Skracanie szyjki macicy w ciąży

Eleonorka A moim zdaniem to powinni być ok i pomagać bo to ich praca też dostają wypłaty za to a są mamy które 6 zł nawet nie mają bo mają wszystko wyliczone i nie wystarczyłoby np na ta paczkę chusteczek czy ma coś innego nie każdy zarabia dużo i wg mnie traktowanie na podstawie czy ktoś dał coś lepsze a jak nie dał to Mam w nosie pacjentke jest nie fair.
Takie dawanie rzeczy moim zdaniem jest formą łapówki poniekąd dla lepszego bytu A wszyscy powinni być traktowani na takim samym poziomie więc wg mnie nie powinno takie coś funkcjonować ale to moje zdanie oczywiście każdy ma swoje zdanie na te tematy ale ja nic nie dałam za to serdecznie podziękowałam za każdą pomóc i uśmiechałam się i myślę że taka forma powinna wystarczyć aby było miło.

Eleonorka- to zależy od szpitala. Jest taki jeden w Krakowie, ze jak nie dasz czegos to jestes traktowana jak pacjentka gorszego sortu i ja sie na takie rzeczy nie zgadzam. Dlatego unikałam, aby tam nawet przez przypadek sie nie dostać.

No ja uważam że przed tez sie nie nalezy ale po calym pobycie i jezeli bede zadowolona to zostawie kostke ciasta. Tak jak one mi umilily czas tak i ja im moge umilic. Samo podziekowanie to tez jest bardzo dobry pomysl i tez wystarczy.
Eresz no właśnie jeszcze nikt mnie nie oswiecil czy to prawda. Na swoim przykładzie dam Wam znac czy po 3 cc gorzej boli…

Aisa oczywiście, zgadzam się z Tobą w 100% to jest zupełnie indywidualna kwestia. Jednak mam przede wszystkim na myśli te mniej przyjemne panie, które są dość sfrustrowane i wyladowują swoje emocje na pacjentach. jeśli człowiek leży dłużej w szpitalu to taki gest może trochę zmiękczyć taką osobę i nam będzie łatwiej przetrwać gdy Pani z humorami postara się byc milsza. Ale tak jak mówisz- każdy ma swoją pracę i powinien traktować wszystkich równo- jednak życie niestety jest jakie jest. U mnie tez troszke inaczej to wyglada bo mama pracuje w służbie zdrowia i wiem, że nie jest lekko w moim mieście jeśli chodzi o zarobki w zawodzie położnej. Położna pracującą w ochronie życia dwojga ludzi zarabia mniej niż żółtodziób w korporacji. To też jest niesprawiedliwe, że zarobki osób wykonujących tą samą pracę w różnych miastach są skrajnie różne. Ja jako ta osoba z korporacji mogłam sobie pozwolić na coś takiego. Jednak w szpitalu, w którym rodzilam każda z pacjentek była tak samo traktowana. Uśmiech jest najważniejszy i to każdy potwierdza :slight_smile: tak więc nie czułam, że robię coś nie w porządku lub konkuruje z innymi o lepsze traktowanie. Ja byłam jednym z trudniejszych przypadków i leżałam najdłużej w tym okresie. Wszystkie panie były bardzo pomocne i naprawdę niektóre dodatkowo były jak psycholog. Kiedy miałam trudne chwile i łzy płynęły strumieniami to nie przechodziły obojętnie tylko przychodziły by porozmawiać chociaż przez kilka minut dziennie i pozbierać do kupy.

A ja znów uważam, że macie racje pod względem łapówkarstwa jeśli ktoś coś daje z takim zamiarem, ale jeśli ktoś coś przynosi w podziękowaniu to ja nie widzę w tym nic złego, bo właśnie każdy dziękuję jeśli ma taką potrzebę i takie odczucia.

Pati to juz jutro ten wielki dzien? Bede trzymac za Was kciuki. :slight_smile:

kolemi Pati jest już po, pisała w którymś innym wątku :slight_smile:

Martq dzięki za info. Ale wszystko dobrze? Masakra nie nadążam za Wami tu :slight_smile: jak burza idziecie z tematami.

Pati narazie nie widziała synka, jest naswoetlany. Były drobne komplikacje ale jest ok :slight_smile: czeka do rana na maluszka

Osz kurze kurcze! Gratulacje dla Pati!!! A była cesarka czy naturalny?

