Naprawdę jestem mamą

Drogie mamy, w którym momencie przyszła do Was ta niesamowita świadomość, że “naprawdę jestem mamą!” :smiling_face_with_three_hearts: Jakie emocje Wam wtedy towarzyszyły?

4 polubienia

U mnie chyba dotarło to dopiero po porodzie, jak wzięłam córeczkę na ręce🥹Byłam wzruszona trochę w szoku, ale też czułam taką miłość która ciężko opisać

Chyba wtedy, gdy usłyszałam pierwsze „mamo „ . :face_holding_back_tears: W jednej chwili dotarło do mnie, że to właśnie ja jestem dla niego bezpieczną przystanią. 🩵 czułam ogromne wzruszenie, wgl że pierwszym słowem synka było właśnie „ mama” :blue_heart:

Jestem jeszcze w końcówce ciąży i szczerze mówiąc… nadal nie do końca do mnie dociera, że za chwilę będę mamą. :face_holding_back_tears: Czasem cos robię jest mi jakoś dziwnie ciężko i wtedy sobie przypominam Jeju, przecież ja jestem w ciąży :flushed::heart_eyes:
Mam wrażenie że ta pełna świadomość pojawi się dopiero wtedy gdy przejdę przez poród i po raz pierwszy wezmę swoje maleństwo na ręce :heart:

Do mnie dotarło po porodzie że jestem mamą, jak pierwszy raz usłyszałam i zobaczyłam moją córkę, po dwóch stratach i problemach z zajsciem w kolejną ciążę emocje są naprawdę bardzo intensywne , mi popłynęły odrazu łzy.

1 polubienie

To pierwsze uczucie trzymania mojego malenstwa po porodzie uderzylo we mnie jak grom z jasnego nieba , chociaz wtedy byly emocje , placz , radosc , strach (w tamtym momencie duzo sie dzialo i balam sie o zdrowie i zycie corki )
Ta mysl , to zdanie “jejku jestem mamą” po raz pierwszy przyszlo do mnie kiedy po 2 dniach oddali mi mała do sali , prawie 3 dniach . Bez ostrzezenia , bez wczesniejszej informacji . pielegniarka po prostu wwiozla mała na sale ze slowami “mozemy juz oddac malutką mamusi” i wtedy ruszylo . Serce tak mi bilo , ze malo co nie musialabym jechac na oddzial kardio , lzy w oczach , pelne wzruszenie , prawdziwe szczere szczescie i radosc i to slowo , ktore brzmi mi w glowie do dzis "oddac mamusi " … oddac MAMUSI . Wtedy do mnie dotarlo . To naprawde sie stalo , naprawde sie udalo , nam sie udalo .
Przyznam szczerze , ze czasem lezac w lozku , spojrze na małą i to zdanie pojawia sie znowu , wraca jak bumerang "ja naprawde jestem mamą " :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

U mnie przyszła pierwszy raz w szpitalu jak w trakcie cc po wyciągnięciu z brzucha i pomierzeniu dali mi go do policzka. To ciepełko bijące było nie do opisania. Po prostu się rozpłakałam

Potem jak wzięłam go już ubranego w sali pooperacyjnej i pierwszy raz go przystawiono mi do piersi i mogłam go wziąć i przytulić do siebie. Taka kruszynka była wtulona we mnie.

Trzeci raz to było na drugi dzień jak przywieźli szynka w tym pojemniku szpitalnym …. I już to był czas gdzie sama się nim opiekowałam :heart_eyes::smiling_face_with_three_hearts: jak tak spał a ja na niego patrzyłam i go głaskałam po policzku.

A wisienka na torcie było przeżycie pierwszego dnia mamy miesiąc po porodzie :smiling_face_with_three_hearts::blue_heart:🩵 kiedy to sobie uświadomiłam tak dobitnie że to ja jestem faktycznie mama :star_struck:

W ciazy totalnie to do mnie nie docieralo. Mimo ze obaj synowie byly bardzo aktywni to jakos dopiero po porodzie poczulam : o kurcze , naprawde jestem mamą"
Mysle ze to bylo wtedy gdy zostalam z maluszkiem na dluzej sam na sam w pierwszej dobie. Bylam tylko ja i on ( pandemia). Patrzylam na niego i caly czas powtarzalam sobie ze to sie dzieje naprawde, ze to JUZ.
Wieczorem dostalam wiadomość na messenger od osobu od ktorej w sumie sie nie spodziewalam ze cokolwiek napisze - a jednak - pogratulowala mi wstapienia do grona najszczesliwszych - Mam " i wtedy taka mysl " jejku serio jestem MAMĄ !"
No i polozne - pukaly,uchylaly drzwi i pytaly : jak tam Mamusia ?
Wtedy poczulam ze to to :heart:

