Pobranie krwi u dziecka

Ojj będę próbować. Póki co staram się nieco załatwić, abym mogła do badania dostarczyć próbkę już pobraną, bo sądzę, że ta pielęgniarka nie potrafi tego robić, a nasza położna prowadzi punkt pobrań i zaoferowała się, że porozmawia z poradnią i jeśli będzie miała odpowiednie probówki to pobierze nam ona, a mąż tylko zawiezie.

Zamarancza spróbuj podać małemu wodę na łyżeczce tak jak pisze Kasia .
Dobrze jak by się Wam udało , tak załatwić tą sprawę i zawieść próbówki , a małemu udało się pobrać bezproblemowo krew.

Też mam nadzieję, że się uda…

Zamarancza spróbuj też może użyć tej strzykawki od syropków i podaj wodę jak Synek nie będzie chciał pić z łyżeczki. Tylko ostrożnie w policzek i małymi porcjami.

Okej dziękuję.

W tym temacie przede wszystkim rodzic musi byc opanowany i współprtacować, płacząca mam daje swoje negatywne emocje dziecku, może tata w tej sytuacji bedzie dzielniej to znosił tym samym stabilizował dziecko przed ruchami które mogą utruydnić pobranie. Nie ma granicy wieku do pobierania dziecku krwi z główki. Kazda dobra pielegniarka, przed przystapieniem do pobrania powinna obejrzec dokladnie zyłki malucha,a by wybrac to najlepsza. w celu zmniejszenia bólu można noworodkowi posmarowac okolicę miejsca pobrania kremem Emla ok 30 min przed wkłuciem.

Oj ja się muszę zgodzić z polozna1987. Najwięcej negatywnych emocji przed szczepieniem czy pobraniem krwi dziecko przejmuje od rodzica. Jak słyszę pod drzwiami: nic się nie bój, nie będzie boleć - to od razu współczuję dziecku.
Ja zawsze mówię: zaboli, ale krótko. Przy młodszym, szybko odwracam uwagę po ukluciu.

Nie wiem jednak jak bym zareagowała na mało profesjonalne pielęgniarki które nie umia znaleźć u dziecka żyły…

Byłam ostatni z maluszkiem na pobraniu krwi i muszę powiedzieć że myślałam że będzie dużo gorzej. Synek płakał ale tylko przy kłóciu i jak pani wyciskała z paluszka ostatnie kropelki, ale szybko przestał i się uspokoił. Następnym razem już nie będę tak przeżywała :slight_smile:

Pobranie krwi u dziecka z paluszka jest mniej stresujące i trwa krócej niż pobranie krwi z żyły,szkoda ,że tylko niektóre badania mogą być pobrane z krwi po ukłuciu paluszka,większość badań niestety trzeba pobierać z krwi żylnej co nie zawsze trwa szybko i bezboleśnie.

Pamiętam jak byłam w szpitalu na oddziale z moją pierwszą córką.Miała wtedy pół roczku i pobieraną krew i zakładany wenflon. Chyba trzecia czy czwarta pielęgniarka dała radę się wbić.Oj nie było to przyjemne… i dla mnie i dla mojej córki.Wiedziałam,że musi to mieć zrobione ,ale te zmieniające się pielęgniarki…Na końcu córka już była tak wykończona ,że już nawet nie płakała.
Następnym razem miała już ze dwa latka i pamiętam,że też był problem z córką przy pobraniu w przychodni.Mimo,że trzymał ją mąż to pielęgniarka nie dawała rady i powiedziała,że mamy ją uspokoić ,bo się nie da pobrać.Po czym przyszła inna pielęgniarka i bezproblemowo zrobiła to.
Dużo zależy od rodziców,ale od umiejętności i podejścia pielęgniarek także.

