Poród bez znieczulenia?

Część z naszych mam miało okazję rodzić w tzw. izbach porodowych, gdzie nie musiały leżeć płasko na łóżku, tylko kucały, klęczały. Położne pracowały tam same, bez lekarzy. Miały wolną rękę i dzięki temu mogły pomagać przy narodzinach. Niestety medykalizacja porodu i przejęcie ciężarnych pod opiekę lekarzy wymusiła poród w szpitalu i tym sposobem izby porodowe zostały zamknięte. Dzisiaj ich rolę spełniają domy narodzin, które także są prowadzone przez położne…

Rodziłam bez znieczulenia, bo akcja szła tak szybko, że zanim dojechałam do szpitala to już było za duże rozwarcie. Więc można sobie czasami planować a jak przychodzi co do czego to znieczulenia można nie dostać. Boli. Ale to jest ból, który naprawdę każda jest w stanie przetrwać. Wszystko musi się porozszerzać, to nie ma siły żeby nie czuć bólu. Kobiety są silne i jeśli tylko wszystko idzie fizjologicznie to da się przeżyć. nie ma się co nastawiać 100% na znieczulenie, bo jeśliby zaszła sytuacja, że akurat nie można znieczulenia podać to co wtedy? bez wiary we własne siły to już tylko cesarka - mam takie koleżanki. Ja sobie przed porodem myślałam tak, ze kurcze, przecież nastolatki ukradkiem w łazienkach rodzą i dają radę, kobiety w biednych krajach bez opieki medycznej i dają radę, to ja nie dam? pod okiem wykwalifikowanej położnej i z lekarzami za ścianą w razie czego? rodzenie to w końcu ludzka rzecz.

Kurczę… Ja miałam skurcze wywoływane - w moim odczuciu ból był straszny… Po już jakiś 9 godzinach płakałam…
Nie miałam siły, bo rozwarcia zero a wody odeszły na samym początku.

Miałam do dyspozycji gaz rozweselający tylko… W tym samym momencie dostałam antybiotyk w kroplówce z oksytocyną i gaz a w dodatku miałam już bardzo wysokie ciśnienie (oczywiście o którym nikt w tym momencie nie wiedział) - gaz zaaplikowałam sobie 2 razy i przy drugim razie zakręciło mi się w głowie, powiedziałam to jeszcze wszystkim i straciłam przytomność… Cucili mnie, tętno Małego zanikało ale, gdy odzyskałam przytomność tętno wróciło a wtedy to już cc - znieczulenie było w tym momencie czymś cudownym… Ukojeniem…

Jeżeli mamy możliwość to uważam, że po co się męczyć…

Rodzilam 14 godzin. Bolalo strasznie. Podali mi w szpitalu cos do wdychania ale po tym wymiotywalam, wiec potem dostalam dwa znieczulenia w udo i tez nic nie pomoglo. Bolalo tak samo a nawet bardziej.

Rodziłam bez znieczulenia w sumie to 5h ale miałam wspaniałą położną która bardzo mi pomogła. Jestem przeciwniczka znieczulenia wszystkie koleżanki które je miały były niezadowolone i miały skutki uboczne.

ja tez rodzilam bez znieczulenia i uwazam, ze jest to bol do wytrzymania… oczywiscie kazda ma inny prog bolu wiec jezeli zyczy sobie znieczulenie to czemu nie :slight_smile: bez znieczulenia rodzi sie szybciej, przynajmniej przy pierwszym porodzie tak lekarz mowil :wink:

Rodziłam bez znieczulenia, ponad 8 godzin. Ból był znośny, dostałam gaz do wdychania i po nim odleciałam trochę, ale nie na tyle, żeby płakać. Położne powiedziały, że dawno żadna tak cicho nie rodziła. Ból poczułam taki konkretny dopiero jak zatrzymała się akcja porodowa, a dziecko wsadziło w kanał rodny czoło i chciała mnie dosłownie rozerwać. 150 lat temu bym porodu nie przeżyła, a teraz po prostu wzięli mnie na stół i zrobili CC :slight_smile: A jak drugi raz będę w ciąży i pozwolą mi rodzić naturalnie to już się bardziej postaram, żeby się udało :slight_smile:

Rodziłam bez jakiekolwiek znieczulenia… bez gazu i tym podobne…Zostawili mnie na sali przedporodowej i tam męczyłam się z bólami od krzyża. Bólu chyba nigdy nie zapomnę ,bo w życiu nie czułam gorszego. Prosiłam o cokolwiek by mi ulżyło ,ale zostawili mnie twierdząc ,że jest za wcześnie na znieczulenie…to nic ,że skurcze co minutę … Przyszli jak mi wody odeszły i było już 9 cm rozwarcia. Wtedy musiałam na nogach pobiec sama na salę porodową. A tam pozostało mi już potem przeć. I tak urodziła się córka 3900.

Ja chcę skorzystać z zewnątrz oponowego, a raczej poważnie się nad tym zastanawiam. ale widzę, że dużo jest złych opinii. Chociaż z tego co się dowiedziałam to czy ‘‘traci się czucie w nogach’’ to kwestia progu bólu i tego ile trzeba podać leków.

