Naprawdę jestem mamą

Ale wiesz co , cos w tym jest , bo ja pomimo , ze to uczucie po raz pierwszy juz do mnie przyszlo to doświadczam tego czasem ponownie . Np przy pierwszym slowie “mama” wtedy tez pomyslalam sobie "jejku naprawde jestem mama " a czasem jak sobie spi to na nia patrze i tez o tym mysle :sweat_smile:

2 polubienia

Wciąż nie mogę w to uwierzyć, dochodzi to do mnie, ale kocham tą kruszynkę nad życie :heart::heart::heart::heart::smiling_face_with_three_hearts:

Po porodzie nie widziałam co się dzieje , a tak wczoraj po 2 dniach do mnie dotarło i tak patrzę na to moje małe szczęście i nie dowierzam :heart_eyes:

1 polubienie

I jak się czujesz ?

Dobrze , marzę już o prysznicu w swoim domu :face_holding_back_tears::sob:

Ja do dziś pamiętam, jak bolały mnie ręce, jak myłam włosy już w domu.
W szpitalu szybki prysznic, byle dzieciątko nie płakało, albo w czasie, kiedy ktoś mnie odwiedził i mógł popatrzeć.
Córka w szpitalu strasznie płakała, mega długo musiałam nosić ją na rękach przez te 2 doby
Jak byłam już w domu i puściła cała ta „adrenalina” to nie byłam w stanie sama umyć włosów, ręce mi odmawiały współpracy…

Okurcze biedna :cry: u mnie jest dość spokojny ale jak w szpitalu chciałam iść do łazienki to albo na szybko albo on jechał ze mną bo wtedy zaczynał płakać jakby miał radar , i też wykorzystywałam męża jak przychodził i szłam pod prysznic tak na ciut dłużej . Ale w domu to w domu , cudownie było się umyć :laughing:

1 polubienie

U mnie na drugą dobę mały płakał pomimo dostawiania i dopiero mi powiedziały położne że jest głodny i żebym dokarmiła tym małym mleczkiem.

Ja brałam młodego ze soba a raz jak spał to zostawiłam pod opieką mamy obok i szybko wyskoczyłam pod prysznic. Albo myłam się jak mąż był

To ja miałam jednoosobowy pokój , i tylko wykorzystywałam gości żeby mogła iść na spokojnie do łazienki

Aaaa no to zupełnie inna sprawa.

Jednoosobowy pokój ? Wow! Co za luksusu! U mnie w szpitalu pokoje były 2 osobowe, a jak się chciało iść do łazienki to było mnóstwo studentów którzy z przyjemnością wtedy się zajmowali maluszkiem :grinning:

To fajnie mieć taki jednoosobowy

Udało mi się :face_holding_back_tears::laughing: u nas studentów nie było na sali po porodowej , była studentka na części porodowej gdzie mi dawała antybiotyk i przychodziła zmierzyć puls i pytała co i jak :face_holding_back_tears: studenci są tacy mili :face_holding_back_tears:

Dokładnie , tego chyba się nie zapomina 🩵🩷

Ja miałam sama ale przez pół dnia pokój a potem ok 14 przyszła pani po porodzie i się skończył luksus :rofl:

Ooo to super Ci się trafiło . Jedynki są fajne bo jednak jest się samemu . Ale za to jak ma się dwuosobowy pokój i się trafi na fajną osobę to można sobie pomagać na wzajem , pilnować itd .

1 polubienie

Ja właśnie też leżałam sama, i pamiętam, że wyszłam siku, a zaraz mała się zaczęła drzeć, ale no kurde nie mogłam wyjść, to zanim się ogarnęłam w tej toalecie, to już słyszę jak pani położna mówi „a gdzie mama z pokoju numer 1” :sweat_smile::rofl:

Tak są plusy i minusy. Raz że można pomagać dwa że czasami coś doradza jak są to mamy które mają już maluchy :blush:

@magdallenka08971 i jak tam ? Maluszek już jest ???
@daruniax33 no wiadomo że jest inaczej, jakoś
Dałam radę , rano brałam małego w tym szpitalnym wózeczku do łazienki bo się bałam go zostawić na chwilę samego :sweat_smile:

Długo jej nie widać , możliwe że już maluszek na świecie :cherry_blossom: