Sesja ciążową u fotografa

No to podziwiam bo ja nie wyobrażam sobie brać ślubu w ciąży. Raz że stres który może zaszkodzić dziecku, dwa że musisz mieć siły na cały dzień i na noc a przy ciąży to człowiek padnięty i źle się czuje. A w sumie jak raz się organizuje ślub to się chce żeby był jednak fajny i móc na nim i zjeść i się wybawić :joy:

1 polubienie

Raz że nie przez dziecko a z drugiej strony właśnie nie wiadomo jak się kobieta będzie czuła. Ja brałam ślub jak córka miała ponad roczek. Nie wyobrażam sobie brać ślubu tylko przez dziecko. I w ciąży też ja. Byłam na weselu gdzie pannaemloda była w 4 miesiącu ciąży. Z kościoła wychodziła kilka razy bo nie dawała rady. Dla niej wesele skończyło się jakoś koło 22

I o tym pisałam, większość ludzi czeka na ten dzień całe życie a porem się źle czują czy kończą imprezę wcześniej. Bez sensu to trochę. Ja jak bym była w ciąży to bym wolała przesunąć już jak dziecko będzie nieco odchowane

1 polubienie

Uważam tak samo. No chyba że to tylko jakoś ślub cywilny i później obiad dla rodziny to co innego ale na takie normalne wesele bym się nie zdecydowała. U mnie córka urodziła się w styczniu a ślub braliśmy rok później w sierpniu. Później moja babcia wróciła z nią do domu a ja mogłam sobie siedzieć na weselu do rana

No i to jest super. Nie rozumiem tego i mnie wkurza jak wszyscy w koło babcię i ciosie że trzeba ślub przed porodem bo jak to tak z dzieckiem bez ślubu. To już nie te czasy by kobiety się mordowały bo co inni powodzą. No nie…

1 polubienie

Ja też właśnie byłam w szpitalu , karetki wzywałam bo myślałam że odlecę na drugi świat momentami . Ale na szczęście dostałam w szpitalu lek na zgagę i jak ręką odjął wymioty minęły

No i szczerze to jest dla mnie słabe. Też wątpię żeby to był jej wymarzony ślub, taki jak zaplanowała.

My braliśmy ślub jak starsza miała 3 lata. To było piękne jak miała kwiatki podobne do moich i wspólne zdjęcia. Do ślubu akurat udało mi się wypożyczyć moje wymarzone autko. Miałam o tyle szczęście, że rok później właściciel je sprzedał

Mimo że miałam ślub tylko dla rodziny. Także przez moją ukochaną teściową

Ooo dziecko uczestniczące. W ślubie i zaangażowane to fajna sprawa :upside_down_face:

Jeszcze sytuacja była taka, że jak wychodziliśmy z urzędu stanu cywilnego, który znajduje się w centrum miasta to akurat się rozłożył pan iluzjonista, ona jak długa się przewróciła koło tego pana. On wziął podmuchał jej kolano, a potem z balona wyczarował jej kwiatuszka, którego przywiązał na nadgarstku. Podchodzę do faceta w sukni ślubnej i mówię, że ojej dziękuję za pomoc i przepraszam, bo nie mam pieniędzy przy Sobie. A on na to, że nie ma problemu bo nam się przyglądał i jaka ona jest fajna i chciał ją pocieszyć i on nic za to nie chce. Że to taki ślubny prezent

Ooo to mega miłe z jego strony. Czasem są mili i życzliwi ludzie na tym świecie.

1 polubienie

Ooo jak miło. Macie co wspominać przynajmniej

2 polubienia

Oj tak. Ogólnie mamy kilka fajnych wspomnień

U mnie leki nie pomogły w szpitalu , ale mnie nawodnili kroplówkami :neutral_face: pamiętam jak zjadłam rosół w szpitalu , taka glodna byłam i chwila po zjedzeniu odrazu poszłam do lazienki i oddałam całość :see_no_evil:
@Anetteso_gmail.com to moja córka miała 5 lat i niosła nam obrączki do ślubu :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Też nam nosiła, a jaka przyjęta była.

Ojej , to się namęczyłaś sporo z tymi wymiotami . Podziwiam Cię na prawdę , że dałaś rade .

To jest właśnie fajne że jak już odczekałaś na ślub o masz odchowane dzieci to można je fajnie zaangażować w swój ślub. Noszenie obrączek to właśnie jedna z tych czynności, ale też noszenie trenu i inne takie

Oj u nas to samo , i w przedszkolu się chwaliła wszystkim :sweat_smile:
@magdallenka08971 oj tak a jeszcze jak dowiedziałam się pół roku po porodzie że będzie drugie dziecko że jestem w ciąży to myślałam że zwariuję , zajmować się małym dzieckiem i czuć się fatalnie i wymiotować bo wiedziałam że tak będzie…powiem szczerze córeczka raczkowała na podłodze a ja leżałam z nią na dywanie i czekałam kiedy mnie pogoni do łazienki na wymioty​:see_no_evil: omęczyłam się ale mam chdowne bobaski teraz . Szczerze już zapomniałam jak to było ciężko ale chyba nie chcę sobie już przypominać :sweat_smile:

1 polubienie

Ooo :smiling_face_with_three_hearts: ale nigdy nie mów nigdy :smiling_face_with_three_hearts: dla tych maluszków wszystko się zrobi :smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts:

Jak się nie pochwali w przedszkolu to znaczy że czegoś nie było. :rofl::rofl::rofl::rofl:

Zawsze podziwiam mamy dzieci z małą różnicą wieku i bliźniaków to jest hardcore. Mi jest ciężko przy dwójce a między nimi jest 5 lat różnicy. A co jak nasz dwa maluchy które w tym samym czasie Cię potrzebują a ty jesteś jedna i się nie rozdwoisz

No to nieźle, to w sumie przez to że się źle czułaś to nie miałaś takiej radości z odkrywania nowych rzeczy przy maluszku pewnie. Bo jednak jak człowiekowi coś doskwiera to troch inaczej to wygląda.
U mojej siostry jest 1,5roku różnicy o też
Jest mega ciężko .