U nas zawsze pobieraja ze zgiecia lokcia albo dloni. tez ogolnie myslalam zebedzie gorzej, ale maly placze tylko przy wkluwaniu, no wiadomo nic przyjemnego. a pozniej juz jest ok, raz dwa i po strachu

Jak miałam iść z córcią na pobranie krwi to w domu kilka dni wcześniej bawiliśmy się w lekarza i pobieranie krwi, kupiłam małej strzykawki takie prawdziwe w aptece i przez te kilka dni się bawiliśmy ona pobierała krew mi a ja jej. Na ręce zawiązałyśmy najpierw gumkę później strzykawką pobieraliśmy krew na niby. Poszliśmy do przychodni panie pielęgniarki zabawiają Julę, dają jej jakieś zwierzątka, naklejki bo myślały, że zaraz będzie wrzask. Pani pielęgniarka zawiązała gumkę, wkuła igłę przy czym zagadywała Julę a ta siedziała dzielnie i patrzyła jak pielęgniarka pobiera jej krew przy czym nic nie płakała a panie były bardzo zdziwione, że nawet nie zapłakała. Miała wtedy około 3 latek.
Więc warto dziecko przygotować i pobawić się z nim przed pobraniem krwi, będzie wiedziało co będą mu robić ale to ze starszym dzieckiem, które już coś rozumie.

Ja strasznie płakałam przy pobieraniu krwi u synka, lecz pielęgniarka nie oglądnęła żył i kuła na czuja, a później grzebała mu w rączce, że miał na dłoni wielki krwiak, a na przedramieniu masę siniaków. To było straszne, mały był siny od płaczu, krew wcale mu nie poleciała i tyle było. Następnym razem poszedł mąż.
Emla owszem pomaga polecam ;]

Zmarancza o matulu co za pielęgniarka, mogła powiedzieć, że nie potrafi się wkłuć i zawołać drugą. A nie wyrządzać dziecku krzywdę i szukać żyły na czuja.

U mas pobrania są bezproblemowe,na dodatek syn nie płacze. Ale ka zawsze. Ostatnio tatuś był na badaniach. Zawsze warto zapytać czy dane badanie musi być z żyły.czasami pielęgniarki robią automatycznie a są badania,że można z palca.

Moona24 - zabawa w lekarza jest bardzo pomocna przed wizytą. Tak samo z zabawą w dentyste czy fryzjera.

KamYYY tak, taka zabawa dużo pomaga dziecku przed wizytami i nie boi się bardzo, choć z dziećmi to różnie bywa.

Ja muszę przyznać, że córcia trafiła na kompetentne pielęgniarki, przynajmniej w większości. Wiele razy była kłuta i na szczęście zazwyczaj celnie. Problem był tego typu, że przy wysokich gorączkach, córa była odwodniona i krew nie chciała lecieć. Potem udawało się wcelować już nawet za pierwszy razem. Znosiła to okropnie, ale myślę, że cała otoczka, stres i częstotliwość najbardziej za to odpowiadały. Gdy już panie bardzo długo szukały i nie były pewne miały nawet taki przyrząd szukający żył. W szpitalu przyznam, że miałam kilka ulubionych pielęgniarek, widać było w nich wiedzę i ogromne doświadczenie. Te panie zawsze radziły sobie z pobraniem krwi, której u nas było potrzeba naprawdę wiele na wiele badań. Raz to wręcz wyciskała tą krew z córki ściskając rączkę na wszelkie sposoby. Wyglądało to dość drastycznie, jednak lepsze to niż kolejne kłucie.

Była tylko jedna, z racji, że mały miał mieć badanie na wątrobę to krwi potrzeba było aż 2 duże fiolki. Powiedziałam, że nie zgadzam się na 3 wkłucie w głowę, bo mały ledwo oddychał z płaczu. Porozumiałam się z pielęgniarką, ze pobiorę w domu i dowiozę próbki. Przyszła nasza położna i pobrała krew w minutę bez problemów. Mały zawsze płacze, więc to nic nie zmieniło… Mam jednak dużą traumę przed pobieraniem krwi. Mały do tego nawet na szczepieniach okropnie płacze.

Moona fajny sposob ale juz u starszych dzieci :slight_smile:
U nas Pani zawsze puszcza jakas melodyjke to i dziecko troche sie zainteresuje i odstresuje :slight_smile:
Mnie najbardziej zdziwilo ze jak pielegniarki pobieraja krew z raczki to wyczuwaja zyly palcami, nie mam zielonego pojecia jak one to robia:d