Plany na Święta 2025

To prawda. Widać to też na weselach. Nawet ja ludzie piją to z umiarem. Nie piją na umór i leżą po kątach :crazy_face:

1 polubienie

Też uwielbiam ten zapach nowości :smiling_face::smiling_face_with_three_hearts: jak się też już mieszka to lepiej widać co by się jednak zrobiło inaczej i co chwilę się coś zmienia :smiling_face:

2 polubienia

Ale super, fajnie macie :star_struck::star_struck: w końcu się udało

1 polubienie

Oj tak!! Są problemy po drodze oczywiście, ale już teraz nie są dla mnie taką przeszkodą, zanim tu zamieszkałam :rofl::rofl:
Jak się wprowadziliśmy to się okazało, że okna są mało szczelne i trochę nam tu wiało, największy problem jest taki, że kupiliśmy trochę za duża pralkę…. To niestety faktycznie problematyczne, bo nie mogę otworzyć drzwi w kącie 90 stopni :rofl::upside_down_face: no ale już trudno, musimy z tym żyć, że pranie trzeba dopchać trochę nogą :rofl: a tak już całkiem ze śmiechem, to jakoś sobie poradzimy, bo drzwi otwierają się prosto na toaletę, o tak


Pralki już zwrócić nie mogę, bo minął termin :rofl::rofl: sprzedać, nie sprzedam, bo już dużo taniej, w końcu jest rozpakowana, ale chociaż mamy się z czego śmiać :rofl::hear_no_evil:

3 polubienia

Oo, ale to zawsze coś takiego się znajdzie :see_no_evil::see_no_evil: ale do tego da się też przyzwyczaić :smiley:

1 polubienie

Pewnie przez pierwszy miesiąc bym się na to denerwowała i szukała jakiegoś rozwiązania, ale po tym czasie bym się przyzwyczaiła i już machnęła na to ręką :grinning: tak bywa :sweat_smile:

Fajna pralka, czarna :star_struck: Ja też po remoncie mam rzeczy które bym w przyszłości inaczej zrobiła

Ja nawet nie pomyślałam o tym, że pralka może być za duża :rofl::sweat_smile:chociaż wiedzieliśmy, że łazienka do największych nie należy , ale jesteśmy tak zadowoleni, że już u siebie, że te drzwi, to mi nie przeszkadzają :rofl: stwierdziłam, że jak będę musiała tam upchać kołdrę czy poduszki, to odniosę do pralni :rofl::rofl:

Aż się boję jak zacznę się urządzać :sweat_smile: pewnie znając moje możliwości dużo więcej takich ,kwiatków” się okaże u mnie :sweat_smile: ale nic , ważne że już jesteście na swoim i to cieszy :wink: ja to jeszcze z rok pewnie, nagły wzrost cen wszystkiego mocno nas zatrzymał z budową niestety :wink:

Oj powiem ci, że kilka kwiatków tu jest. Strasznie nam wiało z okien, musieliśmy je tymczasowo zaślepić silikonem, a na wiosnę szukać kogoś, kto je obrobi. Elektryk wstawił nam za słaby bezpiecznik, więc jak puszczasz za szybko ciepłą wodę, to wyskakuje korek :hear_no_evil::rofl: drzwi od pralki wchodzą na toaletę, nie ma jeszcze listew przypodłogowych, żadnych rolet, firanek, ani zasłon, więc jak się ubieram, to patrzę na ulicę, czy nikt nie lezie :rofl::rofl: ale to prawda, jesteśmy już na swoim i to naprawdę da się wszystko przeżyć, bo mamy świadomość, że to jest pewien etap :sweat_smile:

A mieszkasz w domu czy mieszkaniu?

Z elektrykami itp to są same kwiatki. Ja mam dwa prysznice w domu. Z jednego nie korzystam, bo jest tak zrobiona, że woda cofa się na łazienkę, źle był uwzględniony spad

Budując się trzeba też mieć czas i chociaż trochę pojęcia aby patrzeć na wszystko , i dopilnować aby tych błędów było jak najmniej . :slightly_smiling_face:

Wiesz co u mnie wszystko było na wariackich papierach. Bo ja się nie budowałam to miał być dom mojego ojca. Ojciec wylądował w szpitalu z paraliżem No i nie ma możliwości żeby on miał żyć w domu który nie jest w stanie utrzymać ze schodami i taką ilością pięter.

Więc mój ojciec zamieszkał w moim mieszkaniu bo ten dom w którym ja mieszkam jeszcze był budowie a ojciec mieszkał jeszcze innym mieszkaniu. Bo moje mieszkanie było najlepsze jeżeli chodzi o potrzeby inwalidy. Ja na wariata musiałam sprzedać mieszkanie ojca. Z tego mieszkania wszystko tak naprawdę ściągnąć do tego domu. Z mojego mieszkania ściągnąć rzeczy moje i takie które pod mojego ojca by się nie nadawały żeby to przystosować dla osoby niepełnosprawnej.

A potem jeszcze zmarła mi babcia więc mieszkanie babci też z automatu przerzuciliśmy do mnie. Więc wszystko jest tu niedokończone nie porobione jeszcze z multum rzeczy które są niepotrzebne bo nigdy nie ma czasu aby to wszystko posegregować i dobrze powywalać

Z drugiej strony, zatrudniać fachowca, żeby zrobił to fachowo. Nie po to płacę komuś niemałe pieniądze, żeby się zastanawiać, czy zrobi to dobrze…

1 polubienie

Fajnie by było gdyby tak to funkcjonowało, ale wiele "kwiatków wychodzi po latach. Jak właśnie nie "wkalkulowanie " w konstrukcję prysznica potencjalnego osiadania budynku itp

1 polubienie

Niestety wiem, że tak jest i jest to przykre. Ciesze sie, ze łazienkę robił mi mój tata, bo wiem, że wszystko w 1000% przemyślał i że jest zrobiona prawidłowo i właśnie nie muszę się użerać z jakimiś „fachowcami” :smiley:

1 polubienie

Wow fajnie spędziłyście te święta :slight_smile:

No z tymi fachowcami to są przeboje. U mnie jak robiłam remont to przez pierwszy miesiąc czy półtorej wszystko było super. Robota szła do przodu, super kontakt, dużo przydatnych rad. Po pierwszej zapłacie w połowie roboty nagła zmiana, rzadko przychodzili (okazało się że się nie zmieścili w terminie i chodzili już na inną budowę), robili byle jak i jak poprosiliśmy o poprawki to byli niemili, potem zaczęli mi wypisywać SMS o kasie z góry, aż w końcu zaczęli nas straszyć że nie dokończą roboty bez zapłaty. Więc bojąc się o mieszkanie i jakieś próby zniszczenia zamknęliśmy mieszkanie na inny zamek i im podziękowaliśmy. Zostaliśmy z niedokończonym remontem w mieszkaniu i łazience która miała być pod klucz. Napisałam im że jak dokończę remont to wyliczę to co już zrobili i im zapłacę. Finalnie nie chcieli się dogadać i na to poczekać (a mieszkanie było w rozsypce jeszcze, zwłaszcza łazienka) dostaliśmy od nich pozew do sądu i jeszcze bujaliśmy po sądach. Na szczęście wszystko dokumentowaliśmy i sprawę wygraliśmy ale trochę nam to czasu i nerwów zajęło…… a znaleźć kogoś kto poprawi po innym fachowcu też stanowi nie lada wyzwanie.

To miałaś już totalnie hardcore połączony z patofachowcami. Szczerze współczuję

1 polubienie