Wiecie co, ja mam specyficzne podejście do tematu finansów, bo nie uznaje tego typu rzeczy jak prezenty za wykonaną prace. Pracujac w zawodzie nauczyciela bałam sie przyjmować choćby kwiaty, aby nie zostac zwolnionym za łapówkę. Kwiaty zawsze zostawały do dekoracji sali a czekoladki jedliśmy z dziećmi.
A przekupianie, aby miec lepiej, to dla mnie nie jest wporzadku i osoby biorace łapówkę powinny byc zwalniane z pracy za branie łapówek. I czy pani jest skwaszona czy nie, jej obowiazkiem jest pomóc pacjentowi- podpisywała umowe o prace, godziła sie na jej warunki, to przepraszam, że powiem to stanowczo i ostro- niech nie grymasi, bo sama godziła sie na to, jak będzie wyglądała praca. Ja jak mi praca nie pasuje to szukam innej i tyle. Ja, żebym dostała w miare pensje musialam uzyskać trzy dyplomy i znać dwa języki obce, a trzeci w formie podstawowej. I nie grymasze, że musze w pracy zrobić to czy tamto, bo kurcze taką podpisalam umowe i sie godziłam na warunki.

Eresz co do dawania prezentów przed jestem tego samego zdania. Mozna mieć gorszy dzien ale w stosunku co do “umyslowo innych” kobiet zaraz po porodach (mam na mysli te glupie hormony) powinny byc zawsze mile i usmiechniete i serdeczne i koniec kropka.

Jak mi kiedys krew leciala ciurkiem po nogach (w ciazy) i znalazlam sie na badaniu w szpitalu czy wszystko ok z dzieckiem… To: siedze spokojnie i czekam na lekarza. Bo przeciez stres nie pomaga tylko wrecz odwrotnie. Przyszla jakas polozna. I ona do mnie z tekstem: " Ty wiesz co to oznacza??" no i jak zaczelam ryczeć. Wystraszyłam się bo takiej powodzi jeszcze nie mialam. Głupi babsztyl. Okazało się że krwiak mi sie wyproznial. Z dzieckiem wszystko ok. Nie byl to pierwszy krwiak wiec staralam sie zachowac spokój bo wiedzialam ze to moze o to chodzic… A ta niepotrzebnie mnie zestresowala.

Przede wszystkim empatyczne. Kurde waży sie zycie twije i Twojego małego dziecka a tu zero skrupułów;/
To tak, jakbym ja miała gorszy dzień i klientowi powiedziala-" a sam se to zrób" albo cos w tym stylu. Mialabym wylot z pracy w podskokach. Poza tym moje wychowanie i szacunek, jaki zyskałam od rodziców, nie pozwoliłby mi zlać czlowieka w potrzebie.
Strasznie Cie potraktowała… ja pamietam jak krwawilam w ciąży to bralam expressowy prysznic przed wyjazdem do szpitala i ryczalam, że skrzywdzilam nieswiadomie swoje dziecko;( dopiero w szpitalu mnie uspokoili i dobrze, że nie ja jechałam za kierownica, bo bym napewbo za predkosć straciła prawko

Kolemi ja miałam taki jeden wyjątek… jedna położna doprowadziła mnie do łez na calutki dzień. przez nos chciałam wyjść że szpitala i jechać do innego miasta. Nie wiedziałam, że ona jest położna tylko myślałam, że lekarzem bo tak się zachowywała. Zaczęła słuchać tętna podczas KTG i powiedziała, że jak dla niej to problem z kurczliwoscia serca dziecka i według niej nie powinnam tam rodzić w ogóle tylko jak najszybciej zmienić szpital dla bezpieczeństwa dziecka. Zaczęła mi mówić takie rzeczy na temat ciazy i badań jakie powinnam niby mieć oraz leków jakie powinnam brać a czego nie powinnam, że wpadłam w histerię. okazało się, że ona jest zdrowo szurnieta i nie można jej słuchać. Bana psychicznie mnie rozwaliła. na szczęście było ponad 10 osób, które na ornych zmianach podbudowywaly mnie i były niezwykle życzliwe. Tu a więc jedna czarna owca się trafila

Eleo- babsztyl wredny normalnie… jak tak można i do tego tak bardzo wystraszonej sytuacją kobiecie coś takiego gadać. Czy te mądralińskie nie maja wyobraźni?
Na 109 superowych zawsze trafi sie ta jedna, ktora spapra opinie oddziałowi.

Eleonorka no na taka to ja bym chyba gdzies napisala. Jakies prawa pacjenta mamy. Czasami warto jest innej poloznej powiedziec ze cos Cie zaniepokoilo bo inna polozna nie do konca cos wytlumaczyla czy cos. Ja kiedyś nieswiadomie nakablowalam na jedna a pozniej wszystkie wokol mnie lataly jakbym im po tysiaku łapówki dala. Wiec stwierdzam fakt ze musza sie bac ze ktos gdzies na nie nakabluje skoro ich zachowanie sie moze tak zmienić.

Ta syt to: Poprosilam polozna (ktora juz zdazylam poznac predzej) ze prosze o wytlumaczenie co mi dolega i czy dziecko jest bezpieczne (pierwszy w zyciu krwiak ktory sie wyproznil) poniewaz dzień predzej odpowiedzia innej poloznej byl tekst: “tak czasami sie dzieje, nie wiadomo co bedzie”.

