Pobranie krwi u dziecka

Jak dziecko jest malutkie, ma kilka miesięcy, to niestety tłumaczenia nic nie dadzą. Można tylko wtedy wesprzeć. Mojej córci pobierali krew jak miała 3 miesiące, do dziś mi się po nocach śni. Płakała przeokropnie. trzy pielęgniarki nad nią i żadna nie mogła się wkuć, a potem krew nie chciała się pobrać…masakra. Córcie pokłuto w główkę, dwie rączki zanim znaleziono odpowiedni punkt. A ja choć starałam się do niej mówić, trzymać, głaskać, ale to nic nie pomagało. Trwało to chyba wieczność. Jak dziecko starsze, można wiele wytłumaczyć i myślę, że wtedy jest jednak łatwiej.

O matko! Naprawdę dziwi mnie to, że pielęgniarki kłują w ten sposób takie maleństwa. Przecież są takie specjalne jednorazowe igiełki (coś podobnego jak dla cukrzyków, tak przynajmniej mi się to kojarzy). Nakłuła się paluszek, najlepiej serdeczny, jak się go lekko ściśnie to krew sama kapie do probówki. Jeśli pielęgniarka zrobi to spokojnie i umiejętnie, to naprawdę można się obejść bez płaczu i traumy.
Kiedyś pielęgniarka w szpitalu mi mówiła, że pobierała w ten sposób krew u starszego dziecka i jej powiedziało, że to w ogóle nie boli. A wiec dla takiego maluszka to jest bardziej kwestia stresu niż bólu.

Na pewno stres ma na to wpływ. Jednakże pielęgniarki czasem same stresowe sytuacje wywołują, tak ja w opisanej przez mnie sytuacji. Jedna pielęgniarka, wołała drugą, ta trzecią i wszystkie wzdychały, że krew nie płynie do probówki.

Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam sie od mądrej osoby, że najlepiej przed kłuciem przyłożyć coś do pobudzenia ukrwienia np. wilgotny ciepły kompres, wtedy krew lepiej poleci.

I jak czytam Wasze wypowiedzi, to widzę, że w palce kłują,a moje dziecko w główkę, przedramiona…

Już wielokrotnie córcia miała pobieraną krew i różnie to było, jednak zaobserwowałam jak najlepiej pobierać i ostatnio jak byłam u innego specjalisty i również pobierali krew i zasugerowałam gdzie najlepiej, to pielęgniarka mnie zignorowała, bo to ona pobiera i wie lepiej, po męczarniach które trwały 20 min w końcu się udało, ale oczywiście w miejscu które ja zaproponowałam. Była to masakra! Córcia tak się zdenerwowała, że aż krew nie chciała w ogóle kapać.

my do poniedziałku leżałysmy z córcią w klinice szpitalnej i tyle ile ona miała pobieranej krwi przez ten czas to chyba ja nigdy przez całe życie nie miałam…

Moj 3 miesieczny synus z powodu tego ze jest dzieckiem z choroba metaboliczna dosc czesto jest kuty by sprawdzic jak wszystko wyglada pod wzgledem kwasow i wiem ze bardzo duzo zalezy od pielegniarki ktora pobiera krew. Sa takie ktore robią to tak perfekcyjnie ze maly nawet nie zaplacze i krew pieknie plynie a sa takie ze on krzyczy w niebo glosy mi serce krwawi i czuje sie jak zdrajca bo pozwalam by ktos sprawial mu bol i koncem koncow musi przyjsc inna pielegniarka bo tej sie nie udaje.

Perpetua wiadomo, że w główkę najlepiej się wkłuć.
W kwestii morfologii, którą córka ma dość często…wysyłam tatę. Sama zapewne bym z lekka cierpiała z powodu mojej córki i może niepotrzebnie irytowała się na panie, które czynią ten niewdzięczny precedens.

