Mama_Arka_Martynki, piękne prezenty. Też wydaje mi się, że biżuteria byłaby bardzo dobrym pomysłem. Jest elegancje i byłaby pamiątką na całe życie. Może właśnie jakaś bransoletka i imieniem dziecka i datą urodzenia.
Moja siostra i jej mąż kupowali sobie telefony, to było 10 i 8 lat temu, dla mnie to głupota. Ja biżuterię będę miała długo długo a oni już nie pamiętają tamtych telefonów.
Z takiej okazji to musi być coś szczególnego. Telefony teraz to standard, poza tym tak często się je zmienia, że już nawet nie pamiętamy jakie mieliśmy wcześniej (może te 8 czy 10 lat temu to co innego, ale i tak telefon nie wydaje się niczym aż tak wyjątkowym na taką okazję). Co innego biżuteria.
Daria ja na Twoim miejscu kupiłabym najlepiej coś takiego, żeby przypominało jej o okazji prezentu. Myślę że taka blaszka z grawerem będzie bardzo dobrym pomysłem i pamiątka będzie na całe życie.
W Lilou są według mnie śliczne bransoletki lub naszyjniki z zawieszkami w kształcie dzieciaczków. Chłopca lub dziewczynki, z dowolnym grawerem właśnie, data urodzenia, lub imię. Ja się sama na taką zawieszkę do mojej bransoletki czaję bo mnie zauroczyły strasznie ![]()
Myślę, że biżuteria to tak uniwersalny prezent i każda kobieta się z niej cieszy. Ciężko taki prezent “zepsuć”, nawet jak się nie chce nosić to zawsze zostaje gdzieś w szufladzie na pamiątkę, a może po latach zmieni się gust i do takiego prezentu wróci się z sentymentem.
Masz rację Ewa, te zawieszki z Lilou są przeurocze, ja dostałam od męża i synka na jakąś okazję bransoletkę z serduszkiem i grawerem"Kochamy Cię, F. i K.", gdy urodzi się dziewczynka dokupię sobie jeszcze jedno serduszko, żeby mieć wszystkich w komplecie.
Ulka super pomysł, świetna. Ja teraz nie noszę biżuterii przy małej, nawet obrączki, tylko na wyjątkowe sytuacje zakładam
Od kiedy pamiętam mama dostawała od taty pierścionek na urodzenie każdego dziecka. Ja też dostałam od męża gdy wracaliśmy ze szpitala. Pamiątka na zawsze
Niestety u męża mojej siostry w rodzinie nie było takiego zwyczaju. Urodziła 2 dzieci i nic nie dostała i gdy zobaczyła mój pierścionek to widziałam że było jej troche smutno. Mieszkają 50 km od nas więc nie dziwię się że tam jest inna tradycja, albo wogóle jej nie ma. No w każdym razie wg mnie to bardzo miły gest ze strony partnera w podziękowaniu za dziecko ![]()
Dokładnie. Miły gest po trudach na porodówce. Ja się nie spodziewałam dostać czegokolwiek. A tu takie piękne rzeczy i do tego mąż pamiętał, że zawsze marzyłam o perłach. Śmiałam się, że trzecie dziecko to bransoletka, ale zmieniłam zdanie, zostaje bez bransoletki ![]()
Taki prezent to faktycznie piękna pamiątka i jaki miły gest że strony męża, że docenia te nasze męki na porodówce.
Tak, ale taki niesmak zostaje, jak się potem rozmawia z koleżanką i ona smutna mówi “mój nie pomyślał”, bo to nie jest zbytnio popularne. Ja nie oczekiwałam od męża takie prezentu sam z siebie mnie zaskoczył miło nie powiem
MAM mój mąż coś przygadywal przed porodem ale potem o tym zapomniałam bo wiadomo jak to jest jak się maluszek urodzi więc też miałam taką jakby niespodzianke
chociaż większa miałam jak weszliśmy do domu
mąż opijal narodziny syna i nie miał czasu sprzątać ![]()
Miłe jest jeszcze to, gdy rodzina czy znajomi przychodzą zobaczyć maluszka, przynoszą mu jakoś prezent a dla mamy po prostu kwiaty. Niestety mi się to tylko zdarzyło w przypadku jednej cioci, która zresztą sama nie ma dzieci. Ale czułam się autentycznie wzruszona ![]()
Nigdy nie dostałam kwiatów. Moja siostra dostała za jednym i drugim razem bukiet od rodziców i jej córki też. Białe róże mega wielkie siostra a dziewczynki malutkie. Rodzice wtedy do siostry poszli. U nas było inaczej, lata minęły (7 różnicy jest między Arkiem a starszą córką siostry).
Jak urodził się Arek to my w drodze do domu zajechaliśmy do moich rodziców, tato był kiepsko chodzący była zima, mimo że wiedzieli że przyjedziemy, to nie dostałam kwiatów. Przy drugiej córci wracałam od razu do domu, taty już nie było z nami. Mama nie przyjechała. Wypłakałam jej w słuchawkę żal że jej nie było, nie przyjechała, nie zadzwoniła nawet a ja miałam ciężkie powitanie z synkiem po dniach nieobecności…
Także tak to, trochę żalu miałam, bo taki bukiet miły gest
Współczuję Mam przeżyć bo do miłych nie należą …A wiem że takie wsparcie od rodziców to jak złoto…Moja mama przy pierwszej była w szpitalu przez cały poród i potem pomagała mi na sali się ogarnąć. Teraz przy drugiej niestety stanęli w korku i nie zdążyli na czas
gdy dotarli było już po wszystkim, leżałam i odpoczywalam na porodówce - pamiętam jak mama się tłumaczyła jakbym nie wiem co mi zrobiła, łzy w oczach miałam
i kocham ją za to nad życie ;)****
A od męża za narodziny i jedne i drugie dostałam jak inne standardowo bukiet kwiatów ![]()
Miło byłoby kwiaty dostać. Bardzo piękny bukiet dostałam od mężatką 30-te urodziny, 30 gerberków moje ulubione. A za urodzenie dzieci nie, no ale biżuterię więc nie narzekam już ![]()
Mam kwiaty by zwiędły a biżuterię masz już na zawsze więc chyba lepszy prezent.
Ja dzien po porodzie otrzymałam od partnera pierścionek zareczynowy ![]()
Za dzielne wytrzymane 9 miesiecy w brzuszku Hani i za zdrowe odżywianie sie, bo bardzo lubilam slodycze itp. A musialam je odstawić… i z miłości oczywiscie ![]()
Kasia mi chodziło o podejście rodziców moich. Siostra od nich kwiaty dostała, a ja nie. To mnie zabolało. Od męża kwiaty dostaje, a za urodzenie dzieci właśnie wisiorek i pierścionek.
Pasia super prezent
Ja dostałam kwiaty i jakiś jeszcze drobny prezent
ale największym prezentem była dla mnie jego obecność przy porodzie ![]()