Ojcostwo - pierwsze kroki

Ja dokladnie to samo, podczas skurczu mnie nacieli, jak mnie zszywali to juz mialam synka na sobie i o niczym innym nie myslalam :wink:

Od poczatku wszystko robilismy razem, lęk przed wzieciem na rece, kąpielą, ale po kilku tygodniach to juz luzik :smiley:

To dopiero przed nami ale mój mąż chodzi ze mną do szkoły rodzenia i bardzo mnie wspiera, więc totalnie nie mam obaw!:grinning: to będzie dobry tatinek :smiling_face_with_three_hearts:

Byle trafic tez na tak dobre polozne :slightly_smiling_face:

No wlasniw mam nadzieje ze jesli juz to tez dostala bym znieczulenie

1 polubienie

A z tym to czasami różnie

1 polubienie

Też się obawiam takich sytuacji ale nie ma co się stresować na zapas na pewno to nic nie da

Ja miałam propozycję, że rodzę bez nacięcia, ale jest ryzyko pęknięcia, a mogą dać znieczulenie i mnie naciąć. Wybrałam to drugie

1 polubienie

Wiadomo jak juz sie jest w tej sytuacji to wybieramy tak zeby bylo dla nas i dziecka najbezpieczniejsze :blush:

1 polubienie

Nie stresuj się, czytałam że od nacinania krocza się już odchodzi i jest to ostateczność i o wiele lepiej jest kiedy kroczę pęknie samo, ale takie pęknięcie często jest mniejsze i szybciej się goi, a nacięcie to jednak cięcie, które może dłużej boleć i ciągnąć

1 polubienie

I tak i nie, nie koniecznie musi być mniejsze, może się zdarzyć że pęknie kiepsko i krawędzie będą ciężkie do zszycia i będzie mieć dużą Blizne po, a po nacięciu masz rowne i łatwiej im zszyć

1 polubienie

Nigdzie nie napisałam, że jest mniejsze, a że może być mniejsze :wink: generalnie odchodzi się od rutynowego nacinania i jeśli da się uniknąć, naturalne pęknięcie bywa dla organizmu mniej inwazyjne

Mój mąż też chodził ze mną do szkoły rodzenia i w ogóle prawie każda kobieta była tam z partnerem. Uważam, że to jest super, że w dzisiejszych czasach mężczyźni są tak bardzo zaangażowani w opiekę nad dziećmi, a nie ma takiego podziału jak dawniej, że mezczyzni są tylko od przynoszenia pieniędzy, a kobiety od opieki nad dziećmi.

1 polubienie

Masz rację, że od nacięcia się już odchodzi i super, że nie jest to rutynowe postępowanie tylko w sytuacji, gdy grozi pęknięcie.
Podzielę się swoim doświadczeniem- niestety musiałam mieć nacięte krocze, ale przez to, że skurcze słabły i położna musiała poczekać na silniejszy skurcz doszło też do pęknięcia. Blizna po nacięciu zagoiła się pięknie, praktycznie jej nie widać i nie mam żadnych dolegliwości z nią związanych. Natomiast po pęknięciu zrobiła się przerośnięta blizna, która boli przy stosunku i z którą muszę chodzić do fizjoterapeuty. Więc ja jedynie na podstawie mojego doświadczenia wolałabym mieć następnym razem nacięcie. Ale oczywiście super jeśli się uda ochronić krocze i nie ma ani pęknięcia ani nacięcia. :blush:

1 polubienie

Jak bylam na szkole rodzenia polozna mowila, ze rutynowo nikt nie bedzie nacinał, ale…
jesli widzi, ze krocze jest sine/napiete i pekniecie jest pewne to zostanie ono wykonane. Dlatego ze polozna/polozny biora tez za to odpowiedzialność i gdyby doszlo do pekniecia 3-4go stopnia to za to grozi im prokuratura. Malo, ktora polozna zaryzykuje samoistne pekniecie w takich wypadkach. Dodatkowo nie masz pewnosci w ktora strone “powedruje” pekniecie, wiec biorac pod uwage plusy i minusy naciecia pod katem uroginekogicznym sensowniej jest naciac zanim dojdzie do pekniecia.
Mysle ze warto tez pogadac z polozna,ktora prowadzi porod jesli jest taka mozliwosc zanim akcja sie rozkreci na czym nam zalezy. Albo sprobowac wczesniej umowic sie w szpitalu na jakies odwiedzanie i wtedy tez mozna pogadac z poloznymi z porodowki.

każda sytuacja jest inna, osobiście ja też wolałabym uniknąć nacięcia, ale rozumiem, że czasem to po prostu bezpieczniejsze :wink:
Dobrze wiedzieć, że położne też biorą za to odpowiedzialność bo człowiek od razu patrzy na to trochę inaczej.
Myślę, że rozmowa z położną wcześniej to naprawdę dobry pomysł bo przynajmniej wiadomo, jakie są możliwości i podejście danego szpitala :wink:

Tak, to fajnie, że mężczyźni zaczęli się angażować w opiekę nad dziećmi. Ja codzień widzę, jak chłopak mojej znajomej spaceruje z jej bliźniaczkami, a ona w tym czasie wtedy ma czas dla siebie

Fajnie jak mężczyźni maja mozliwosc pomocy , niestety nie zawsze tak jest

Moim zdaniem trochę same mężczyzn staramy się usprawiedliwiać i przymykamy oko. No bo okej, mąz byl w pracy, ale ty przecież w tym czasie nie na wakacjach😅 ja do swojej córki wstaje w nocy, jak mąż ma iść do pracy, bo jak córka ma drzemkę, to mi się też uda co nie co odespać czasami, ale już po pracy no to jednak dzielimy się tymi obowiązkami.

1 polubienie

Masz sporo racji. Myślę, że często z przyzwyczajenia bierzemy na siebie za dużo, bo on był w pracy a zapominamy, że opieka nad dzieckiem to też ciężka praca