Nacięcie krocza podczas porodu

Dziewczyny ja tez bylam zszyta i mialam w obu porodach te rozpiszczalne szwy, a pierwszy porod był 5 lat temu. Nie wyobrazam sobie, zeby mieli mi jeszcze za jakis czas je ściągać…
a czułyście, ze je macie? ja czułam jak chodziłam takie ciągnięcie, nie wiem czy to efekt tego ich " wychodzenia" nie był?

Kasiu ja ciągnięcie czułam po pierwszym porodzie czyli 4 lata temu…ale to tak samo jak czułam każde nacięcie, nie mogłam siadać, nie mogłam chodzić. Miałam sale na samym końcu więc jak szłam do gości do jadalni to człapałam przez cały ten korytarz przez pół godziny :stuck_out_tongue: tak mnie szwy ciągnęły…to samo koszmarem było ich wyjęcie…niby nie był to okropny ból a mimo to cierpiałam psychicznie…i ponoć były rozpuszczalne więc nie rozumiem po co je wyciągali. Zostawili tylko te w środku. Myślę że to też kwestia kto jak nacina i kto jak szyje. Po drugim porodzie nic mnie nie ciągnęło…fakt siadać musiałam delikatnie ale nie cierpiałam jakiś katuszy z tego powodu.

Cerien ja rozpuszczalne miałam tylko wewnątrz, a na zewnątrz były normalne do wyciągania. Akurat w moim przypadku wyciąganie było całkowicie bezbolesne i się nie bałam. Wręcz po usunięciu szwów poczułam ogromną ulgę.

oj to ja tez jak mi wyciągneli poczułam ulgę :wink:

Ja miałam piękne zszycie,tylko jakoś długo się goiło… na 3 tygodnie po porodzie dopiero położna wyciągnęła ostatni szew,bo u wejścia pochwy nie chciało się goić i ziarnina sie utworzyła… było mało przyjemne przy wyciąganiu,ale wszystko jest do ogarnięcia! przeżyłam poród,to przeżyłam i szwy :stuck_out_tongue:

Ja miałam szwy tylko te rozpuszczalne i po 6 tygodniach nic już nie było widać. Ładnie się wszystko zagoiło.

Ja miałam wewnątrz rozpuszczalne, a na zewnątrz normalne. I te normalne mocno mnie uwierały.

Mi te normalne na zewnątrz po 7 dniach położna wyciągała i faktycznie ostatniego dnia już mocno ciągnęły ale jak tylko wyjęła była ogromna ulga. Tych wewnętrznych nie czułam ale wychodziły znacznie później bo były rozpuszczalne.
Jak dla mnie nacięcie nie było jakoś traumatycznym przeżyciem, nic nie czułam bo lekarz świetnie wyczuł moje skurcze i nacięcie zostało wykonane w momencie najsilniejszego bólu.
Później dziewczyna z sali wyprosiła od lekarzy środek przeciwbólowy, bo ją bardzo bolało i ciągle narzekała. Nie pamiętam co to było ale świetnie uśmierzało ból a jak się dowiedziałyśmy od położnej również działało antyseptycznie i powodowało szybsze gojenie się rany. Niestety nie pamiętam co to było.

Ja to nawet nie wiem w którym momencie zrobiono mi nacięcie. Zupełnie nic nie czułam. A trochę bałam się bólu przy nacinaniu.

Ja szwy bardzo czułam i położna mi kilka zdejmowała bo bardzo mi przeszkadzały. A reszta rozpuściła się sama.

Ja miałam rozpuszczalne wewnątrz jak i na zewnątrz, ja niestety czułam nacięcie z tym że był to chwilowy ból. Najgorsze było szycie ogromny ból mimo znieczulenia miejscowego, które nic nie dało. Jestem w drugiej ciąży i boję się panicznie tego nacinania i chciałabym się dowiedzieć jakie są szanse że dam radę uniknąć nacinania tym razem? pozdrawiam :slight_smile:

Każda opinia jest dobra, ponieważ nie ma identycznego porodu. Każdy poród niesie za sobą jakieś komplikacje bądź obawy. Jeśli chodzi o kwestie zgody na nacięcie bądź cesarskie cięcie byłam w pełni zdecydowana, przy przyjęciu na oddział. Dużo o tym czytałam, jeśli personel wykwalifikowanych lekarzy zdecydował że konieczne jest to, nie zaprzeczałam. Mój poród był piękny, rozwarcie zero skurczy. Na oddziale zaczeły już 3 kobiety rodzić i połozne przed moim badaniem KTG pytały która chce być pierwsza. Zdecydowanie powiedziałam że mi sie nie spieszy i dam pierwszeństwo koleżankom. W czasie badania okazało sie ze już poród jest tuż tuż. Weszłam na sale porodową o 15.24 dostałam kroplówkę z OC po 2h skurcze parte, wody odeszly i zaczeło się. Konieczne było naciecie, poniewaz moja córa rodziła sie na supermena-z raczką. I była niedotleniona ;( Chirurg świetnie mnie szył i nie mam w ogóle z tym problemów. Jest lepiej nawet niż przed porodem. Nie można zaparcie isć z decyzja ze nie bede miec cc badz naciecia. Bo dobro dziecka jest ponad nasze-taka moja opinia

Cześć, jestem tu nowa. Również byłam nacinana :frowning: Mam takie intymne pytanie, czy Was w tym miejscu podczas stosunku boli cos?? :frowning:

Aditka ja byłam nacinana i teraz czasami odczuwam te miejsce gdzie było nacięcie ale tylko czasami

ja chyba skonsultuje ten ból z moją p. ginekolog :slight_smile:

Cześć Aditka, mnie na początku też pobolewało to miejsce, ale z czasem sie uelastyczniło na nowo… ale to wymagało czasu.
Lepiej jednak skonsultuj się z gin.

Przyznam, że troszkę się uspokoiłam :slight_smile:

taka wizyta nie zaszkodzi, ale ja tez byłam nacinana i na początku miałam obawy jak to będzie. czasami pobolewało mnie to miejsce, ale z czasem bóle ustały. To jednak (jak każda rana) wymaga czasu do zagojenia się.

Ja miałam również nacinane krocze, jednak ze względu na to że na końcu po prostu spanikowałam ze zmęczenia i to było konieczne żeby pomóc wyjść maluszkowi. Szycie było ale nie ma po nim śladu i nic nie przeszkadza. Polecam każdej przyszłej mamie dużo ćwiczeń na piłce na prawdę pomaga podczas porodu i plecy tak nie bolą.

po pierwszym porodzie bolało mnie tylko podczas pierwszego stosunku Aditka. Po drugim nic. Za to teraz czasami mam wrażenie takiego delikatnego kłucia ale nie jest to ani bolesne, ani przeszkadzające…no i niezależne od pory, dnia ani czynności którą w danej chwili wykonuje.