Dziś rozmawiałam z jego żona - nie miał znieczulenia, I to było ze tak na wierzchu to ze nie bolało aż tak
Okej. Dziękuję za informację!
Ja kawałek też mam tak, że widać, ale reszta pod skórą… Zobaczymy zatem ;]
Jutro wizyta u ginekologa, ale mam stresa. Trzymajcie kciuki ![]()
Ojej jak mozna nie zauwazyc tego…dobrze ze ry zauwazylas i skonsultowalas to z lekarzem. Zamarancza trzynam kciuki i pisz jak bedziesz po wizycie;-)
Daj znać jak już będziesz po wizycie.
I po wizycie. Pani ginekolog potwierdziła iż szew pod skórą jest i to nie rozpuszczalny, więc ktoś sie pomylił (jak to powiedział to jest bardzo mocny szew)…
Finalnie kazała mi go nie ruszać jeśli nie przeszkadza, ani nie boli. Zapytała, czy planuję ciążę, bo jeślli tak i kolejna zakończy się cieciem cesarskim to mi ten szew od razu usuną, a jeśli uda mi się urodzić dziecko siłami natury to będziemy wtedy myśleć na usunięciem zabiegowym.
Ktoś się pomylił, jejku…aż niewiarygodne. Nie boli, nie przeszkadza Ci to, to chyba faktycznie najlepiej nie ruszać tego i czekać. Bo bez sensu teraz dawać się znów kaleczyć. Jak w ogóle wrażenia, co sama o tym wszystkim myślisz?
Ja sądzę, że to wszystko jest chore… Serio… Cięcie wykonywało 2 młodych lekarzy i nadzorował je doświadczony ordynator patologii ciąży i co nikt z tej trójki nie zauważył, że zaszywają nie tym szwem?? Ciekawe co by było jak by nim macice zaszyli…
Ogólnie po cc pzez parę miesięcy czułam kłucie jak by w bliźnie, a potem przeszło, więc olałam temat, bo myślałam, że to norma… Czuję się chu… brzydko mówiąc, bo wybrałam ten szpital ze wzgledu na dobre opinie, a wręcz jaka to nie wspania ła opieka tam jest… I nie dość, że mi zrobili okropne zakażenie podczas operacji, zacerowali mnie, anie zszyli, bo blizna jest okropna to jeszcze szwy pomylili… Jak pisałam o wszystkim co mnie tam spotkało na forum, gdzie pytano o opinie o tym szpitalu to mnie zlinczowano, że wymyślam…
Mam nadzieję, ze nie dojdzie teraz do żadnego zakażenia, bo ten szew jest w małej części na wierzchu i moze do środka dostać się jakiś zarazek i wywołać zakażenie… Oby nie.
To ktoś się pomylił przy zakładaniu szwu. Na sali po za położną, lekarzem ktoś jeszcze był na przykład student co się uczył. No sama nie wiem. Ale ja bym wolała ten szew usunąć.
Ja też mam taki szew niedopuszczalny pod skórą, wiem o tym. Czasem niektórzy lekarze w ten sposób szyja, tak zostali nauczeni. Jutro napiszę więcej.
EDIT.
Po wyjściu ze wszpitala, w kartę informacyjną została wpisana informacja by zgłosić się do lekarza 6 tyg. po operacji oraz by używac octieseptu do pielęgnacji rany.
Na 3 wizycie położnej środowiskowej pokazałam jej ranę i to że jeden szew nie chce wypaść, choć inne rozpuściła się.
Kazała namoczyć miejsce pod prysznicem i ciągnąć za szewek. Próbowałam. ale strasznie bolało.
Na kolejnej wizycie zgłosiłam po raz kolejny, iż szew nie rozpuścił się. Powiedziała, że mam “ciągnąć” i czekać.
Rana zaczęła się zaczerwieniać.
Akurat następnego dnia byłam na wizycie u pediatry z Igą, więc stwierdziłam… pokażę mu ranę zapytam co i jak.
Zobaczył. Zawołał pielęgniarkę z takimi jakby szczypcami.
Położyłam się na leżance. Szew znajdował się po lewej stronie.
Popsikała octeniseptem, złapała za “pętelkę” szwu i zaczęła ciągnąć.
Wyciągnęła chyba z 5 cm! Ból był okropny!!! Lekarz wystraszył się, kazał przestać i łapał mnie za brzuch. Bo miejsce rany zaczęło się “zwijać” jak harmonijka :o :o
Straszny widok, w momencie zrobiło mi się słabo i gorąco.
Lekarz kazał zgłosić się do szpitala w który wykonane zostało cc.
Wieczorem zadzwoniłam do położnej z pytaniem o szewek.
Z przerażeniem zapytała czy mi go wyciągnęli. Powiedziałam, że próbowali a w tedy brzuch zaczął się “harmonijkować”. Zamilkła, kazała się zebrać i przyjechać do niej następnego dnia rano… Prowadziła akurat zajęcia szkoły rodzenia.
Obejrzała ranę, która była już mocno zaczerwieniona, miejsce było bolące.
Stwierdziła, że jeśli wyjęli by mi ten szew, rozeszły by się powłoki brzuszne.
