Podział obowiązków z partnerem

Drogie mamy, jaki macie podział obowiązków domowych z partnerem? Jaki podział obowiązków przy opiece nad dzieckiem? Czy od razu ustaliście, jak będzie wyglądało zajmowanie się domem i maluszkiem po porodzie, czy dopiero po czasie udało Wam się dogadać w tej sprawie? Czy pojawiły się konflikty?

U nas wszystko wyszło dopiero po czasie życie samo zweryfikowało plany. Na początku dużo było na mojej głowie, dopiero po kilku spięciach ustaliliśmy jasny podział i teraz działa to lepiej.

Na początku wszystko spadło na mnie, bo partner trochę nie ogarniał, jak dużo zmienia się po porodzie. Dopiero z czasem, po rozmowach i kilku spięciach, zaczął się bardziej angażować. Mieszkam też z rodziną dużo mi pomagali mój mąż ma własny zakład nie zawsze mógł być przy wszystkim

1 polubienie

U nas chyba jednak więcej obowiązków domowych i przy dziecku spoczywa na mnie. Chłopak stara się pomagać, ale większość rzeczy i tak zostaje po mojej stronie. Czasem bywa wyzwanie, ale staramy się jakoś to ogarniać.

Staramy się dzielić obowiązki domowe i opiekę nad dzieckiem tak, żeby każdy miał swój czas na odpoczynek. Konflikty zdarzały się, ale rozmawiamy otwarcie i szukamy kompromisów.

Mój narzeczony różnie, dużo czasu spędza w pracy, więc większość obowiązków zostaje na mnie. Ale na szczęście w weekendy staramy się dzielić zadania i spędzać czas razem, żeby choć trochę odciążyć się nawzajem. Dogadujemy się na bieżąco, czasem pojawiają się drobne kłótnie

U nas też większość obowiązków spada na mnie , mąż zajmuje się bardziej firmą często go w domu nie ma , przy dziecku muszę wszystko sama , jeśli jest już na prawdę ciężko to mi pomoże w obowiązkach domowych ale głównie radzić muszę sobie sama

U nas nie ma tak ze tylko ja jestem za cos odpowiedzialna albo tylko maz. Wszystko robimy tak samo. Oczywiscie w tygodniu to ja wiecej robię przy dzieciach bo maz jest w pracy, ale np w weekendy tak samo on szoruje wc czy robi obiad.
Z reguly to maz wynosi smieci i wystawia je gdy odbieraja. Ale to tylko dlatego zebym ja tego nie dzwigala,nie skladala,nie meczyla sie.
W tygodniu po jego pracy to w sumie on zajmuje sie dziecmi, karmi, uklada lego, kąpie. Ja w tym czasie albo mam chwile dlw siebie albo sprzatam,albo cos tam sobie robie.

Fajnie, że każdy ma też chwilę dla siebie, to pomaga naładować baterie

Fajnie, że dzielicie się obowiązkami i każdy ma też czas dla siebie :wink:

U nas nie ma jakiegoś typowego podziału obowiązków. Kazdy robi co musi, bez względu na to czy to zajęcie „męskie czy damskie”. Jedyne co to teraz ja częściej jestem z córką i robię obiady, bo po prostu jestem w domu, ale przed dzieckiem, jeśli mąż kończył pracę przede mną, to on robił obiad :sweat_smile:

Fajnie, że się tak dogadujecie :blush:

U nas nie było innego wyjścia jak wróciłam do pracy to on odbiera dziecko od babci i jest z nim do mojego powrotu. Większość obowiązków domowych spada na mnie ale np koszenie trawy a jest jej dużo robi on. Wiadomo jak mamy mieć gości albo bardziej niż na bieżąco sprzątam dom to on albo mi pomaga albo bierze małego żeby po prostu nie przeszkadzał. Teraz jak mam złamana rękę kąpie go codziennie. Jest różnie raz ja robię więcej raz on. Ale ogólnie nie jest najgorzej gdy trzeba nie ma czegoś takiego że nie zmyje podłogi. Może obiadu nie ugotuje ale jak mu powiem co ma zrobić to to zrobi.

1 polubienie

Fajnie, że się angażuje i potrafi ogarnąć, jak trzeba. Wiadomo, że czasem jest różnie, ale najważniejsze, że można na siebie liczyć

No u nas też nie zawsze jest 50/50 podział, czasami jedno jest bardziej zmęczone i wychodzi 80/20, ważne, żeby się przy tym dobrze dogadywać i żeby te 80/20 nie było cały czas

Super podejście Jak ktoś ma więcej czasu, to po prostu ogarnia, bez zbędnych podziałów.

1 polubienie

Od początku to ja więcej zajmowałam się dziećmi ponieważ mąż dużo pracował , ale w nocy wstawać nigdy nie musiałam chyba że było bardzo dużo placzu to dopiero mąż mnie budził . Nie ustalamy niczego z góry wszystko wychodzi „ w praniu „

2 polubienia

Dobrze, że udało Wam się dojść do porozumienia :heart:

Początki chyba zawsze są najtrudniejsze. Super, że mieliście pomoc rodziny :heart:

1 polubienie

Rozmowa to zdecydowanie podstawa :raised_hands: :revolving_hearts: