Podział obowiązków z partnerem

Tak, i ta chwila trwa i trwa :rofl::rofl:

1 polubienie

Ja lubie jak moj maz gotuje ale nie lubie sprzatac pozniej kuchni po tym jego gotowaniu :stuck_out_tongue:

O tak, wtedy to taki leniuszek się włącza :joy:

Mój też często mówi " a dawniej to" :wink: …itd ale może trochę jest w tym racji;) tyle tego jest w tych czasach że teraz ciężko rodzicom z jednym dzieckiem a dawniej jakoś dali radę z 5,7 czy nawet 9;) a powinno być gorzej bo w tych czasach są pralki, zmywarki, odkurzacze bezprzewodowe czy też samojezdzace, samochodu itd i powinno być łatwiej a wydaje się jakby było trudniej;) nauki wydaje się mi że jest więcej, teraz tyle dzieci korepetycji bierze a dawniej ledwo się w domu dzieci uczyli, teraz wakacje za granicą a dawniej tamy, rzeki …oj to były czas …mniej wszystkiego …a jakby więcej…

Dokladniej masz racje , kiedys bylo wszystkiego mniej a ludzie sobie dawali rade :slight_smile:

Ja się bardzo cieszę z e z moim mam taki równy podział obowiązków to często pozwala trochę odsapnąć

Niby tak, ale jakby życie był owyedy jakieś takie spokojniejsze. Dzieci wychowywało się wielopokoleniowo, pomagały babcie,ciocie. Do tego rodzice często nie mieli czasu dla dzieci. Rodzice wykonywali obowiązki domowe, a dzieci wtedy chodziły samopas, albo starsze rodzeństwo pilnowało młodsze. A teraz jednak teraz stawia się na inną jakość rodzicielstwa, które jednak wymaga więcej poświęconego czasu:)

2 polubienia

O to mój mąż tak mówi o mnie, że lubi jak ja robię jedzenie bo on takiego nigdy nie zrobi ale tego sprzątania po mnie nie lubi :laughing:

Dokładnie wszyscy byli razem, ale też nie było takiej presji społeczeństwa. Teraz snesoryka, zajęcia rozwojowe, języki, dodatkowe zajęcia już od małego. My narzuciliśmy tępo i poprzeczkę do której każdy próbuje dążyć

1 polubienie

Osobiscie nie lubie jak ktos mowi ze daaaawniej to bylo tak i tak, ze nie bylo tych dodatkow, a rodziny byly wielodzietne i sobie dawali rade. Serio ? Dawali sobie rade ? Czy pol wioski wychowywalo sie razem, chodzili w ubraniach po sobie, rodzice pracowali na dwa etaty a na dobranoc calowala babcia a nie matka.
Moze nie bylo 800+ ale tez chleb nie kosztowal 7zl tylko 1,50. Wszyscy mieszkali razem, dwa albo i trzy pokolenia. Dzieci czesto mialy tylko swoj kacik z biurkiem i tyle. Kiedys rodzice nie spedzali z dzieckiem tyle czasu, teraz juz od przedszkola rodzice sa “przymuszani” na szczescie do wspolnych chwil, pikniki rodzinne, zajecia sensoryczne,konkursy.
Zdecydowanie uwazam ze daje duzo wiecej czasu i uwagi moim dzieciom niz sama dostawalam. Zawsze zwalalam to na moj specyficzny dosc patologiczny dom. Ale okazuje sie ze tak bylo praktucznie wszedzie, to nie rodzice wychowali pokolenie 85-99 tylko ciocie i babcie i troche ulica. Babcie juz byly na emeryturze czy rencie i po prostu mogly pomagac,odbierac dzieci z placowek. Teraz ? Nawet jakby moja matka chciala byc babcia to i tak ma jeszcze 3 lata do emerytury a ja najmlodziej nie rodziłam wcale.
Moim zdaniem teraz jest ciezej, bo zostaliśmy sami sobie. I radz sobie.