Z główki to tylko po urodzeniu w szpitalu miała pobierane i w główce miała wenflon. potem już cały czas z ręki, Jak była mniejsza i chudsza to szło to całkiem dobrze. Tearz jak już jest pulchniutka to jest gorzej. Ostatnio dwa razy kuły w jedną rękę i nic nie leciało. Dopiero z drugiej rączki udało sie pobrać. Nacierpiała się bardzo.

moja mała mając 2 miesiące miała pobieraną krew z paluszka to było straszne zarówno dla niej jak i dla mnie !!! mała zachodziła się placzem a laborantka gniotła i gniotła jej paluszek musiała pobrać aż 3 probówki oj… nie będę wspominać…

Mój synek gdy miał 3 tygodnie był na pobraniu krwi do badań. Troszkę płakał ale był naprawdę bardzo dzielny ! Pani pielęgniarka była przesympatyczna, cały czas zagadywala synka ogólnie bajka. Przeszliśmy przez to naprawdę wspaniale. Jednak gdy był na pierwszym szczepieniu było koszmarnie … Nigdy tego nie zapomnę.

Dziewczyny byłam dzisiaj z małym u lekarza i dostaliśmy skierowanie na pobranie krwi. Wiem, że mały jest bardzo wrażliwy na ból więc poinformowałam pielęgniarkę, że będzie mocno płakał. Stwierdziła, że to normalne ok…
Wbiła się igłą w dłoń, ale nie trafiła, więc zaczęła gmerać w środku igłą. Mały przeraźliwie płakał, a ja razem z nim. Piguła wyciągnęła igłę i powtórzyła zabieg na zgięciu łokcia też gmerała. Mały był, aż bordowy, a płakał tak przeraźliwie, że mój mąż zabrał mi go i uspakajał, bo ja sama byłam mega zapłakana. Pielegrniara w końcu znalazła żyłę i okazało się, że krew jest tak gęsta, że zastyga w iglei nie udało się jej pobrać i tym sposobem syn męczył się na darmo. Powiedziała, że możemy pobrać z główki, ale po tym co przeszedł kategorycznie się nie zgodziliśmy.
Pierwszy raz byłam przy pobieraniu krwi u niemowlaka i czy na prawdę to tak powinno wyglądać? Mały ma jednego wielkiego siniora koło łokcia i siniaki, a właściwie rozlaną krew na dłoni…
Teściowa pielęgniarka anestezjologiczna mówi, że już jest za duży na pobieranie krwi z główki i dobrze, że się nie zgodziliśmy. Teraz mamy podjąć drugą próbę i kazano nam go dopajać, ale on nie chce pić nic prócz mleka przecież na siłę mu nie wleje. Co robić? Pokazuję Wam zdjęcia rączki. Pomóżcie. Siedzę i plączę na samo wspomnienie.

Do kiedy pobiera się krew z główki?

1

Swój komentarz skopiowałam z innego wątku. Pomóżcie, bo musimy pobrać krew a nie wiem jak :frowning:

Zamarancza współczuję maluszkowi i Tobie . Pierwszy raz widzę ,żeby dziecko miało takie rączki po pobraniu krwi .
U nas małej pielęgniarka pobierała krew z łokcia , nie maiła tym większego problemu , ale jak poszliśmy na czczo to nie mogła małej znaleźć żyły.
Może ta pielęgniarka nie potrafiła się dobrze wkłuć , bo u dzieci ciężko znaleźć żyłę , to jeszcze dzieci mają cieniutkie żyły.
Moja starsza córka miała pobieraną krew z główki jak miała 10 miesięcy , ale nie mogli pobrać krwi z żadnej żyły , bo zaczęły jej wszystkie żyły pękać , więc nie było wyjścia i musieli pobrać krew z główki . Ale miała zakładany wenflon .
Jak będziesz szła teraz z małym to idź do przychodni jak mały będzie pół godziny po jedzeniu i piciu.

Ale on zjadł przed przed pobieraniem 120 ml mleka. Według pielęgniarki i lekarza mleko nie rozrzedza krwi tylko woda, a mały jej nie chce pić :frowning:
Ona tak grzebała mu tą igłą, że miałam ochotę jej tak wbić i grzebać, a lekarka mówiła, że to Pani specjalistka w tym :frowning: Musze te badania wykonać tam, więc już nie wiem co teraz. Męża mama jest pielęgniarką więc mówiła, że pojedzie z nami i sama spróbuje się wkłuć :frowning:
Mnie mąż już powiedział, że tam nie wejdę, bo płaczem tylko stresuję dziecko…

A jak dziecko nie chce pić to go przecież nie zmusisz , mi kazała dać małej mleko , nie miałam wody w przychodni i nie było problemu z pobraniem.
No to fajna specjalistka jak nie potrafi dziecku pobrać krwi. U nas najpierw sprawdzała , palem gdzie są żyły , jak nie wyczuła wołała koleżankę ,i tak macały , macały aż znalazły żyłę dopiero się wkuwały, a igłą nic nie grzebały .
Mąż ma rację nie możesz się stresować i płakać przy małym , musisz być dzielna :slight_smile:
Dobrze ,że mama męża pojedzie z Tobą i spróbuje pobrać krew , oby jej się udało.

Zamarancza, współczuję przeżyć. Jeśli masz możliwość, by zrobiła to teściowa to niech zrobi. Mały też na pewno będzie spokojniejszy. Co do Ciebie, fakt, musisz być dzielna i choćby nie wiem co nie płakać. Bo jeśli maluch widzi płaczącą mamę, tzn., że naprawdę źle się dzieje. A co do samej pielęgniarki i jej prób pobrania to myślę, że to kwestia wprawy. Owszem dzieciom jest dużo trudniej pobrać krew. Dlatego ilekroć w przychodni mówiłam o co mi chodzi Panie od razu zaznaczały, że pielęgniarka od maluszków jest wtedy i wtedy i najlepiej tak się umawiać. Do Twojej nigdy bym już nie wróciła.

Ona jest jedyną tam do pobrań i nie mam wyjścia, dlatego pojedziemy z teściową najwyżej ją zbeszta. Ja nie potrafię nie płakać więc mąż z nim wejdzie.
Ona też macała i macała, a jakoś i tak wbijała i nie trafiała. Syn był już siny z płaczu…

Zamarancza współczuję przeżyć. Ja chyba bym kazała tej pielęgniarce wyciągać ta igłę i już tam nie wróciła. Pojechałabym do innego miasta jeśli ta jest jedyną. U małych dzieci ciężko znaleźć żyłę no ale bez przesady, żeby zrobić coś takiego.
Ja też słyszałam że lepiej dziecku przed pobraniem krwi dać coś do picia ale skoro Twój mały nie chce to nic nie zrobisz.
No i z teściową zawsze możesz spróbować ale szczerze mówiąc wątpię, że pielęgniarka zgodzi się na to, żeby to teściowa wbiła igłę. Raczej na pewno się nie zgodzi no ale jak teściowa powie, że jest pielęgniarką to może tamta bardziej się przyłoży… I Twój mąż ma rację Twój płacz powoduje, że Mały jest jeszcze bardziej zestresowany i bardziej płacze. Dziecko chłonne emocje mamy i skoro ona płacze to i on powinien jeszcze bardziej.

Wiem, że nie pozwoli, ale może chociaż teściowa żyłę wymaca i pokaże, gdzie ma kłuć… Kazała mi lekarka wodę z glukozą mu podawać, żeby się przekonał… Spróbowałam, ale nie chce nadal.
Przekonujecie mnie coraz bardziej, że nie powinnam być tam z nimi mąż sobie poradzi utrzyma nerwy na wodzy ja nie :frowning:

Zamarancza mój Synek też nie chciał pić wody. Ale stopniowo codziennie mu podawałam żeby popił po stałym posiłku (zaczęłam podawać wodę w momencie rozszerzania diety czyli miał 6,5 miesiąca to od wtedy systematycznie) i po jakimś czasie sam się przyzwyczaił i teraz pije wodę. Jeśli chcesz podawać wodę to nie zrażaj się chwilowymi niepowodzeniami tylko próbuj dalej w końcu Synek się nauczy i będzie pił wodę. A jak nie chce z butelki spróbuj może podawać wodę na łyżeczce.