Poród bez znieczulenia?

Z tego co moja położna mi opowiadała,są rózne rodzaje znieczulenia… i położne wiedzą w którym momencie akcji jakie mogą podać i do którego momentu… fakt,faktem moja mama miałą przy mojej siostrze tak,że jak podali jej znieczulenie,to nie wiedziałą własnie,kiedy przeć i jak…ja rodziłąm bez znieczulenia i jestem bardzo zadowolona! położna podała mi środek przeciwbólowy i to mi wystarczyło…uważam,że i tak bolało,ale bardziej mnie ogłupiło… :slight_smile: jednak przy kolejnym porodzie też nie będę chciała znieczulenia :slight_smile: lepiej wiedzieć co robić niż nie czuć i właśnie w niektórych przypadkach tylko przedłużać sobie akcje!

Ja w zasadzie chciałam rodzić bez znieczulenia, ewentualnie z gazem rozweselającym, ale po odejściu wód nic się nie działo, oksytocyna co prawda wywołała skurcze, ale rozwarcie się nie zwiększało i dlatego podali mi dolargan, bo to też niby przyspiesza poród. Faktycznie rozwarcie w ciągu 1,5 godz zwiększyło mi się z 2cm na 9 i to był jedyny plus, bo moim zdaniem bólu to wcale nie zmniejszyło, a dodatkowo byłam okropnie otumaniona. Kolejny raz, jeśli nie będzie takiej potrzeby to na pewno nie będę tego chciała.

Mam koleżanki które rodziły ze znieczuleniem i mówiły, że warto. Ja pomimo, że miałam cesarkę przeżyłam bóle skurczowe i gdybym miła rodzić jeszcze raz to chciałabym znieczulenie.

Tylko że chyba jedyne znieczulenie, które na prawdę działa to zewnątrz/wewnątrzoponowe, a ja tego się bałam i nie chciałam być tak znieczulana.

Ja nawet przez chwile nie pomyslałam o znieczuleniu fakt podczas samego porodu przeszło mi to przez myśl ale postanowiłam być konsekwentna wolałam urodzić własnymi siłami

Ja także nie brałam znieczulenia podczas porodów.
Były takie momenty, że myślałam, że już nie wytrzymam, ale jakoś udało się urodzić bez. Jak widać dla dziecka można wszystko przetrzymać.

Wszystko zależy od progu bólu jaki dasz radę wytrzymać. Są kobiety które rodzą chwilę, ale są też takie, które wspominają poród jako najgorsze doświadczenie w życiu, właśnie z powodu bólu. Tak naprawdę jak bardzo boli przekonujemy się się podczas porodu.

Ja pierwszy raz rodziłam 14 godzin i wytrzymałam.
Tak jak już pisałam my kobiety dla dziecka możemy wytrzymać wszystko.

Ja pierwszy poród walczyłam 17 godzin… i ostatnio usłyszałam od jednej takiej dziewczyny,że widocznie miałam lekki poród,że chcę jeszcze dziecko mieć i że w ogóle mówię,ze jestem szczęśliwa z tego,co przeżyłam! hahaha powiem tak! nie mówię,ze przeżyłam coś strasznego,horror,czy coś… bolało,nie powiem… bolało bardzo… musiałam przeć przez godzinę,bo mała nie chciała zejsć do kanału rodnego a i tak na koniec nie uniknęłam oxy, i prezżyłam! i jak bym miała rodzic raz jeszcze,to też w pełnie świadoma tego bólu podejmę sie i to bez znieczulenia!! po co mi,jeśli wytrzymałam teraz,to wytrzymam i następnym razem!

Witam, a ja właśnie bardzo boję się tego bólu i chyba bez znieczulenia nie dam rady, czasami myślę, że wołałbym cesarkę, niestety jestem bardzo wrażliwa na ból.

J.Walc nie martw się każdy poród jest inny i twój wcale nie musi być bardzo bolesny.

J.Walc Beata ma rację :slight_smile: Twój poród może być wyjątkowo szybki… moja koleżanka miała taki przy pierwszym dziecku… twierdzi,ze na dobrą sprawę nie wie,co to są skurcze :slight_smile: strach ma wielkie oczy… ja sie nie bałam,poród nie był lekki,ale nie żałuję :slight_smile: zobaczysz,ze dasz radę!! a może ten strach minie przed samym pordem?/ pamiętaj,ze cc wiąże sie często z dłuższym pobytem w szpitalu i długą rekonwalescencją… znajdź wątki o cesarskim cięciu…będziesz miała się okazję przekonać,co mówią kobiety o cc i tak samo o porodzie sn :slight_smile: moze sie przekonasz…

Na przykład moja babcia miała takie porody, że pod koniec ciąży to już załatwiała się na wiadro b bała się, że jej dziecko do toalety wpadnie. Także nie wiem czy jej porody można było nazwać porodami bo jej dzieci po prostu wypadały.