1 polubienie

Zgadzam się. Gdzieś czytałam, że m.in. stąd jest też więcej depresji poporodowych, bo matka zostaje praktycznie sama z dzieckiem, a nie pomaga jej cała rodzina jak to było kiedyś. Do tego presja bycia idealna matka, taką w sensie Instagramowym. A przecież to o czas i serce dla dziecka chodzi, nie o to,żeby wszystko o wyglądało pięknie.

1 polubienie

Dawniej mieli tyle dzieci, ale starsze dziecko pilnowało tych młodszych, jak nie starsze to ciotki, babcie i sąsiedzi. Ludzie od tego odeszli i dobrze, bo to na rodzicach spoczywa opieka nad dzieckiem, a nie na całej rodzinie. Ja np teraz nie wyobrażam sobie, żeby moja mama musiała poświęcać swój czas u pilnować mi dziecka, może pomóc, ale nigdy tego nie wymagam, ani nie uważam, że taki ma obowiązek, a kiedyś po prostu tak było.

Oczywiście, że teraz jest ciężej. Fakt, jest sprzęt, który cię wyręczy przy pracach domowych, ale opieka nad dzieckiem spoczywa teraz na rodzicach. Albo kobieta zostaje z dzieckiem sama, albo ma partnera, który faktycznie jest tatą nie tylko na papierku i angażują się w to oboje.
I to właśnie tak jak mówisz, dzieciaki biegały samopas, jedno pilnowało drugiego, w domu mieszkały 2/3 pokolenia, a tak naprawdę jedno dziecko wychowali wszyscy dookoła po trochu. Niby czasy były „spokojniejsze”, chociaż w moim odczuciu, to tak się teraz tylko mówi, bo jaka była bieda, ile rodzice musieli pracować, żeby było co do garnka włożyć, ile rodzin mogło sobie pozwolić na kupno każdemu dziecku ubrań, a nie zostawianie po starszych. Tak samo o większości ludzie po prostu nie słyszeli. Nie było internetu, więc we Wrocławiu wiedzieli co się dzieje w okolicy Wrocławia, a nie np nad morzem. Informacje nie były tak rozprzestrzeniane.

Tak kiedyś było. Ale czy była aż taka bieda? No nie wiem i mnie mój ojciec tylko pracował. Mama była w domu i nawet na koloniach parę razy byłam. Myślę że kiedyś dzieci nosiły ubrania po sobie bo tak po prostu było bardziej chyba były ciężko dostępne z racji tego że ich nie było a nie z racji tego że była bieda. A teraz parcie na to żeby każdy miał nowe rzeczy a jak już ma lekko sprane to patrzą na dziecko jakby z niewiadomo jakiej patologii pochodziło. Trochę wychowywała nas ulicą ale mogliśmy na nią wyjąć bez obaw bo zawsze któraś sąsiadka spojrzała albo babcia albo ciocia. Teraz no weźcie puśćcie takiego choćby 8 latka przed dom czy blok niech się z kolegami bawi no nie do zrobienia. Myślę że kiedyś dzieci miały lepsze dzieciństwo mimo że tych rodziców było mniej. I myślę że większość nas pochodzących z tych lat lepiej sobie radzi. Każdy musiał umieć jakoś kombinować żeby zarobić i mieć coś swojego a teraz patrzy się tylko żeby ojciec z matką dali. Nic od siebie przynajmniej w znacznej większości. Jak widzę tych za przeproszeniem gnojków jeżdżących beemami za ponad 100 tysięcy którą kupił tatuś a synuś na gdzieś jak to zrobił ma być i tyle. To mnie krew zalewa normalnie nie dlatego że ich stać tylko dlatego że taki jeden z drugim wozi się po mieście (oczywiście wcześniej tankując za kasę rodziców) i uważa że on jest lepszy bo ma furę. Ale nie za swoją kasę. Ja uważam że rodzice powinni pomagać oczywiście że tak ale nie podawać wszystkiego na tacy

