Podroby w ciąży

Oj z elki dla dzieci nie są takim dobrym pomysłem bo właśnie szybko psują zęby, za to bardzo są dobre na stawy jak ktoś ma problem. Mi farmaceuta poleciła po tym jak powiedziałam że galarety w ogóle nie tknę:)

Silver dobre na stawy tez jest zwykla galaretka owocowa i kisielek :slight_smile: ja np uwielbiam kisiel zurawionowy i tarkuje do niego jablko…ale pycha :slight_smile:

No galaretki to lepszy pomysł:) Na szczęście u nas są bardzo lubianym deserem:) a co do żelków to aż mi czasem głupio w sklepie jak córka marudzi o żelki a ja praktycznie zawsze odmawiam. Naprawdę rzadko na nie pozwalam:) wolę jej kupić coś zdrowszego.

Fajnie Natka to określiłaś :slight_smile:
Żelki są bardzo niezdrowe kiedyś oglądałam galileo o nich właśnie.

Nie zdrowe a jakie odbre :d wlasnie wciagam kolejna kwasna, wykreca mnie i za kazdym razem mowie ze juz ostatnia :smiley:

Za nic bym nie zrezygnowała z kwaśnych żelek! Nie ważne, jak są niezdrowe - to moje ulubione słodkości :wink: a już tym bardziej w ciąży…

Dziewczyny nie chce wam obrzydzać,ale mi ktoś kiedyś powiedział,że żelki są zrobione z żelatyny,która tworzona jest z kości !
Teraz gdy sięgam po żelka to sobie to przypominam.

A wracając do podrobów to nie mogłam zrezygnować w ciąży z wątróbki,którą uwielbiam.Po pierwsze lubię a po drugie często mam anemie,więc żelaza w niej zawartego nigdy za dużo.

Anamber nie wiem czy to sa “slodkosci” :smiley:
Angel tez slyszalam ze zelatyna jest z kosci…ale szczerze Ci powiem ze mnie takie rzeczy jakos nie obrzydzaja… :stuck_out_tongue: a no i pewnie dlatego wlasnie sa dobre na stawy hahaha

Ty masz tak z zelkami że ostatnia, a ja z krówkami i michałkami :slight_smile:

Angel, jakbyś wiedziała, jaki “syf” zostaje w wątrobie, jak oczyści przepływającą przez nią krew to też byś nie jadła :stuck_out_tongue:

Natka, ja ze “słodkości” najbardziej lubię ogórki kiszone, więc dla mnie takie żelki w sam raz :wink:

Anamber dlatego mówią im mniej wiesz tym lepiej śpisz:p Wątróbka mimo wszystko mnie nie brzydzi:D To już prędzej się za ryby z marketu nie wezmę, chociaż bardzo lubię ryby:) szczególnie łososia… Zapewniam , że gorszy " syf" od wątróbki:p sama chemia i pestycydy. Ponoć bardzo rakotwórcze. Ostatnio oglądałam program i jakoś nie daje mi to spokoju:o nie mówiąc o tym ,że zawsze dużo jadłam łososia… uważając go za zdrowy obiadek:o
Co do podrobów nigdy nie brzydziły mnie żadne ozorki i tym podobne:) a jak ktośmi mówi " fuj to przecież język" to zawsze odpowiadam " a szyneczka smakuje?":)) przecież widomo co to za mięsko:p

Właśnie dlatego ja nie wnikam co tam w pasztecie czy parówkach jest. Smakuje mi i reszta nie ważna ;D a co do łososia ja tez bardzo lubię teść przywozi nam z Norwegii wielkie filety no pycha zupełnie inna rybka :slight_smile: a tam tanie jak barszcz nie to co u nas :stuck_out_tongue:

No ja zawsze lubiałam oglądać " wiem co jem" :smiley: aczkolwiek nie z wszystkiego co " nie zdrowe" rezygnuję:) też lubię pasztety i parówki:) jedynie co to mam nawyk czytania wszystkich etykiet:) parówki muszą mieć co najmniej 90 % mięsa:) a pasztety nie mogą zaczynać się od"MOM" :stuck_out_tongue: ale nie ma co popadać w paranoję:p
Ps. Łosoś pycha:) ale czemu faszerują je takimi świństwami:( zresztą czego w tych czasach nie faszerują…

Jakbyśmy miały się przejmować tym, co jemy, to powinnyśmy się żywić powietrzem i energią słoneczną :wink: Dlatego przywiązuję wagę do tego, co jem, ale bez przesady… Żelki lubię i jeść będę :smiley: A co do podrobów - nigdy nie lubiłam ze względów smakowych, więc dlatego nie jem.
Paróweczki też można znaleźć dobre jakościowo nie z MOM. Nawet córci daję Piratki z Lidla, bo mają najkrótszy skład ze wszystkich, które znalazłam :wink:

Patrycja, jeśli chodzi o syf w wątróbce, to jest on naturalny. Taka jej rola w organizmie… A faktycznie ryby i mięso w sklepach są nafaszerowane po brzegi. Ale nic na to nie poradzimy, możemy tylko ograniczyć zakupy.

Anamber ja ze slodyczy najbardziej lubie tosty heheheh :smiley:
A to prawde trzeba odzywiac sie zdrowo ale nie mozna dac sie zwariowac bo bysmy nicnie jadly. Wiadomo ze z e jedzeniu jest swinstwo i tego nie ominiemy, mozemy jedynie starac sie wybierac ze sprawdzonych zrodel, ale wiadomo ze nie zawsze jest czas i mozliwosc.

Hhaha podroby? A w życiu! To chyba jedyna rzecz, której nie przełknę… od tych wszystkich wątróbek, żołądków i nerek aż mi słabo od małego! :stuck_out_tongue:

Ja tez czytam etykietki parówki zawsze z szynki najbardziej lubię Sokołowa ale często tez wybieram te z Lidla Pikok i wędliny tez maja fajne :slight_smile: ale nie stoję godzinami nad każdym produktem i nie wnikam nienwiadomo jak w te składy bo tak jak mówicie nie da rady uniknąć wszystkiego :stuck_out_tongue:

Natka mi chodziło o galaretę wieprzową, ze nie tknę bo owocowe uwielbiam:)
Wątróbka mi po prostu nie smakuje i nie wiem co bym musiała dostać żeby ją zjeść:)
Mnie również nie przerażają takie informacje o żelatynie czy wątróbce, np bardzo uwielbiam flaki a same wiecie z czego są:) z podrobów lubię jeść żołądek i serce takie prosto z rosołu mamy:)
He z tego wszystkiego przypomniałam sobie program rozrywkowy “Nieustraszeni”, oglądała któraś?:slight_smile:

Silver ja galarety takiej sklepowej tez nie tkne, ale moja tesciowa robi pyszną i przynajmniej wiem ze czego jest :smiley: