To tak ale jak znajomi mówią tak jak pisałam że dzieci dla nich były by jak kula u nogi bo oni wolą podróżować sobie itp to raczej z wygody
mówią że lubią mieć spokój.
No i maja do tego prawo. Nie nazwalabyn tego samolubnym podejsciem. Kazdy chce zyc tak jak chce, jedni chca kariere zawodowa inni podroze a jeszcze inni gromadke dzieci. I niezaprzeczalnie pewne wyjazdy byłyby niemożliwe mając noworodka.
Też tak uważam. Niektórzy moi znajomi też mają jedno dziecko i nie chcą więcej z powodu kariery zawodowej i ja uważam że mają prawo i nic nikomu do tego bo oczywiści zaraz dziadkowie że że powinni, że młodzi. Mi też ciągle mam truje od drugim dziecku ale ja jeszcze pierwszego nie odchowałam na tyle by myśleć o drugim
Już kiedyś na forum była poruszana podobna dyskusja.
I zgadzam się z tym, że każdy ma prawo decydować o tym ile dzieci chce mieć. Ale karierę i podróże można robić też z dziećmi ![]()
Mam wrażenie że w społeczeństwo nie przyzwyczaiło się do tego, że posiadanie jednego dziecka też jest ok i zawsze pada pytanie o drugie, myślę że spory wpływ ma to, że kiedyś rodziny były wielodzietne i dla starszego pokolenia jedno dziecko to nowy standard.
No tak tylko moi znajomi nie chcą mieć wogule dziecka bo tak jest im wygodnie , oczywiście mają do tego prawo . Nie chcą bo myślą tylko o swoich potrzebach jak to podkreślili czy to nie jest samolubstwo kiedy twierdzą że dzieci to by im tylko przeszkadzały?
Nie mówię o tych co mają dziecko . W życiu jest wiele powodów dla których nie mają dzieci bo nie każdy ma warunki , nie kazdemu pozwala na to zdrowie itp.
Oni kasy mają sporo dom wypasiony , oboje pracują , ale myślą tylko o swoich potrzebach . Dziecko jest dla nich przeszkodą życia po swojemu . To jest dla mnie przykre . Oczywiście każdy ma do tego prawo tylko że coraz więcej młodych decyduje się na takie życie . W Polsce jest największy niż demograficzny od czasów wojny . To są straszne wiadomości , niedługo w Polsce będzie więcej obcokrajowców niż samych Polaków.
Niby tak ale jak ktoś tego nie czuje to co zrobić. Fakt faktem dzieci to olbrzymie wyzwanie i trzeba się dostosować do maluszka. Jak ktoś tego nie czuje to może go to przytłaczać i ograniczać. Chodź jestem zdania ze dziecko jest dopełnieniem i wypełnieniem życia. Bo można podróżować, można cieszyć się życiem, ale na starość jest pustka bez dzieciaków.
Osobiscie nie wyobrazam sobie nie miec dzieci. Dzieci wypelnily pustke w moim zyciu o ktorej nie mialam pojecia. Ale zdecydowanie rozumiem ludzi ktorzy po prostu nie czuja tego i nie chca miec dzieci.
Nie znam kobiety ktora majac dwojke dzieci pnie sie zawodowo awans za awansem. Za to znam mnostwo kobiet lacznie ze mna ktore po urodzeniu dziecka ida gdziekolwiek. Bo stara praca zazwyczaj juz nie wchodzi w gre bo delegacje, bo 13h w pracy itp.
Prawda jest taka ze rodzicielstwo jest trudne.
A czy jak ktos ma dzieci mowiac ze na starosc ktos im pomoze i poda szklanke z woda to juz nie jest samolubne ? Tez mysla tylko o sobie wtedy…
Ale to że szklanka wody to takie ogólnienie. Chodzi o to że jest ktoś kto odwiedzi, kto zadzwoni, ktoś kto się zainteresuje a i później wnuki zapewni ![]()
No wlasnie. Ze ktos jest. Ze ktos sie zaopiekuje na starosc. To tez myslenie samolubne w takim razie.
Ja to trochę inaczej rozumiem. Nie chodzi o to że będę rodziców kąpać, wysadzać itd tylko zawsze mogę do nich wpaść na kawkę, czasem coś pomóc. Mi rodzice pomagali całe życie więc nie wyobrażam sobie inaczej niż im pomóc. Gorzej a slyszalam o takich przypadkach jak rodzice całe życie się nie interesują dzieckiem a potem na starość sąd ci każe płacić za opiekę nad rodzicem/rodzicami którzy mieli cię głęboko ……
Dokładnie z tą szklanką wody to taka przenośnia, chodzi o to że na starość będzie mieć kto nas odwiedzić, wtedy kiedy dzieci już się wyprowadzą, my nie będziemy sami bo zawsze nas ktoś z nich odwiedzi , przyjedzie na obiad w niedzielę z wnukami. To nie wygląda mi na samolubstwo.
@Mamina ja rozumiem że matki niekiedy nie mogą poświęcać się karierze zawodowej ale czy naprawdę musimy awansować żeby być szczęśliwe? Nie musimy być kierowniczkami w swoim fachu i mieć górę kasy bo w kazdej karierze może pójść coś nie tak , i po karierze . Trzeba szukać tego co naprawdę daje nam trwałe szczęście. Drugi czlowiek, myślę że samotność jest do bani ![]()
Ale dlaczego chcesz uszczesliwiac na sile kogos kto wlasnie jest szczesliwy tak jak wybral ?
Dla Ciebie pelnia szczescia to dzieci.
Dla innych pelnia szczescia to praca ktora sie lubi i podroze.
I jedno i drugie jest ok jesli tylko to akceptujemy. Kazdy moze zyc jak chce.
I właśnie uwazam ze mowienie ze moje dzieci mi pomoga jak bede stara, moje dzieci beda przyjezdzac do mnie jak bede stara to tez jest samolubne. Dzieci nie sa nic winne rodzicom. Bo wlasnie o to przyslowiowa szklanke chodzi, bo wszyscy wiemy ze to nie jest TYLKO szklanka.
moje dziecko też zmieniło mi życie jest kolorowo coś się zawsze dzieje, każdy dzień jest inny szczęśliwy mamy swoje małe plany i marzenia.
życie bez dziecka było nudne praca dom praca dom czasami jakieś wakacje, czasami jakieś wyjście ze znajomymi, byłam wygodna wszędzie autem(jedzenie mrożonek jakieś warzywa na pateli steki rybne, jakieś takie szybkie dania najczęściej mrożone) a teraz zaczęłam chodzić pieszo i sobie też przy okazji rozszerzam dietę ![]()
i zauważyłam odkąd byłam w ciąży i urodziłam dziecko to może przyjaźnie zniknęły i teraz mam swoją nową przyjaciółkę i to taką prawdziwą ![]()
i dzięki dziecku poczułam ze żyje, ze żyje dla kogoś kogo jestem całym światem i bezemnie sobie nie poradzi
mamy swoje zabawy i wygłupy oraz mały fitness ![]()
kupiłam taką piłkę i codziennie na niej ćwiczymy (najpierw dotyk, troszkę siedzimy i stópkami jej smyram po tych kolach.
ja temu dziecku nawet ciałko szczotkę dla lepszych doznań sensorycznych
ma masaże stópek plecaków ![]()
moja córka miała mi zrobić masaż kibodo młodymi stópkami to ta mi na nosie chciała ustać ![]()
![]()
Mam ten dysk do siedzenia.,
@Mamina to prawda że każdy powinien żyć po swojemu ale ja uważam że właśnie to jak z dzieckiem będzie się żyło, jak się będzie z nim rozmawiało, “przyjaźniła” czyli jaka będzie wytworzona więź, wpłynie na to jak dziecko cię będzie postrzegało w przyszłości czy jakoś balast czy jako przyjaciółkę i kochaną mamę. Sa dzieci które z przyjemnością odwiedzaja swoje mamy a nie dlatego że to obowiązek. Dzieci nie są nic winne rodzicom ale ja na przykład chętnie moim pomagam a nie dlatego że tak trzeba. Moj mąż i jego siostry bardzo często jeżdżą do swojej mamy bo jest tam super atmosfera i okazją do spotkania. Wnuki też uwielbiają jeździć do babci. Ja jeżdżę tam i pomagam teściowej w ogrodzie niebo tak trzeba tylko to po prostu lubię. Do rodziców też jeżdżę i z nimi codziennie rozmawiam jak trzeba to im załatwiam różne rzeczy bo chce pomóc a nie bo muszę.
Oczywiscie ze mamy na to wplyw jak bedzie ta relacja wygladac. Ale jesli ktos nie chce miec dziecka to ma to tego prawo i nie mozemy podchodzic do tego ze ktos jest gorszy bo nie bedzie szczesliwy i musi to zrozumiec.
To my musimy zrozumiec ze pojecie szczescia dla kazdefo oznacza cos innego. I mimo ze ja uwielbiam byc matka, uwielbialam czas ciazy i uwazam ze calkiem niezle sobie radze jako matka to staram sie zrozumiec bezdzietnych i absolutnie ich nie naklaniam do zmiany zdania .
Ja doskonale rozumiem bezdzietnych. Z mężem woleliśmy poczekać z dzieckiem aż będziemy mieli dom, bo wiedzieliśmy że z dzieckiem już nie będzie tak łatwo żeby kupić/wybudowac lub wykończyć dom. Poza tym też kwestia pracy, tyle się mówi o problemach z ZUS na zwolnieniu lekarskim w ciąży, o problemach z zatrudnianiem matek, o zwalnianiu zaraz po macierzyńskim, o kosztach żłobków, przedszkoli, niań. Teraz jest super że żłobek ma dofinansowanie, ale wiem że później synek będzie musiał chodzić do przedszkola bez żadnego dofinansowania, bo w państwowym przedszkolu jest więcej chętnych dzieci niż miejsc.
Tu się zgadzam. Każdy ma inna definicje szczęścia i ja to rozumiem
Masz rację
ja też rozumiem, że ktoś decyduje się późno lub np podejmuje decyzję że jednak nie będzie mieć dzieci. Z własnego doświadczenia wiem, bo my również odwlekaliśmy decyzję o posiadaniu maluszka, dlatego że chcieliśmy w miarę możliwości ogarnąć najpierw nasze wspólne miejsce, ustabilizować sytuację finansową i zawodową na tyle by naprawdę później w 100% móc skupić się na tym małym człowieczku ![]()
Pan doktor powiedział, że młoda będzie ważyła ok. 3600. Skubany pomylił się o 50 g. Młoda ważyła 3650
U mnie ostatnie USG - robione dzień przed porodem - oszacowana waga 3200g a mały urodził się 3170 g, więc trafione praktycznie idealnie ![]()
![]()
![]()