Bo niektórzy lekarze w ten sposób szyją - taka szkoła. A pętelkę czyli zakończenie szwu trzeba po prostu obciąć skalpelem, ma zostać w środku. Ginekolog który prowadził moją ciążę i pracował w tamtym szpitalu, potwierdził że tak jest i mega zdziwił się, że położna środowiskowa nie wiedziała o tym :o Sam zastanawiał się, ile kobiet chodzi do teraz z “pętelką” bądź na siłę wyciągnięto im ten wewnętrzny szew…
Po ty, całym incydencie i próbie wyciągnięcia szwu, chodzę do niej naklejać plaster na bliznę. Pierwszy naklejony był po to by “załatać” ewentualne wewnętrzne uszkodzenia. Blizna rzeczywiście po plastrach wygląda lepiej.
aneta moze poczytaj moje komentarze a dowiesz sie, kto był na sali operacyjnej i to, ze sie pomylili sama napisałam.
Mariee to ciekawie, bo mimo wszytsko 6 tygodni po cc to jeszcze wszystko jest tak bardzo świeże, że aż sie dziwię, że to ruszali i dobrze, że nie wyciągneli do końca, bo był by mega problem… Dziwne także, ze faktycznie położna nie wiedziała o tym obcinaniu szwa, bo wiem, ze niektóre szpitale tak właśnie szyją. U nas było inaczej. Miałam szew w pełni wyciągany ten szyjący zewnętrznie ranę, natomiast ten co mam teraz w brzuchu absolutnie nie powienien być zwykjły a rozpuszczalny, tak powiedziała mi lekarka, a nawet zapytała, czy cięcie było w nocy, bo moze lekarz zmęczony i się pomylił, ale jak powiedziałam, że w ciągu dnia to była bardzo zdziwiona…
Lekarze starej daty może i są uczeni szyć w taki sposób, ale mnie operacje wykonywali młodzi lekarze i powinni wiedzieć, że szew w środku musi być rozpuszczalny. Calutkie szczęście, że na macicy szew był dobry i się rozpuścił ![]()
Ja też miałam szewki rozpuszczalne, oprócz tego jednego jedynego z lewej strony, na samym początku rany. Położna go przycięła do minimum, ale on został nadal w brzuchu, jest nierozpuszczalny i ma tam zostać.
Ale on jest duży na całą ranę, czy krótki, bo już sie zgubiłam ![]()
Był zakończony pętelką która wystawała po lewej stronie, biegnie przez całą ranę, w jej końcu idzie do wnętrza.
O mamoo, ze tez tyle na Ciebie jedną spadło szok…
Ja mialam szytą rane na skórze szwami nierozpuszczalnymi, wiec po prostu po kilku dniach szlam na wyjecie szwów.
Zamarancza jesli kolejne bedzie ciecie to oni nie tylko usuną szew a cala blizne. Tak jak u mnie bliznowca wycieli i zaszyli na nowo.
Tak to wlasnie jest…nigdy nie wiadomo czy lekarze cos Ci nie spieprza…człowiek czasem sie nie martwi , bo wie ze jest w dobrych rekach ale niestety nie zawsze tak jest. Znam wiele przypadków z winy lekarzy ale oni zawsze sie tego wiwina…niestety tak juz jest.
No to niezły syf. A może Ci młodzi lekarze to byli tak zwani swiezaki? A ordynator może i zauważył że zszyli nie tym szwem, ale już nic nie mówił żeby nie było problemów? Z resztą teori można mieć wiele, najważniejsze ze on nie robi problemów przy kolejnej ciąży.
Ja chyba naszykowałabym się tak, żeby przy ew. kolejnym cc wycięli. Choć wiadomo strach o zakażenie może być, ale może a nie musi. Zaufałabym lekarzowi, bo i cóż pozostaje.
No niestety rewelacyjne opinie nie dają gwarancji, że coś nie pójdzie akurat nie tak. Szkoda, że trafiło na Ciebie i to tyle tego wszystkiego ![]()
Ja bym wolała usunąć za w czasu.
U mnie w rodzinie była kiedyś taka sytuacja, że ciocia poszła na operacje. Operacje wykonywał młody lekarz. Co prawda usunął co trzeba niestety coś przebił już nie pamietam dokładnie co i ciocie zszył. Ciocia się skarżyła na bóle brzucha i że ją tam w środku pieczę. To trwało kilka dni. W końcu inny lekarz zrobił cioci usg i szybko na stół. Niestety było już za późno. Ciocia po tygodniu zmarła.
magros, ja przy tym cięciu też miałam zakażenie, więc nic nowego, ale zmieniam szpital, więc na 100% będzie lepiej niz tutaj… Masz rację lekarzom się ufa i co… Robią co chcą ![]()
J. swierczewska to akurat prawda. Obawiałam się, że będę musiała go usunąć i z ciążą czekać, aby brzuch się na nowo dobrze zrósł, bo jednak możliwe by było przecięcie, go aby dokłądnei wyciągnąć szew i oczyścić wszystko…
Mariee to też cię urządzili… Ja nie rozumiem po co oni to robią, precież mają chyba wytyczne i wiedzą, że do środka nie daje sie zwykłego szwa… Dobrze, że zakażenia nie poszły…
Wiecie najgorsze, że nic nie da sie z tym zrobić. Do sądu nie pójde, bo nic mi nie jest i nei ma zagrożenia życia, a oni się bezkarnie mylą… U mnie jest ok, ale inna kobieta moze mieć niezłe problemy przez takie coś… ![]()