No właśnie prawidłowo powinno być dwie godziny . A nie wiem czemu tak krótko mąż miał . Dopiero w domu się zorientowaliśmy że faktycznie tak było .
U mnie pod koniec kangurowania mały zaczął płakać i już szukać piersi do ssania , usłyszała to położna i pomogła mi go przystawić może też było podobnie u męża
U nas też jest wpisane w obu 2h
U mnie też jest wpisane 2h
A było faktycznie te dwie godzinki mniej więcej ? Bo to też w sumie różnie mogą wpisać .
U mnie były co do minuty , urodził się przed 19 i do 21 leżeliśmy razem , ale to taak szybko przeleciało ![]()
W ogóle czas leci szybko po porodzie . I ja mam też tak , że wielu rzeczy nie pamiętam albo coś jak przez mgłę .
To ja przed snem mam nawroty porodu
i pamiętam wszystkie szczegóły ![]()
Ja zamykam oczy i widzę mój poród.
A widzisz , ja zupełnie na odwrót i często pytam męża i on też nie pamięta wszystkiego .
Mój to nie będzie pamiętał nic bo po pierwsze był w ostatnich 40 min porodu a po drugie nie pozwalam mu patrzeć nigdzie tylko na mnie ![]()
Ja tez wielu rzeczy nie pamietam , a meza na ostatni etap wygonilam z sali . Wolalam sie skupic na sobie i dzidzi a nie stresowac sie gdzie zaglada
najlepiej bylo mi po prostu byc sama ze soba , ale nie moge powiedziec , bo otrzymalam od niego bardzo duzo wsparcia przez te pierwsze fazy
Ja to nie wiem jak by było. Z jednej strony bym chciała
żeby był mąż ale też nie wiem czy w każdym czasie
Bardziej się obawiam że to on mógłby nie chcieć być w każdym czasie i czy by nie zemdlał ![]()
Ja też większości nie pamiętam , ale mój był do samego końca ale nie patrzał się skąd mała tam wychodzi ![]()
Moj na widok krwi tez mdleje
moj bohater , wiec tez z troski o niego troszke . On w ogole boi sie igiel i probuje go wygonic na badania kontrolne to zawsze znajdzie jakas wymowke
ostatnie mial jak zabrali go do szpitala z autostrady , bo mial tachykardie
i im zszedl wiec nie mial nic do gadania
Omatko
ale to musiał byc stres , dobrze że szybko zareagowali i wyszedł z tego cało ![]()
Nooo to u mojego aż tak źle nie jest ale faktycznie jak szliśmy na szczepienie to panie pielęgniarki mówiły by sobie siadł na kozetce a mama niech trzyma maluszka ![]()
![]()
także sądzę że tu też aż tak by rady nie dał. Ale ostatnio byłam zdziwiona bo jak na faceta to sobie załatwił wizyty u gastro i neurologa w sprawie pleców także porobił sobie wszystkie kontrolne badania …… faceci raczej tego unikają jak ognia ![]()
Mąż może by. Przy szczepieniu? Ja się tak nimi stresuje że jakby był ze mną było by mi lżej ![]()
Ja wzywalam karetke , znaczy sie poprosilam babeczke na parkingu , bo to bylo w niemczech a balam sie , ze slow mi braknie wtedy . Na szczescie jechalam k jeden samochod za nim . On zamiast odrazu sie zatrzymac to do mnie zadzwonił i powiedzial "mysza ja chyba zemdleje , czarno mi sje robi przed oczami " i pytal co ma robic ![]()
@Michaska moj byl raz na szczepieniu z mala . Bardziej on przezywal niz mala . Ona tylko jedno “łaa” zrobia i jadla cyca dalej a on plakal ![]()
Ojejku straszne , ja bym w takiej sytuacji strasznie spanikowała
dobrze że miałaś tam kogoś kogo mogłaś prosić o pomoc, a to inny język zapomniało by się słów maskara