Mój poród był 2 tyg wcześniej. Byłam sama w domu. Wody mi odeszły. Podjechałam do szpitala, bałam się że będę rodzic sama bez mojego lekarza i bez męża. A okazało się że mała poczekala na wszystkich i tatuś był z nami - choć przy samej akcji porodowej zakładaliśmy wcześniej że wyjdzie. Poród miałam bez znieczulenia i nie było tak źle. Co ważne przy skurczach musiałam chodzić to przynosiło mi ulgę i nie lezalam kiedy skurcze były regularne tylko siedziałam ma piłce- polecam jest o wiele lepiejznieść ból.

Pierwszy poród 13 lat temu który trwał ok 4 godzin zupełnie bez znieczulenia , za to z zastrzykiem na wywołanie bólów porodowych. Sam poród wspominam bardzo dobrze , nie było tragedii:)

Kiedy byłam jeszcze przed porodem, było głośno w radiu na temat bezpłatnego znieczulenia i wiecie co mnie najbardziej drażniło? Jak babcia cały czas powtarzała, że takie znieczulenie musi być bo poród to droga przez mękę - bardzo motywujące prawda? Wkońcu powiedziałam co myślę i dziś po porodzie bez znieczulenia mogę powiedzieć, że to nie jest męka, nie powiem, że nie boli, ale nie jest to taki koszmar jak co niektórzy mówią.

Tak jak już wspomniały dziewczyny - każda z nas jest inna. Każda inaczej znosi całą ciąże i to co dla jednych będzie standardem dla innych będzie tylko epizodem. Przecież nie każda z nas ma ciążowe mdłości. Co do znieczulenia - to osobiście nie miałam, chociaż położna widząc jakie bolesne mam skurcze chciała mi dać. Po badaniu okazało się, że mój poród bardzo szybko postępuje (skurcze zaczęły się o 1 w nocy w domu, o 3 pojechałam do szpitala, a o 5:30 urodziła się moja córeczka) i zwyczajnie nie zdążyła. Dostałam tylko nospę w kroplówce. Uważam z perspektywy czasu, że dużo zależy od naszej psychiki. Będąc w ciąży nasłuchałam się różnych opinii porodowych historii i psychicznie nastawiłam się na bardzo duży ból. Jak poród się zaczął - owszem bolało ale było do wytrzymania.

ja nie miałąm zneiczulenia… z tego co wiem to w większości szpitali trzeba za nie płacić… ale wszystko da się przeżyć dla naszym skarbów:)

Znieczulenia nie we wszystkich szpitalach były dostępne bynajmniej kiedy ja sie wybierałam na porodówkę to tak słyszałam;)
Dzień przed porodem trafiłam na KTG do jednego ze szpitali mimo iż na stronie było napisane ze znieczulenie jest niepłatne to w gabinecie dowiedziałam sie od lekarza: “cos sie płaci ale prosze zapytać położnych one się tym zajmują” - JA MYŚLAŁAM ZE ANESTEZJOLOG;D
Do szpitala którego trafiłam na sam poród, znieczulenie jak również wizyta osoby towarzyszącej :wink: była za free, jednak znieczulenia nie otrzymała, zbyt słabo krzyczałam czy co nie wiem, jednak kiedy lekarz przyszedł i powiedział ze na znieczulenie jest za późno a mała mogła by mieć po nim niedotlenienie to od razu wszystko przestało boleć;) przestałam marudzić i nabrałam dawki sił - zreszta lekarz mnie troche zdenerwował wczesniej;) i nie wiem czy to było jego zamiarem żeby nadać mi takiego kopa ale podziałało;)

u mnie w szpitalu gdy o nie zapytałam , to nawet nie było. więc będe rodzić bez i nastawiam sie pozytywnie , że DAM RADĘ :wink:

Ja rodziłam bez znieczulenia i nie było tak zle :slight_smile: podczasu porodu bylam aktywna, chodzilam i korzyystałam z piłki. Pozycje wertykalne zdecydowanie przyspieszaja postep porodu. znieczulenie zewnatrzoponowe moze przyspieszyc postep porodu i rowniez moze go zwolnic. Decyzje powinnas podjac na sai poroodowej wowczas gdy poczujesz ból porodowy i sama stwierdzisz czy dasz rade bez znieczulenia czy wiekszy komfort porodu odczujesz gdy bole nie beda tak bardzo odczuwalne.

Mi podano dolargan i uważam, że to było bardzo dobre bo bardzo przyspieszyło akcję porodową, wszystko poszło od tego momentu błyskawicznie. To nie było zewnątrzoponowe tylko dożylnie podawane więc też mogłam normalnie się poruszać itd.

Aga - ja od zawsze mówiłam, że nie będę chciała znieczulenia zewnątrz-oponowego i miałam rację. Z resztą natura zdecydowała za mnie. Poród zaczął się od odejścia wód i nawet skurczów nie odczuwałam, ostatecznie do szpitala trafiłam z rozwarciem na 3 cm i po 20 min już miałam skurcze parte. Można rodzić bez znieczulenia i bez bólu. Polecam medytacje w trakcie ciąży, pozytywne nastawienie, wizualizację lekkiego porodu a w trakcie bycie aktywną i z uśmiechem. Po porodzie dostałam gaz do szycia krocza, ale jakiejś magii nie zdziałał…

Mój poród był bolesny, otrzymałam gaz rozweselający jednak wydaje mi się, że nie zmniejszył on samego bólu… tylko raczej mnie rozluźnił"psychicznie" … urodziłam praktycznie na specjalnym krześle… polecam każdej kobiecie na skorzystaniu z tego mebla :slight_smile: potem już było z górki