Nacięcie krocza podczas porodu

ja niestety miałam nacinane krocze przy pierwszym synu tak ze lekarz nieumiał mnie zszyc a przy drugim miałam dokladnie w tym samym miejscu teraz czuje po paru latach straszne zgrubienie oczywiscie to blizna

Po kilku miesiącach mogę stwierdzić, że na szczęście blizna już tak nie dokucza. Bardzo ważne jest dbanie o higienę, ćwiczenia i masowanie blizny (po zagojeniu). Ja leczyłam i uśmierzałam ból światłoterapią.
Aniusia - to faktyczne bardzo spory niemowlak. Ale ważne, że urodziłaś naturalnie.

moja rana krocza wlasnie jest w trakcie gojenia, dwie szwy zdjete, dwie zostaly poniewaz sie lekko zaczynaly rozciagac, i nie za ciekawie to wygladlo,dostalam zakaz dlugiego wloczenia sie po domku, lezenie i lezenie,

a do was mam pytanie jak dbalyscie o swoje krocze aby szybko sie zagoilo?

Xaniab kora dębu na zmianę z tantum rosa. Poza tym powinno się ranę dużo, dużo wietrzyć, często się podmywać i wymieniać podpaski. I przede wszystkim NIE SIADAĆ zbyt wcześnie. Ja po tygodniu poczułam się pewnie i usiadłam. Efekt - puściły mi szwy i wdała się infekcja. Przez 6 tygodni nie byłam w stanie usiąść na tyłku i zjadłam w sumie 3 paczki antybiotyku. Groziło mi też ponowne nacinanie i czyszczenie rany, którego na szczęście uniknęłam. Także ostrzegam :wink:

O zgodę nikt mnie nie pytał, niestety w naszym szpitalu jest nacinanych ponoć 80% kobiet profilaktycznie. Na szczęście lekarz, który odbierał mi poród zrobił 2-3 centymetrowe nacięcie zamiast rozwalić cały zadek. Jak po 4 miesiącach wybrałam się znowu do lekarki, to była w szoku, że tak pięknie rana mi się zagoiła :slight_smile: Ale co wycierpiałam to moje…

Aż się boje jak tak czytam wpisy. Ciekawe czy u mnie w mieście nacinanie to konieczność. W sumie wolałabym być chyba macierz niż miałabym popekac…na sama myśl juz mnie boli.musze się zacząć psychicznie na to nastawiać.

A. Karbowska - nacięcie samo nie boli bo jest w kulminacyjnym punkcie skurczu wiec jest szansa że do końca porodu nawet nie będziesz wiedziała, że jesteś nacięta. Ważne aby nie nastawiać się aż tak bardzo negatywnie. Ja płakałam jak bóbr jak mi powiedziała, że mnie nacięła, ale właśnie niby też pękać zaczęłam… Choć czy ja wiem - jeśli pęknięcie jest małe to chyba lepiej pękać - teraz po czasie tak uważam, bo ciało samo sobie reguluje i pęka w najsłabszym miejscu a taka rana się chyba lepiej goi, nacinają według schematu więc w tym samym miejscu co wszystkie.
Ale nie martw się, po kilku dniach od porodu i szycia już jest dużo lepiej :slight_smile: a po pół roku to zapomnisz, że masz tam bliznę - jeśli prawidłowo zadbasz o higienę i leczenie w połogu :slight_smile:

ehh jak ja zniosę ten ból to nie wiem. w ciąży mam tak, że się lekko puknę w coś uderzę to padam z bólu a co dopiero urodzić. Jakaś taka wrażliwa się zrobiłam;/

Dasz radę. Bardzo dużo pomaga odpowiednie nastawienie i podejście do porodu. Nie myśl o tym, że padniesz z bólu. To nie zawsze tak jest. poród może być pięknym przeżyciem, prawie wolnym od bólu, przepełnionym radością. Uwierz mi, bo ja taki miałam. A też jestem bardzo wrażliwą osobą, mało odporną na ból.

Łatwo powiedzieć im bliżej tym bardziej się boję :slight_smile: Najtrudniejszy pierwszy raz hehe jakoś to będzie nie mam wyboru :slight_smile:

za pierwszym razem jest super bo tak naprawdę nie wiesz co cię czeka.przy każdym następnym strach jest większy. U mnie tak było. Chciałam zrezygnować już na porodówce :slight_smile: ale się nie udało:)

hehehe :slight_smile: to ja już nie wiem jaką taktykę porodową obrać :slight_smile: co ma być to będzie, chociaż u mnie rodzinie niezbyt dobrze kobiety znoszą porody więc bym się zdziwiła jakby u mnie było inaczej :slight_smile:

rikitikitam ja przemywam tantum rose, oj i szybko zaczelam siadac, ale na jeden poldupek :wink:

uff dziekuje za opisanie swojej sytuacji, nie jestem sama z komplikacjami, moze tez nie bedzie koniecznosci nacinana tak jaku Ciebie, zmieniam czesto podklad i podmywam sie takze, wietrzyc hmm… wietrze raz dziennie bo ciagle cos…
postaram sie to zmienic;)

ja muszę sobie zakupić jakiś specyfik do higieny w trakcie połogu, tyle tego jest, że ciężko się zdecydować. :slight_smile:

ja tam używam tantum rose jak na razie,
położna nic mi nie wspominała o płynie do higieny intymnej

Ja robiłam sobie okłady z rumianku, wietrzyłam kiedy się dało, czyli raz dziennie rano kiedy córeczka jeszcze spała :wink: a i po każdej wizycie w toalecie wchodziłam do wanny i płukałam się bieżącą wodą i w sumie chyba ta woda najbardziej pomogła. A do higieny intymnej miałam płyn z AA Mama i Ja czy jakoś tak.

Słyszałam, że kora dębu jest najlepsza, albo po prostu woda i częste wietrzenie. :slight_smile:

dzis rane wietrze i wietrze i wam powiem ze pod wieczor juz czuje takie sciskanie sie rany goi sie goi!!

No to pięknie :wink: jednak rana musi oddychać :wink: najlepszy i nic nie kosztujący sposób :wink:

Na szczęście nie miałam nacinanego krocza ,kupiłam żel położniczy który dużo mi pomógł ale miałam dwa pęknięcia co prawda szybko się zagoiły ale pozostały mi zrosty które mi przeszkadzają a jeden nawet boli . Więc wolała bym i tym razem uniknąć nacinania poród i tak jest trudny a później jest ciężko. Ćwiczę mięśnie kegla i jestem dobrej myśli

a te pęknięcia pozszywali?