Skoro przez tak dlugi czas musieli Cie uspokojajac to należało sie jej jakies “lekarstwo” na glupote. Ja sie dowiedzialam w przeciagu kilku min ze mlody jest bezpieczny dlatego jej darowalam.

Niestety trafiłam na osobę, która przez “plecy” nie zostanie w żadne sposób rozliczona tego co robi i co mówi. Nawet jak się okazało, to koleżanki współpracujące z tą osobą również boją się jakkolwiek reagować by samemu nie mieć problemów. Sytuacje zgłosiłam jednak do lekarza, który kolejnego dnia pełnił dyżur na oddziale - reakcja wskazywała na to, że wcale się nie zdziwił kto jest źródłem takiego zamieszania i ogromnego stresu.

Mnie z KTG nastraszyła we wtorek pielęgniarka. Mialam robione dobrowolne KTG i podczas badania pielęgniarka podeszla do urządzenia i zaczęła kręcić głową mówiąc, że albo jest za bardzo wysokie, albo za bardzo niskie… Ja na to i co teraz? A pielęgniarka, że ona nie jest od interpretowania wynikow i wszystko mi powie lekarz. Zapytała się tylko kiedy mam wizytę, a bylam umówiona na następny dzień. Pod koniec badania przysła i mi mówi, że coś się nawet unormowało i że dobrze, że jutro mam wizytę oraz czy w rodzinie były jakieś wad, problemy. Jak to usłyszalam to poczułam jak mi krew napłynęla do uszów… Byłam w takim szoku i momentalnie chcialo mi się ryczeć. Dzień juz miałam do dupy.
Na następny dzień pelna obaw idę na wizytę. A lekarz do mnie czy maluszek się ruszal podczas badania i bardziej mu chodzilo czy bylo czuć, że rusza się po innych stronach brzucha. Takie ruchy czzułam i okazalo się, że KTG jest w normie. Zwrócil tylko uwagę, że pod koniec mialam silny skurcz i czy go pamiętam (chyba to bylo wtedy jak mnie pielęgniarka zdenerwowała). Skurczu nie pamiętam ale podobno jak się ma pierwszy raz KTG to dla niego jest normalne, że nie pamiętam skurczu bo bardziej byłam skupiona na dźwiękach, liczbach i przyciskaniu przycisku jak się dziecko ruszy.

Ulga ogromna szczególnie, że za każdym razem mam robione USG i serduszko jest ok oraz przeplyw pępowiny również jest ok.

Eleonorka moja historia to pryszczyk w porównaniu z tym co Ci powiedziala położna… Ja bym chyba gołymi rękami …

Mamusia ten skurcz to moglas czuc ale pewnie go nie odroznilas od np tego jak dziecko sie wyciagalo. Ja przy drugiej ciazy jak mi sie zaczal porod przedwczesny (na szczescie zatrzymany) tez nie wiedzialam ze mam skurcze. Brzuch mnie bolal i pojechalam na ip. Okazalo sie ze mam silne skurcze.

Mamusia Kubusia trzeba odpoczywać więcej ! A to ktg to też zależy jak maluch śpi tętno może być inne niż jak np zacznie nagle brykac

Może to zabrzmi okrutnie co powiem- aleeeee … ja nie ufam w umiejętności położnych, tak jak w umiejętności lekarzy. Z samegi faktu, lekarze sa lepiej wykształceni, mają większa wiedzę. Kazdy w szpitalu ma swoje miejsce z uwagi na wyksztalcebie, doswiadczenie, wiedze. Jakby polożne były o statusie lekarzy, to by nie oracowały jako położne tylko jako lekarze. Zatem położna powinna zadbać o soelnienie swoich, a nie lekarza, zadań, w tym założenie ktg- sprawdzenie czy sie czyta prawidlowo, czy pelotka jest w tym miejscu co trzeba, o podanie zastrzyku, leku, itd. Od oceny jest lekarz i Mamusia- jakby cos było nie ok, to zaraz lekarza.mialabys na sali. Także spokojnie. Wiem, że takie coś to każdemu podniosloby ciśnienie i jakim prawem ona Cie pyta o wady rozwojowe w rodzinie. Czy ona jest poważna? Nie zna Twojej karty medycznej i wypowiada się na tematy, o ktorych nie ma bladego zapewne pojęcia. Ciekawe jak teraz po wejściu rodo takie pytania sa traktowane.

Eleo- plecy plecami, ale jak sie złoży skarge i to pisemną, to szputal.musi sie ustosunkować do tego w taki a nie inny sposób. Ludzie coraz leoiej znaja sie na przepisach prawa- bo nieznajomosc prawa szkodzi, zatem instutucje państwowe zmieniaja swoje podejscia z czasem. Tak samo z urzędami- wprowadzono orzepis o odpowiedzialności cywilnej za popelnione błędy i mozna ubiegać sie o swoje prawa, jeśli urzędnik zaniedbał swoje obowiazki. Musialabym pogadać z kumplem, bo akurat jest prawnikiem i dowiedziec sie jak jest ze szpitalami.