Największa radość w ciąży

Nooo takie sytuacje też mi się zdarzały . Kobieta zmierza mnie jeszcze od góry do dołu a potem wpycha się w kolejkę bokiem a co tam ja się oczywiście nie wykłócałam tylko ustąpiłam kulturalnie i poczekałam chwilę dłużej :face_with_peeking_eye::grin::grin:

No niestety tacy są ludzie :confused:

Najgorzej że czasami w ciąży nie ma się siły albo nastroju żeby zwrócić uwagę. Ja czasami miałam takie wahania hormonów że chyba bym się popłakała jakbym zwracała komuś uwagę że się wepchnął przede mnie

1 polubienie

Jednym z takich momentów, które sprawiały mi radość były ruchy dziecka w brzuszku. Szczególnie te późniejsze jak było widać na zewnątrz, że ktoś tam jest, żyje i się rusza :rofl:

1 polubienie

no ja była w ciąży bardzo płaczliwa

Ja też tak mam, hormony szaleją . @Mama.urwisa mnie dzisiaj pierwszy raz w aptece przepuścili jak powiedziałam że jestem w ciąży , o dziwo nie mieli problemów Pan jakiś od razu powiedział że mam wejść a starsze panie krzywo się patrzyły , a nie dałam rady stać w tej długiej kolejce i bałam się że złapię innego wirusa

1 polubienie

Ja właśnie nie miałam wahań nastroju w ciąży. Jakoś tak u mnie niewiele się zmieniło podczas ciąży w tym temacie. I w sienie się cieszę :face_with_peeking_eye:

Ja też w ciąży byłam bardzo płaczliwa , jescze jak urodziłam odrazu pierwsze tygodnie to była tragedia o wszystko bym mogła się rozpłakać . :pleading_face::pleading_face:

1 polubienie

Ja tak miałam pierwszy tydzień taki

1 polubienie

Trochę jeszcze mi ta płaczliwość została jakiś czas po porodzie - raz się popłakałam jak mi pani przez telefon w rejestracji powiedziała że mogę przyjść na wizytę dopiero na przyszły tydzień a nie w tym tygodniu. Ogólnie to nie było nic pilnego, ale hormony zrobiły swoje…

1 polubienie

Czas połogu jest bardzo straszny :fearful: dobrze jest mieć w tym czasie ogromne wsparcie

1 polubienie

Cieszę się że mąż mógł mi dużo pomagać, przez pierwszy tydzień najpierw mąż wstawał do synka, żeby go przebrać itd a ja w tym czasie próbowałam jakoś wygrzebać się z łóżka żeby go nakarmić. Mamy 2 psy więc karmienie w łóżku odpadało, to był etap kiedy były aż za bardzo ciekawe, a synek zle chwytał piers wiec musiałam iść do pokoju gdzie była cisza i spokój.

1 polubienie

Super że mąż pomaga . połóg jest bardzo trudnym czasem fizycznie i psychicznie. ja miałam takie coś ze ja wyszłam z pokoju gdzie była córka to słyszałam ze ona płacze, nawet jak nie płakała… i trzeba się poznać i nauczyć się jak ta istotka woli być usypiana
ja to jeszcze pamiętam jak moja córka była noworodkiem o 3 w nocy (jako mloda mama zawsze na początku karmiłam piersią) przez 2h piła z jednej piersi :see_no_evil: i potem dawała jej drugiego i spać… kiedyś to karmienie trwalo dłużej niż teraz.
ja połóg dobrze wspominam bo moja córeczka już nie będzie taka grzeczna, tęsknię za tym tak jak się położyło tak była :joy: a teraz to jest wszędzie i taka ciekawostka :joy: podczas karmienia piersią, weszła jej babcia, a ona prawie usiadła :joy:

1 polubienie

A ja się ciszę że już jestem po połogu. W tym czasie byłam mega zmęczona i niewyspana. Odczuwałam bliznę. Teraz jak odżyłam i mały ładnie śpi w nocy dużo lepiej się miewam

Dobrze zrobiłaś, że poprosiłaś o pierwszeństwo​:blush: nie ma co ryzykować Że coś się złapie :blush:

Z tą płaczliwościa w czasie połogu to ja też tak miałam że o wszystko prawie mogłam się popłakać :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth: nie mogłam sobie poradzić z tym uczuciem że nie mogę nad tym zapanować :face_with_peeking_eye: bo z reguły tak nie mam że tak łatwo płacze :stuck_out_tongue_winking_eye::sweat_smile:

Chyba to, że mogę tak naprawdę zadbać o siebie
zwolnić, skupić się na sobie, swoim odpoczynku i dobrostanie. Jestem w 3 ciąży, mam już dwojkę dzieci (10 i 7 lat). W kazdej ciąży bylo tak, że pamietalam o tym, aby zadbać o siebie. Mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi.:slightly_smiling_face: W codziennym pędzie domowym i zawodowym, było wiele stresu, czesto zapominałam o tak podstawowej rzeczy jak posiłki czy witaminy. A w ciąży? Pamietam o tym i tego pilnuję.:slightly_smiling_face: To chyba ta największa radość, którą odczuwam będąc w ciąży. To, że pamiętam o sobie.

To prawda. Bywa naprawdę ciężko. Dobrze wtedy mieć kogoś, kto pomoże. Ba! Zdarza się, że taka osoba także nakarmi zmęczoną mamę.:smile: U mnie mąż był moim ogromnym wsparciem. Pierwszy synek dał nam nieźle popalić. Drugi był dla nas bardziej wyrozumiały. Mam nadzieję, że trzeci też da nam złapać oddech.:smile::smiling_face_with_three_hearts:

No mega to dziwne jest :speak_no_evil::face_with_peeking_eye::face_with_peeking_eye:

Córka u nas też jest bardziej wyrozumiała, odpukać ale nie mam z nią dużo problemów :face_holding_back_tears: póki co dobrze śpi nie odczuwam mocno jej skoków rozwojowych tak że jest dobrze :smiling_face:

Moj synek właśnie przeżywa chyba ostatni 7 skok rozwojowy. Wczoraj miał trudną noc i taki marudny jest bardziej i mniejszy ma apetyt

1 polubienie