Nierozpuszczone szwy

No właśnie tak juz jest…pozatym lekarz lekarza broni i zawsze oni znajda jakies wytłumaczenie. Moja kuzynka po cc strasznie pobolewal ja brzuch ale pomyslala ze tak pewnie jest po cc bo miala cc pierwszy raz…bo pierwszy porod rodzina sn. I nie chciała panimowac bo wiedziala ze jej powiedzą ze to duza rana itp…to zemusi boleć…ale dop na drugi dzien bolalo ja bardzo i zaczela wymiotować…okazalo sie ze miala jakies zakażenie i musieli ja ciac i operować i z tego co slyszalam od jej siostry ze musieli wyciąć jek macice bo inaczej grozilo jej to smiercia…i tez myslala o okarzenie…ze moze zrobili cos zlego podczas cc itp…ale lekarze bronili sie ze to jej wina bo nie mowila nic z eja boli brzuch…ale pewni gdyby sie skarzyla na bol brzucha to by jej powiedziały a co oa i chciała hak to byla cc albo cos w tym rodzaju…szpital zawsze ma jakas obronę…a pacjenci sa bez sil…ale czasem warto walczyc o swoje jak ktos ma powód i sile…bo ciężko zaufac lekarzom i nigdy nie wiadomo czy lekarz robi dobrze czy zle.

Zamarancza, tak wiem wiem, pamiętam doskonale Twoją historię. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie spotka Cię już coś takiego. i to prawda niestety nic z tym nie zrobisz, prawda jest taka, że w sporach z lekarzami mało kto wygrywa. A procesy ciągną się latami, są czasochłonne i kosztowne.

To prawda, szpital broni się jak może. Trafiłam do szpitala z malowodziem. W szpitalu miałam mieć wywoływany poród bo AFI wynosiło już 3. Nagle w ostatniej chwili stwierdzili że zabrali mnie na porodówkę na KTG, chociaz leżał sprzęt na wywoływanie. Potem tłumaczyli się tym, że ja kłamałam i wmowilam sobie wywoływanie, i że tak naprawdę to moje wody są w normie. Dziwne - przyszłam z malowodziem a nagle słyszę że AFI 3 to normalna ilość w normie. :wink: Bronili się jak tylko mogli.

Ręka, rękę myje… Niestey, dlatego tak ciężko wygrać potyczki z lekarzami… :frowning:

Niestety taka jest gorzka prawda. Ja sama zastanawiam się czy nie pozwać szpitala do sądu o odszkodowanie. Ale po za tym co mam nikt inny nie zezna. Więc ciężko będzie żeby wygrać proces. Takie sprawy mogą się ciągnąć w nieskończoność. Jak już to i tak to nie wina lekarza. Przecież ktoś jest winny. I gdzie tu sprawiedliwość.

Na świecie nie ma sprawiedliwości, takie mamy prawo i taką mamy władzę. Każdy siebie chroni i to ten problem.
Gdybym ja miałam coś nie tak z brzuchem i przez szew zagrożone było by moje życie mogłabym się sądzić, ale nic mi nie jest więc mogę sobie pomarzyć…

I tak żadna rekompensata pieniężną nie odda nam zdrowia czy naszym dzieciom. Niestety prawo też mamy takie że wszystko się należy po znajomości. Mojej córce też nie przyznali na komisji o niepełnosprawność. Odwolalismy się i teraz czekamy. Niepełnosprawność ma uznaną tylko reszty nie. Na tej komisji był lekarz który się zna z moją mamą. Mama później z tym lekarzem rozmawiała i on do niej gdybym wiedział że to pani córka była to bym uznał. Ja mam nazwisko po mężu. Jak ktoś ma znajomości to się należy, a zwyklemu człowiekowi nic się nie należy.

Aneta to niestety bardzo często tak właśnie jest, szczególnie na tych komisjach. Mój mąż zawsze miał większe odszkodowania, bo znajomy lekarz, to więcej wpisywał. Rekompensata zdrowia nie wróci, jasne, ale może bardzo pomóc, bo niestety to wszystko dużo kosztuje.

Wczorej też byłam z córką na komisji odnośnie wspomagania wczesnio ruchowego i psychicznego. Teraz posiedzenie będzie jeszcze 18 czerwca i po tym posiedzeniu przyjdzie do mnie pismo.

Dzisiaj przez przypadek zaglądnęłam dobie na moją piękną bliznę i o zgrozo… Ten szew mi wyłazi spod skóry coraz mocniej. Wcześniej była malutka kropeczka widocznego szwa, teraz szew widać już ok. pół centymetra. Sk óra jak by pękła i on jest wyrzucany poza skórę. Chyba miałam rację, ze moje ciało wypycha ciało obce… Chyba nie wytrzymam do tej cesarki w takim tępie, bo kawąłek mi wyjdzie, a przecież szew jest na całej długości blizny pod skórą więc on nawierzch nie wylezie… :frowning:

Może pójdź z tym jeszcze raz do lekarza. Może coś w najbliższych dniach na to zaradzi.

Na NFZ nie dostanę się do ginekologa szybciej niż za miesiąc, a narazie nie mam kasy na prywatne wizyty… Poczek i jeśli nadal będzie wychodził to skieruję sie do ambulatorium szpitalnego niech to zrobią…

Zamarancza ale zapisz się do tego ginekologa już :slight_smile: Może wytrzymasz ten miesiąć :slight_smile:

Boli cie to miejsce?

Jakos mi się nie śpieszy powiem Wam szczerze. Nic mnie nie boli, ostatnio raz bielizna mi się lekko zaczepiła o ten szew to zabolało, ale to tyle. Moja teściowa pracuje jako pielęgniarka anestezjologiczna i rozmawiała w szpitalu co z tym robić i powiedzieli, że jeśli chcę usunąć to mam przyjechać bez problemu mi go wytną, ale podobno musiałabym był w szpitalu z 3 dni, a nie mam z kim zostawić małęgo, więc odpada póki co…

Skoro ci nie przeszkadza to lepiej zostać z dzieckiem w domu. Co innego gdyby ci ten szew przeszkadzał.

Komfortowy nie jest, bo czasami zaczepia sie o bieliznę, ale fakt nie boli…

Zamarańcza u mojego szwagra tez początkowo nic nie było a potem zaczęło się pokazywać tak jak już Ci pisałam - myśleli nawet że to kleszcz, bo małe czarne w środku i o…tylko że mu potem zaczęło się paprać…może przemywaj ten szew tak na wszelki wypadek wodą utlenioną jeśli cię nie boli to albo octaniseptem …dezynfekcja nie zaszkodzi a może pomóc :wink:

Czasami przemywam jak sobie przypomnę ;]

Ja staram się przemywać moją bliznę co jakiś czas. Całą już czuję.
Rozmawiałam z położną o szwie który pozostał w moim brzuchu, stwierdziła że to nie żadna anomalia, tylko czasem tak robią, wszystko zależy od szpitala. A to, że wychodzi - prawdopodobnie został zbyt płytko przycięty.