Moja koleżanka pierworódka miała piękny poród!!!o 18:00 odeszły jej wody,o 20:30 była na porodówce bez skurczy,a o 23:35 mały był na świecie :)tak więc zdarzają sie też te super porody… choć moj też był super,pomimo iż rodziłam 17 godzin :slight_smile:

Przy pierwszym porodzie nie miałam znieczulenia…chodź był moment że o niego błagałam. Wtedy usłyszałam od położnej że wiele kobiet rodzi bez to i ja urodzę. Przy drugim porodzie nawet nie myślałam o jakimkolwiek znieczuleniu ale położna mnie zaskoczyła. W którymś momencie poinformowała mnie że podaje mi środek rozkurczowy i że powinno mi po nim być lżej…niestety każdy następny skurcz był silniejszy. Kiedy miałam już tak silne skurcze że łzy leciały mi ciurkiem położna zapytała mnie czy chce dostać bardzo silny środek przeciwbólowy. Przytaknęłam a ona po konsultacji z lekarze podała mi go. Wtedy oczekiwałam z każdym następnym skurczem jakiejś ulgi ale zamiast tego dostałam skurczy partych i 10 minut później tuliłam synka. Porównując czy środki przeciwbólowe mi w czyms pomogły? Na pewno nie zmniejszyły bólu…ale właśnie zwróciłam uwagę że miały wpływ na przebieg porodu i myślałam że mi się to wydawało ale z tego co czytam to widzę że własnie niektóre środki tak działają :slight_smile: W książecce synka mam wpisane oksytocyna, dolcontral, naloxon i arypici…coś tam nie mogę się zbytnio rozczytać więc ewentualnie przepraszam za literóki :wink:

Ja nie miałam ciężkiego porodu, ale były momenty, ze takie znieczulenie to by mi się przydało. Ogólnie przed samym porodem bardzo bolały mnie nogi i bałam się, ze nie dam rady przeć z takim bólem i zapytałam się o znieczulenie to usłyszałam, ze w tym szpitalu nie dają znieczulenia. Ale dałam rade bez i nadal jestem z siebie dumna. Ogólnie to po cichu w domu liczyłam, ze będzie gaz rozweselający, ale niestety nie było.

Mnie niestety zrobili w “bambuko” ze znieczuleniem. Od początku cały czas mówiłam, ze chcę, to niby mówili, że czekają na anestezjologa. Rodziłam 5 godzin i miałam problemy, dopóki były same skurcze to było ok bolały, lecz do wytrzymania, ale jak doszło do bóli partych to nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić a, że to było moje pierwsze dziecko to nie wiedziałam o co chodzi myślałam, że mi nogi ktoś urywa przy tyłku :slight_smile: Jak już przyszło mi rodzić i przeć to nie miałam siły raz zaparłam i mój synek się w poprzek zablokował i skończyło się cesarką.

ja urodzilam naturalnie bez znieczulenia duze dziecko bo synek mial 58cm i 4470 g…wiec dla chcacego nic trudnego :))

Ja wybrałam szpital w którym rodziłam ze względu na darmowe znieczulenie. Byłam wcześniej na konsultacji z anestezjologiem (jakaś farsa to była, 2 min wywiad). Chciałam rodzić bez, ale że był to mój pierwszy poród nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, więc wolałam mieć zabezpieczenie. Nie bolało mnie bardzo, jak zaczęło trochę mocniej, byłam już na 9 cm, więc było już po ptakach, ale nawet nie chciałam. Urodziłam bez i się cieszę. Koleżanka z sali wzięła, mówiła, że ją mimo tego bolało, a później przez cały dzień prosiła się o usunięcie tego cewnika, bo ją bolało, a anestezjolog nie miał czasu. Więc tylko przysporzyła sobie dodatkowego bólu.

Rodzilam bez znieczulenia, to była świadoma decyzja . Bałam się komplikacji związanych ze znieczuleniem. Ponadto gdy już zaczekam mieć skurcze stwierdziłam że dam radę.