Jestem obecnie ponad półtora roku po cięciu cesarskim. Na mojej bliźnie jest ciemny punkt, dlatego skonsultowałam to ze swoją położną i okazało się, że tam właśnie wychodzi ze skóry kawałek nierozpuszczonego szwa. Po głębszej konsultacji okazało się, że szew jest na całości blizny pod skórą (najprawdopodobniej lekarze pomylili się i założyli mi zwykłe szwy zamiast rozpuszczalnych). Próby wyjęcia szwa zakończyły się, gdy położna jedynie lekko podważyłą wychodzącą końcówkę. Ból okropny, bo jak by nie patrzeć jest on już mocno wrośnięty. Czekam na wizytę u ginekologa, aby zdecydować co dalej.
Czy ktoś miał taki problem? Już sama mam mieszane uczucia, bo z jednej strony absolutnie ten szew mi nie przeszkadza, nic mnie nie boli i przecież mogłam nawet o nim nie wiedzieć i czy usunięcie go jest konieczne…?
Ja rodziłam naturalnie. Szwy miałam założone rozpuszczalne. Wszystkie się rozpusciły.
Ale może też tak być u ciebie, że nikt się nie pomylił. Twoja skóra może po prostu nie rozpuszczać szwów.
Moja babcia ma właśnie taki problem. Jej skóra nie rozpuszcza wszystkich szwów tylko część. Akurat te szwy co są w najgorszym miejscu do usunięcia się nie rozpuszczają.
Może nie stanowi to zagrożenia dla ciebie więc nie wiem czy to usuną. A może być tak że jakbyś miała jeszcze cc to Ci wtedy to wytna?
Właśnie myślałam o tym, żeby je zostawić i w razie ewentualnego kolejnego cc, powiedzieć im o tym szwie, aby go wyciągneli, ale po pierwsze marzę o porodzie naturalnym, a po drugie, podczas ciąży brzuch powiększa się, rozciąga i czy nie stanie się tak, że będzie zwyczajnie się rozrywać przez ten szew?
Bardzo bym chciała, aby tego nie trzeba było usuwać, ze wzgledu na to, że jednak musieli by mnie rozciąć. Ciekawe co na to lekarz jak powiem o tym problemie…
Aneta ciekawy przypadek. Nigdy nie słyszałam, aby szwy mogły nie rozpuścić się przez skórę, ale jak to możliwe, że podczas USG lekarz tego szwa nie widział, i ciekawe, czy szew na macicy także jest nie rozpuszczony…
Ja tylko powiedziałam co miała moja babcia. Jej szew wyciagali bo już zależało jej to ropieć i iść zakażenie.
Zamarancza, łał. Jestem w szoku, że coś takiego w ogóle mogło się zdarzyć. Jeszcze Tobie, po tylu przejściach.
Koniecznie daj znać, co Ci powie lekarz i jaka będzie decyzja, bo bardzo mnie to ciekawi.
Faktycznie masz rację, że w drugiej ciąży różnie może być, no i pytanie właśnie, czy to z czasem nie zacznie się paprać.
Też jestem w szoku i już sama nie wiem, czy to pomyłka lekarzy czy tak jak u babci Anety szwy się nie rozpuściły…
Powiem póki co mam miesiączkę, jak skończę to zapiszę się do lekarza. Powiem Wam, że ta moja cesarka to niesie konsekwencje za sobą do dzisiaj, Po samym cięciu zakażanie, teraz szwy, niby wszystko okej, nie boli, nie mam zakażenia, nie ropieje, ale jednak w skórze jest maleńka dziurka, gdzie ten szew widać, więc i jakaś cholera może przez tą dziurkę wejść i zrobić kolejne zakażenie…
Zamarancz - jakaś masakra… a na wizycie kontrolnej po porodzie lekarz tego nie zauważył? Nie sprawdzał? Długo jesteś po CC? Szkoda, że tego nikt wczesniej nie wykrył ![]()
Mi położna środowiskowa, która przychodzi do młodej na każdej wizycie (były na razie 2) mówi o szwach i pyta się jak się u mnie wszystko goi. Raz nawet sprawdzała swoim okiem. Powiedziała, że gdyby szwy się nie rozpuściły po 14 dniach, to mam się zgłosić do poradni i one je wyjmą. Więc nie dość, że ona mi to sprawdza, to jeszcze zamierzam lekarza ginekologa o to przycisnąć na wizycie kontrolnej (6 tygodni po porodzie). Szkoda, że u Ciebie nikt nie zauważył tych szwów
Tym bardziej, że byłaś po CC, czyli powinnaś być pod większą kontrolą/opieką niż ja po SN.
Jestem po cc prawie 19 miesięcy. Nikt tego nie wykrył, a miałam nawet robione uda blizny 5 miesięcy po porodzie i też niby było ok…
Ja rodziłam sn ale też miałam niespodziankę ze szwem na szyi po operacji. Któregoś razu właśnie zauważyłam czarna plamę na środku blizny. Bolało jak dotykałam. Któregoś razu złapałam pęseta i z siłą pociągnęłam. W moim przypadku był to mały kawałek szwu który dało radę usnąć. Współczuję ci bo nie wyobrażam sobie twojego bólu, skoro mój mały kawałek bolał jak cholera.
