Kiedyś w sumie nie było znieczuleń wcale i jakoś kobiety rodziły… Ja jak na razie podtrzymuję swoją decyzję co do porodu BEZ znieczulenia. Podobnie jak Jajeczko89, boję się efektów ubocznych, a nie łudźmy się, każdy lek niesie ze sobą ryzyko jakichś negatywnych efektów. Co prawda wszyscy jak na razie mówią mi “zmienisz zdanie”, “nie dasz rady”, co najlepsze mówią to również położne i fizjoterapeuci. No cóż, ja upieram się przy swoim, wolę znosić ból, niż bać się co się stanie jeśli źle zareaguję na lek. Poza tym łagodzenie bólu może odbywać się również przez różne czynności niezwiązane z podawaniem środków farmakologicznych, ogromne znaczenie ma przygotowanie do porodu, a już zwłaszcza nastawienie psychiczne.
Ja od samego początku, odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży wiedziałam, że chcę rodzić siłami natury bez znieczulenia. I tak też było, pierwsze dzieciątko urodziłam w 2013, poród od momentu poczucia pierwszych skurczy trwał 6 godzin, rodziłam bez znieczulenia i nie żałuję
Nie bolało AŻ tak bardzo jak mi to wszyscy mówili. Bałam się trochę bo mam bardzo niski próg bólu
A sam poród oceniłam na 4 (położna zapytała zaraz po jakbym oceniła ból w skali od 1 do 10), więc chyba nie taki diabeł straszny jak go malują :):)![]()
Nastawienie psychiczne (oczywiście pozytywne), o czym już pisałam to połowa sukcesu. Nic nas przecież tak nie motywuje jak dobro naszych dzieci
Trzeba podtrzymywać w sobie zapał, mnie dodatkowo motywuje mąż, dlatego chcemy być razem w tej chwili, dla niego to też ogromnie ważne, ciągle mówi jak będzie mnie wspierał, masował, że zrobi wszystko żebym czuła się dobrze. Jestem szczęściarą
Największą moją obawą w tym momencie nie jest ból, ale to, że coś mogłoby nam uniemożliwić wspólny poród, na którym bardzo nam obojgu zależy.
ja rodziłam bez znieczulenia bo jak o nie spytałam powiedzieli że już za późno i nie żałuje bo nastawiłam się na dużo gorszy ból a było naprawdę ok.
Dziewczyny nie ma soe co bac ! Bez znieczulenia tez da rade. Osobiscie ja prosilam o znieczulenie 5 razy placzac z bolu slyszalam ze albo za wczesnie albo juz na nie za pozno i go nie dostalam bol naprawde jest okropny nieporownywalny ale po zobaczeniu malutkiego nic nie boli nawet sie nie pamieta czy mialo sie znieczulenie czy go nie bylo ![]()
Ja rodziłam bez znieczulenia i nie było źle. Wręcz mogę powiedziec, że było bardzo przyjemnie. Skorzystałam z zaproponowanego przez położna urządzenia o nazwie tens- fajnie masowało plecy a ze wszystkie bóle w moim przypadku były krzyżowe to naprawdę dawało to dużą ulgę.
Ale powiem jedno- moim zdaniem wszystko siedzi w głowie. ! Ja cala ciążę nie nastawialam się w ogóle na znieczulenie, bo bardziej bałam się tego wklucia w kręgosłup niż bólu porodowego. I nastawiajac się pozytywnie tak właśnie wyglądał mój poród- urodziłam naprawdę z uśmiechem na ustach. Dla mnie chyba najlepszym znieczulenie był mój mąż i położna, którzy do 18.45 (corcia pojawiła się na świecie o 19) opowiadali mi kawały i mnie rozsmieszali nawet między skurczami partymi ![]()
O znieczulenie zapytałam z ciekawości i nudów, bo chciałam wiedzieć po prostu jak to wygląda- dowiedziałam się że konieczna jest wcześniejsza konsultacja z anastezjologiem, także jeśli rozważań ZZO to koniecznie o tym pamiętaj!
Oj nawet mi przez głowę nie przeszło myśl o znieczuleniu to chyba dlatego że w głowie od początku miałam porud w pełni naturalny i tak się stało.
Jest naprawdę wiele metod łagodzenia bólu porodowego i warto się z nimi zapoznać żeby nie krzyczeć od razu za znieczuleniem ![]()
A jak duma na koniec po wszystkim, naprawdę polecam. Chyba że ktoś ma niski poziom bólu ale wszystko da się przeżyć ![]()
A swoją drogą teraz weszło to ogólnie dostępne korzystanie ze znieczulenia ciekawe jak to wygląda w praktyce.
