudowne! Rozczulają mnie strasznie. :heart:

Eresz no to rzeczywiście mąż był zakręcony że zapomniał zrobić zdjęcia.Podejrzewam że z moim byłoby to samo ale że jej widziałam małego to robił zdjęcia ale ja te pierwsze mam z inkubatora . Ale coś w tym musi być mój to na początku był tak zakręcony że nie szło się z nim dogadać hahaha
Agn nie zasmucilas wszystko jest ok skąd mogłaś wiedziec . Nie myślę o tym co było tylko się cieszę teraźniejszościa , i zgodzę się z Tobą że zdrowie dzieci najważniejsze a możliwość kongurowania dla mnie wtedy nie miała aż takiego znaczenia bo dobro było ważniejsze chociaż na pewno czerpali byśmy z tego przyjemność i korzyści

Dziewczyny, jak moj opowiadał mi o Malej, jak jeszzze jej nie dostalam po porodzie, to oczy mu sie świeciły jakby wygrał bańke w totka;) i nie mógł sie nacieszyć. A jak przywieźli Małą to wrecz prawie skakal ze szczescia;) az mnie zatkało:P a jak sobie oboje przypomnielismy o zdjęciach? Moj brat zadzwonił, czy wszystko ok i że chce zdjęcie małej królewny. A my oboje w rym momencie zglupielismy- popatrzyliśmy po sobie i wybuchnelismy śmiechem, bo nasze miny wskazywały, że nikt zdjęć nie zrobił:D
Fajnie, jak partnerzy odczuwają radość z narodzin wspolnego dzidziusia;) życzę wszystkim mamom takich szczęsliwych tatusiow małych dzidziusiow:)
Pati- najwazniejsze, że nie przybralaś sobie do głowy tego i w szpitalu ogarnęłaś to;) brawo! A zdrowie dzidzi najwazniejsze- jeszcze czlowiek sie natuli maluszka ile sie będzie dało;)

Oj tak miło się patrzy na szczęśliwych tatusiów . Mój to biegał co chwilę do małego ode mnie do niego czasami go wyganiała żeby z małym siedział a nie ze mną . Widać że był przejęty trochę wystraszony ale teraz w domu świetnie sobie radzi we wszystkim mi pomaga . Nie mogę narzekać ale nie długo to się skończy jak wróci do pracy i będę musiała jakoś to wszystko sobie poukładać . I serce mi się raduje jak mówi do niego że go kocha i całuje . A jak mu się świecą oczy jak na niego patrzy . Cudowne uczucie mieć takiego faceta i tatę w jednym

Pati- wspaniali są Ci tatusiowie nieraz;) mój to od razu jak tylko z pracy przychodzi to przebiera się i myje ręce, aby Małej czegos nie sprzedać i bawią sie ile wlezie. A mama ma w tym czasie czas cos porobić;)
Jestem taka szczęśliwa, że mąż ma takie podejście do dziecka. I uwielbiam jak czyta jej książeczki;)

Eresz wpaniale że mąż ma siły i checi zajmować się córeczka po pracy. Mój to cały czas całuje małego na każdym kroku .

Buziaki i przytulasy nie dość że sa poprostu słodkie:) to do tego super ksztalrija poczucie bezpieczenstwa u dzidzi i wzmacniaja więź z rodzicem. Ucza też jak nalezy sie zachowywac względem siebie- dzieci czesxiej całowane sa bardziej empatyczne i radosne oraz mniej wykazuja tebdencji lękowych, do tego szybciej sie rozwijaja i ucza nowych rzeczy. Poczucie bezpieczenstwa i szczęścia to podstawa prawidłowego i zdrowego rozwoju.

Właśnie teściowa ostatnio też mi to tłumaczyła, że całowanie bardzo dobrze wpływa na rozwój dziecka :slight_smile:

To nasze jest całowane na każdym kroku , ale w szpitalu jak byłam to położna mówiła że rodzice są tylko od całowania dzieci a babcie ciocie itd ewentualnie od przytulanka że nie powinni całować dzieci jakie macie zdanie na ten temat ??

U mnie cały czas córka jest calowana nawet przez moją mamę. Nie może się powstrzymać ale i też na więcej pozwala, a później jest problem bo przy mnie csy przy mężu córka na rehabilitacji nie krzyczy tylko się smieje i gada po swojemu, a przy babci jest krzyk i wyrywanie się.

Mój mąż ciągnie dwa etaty jeden w pracy drugi w domu. Więc jak w weekend chcę odespac czy w ciągu dnia śpi to go nie budzę tylko nich śpi inne rzeczy mogą poczekać a wypoczynek też jest ważny.