u nas też musi być alkohol… cóż… taka tradycja i co się poradzi
Dokladnie w roznych czesciach Polski rozne obyczaje. My komunie mamy jeszcze przed soba ![]()
Mój mąż pępkowego nie organizował i bardzo dobrze. ![]()
Co do alkoholu na Komunii. U mnie w województwie niekiedy się spotkałam, a niekiedy nie. Chyba zależy od rodziców. Osobiście na urodzinach, chrzcinach, komunii itp. nie postawiłabym alkoholu, bo tak jak pisze Jajeczko jest to święto dziecka. Wypić za jego zdrowie? Za jego zdrowie to można się pomodlić, a nie wypić. Rodzice moi i męża zastanawiali się nad alkoholem na chrzcinach naszego synka. Powiedzieliśmy, że my alkoholu na stole stawiać na pewno nie będziemy, bo nawet rodzicom nie wypada, a jak chcą to jako dziadkowie mogą coś zaoferować. Wódki nie było tylko jakaś słodka naleweczka i likier. I tak mało kto pił.
Wszystko zalezy od rodzicow dziecka przeciez to nie wymog ![]()
Mój mąż pępkowego nie robił. Może gdyby urodził mu się syn, to jeszcze, ale trzecią córką nie chciał się wśród kolegów za bardzo chwalić.
Mnie za rok czeka Komunia. Będę organizować w domu, bez alkoholu. Warunki w domu mam średnie, ale rodzina z roku na rok coraz mniej liczna (niestety) i jakoś się pomieścimy. Najstarsza córka miała Komunię w lokalu i żałuję tego do dziś.
Małgorzata, bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź i mam takie samo podejście.
Komunia a alkohol hmmm to już zależy od organizatorów czyli rodziców chyba , ale ja byłam już na wielu komuniach i na każdej był alkohol.
Mój mąż zaczął pępkowe w dzień naszego wyjścia ze szpitala a skończył po 3 tygodniach
Imprez było chyba z 15
Pod altaną na dworze mieli świetny klimat a ja im tylko jedzenie donosiłam ![]()
U nas ogólnie na komunii stawia się alkohol np. wino, ale to zależy od danej rodziny. Każdy ma swoje zwyczaje…
Manuela to wesoło a wkoncu mężowie muszą opis syna bądź córkę !! Taki zwyczaj ale to już zależy chyba od regionu bo nie każdy oblewa pepkowe.
Ja pamiętam jak byłam jeszcze wciazy z synkiem i leżałam 5ni w szpitalu to kilka sal dalej leżały mamusie z dzidziusiami i tatusiowie przychodzili w odwiedziny to jeden pan tak zabalowal ze jak przechodził przez korytarz tp bylo czuc ze imprezka sporo zakrapiana byla , to i lekarz skomentowal w żarcie ze zapytał czy syna czy córkę ta, olewał hehe
A mnie się osobiście nie podoba to całe pępkowe. Tak samo wódka na chrzcinach, Komuniach, urodzinach pociech itd. Jakiś delikatny alkohol, (ale nie stawiany przez rodziców dziecka, bo moim zdaniem nie wypada tylko na przykład przez dziadków) to jeszcze. Tak jak pisałam, według mnie za zdrowie dziecka można się pomodlić, a nie wypić. A przyjść w odwiedziny do szpitala kiedy jeszcze czuć, że się piło? Ja bym się wstydziła… Być może zależne jest to trochę od rejonu, w którym się mieszka, ale w większym stopniu od poglądów. Może jestem zbyt poważna, ale takie jest moje zdanie.
Tak samo jestem przeciwko wieczorom panieńskim i kawalerskim, gdzie są w centrum uwagi striptizerzy i striptizerki. Uważam, że to zwykła zdrada.
Na całe szczęście mąż podziela moje zdanie, więc nie musieliśmy szukać kompromisów. Ale kto co lubi. Grunt to szanować czyjeś zdanie. ![]()
Małgosiu zanim doczytałam twoja wypowiedź do końca to pomyślałam że też jestem przeciwna panieńskim i kawalerskim… A ty to napisałaś i znów się z tobą zgadzam z 100. Jestem przeciwna pepkowym i panieńskim i kawalerskim dla mnie to też zdrada. Tylko że mąż nie podziela kompletnie mojego zdania i przez to prawie na miesiąc przed ślubem się rozstalismy bo uparl się na kawalerski bo co koledzy powiedzą… Kłócilismy się przez to strasznie bo ja się nie zgadzająm potem powiedziałam ok ale idziemy osobno na kilka godz na trzeźwo a potem wspólna impreza ale nie to nie kawalerki itd. Kłócilismy się że prawie się rozstalipmy i po co. Co za głupie zwyczaje. Tak samo to pepkowe ja z synkiem w szpitalu a on chlanie na umor…
Justynka szkoda, że mąż nie podziela Twojego zdania i skończyło się awanturą. Ale wiesz, nie wszystkie kawalerskie i panieńskie są ze striptizami. Może po prostu Twój mąż chciał wypić z kumplami i tyle, co by go w dużej mierze usprawnieńdliwialo.
ale liczmy się z tym, że niekiedy kończą się nawet gorszym scenariuszem niż oglądanie striptizu…
Gdyby mój mąż chciał mieć kawalerski , gdzie spotkalby się z kolegami i by pili to ok. Nie mam nic przeciwko. Ale na szczęście nie chciał. Zaznaczył też, że nie chciałby żebym ja takze uczestniczyła w podobnej imprezie. Zaproponował, że najwyżej zorganizujemy wspólną. Jednak my nie jesteśmy zbyt imprezowi, więc z radością, że nadajemy na tych samych falach odpuscilismy. Wesele w zupełności nam wystarczyło. Takie klimaty lubimy. ![]()
Ja się nie zgadzająm niezależnie od tego co mówił bo wiem jakich ma kolegów i jak zachowuje się po alkoholu… I mógł mówić jedno a potem pijany zrobić drugie. Stanęło na moim tzn najpierw chwilę rozrywki we własnym gronie bez alkoholu potem wspólna impreza oczywiście mąż nie był usatysfakcjonowany i wypominaj mi długo a ja przysięgam że na miesiąc przed ślubem łzy lalam dzień w dzień i myślałam nad rozstaniem
A u nas ostatecznie nie było pępkowego, bo jakoś nie było czasu.
Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Ja tam jestem za panieńskim/kawalerskim wieczorem - nie trzeba na nich zdradzać swoich partnerek/partnerów. Zresztą ufam na tyle mężowi by wiedzieć że ma wlasny rozum i głupoty nie zrobi a pępkowe to też tradycja i też przecież nie trzeba chlać do nieprzytomności…
To wszystko Marta zależy od k ludzi bo mój mąż uważa np że na pepkowym właśnie trzeba chlac do nie przytomności. A co do kawalerskiegm i panieńskiegm to też zależy co dla kogo zdrada bo dla mnie to nie tylko pójście do łóżka z kimś innym. Ale masz rację każdy może mieć swoje zdanie
mój mąż miał kawalerski, było chyba ze 40 osób, pół firmy było, byli na imprezie, dostał dmuchaną lale i na parkiecie z nią tańczył i grzecznie potem wrócił na piechote (jestem w szoku że do domu trafił), nie miałam z tym problemu bo mu ufam…
a ja miałam panienski z dziewczynami, pojechałyśmy do innego miasta do galerii potem do restauracji ale ja nic nie piłam bo byłam brzuchata ![]()
a na pępkowym też popił, zaprosił sporo osob, na szczeście na firmę wiec nie szaleli w domu i nie miałam sprzątania po nich. a był niezle nawalony, bo dzwonił do mnie później to ledwo go rozumiałam. a że pili za zdrowie dziecka to kacper jeszcze nie chorował ![]()
ogólnie mój mąż nie pije alkoholu, ale uważam że raz na jakiś czas nawet trzeba
oczywiscie że on nie ja, ja nie musze ![]()
Oj mój mąż pierwsze pępkowe robił, jak leżalam z małym w szpitalu, bo synek urodził się w piątek, a on w sobotę popijawę zrobił z moją rodziną ;p a tydzień później ze znajomymi… Dostaliśmy 7 paczek pieluszek jednorazowych… wspominając o tym, że w sumie dostałam 10 paczek pieluch i jedną miałam swoją, to 3 paczki zostały, bo synek zdażył wyrosnąć ![]()
Dominika powiem Ci, że ja do alkoholu też nie bardzo… Przed ciążą częściej mi się zdarzalo wyjść na piwko czy winko ze znajomymi, teraz baaaardzo rzadko… A jak wypiję trzy piwa, to na następny dzień zdycha mój żołądek…
Mój też pępkowe pił jak byłam w szpitalu a że po alkoholu choruje to na drugi dzień przyjechał fioletowy
a co ja mam mu bronić - ja nie piję on też okazjonalnie… ważne że ja sprzątać po imprezie nie musiałam ![]()
Marta oj mój nie był fioletowy ale niezbyt dobrze wyglądał ![]()