JA równiez rodziłam bez znieczulenia od samego początku wiedziałem że będe tak rodzić i nie było innej opcji bolało jak nie wiem co ale sie nie złamałam:-)
U mnie w pełni świadoma decyzja to był poród bezwzględnie ze znieczuleniem zewnątrzoponowym. Wcale dłużej nie rodziłam, od znieczulenia do narodzin córki minęły niecałe 4 godziny. Poród wspominam jako pięknie doświadczenie, którego wcale ból nie zdominował. Oczywiście bóli partych ZZO nie znosi, ale na pewno były mniej dokuczliwie. Szycie krocza a potem kilka godzin nie odczuwałam bólu, mogłam odpocząć ciesząc się widokiem dziecka.
Ja w zasadzie nie rozumiem jak w XXI wieku mogą funkcjonować porodówki bez znieczulenia, ale podziwiam te z Was, które świadomie rodziły w 100% naturalnie.
Jak przyjdzie mi rodzić drugi raz znieczulenie biorę w ciemno.
Mój pierwszy poród był z znieczuleniem i bez. Znieczulenie dostałam na twardą szyjkę. Przestało boleć, cudowne uczucie. Tylko zatrzymało to poród. A jak znieczulanie przestało działać to znowu cierpiałam. Teraz biorę pod uwagę znieczulenie, tylko boję się że znowu akcja porodowa się zatrzyma.
Ją rodziłam 2 razy bez znieczulenia . Sam strach że pójdzie coś nie tak że źle zaaplikuja była gorsza niż bóle porodowe. Za pierwszym razem wytrzymałam to drugi też wytrzymam tak myślałam przed porodem. Oczywiście już po wszystkim jak położyli babelka o całym boku się zapomniało. Wszystko jest do zniesienia bo na końcu czeka nas wspaniała nagroda za całe męki ![]()
A mało kto się zastanawia nad faktem że może pójść coś nie tak podczas tej czynność.
Cała wiara w ludziach i ich zdolnościach.
Agnieszka.Janus zgadzam się z toba to uczucie jest cudowne i wynagradza nam wszystkie bóle przez jakie przeszłysmy
Dlatego nic nie czytam o znieczuleniach bo wolę chyba nie wiedzieć.
Mnie też to nie interesuje jak to się odbywa. Jeśli takie znieczulenie byłoby konieczne poddała bym się temu po prostu tak jak przy porodzie cc.
Znieczulenie puści a ból i tak w jakimś stopniu będzie odczuwalny. Więc od poczatku dokońca cieszę się że udało się bez i dałam radę
i tego też wam życzę koleżanki w dwupaku ![]()
Pierwszy porod dalam rade bez i mam nadzieje ze drugi tez ale roznie moze byc moja szwagierka meczyla sie bardzo dlugo a i tak nie dalaby rade naturalnie bo maly byl duzy i do tego miala za waska miednice i mowi ze bez znieczulenia nie dalaby rady tyle przetrwac i oczywiscie skonczylo sie na cc
Uważam tak samo jak AmiAga. Nigdy nie ma pewności jak ciało zareaguje na znieczulenie. Niby jest wywiad, ale równie dobrze kobieta może nie wiedzieć o jakichś swoich chorobach czy dolegliwościach, które są przeciwwskazaniem do znieczulenia. Uczucie bólu nie jest obce chyba nikomu, więc zdecydowanie wolę wiedzieć, że mnie boli, niż nie wiedzieć w ogóle co się dzieje. A co do porodówek… teraz już nie ma szpitala w którym nie dają znieczulenia do porodu, bo to wynika z obecnie przyjętych norm prawnych.
Tak tylko ciekawe jak się stosują do tych przejętych norm prawnych w praktyce hmm?
Muszą się stosować. Nie ma zmiłuj, bo by ciężkie odszkodowania musiały płacić szpitale. Wiadomo, że się jakiś cwaniacki sposób znajdzie zawsze, ale w sumie w czyim to interesie żeby nie dać znieczulenia? Przecież nie o zasadę chodzi ani o oszczędność, bo dla szpitala to żadne pieniądze z takiego znieczulenia, a mogą sobie problemów narobić. Dobrze jest znać swoje prawa, szczególnie w sytuacji gdy przebywa się w szpitalu i należy je egzekwować, bo ludzie są różni, położna też człowiek i zdarzają się po prostu wredne baby, ale po to są właśnie prawa pacjenta… Jak ktoś się nie upomina o swoje to też niech się nie dziwi potem.
Jak rodzilam 3 lata temu znieczulenie dostawaly tylko kobiety pochodzace z miasta z okolic juz nie z tego wzgledu ze miasto finansowalo znieczulenie dla swoich mieszkanek teraz podobno juz sie to zmienilo.