Beata zależy czy to jest wymuszanie czy coś się stało. Bo jak.wjedzie na głowę wymuszając to wtedy będzie problem. A nie że dziecko płacze
Beata na pewno nie ulegać to nie jest dobre rozwiązanie bo z czasem dziecko zrobi z nami co będzie tylko chciało
Ja sprawdzam, czy wszytsko ok, a jak widzę że to tylko foch histeryczny to staram się nie reagować, z reguły przechodzi po chwili.
Ja też pytam co się stało, jak ryczy (bo mój się po prostu drze, nie płacze) to zaglądam czy wszystko w porządku, mówię, żeby spróbował się uspokoić i próbuję przytulić. No i muszę się opanować i pamiętać, żeby nie krzyczeć bo to nic nie daje. Ja zawsze uspokajam głos, ściszam i powoli tłumaczę dlaczego nie dostanie tego co chce. Mąż siada i robi swoje, próbuje nie reagować i to też pomaga ale mnie nie przekonuje, bo dziecko zostaje samo sobie...
Oj czasem w tej histerii się dogadsc nie da . W tedy czekam,aż się uspokoi w końcu. No i zaczynam rozmowę
Mazia ja czasami jak zaczyna płakać mówię do niej chcesz o tym porozmawiać co się stało. Albo mówię że nie można wymuszać że płaczem wszystkiego nie można załatwiać
Aneczka i co u Was to działa ? bo ja nie mogę dojść do słowa jak jest taka histeria
Mazia działa bo wie że u mnie nie wywalczy płaczem
córka ma 11 miesięcy i ciężko jej w płaczu coś wytłumaczyć, ale już widzę że wchodzi nam na głowę
Beata ciężko wytłumaczyć ale mimo to uważam że warto próbować
Mazia jak ma histerie to poczekaj aż sama się uspokoi a później z nią o tym porozmawiaj ☺
Nati tak robię ,ale ona czasem placze tak długo,że aż się dusi no próbuje wymusić ,a jak to trwa za długo to już ma problem
Mazia a jesteś z nią w tym samym pokoju czy innym? Może warto zaznaczyć że wychodzisz i wrócisz jak się uspokoi. A jak za długo już płacze to wrócić zobaczyć jak zareaguje. Ja czasami to przerabiałam ze swoją. Mówiłam wypłacz się a ja wrócę jak się uspokoisz. Ale jak słyszałam że coraz bardziej palacze wracałam a ona dosłownie biegła do mnie się przytulić i przestawała automatycznie.
widzę że mamy podobnie
Mój też czasem ma napady buntu. Na jego fochy nie reaguję, udaję,że tego nie widzę i szybko odpuszcza. Jak zdarzy się gorsza stacja to staram się zachować spokój i tłumaczę o co chodzi.
Moniczka zawsze robiłam tak samo jak ty im mniej zwracałam uwagę, tym bardziej dziecko robiło się spokojniejsze.
Z takim dzieckiem tez jest ciężko wypracować jakis kompromis niestety no trzeba próbować rozmawiać
U nas czasami przy falach kryzysowych mała przytulałam;) działało nie zawsze;) ale wtedy czuła tą bliskość, czasami jej histerie były powodowane po prostu zmęczeniem i sama nie wiedziała co chce;)
wieczorami czesto rozmawiałyśmy o ty co się działo w ciagu dnia i z czasem takie sytuacje mijały,
ale oczywiscie każdy maluch jest inny
Aneczka jak wychodzę to ona biegnie za mną i dalej płacze i mnie przytula. Raz powiedziałam odwrotnie,że ona ma wyjść skoro tak płacze do swojego pokoju i się uspokoić to była taka histeria,że zwymiotowała. No,ale od małego jak ma wielkie histerie to wymiotuje także u nas to żadna nowość
Ja nie zostawiam dziecka samego w takim momencie i nie wychodzę. Poczytajcie sobie o rodzicielstwie bliskości i o tym jak się wtedy takie dziecko czuje, jeśli nie wie o co chodzi (takie malutkie) a go zostawiamy. Mój syn też zaraz biegł za mną, więc ja go przytulam i staram się wyciszyć. Żeby wiedział, że ma na kogo liczyć.