Wolałabym nie miec nacinanego krocza, ale po rozmowie z polozna stwierdzilam ze gdyby zaszla taka koniecznosc to wole zeby sami mi je nacieli i później ładnie zszyli niż ma samo popękać bo wtedy byłby problem żeby ładnie to pozszywać. Nacinanie nie boli (wiem od znajomej) ale przy szyciu już czuje sie ból mimo znieczulenia
Już w czwartym miesiącu rozpoczęłam masaż krocza, staram się go wykonywać kilka razy w tygodniu. Nie chciałabym mieć nacinanego krocza, nie wiem jaka jest praktyka w moim szpitalu może więcej się dowiem podczas szkoły rodzenia.
Kotekom to wsxystko zalezy od lekarza i tego czy w odpiwiednim momencie podejmie sie tego naciecia. Tak samo zszywanie…ja bylam szyta dwa razy i poza czuciem jak ciagnac nic nie bolalo mnie. Moze kolezanka miala zle podane znieczulenie?
a czy masaz krocza w ciazy pomaga by uniknac tego naciecia? stosowałyscie wiecie cos o tym bo boje sie tego wszytkiego troszke
Ponoc pomaga chodz ja nie praktykowalam wiec nie mam zdania ![]()
kotekkom nie jest zasadą, ze zszywanie boli. jeśli właściwie się poda znieczulenie, to nie czuje się bólu, gorzej jak jest duża połac do zszycia i tylko głębsze warstwy znieczulą. ja miałam na żywca szytą skórę, ale już nie mogli mi dać więcej znieczulacza…w ogóle przeczytałam ostatnio na wypisie, że miałam też pękniętą pochwę… i się tak zastanawiam co to znaczy…(boo jest to napisane obok pęknięcia i nacięcia krocza)
kum_pela tak masaż krocza pomaga. Moja koleżanka miała masowane krocze i udało jej się urodzić bez nacięcia.
Didisia ja miałam oprócz nacięcia do zszycia to jeszcze ścianę pochwy i szyjkę obustronnie. Pęknięta pochwa to raczej nic poważnego ani złego. Gorzej z pękniętą i zszywaną obustronnie szyjką. Z tego co wyczytałam i co mi lekarz powiedział to pomijając to że mogę mieć problemy z zajściem w ciążę to jeszcze jak już się uda to mogę mieć problemy z donoszeniem tej ciąży bo w wielu przypadkach szyjka skraca się przez to przedwcześnie. I albo kończy się to leżeniem od połowy ciąży a czasami nawet wcześniej albo kończy się niestety źle dla maluszka ![]()
Mnie zszywanie nie bolało,zastrzyk ze znieczuleniem nie był przyjemny.
Co do masażu krocza to można próbować,choć ja nie masowałam ,a przy drugim porodzie nie byłam nacinana:)
Ja zgodziłam się na nacięcie krocza, jeśli będzie to niezbędne, położna uparła się, że obejdzie się bez i skończyło się to pęknięciem krocza 3 stopnia. Jeśli będę rodziła ponownie, a mam nadzieję, że się uda
uprę się, aby mi krocze naciąć już profilaktycznie, bo ból po pęknięciu krocza jest nie do opisania. Po raz pierwszy po porodzie udało mi się usiąść dopiero po 8 dniach.
wiadomo ,że wybór jest dobrowolny jednak ja uważam ,że każdej kobiecie powinno się powiedzieć i wytłumaczyc dokładnie co się może stać jeśli będzie konieczne nacięcie krocza,a kobieta się nie zdecyduje. Moim zdaniem wybieranie za kogoś tez jest karygodne, bo jeśli ktoś wie o negatywnych skutkach i nadal nie chce nacięcia to nie powinno się go zmuszać ![]()
Greendream zgadzam sie z Toba calkowicie. Ja sama mialam nieprzyjemnosc peknac pomimo naciecia i dobrze pamietam ze bylo to mniej komfortowe niz samo naciecie ale cofnij sie kilka stron wstecz- tyle ile jest kobiet tyle opini. Jedne nawer pisza ze wola peknac niz dac sie naciac bo to mniej bolesne.
Didisia mnie mimo znieczulenia bardzo bolało szycie- czułam jakby na żywca mi to zszywali. Okropny ból. Niby widziałam jak lekarz dawał zastrzyk ze znieczuleniem, ale chyba za małą dawkę? Bardzo źle to wspominam.
Ja miałam znieczulenie i mnie szycie nie bolało. Gorszy był sam poród, a potem szycie to już błahostka.
Mamunia moja koleżanka przez całą ciążę wykonywała regularnie masaż krocza, a mimo to nacięcie bylo niezbędne. Skuteczniejszy jest masaż przy samym porodzie i odpowiednie jego prowadzenie - oddechy i stopniowe parcie a nie takie “siłowe” wypychanie.
Przy drugim porodzie nacięcie jest już raczej rzadkością.
Mi połozna robiła masaż podczas porodu, przeć-to tylko 2,3 razy parłam i i tak mialam pęknięcie 2 stopnia + rozcięcie… wszystko zalezy od bardzo wielu czynników. od elastyczności skóry naszej, jej ilości w danym miejscu, napięcia, od wielkości dzidzi, siły parcia…
Didisia ma całkowitą rację. Ja na kilka tygodni przed porodem robiłam ćwiczenia, synek wcale nie był wielkoludem a i tak zaczęłam pękać więc mnie położna nacięła. Ale teraz blizny nawet nie czuję.
Również byłam nacinana nawet nie wiem kiedy to się stało. Nie czulam jak mnie zażywała a teraz nie odczuwamy dyskomfortu z tego powodu.
Masaż krocza jak i ćwiczenia mięsni Kegla pomagaja i faktycznie nie raz idzie uniknąc naciecia krocza
Nacinanie jest w szczytowym momencie skurczu wiec ja tez nawet tego nie odczulam…a musialam byc nacieta bo moj synek byl WIELOLUDKIEM (4,5kg) i bym tak czy owak popekala…dzis juz nie czuje wcale zadnego bolu …