1 polubienie

Do mnie to dotarło przy porodzie jak wzielam corke na rece :wink:
Wkoncu wirdzialam ze jestem mama :wink:

Po porodzie jak zobaczyłam i przytuliłam synka :heart_eyes: uczucie nie z tej ziemi. A teraz jak pojawia się pierwsze mama to serce rośnie :heart:

1 polubienie

Zdecydowanie był to moment pierwszych sekund kiedy synek przyszedł na świat! Dokładnie w momencie porodu, kiedy położyli mi go na klatkę piersiową, nie wierzyłam że wszystko się udało, że jest cały i zdrowy, że trzymam go w ramionach. Zamiast cieszyć się, śmiać, to płakałam z tego wzruszenia i towarzyszących emocji :pleading_face::pleading_face:

U mnie jak zrobiłam test ciążowy i zobaczyłam dwie kreski, byłam przeszczęśliwa, troche zestresowana a trochę też podekscytowana, właściwie od tamtej pory cały czas dotykałam się za brzuszek i mówiłam : mój syneczek 🩵

Chyba dopiero po porodzie bo mimo kupowania całej wyprawki i przekładania ciuszkow z miejsca na miejsce dopiero kiedy dziecko pojawia się na świecie to wiadomo że jest się tą mamą i bez niej będzie ciężko. Mama i dziecko to taka przedłużona więź z brzucha. Tata dobrze, babcia dobrze ale jednak mama to mama

Chyba ten moment pierwszego spotkania z Maluszkiem od razu po porodzie :face_holding_back_tears: wyjątkowa chwila, takie realne zobaczenie że jednak naprawdę ten dzidziuś jest, że wreszcie się z nim spotykam, poznaję, widzę, to chyba było takie urzeczywistnienie tego, że naprawdę stałam się Mamą :heart::face_holding_back_tears::baby:t2:

Do mnie dopiero doszło jak już leżałam na sali pooperacyjnej z córeczką przystawioną do piersi , a obok siedział mąż, trzymał mnie za rękę i razem płakaliśmy ze szczęścia. Były to emocje niedopisania i nigdy tego nie zapomnę . Odrazu po cc miałam przyłożoną córeczkę do policzka ale jeszcze wtedy do mnie to nie doszło , później zostałam przewieziona do sali gdzie mąż kangurowal córeczkę to też do mnie jeszcze nie dochodziło . Dopiero wtedy właśnie gdy leżała na mnie i tak niewinnie próbowała ssać pierś .

Mam w glowie jeden taki moment, ktory zarowno u corki jak i synka sprawil ze poczulam, ze jestem mama.
Kiedy trzymalam na rekach swoje maluszki i dostalam pierwszego, obślinionego, pełnego miłosci całusa. Nie do końca jeszcze w pełni świadomy, ale ta chwila sprawiła, ze moje serce przepadło na rzecz najpierw mojej còry, a pózniej synka :smiling_face_with_three_hearts:

Ja zdecydowanie przy pierwszym synu zdałam sobie sprawę na 100% jak dostałam maleństwo na klatkę po całej akcji. W aktualnej ciąży niby zdaję sobie sprawę ale ruchliwy dwulatek czasem pozwala „zapomnieć” o tym stanie. Myślę że ten magiczny czas pojawi się również po porodzie :grin:

U mnie przy pierwszym kopnięciu mocniejszym było takie o jej, czy to prawda!? A już po porodzie przepadłam :rofl: dotarło do mnie że jestem mama w szpitalu, jak 2 noce nie spałam, bo córka wyła :smiling_face_with_tear: ale na nic innego bym teraz swojego życia nie zamieniła :heart:

Ja jak lezalam juz po wszytskim to glaskalam sie po brzuchu i nie moglam ulozyc sobie w glowie , ze juz mnie mala nie kopnie :face_with_peeking_eye:

Mi do dzisiaj brakuje tego kopania :heart_eyes: to było cudowne uczucie.