Co do biedy to pewnie zależy i od regionu i od rodziny. Ja pamiętam, że u mnie pracowali oboje rodziców, większość czasu spędzałam u dziadków, zamiast z rodzicami, bo jak wrócili z pracy, to też byli zmęczeni, odpoczynek, a tu jeszcze domowe obowiązki itp. Tata w końcu wyjechał za granicę, żeby pracować tam i jest tam do teraz. Dużo moich koleżanek właśnie taką sytuację miało. Z tego co pamiętam, to ubrania miałam po starszej siostrze, nie dlatego, że tak po prostu było, tylko było też takie myślenie i to pokolenie do dziś to ma, że a szkoda wyrzucić, a jeszcze się przyda, a ktoś jeszcze ponosi, chociaż np koszulka jest właśnie sprana, czy podarta. Jak nie po siostrze, to kupowaliśmy w lumpeksach, bo po prostu nie było pieniędzy na nowe rzeczy, albo zawsze był jakiś większy wydatek. Nie mam za złe swoim rodzicom, że dużo pracowali, bo wiem, że robili to dla naszego dobra itp, ale jednak czasu już się nie cofnie, a trochę go jednak przez pracę ubyło, gdzie można było czasami „zwolnić tempo”. Tak samo nie mam im za złe, że nie miałam najnowszych gadżetów, markowych ubrań, czy mnóstwa słodyczy. Fakt, nauczyło mnie to szacunku do pieniądza, empatii do ludzi, samodzielności, ale czasy moim zdaniem były gorsze. Teraz jest mnóstwo możliwości, aby pogodzić pracę z wychowaniem dzieci, rośnie wśród rodziców świadomość, że nie tylko matka te dzieci wychowuje no i w końcu dzieci to obowiązek rodziców, a nie całej wioski, bo to jednak rodziców najbardziej dzieciom brakuje, a nie np sąsiadki, czy ciotki, która widują raz na kwartał

Chyba kazde pokolenie, rzadzi sie swoimi prawami.
Ubrania jasne nosilam po bracie czy kuzynce z “Niemiec” :smiley: ale byly tez znacznie lepsze jakosciowo, nawet te kupione na bazarze wytrzymywaly ciut wiecej.
Dostepnosc produktow dla dzieci jest przeogromna, ulatwien w domu mnostwo, ale rzeczywiscie w tym macierzyństwie troche jestesmy osamotnione.
Dobrze ze sa takie miejsca ja te to chociaz wirtualnie mozemy sie wspierac w tych trudach :blush:

Kiedyś priorytetem było przetrwanie i stabilność, a dziś coraz częściej mówi się o czasie, bliskości i równowadze.

1 polubienie

Hahhaha dokładnie tak ! Też miałam dużo z Niemiec jedne spodnie do dziś gdzieś na pamiątkę zostawione :rofl:

Wiadomo, ze jak z “Niemiec” to lepsze :joy::joy::joy:

1 polubienie

Mysle ze wlasnie dlatego teraz kobiety rodza duzo pozniej dzieci, maja ich mniej. Bo wiedza jak bylo kiedys i nie chca tego dla swoich dzieci. Ja zdecydowalam sie na dziecko dopiero wtedy kiedy bylo mnie na nie stać- mialam stabilna prace,moj maz tez, mielismy mieszkanie. Kiedys nie patrzylo sie na stabilne warunki- jakos to bedzie.
Nie chcialabym zeby moj syn przezywal to co ja - nie mofl zaprosic kolegi do domu bo nie ma swojego pokoju,nie pojedzie na zielona szkole czy nie pojdzie ze z animymi do kina…
Chociaz fakt faktem znam wartosc pieniadza i szanuje zarobione pieniadze bardzo. Ale zdecydowanie wolalabym moc sie uczyc niz pracowac by moc utrzymac siiebie i miec co zjesc

1 polubienie