J. Swierczewska A ile czasu po porodzie zauważyłaś ten szew i go wyciągnęłaś? Nie miałaś później problemów, tzn nie goiło się nic źle, nie rozerwałaś blizny?
U mnie to trochę inna sytuacja jak u Ciebie bo to szew na przodzie szyi i zupełnie inna operacja ale powiem Ci że ja zauważyłam szew stosunkowo późno bo około 1,5 roku od operacji. W sumie to mój były go zauważył, ja zaczęłam dotykać i bolało mnie jak cholera. No i tak jak mówiłam w końcu wzięłam pensete i go pociągnęłam. Był to maleńki kawałeczek. Co lepsze na przodzie szyi miałam zakładane same szwy rozpuszczalne i jakoś się nie rozpuściły do końca. To samo było przy nacięcie krocza - położna musiała mi je zdjąć bo same się nie rozpuszczały. Z tyłu na karku miałam zwykle szwy i tam nic nie pozostało po ściągnięciu przez lekarza… Także nie wiem czy to ciało tak rozpuściło że część została czy jaki grzyb.
Ja Ci powiem tak gdybym była na Twoim miejscu to bym skonsultowała się z lekarzem i jeżeli Cię on nie boli to raczej bym go zostawiła… Bo musisz się liczyć z tym że prawdopodobnie będą cię znowu rozcinać i znowu zszywać, chociaż moge się mylić.
No właśnie chodzi o to, że on mi absolutnie nie przeszkadza… Gdyby nie ciemna kropka, którą skonsultowałam myśląc, że to jakiś krwiak to bym nawet o tym szwie nie wiedziała. Owszem nacinali by mnie conajmniej milimetr-dwa, a więc i kolejne szycie by mnie czekało.
Skonsultuję się na pewno z lekarzem, bo moze przy cesarce poprostu go usunę…
Nie zapomnij właśnie zapytać czy on nie będzie przeszkadzał jak brzuch zacznie rosnąć. Bo możliwe ze będzie prowadził do ogromnego bólu kiedy mięśnie i skóra nie będą mogły się przez niego rozciągać. Ale piszę to tylko do przypomnienia bo na pewno o tym wspomnisz.
no u mnie też była taka czarna kropka tyle że mnie przy dotyku bolała. Jak tak zerkam na swoją Blizne to widzę jeszcze kilka takich czarnych kropek ale te już nie bolą i ich nie ruszam.
Tak, tak mam to na uwadze właśnie, dlatego muszę się skonsultować z lekarzem przed podjęciem decyzji o drugiej ciąży.
trochę inny przypadek u mnie ale podobny problem…mój kolega rok temu miał wypadek i na ręce pomiędzy łokciem a dłonią miał ranę szytą. po roku a więc miesiąc lub dwa wstecz zaczęła go rana rwać i zrobił się ropień a w nim coś czarnego. w pierwszej chwili myśleli ze to kleszcz ale nie. przemywał wodą utlenioną i mu się strasznie pieniło ale ręka nadal bolałą więc się zebrał na pogotowie a tam zarośnięty szew. lekarz jak mu to czyścił to cały zabieg klnął lekarza który mu ściągał szwy - bo jak można spartaczyć taką robotę. teraz jest już wszystko ok…teraz człowiek sam musi wszystko pilnować - czy się dobrze zrasta, czy szwy dobrze zdjęli no wsio wsio…
tak więc zamarańcza nie zwlekaj ze sobą
Nie sądziłam, że może być taka możliwość;/ Mam nadzieje, że uda się wszystko wyciągnąć bezproblemowo…
Na 8 maja jestem umówiona do ginekologa, żeby ocenił co dalej. Idę prywatnie, bo skoro na NFZ po zrobieniu USG blizny nikt nic nie zobaczył to wolę iść prywatnie.
Ewcia, to nagle zaczęło go to boleć? Bo to widzę też dość długo z tym chodził, bo u mnie nic absolutnie się nie dzieje.
Aha i jak mogę mieć prośbę zapytaj kolegi, czy miał zabieg usuwania i czyszenie wykonany ze znieczuleniem, i czy go bolało?
Przepraszam Zamarańcza ze dopiero teraz - tych zakładek i wątków tyle że tak codziennie staram się sprawdzić kilka a i tak nie doszłam jeszcze do początku he he
kolegę zaczęło boleć nagle, początkowo myślał że mięsień sobie przebrał a potem właśnie zaczął robic przy tej ranie taki ropień z czarnym w środku . póki był sam ropień no to wiadomo woda utleniona i próbował sam ale jak dojrzał w srodku coś czarnego stwierdził ze to nie przelewki i pojechał do szpitala…bym musiała go jutro podpytać jak to tam z zabiegiem było bo nie pamiętam czy cos o tym wspomniał, wiem że żona jego wracała autem do domu on z boku. może miał tylko takie miejscowe zamrożenie - nie będę strzelać
To jeśli możesz podpytaj.
Ja mam jeszcze chwilkę, więc mogę poczekać, aż się dowiesz.![]()