Morfologia krwi u niemowląt

My to nawet w glowie wenflon mielismy :see_no_evil:

Nie, nie z palca.
Normalnie, tak jak u dorosłego.
Powiedziała że jak żyłkę widać to tak najlepiej. Mąż trzymał małego jak do karmienia, jedna pielęgniarka rączkę a druga pobierała.

O masakra :see_no_evil: dziwne podejscie :see_no_evil: u mnie zawsze mowia ze po co male dziecko meczyc itp jak mozna z palca

Oj to jest najsmutniejsze :frowning:

No nic, zniósł nawet dzielnie. Płacz był kiedy rączkę mu chwilowo zablokowali i nie mógł wziąć do buzi bo teraz faza na to :grinning: Potem się już śmiał. Dzisiaj sprawdziłam, to nawet śladu nie ma po wkłuciu, ani żadnego sniaczka także fajnie :slight_smile:

2 polubienia

O to trafiłaś na dobre pielęgniarki… bo czasem potrafi wyjść taki siniak

1 polubienie

Może w sumie najwięcej stresu w głowie siedzi. I dlatego ja zwykle mdleje xd

Ja pamiętam jak w ciąży to kilka razy w tygodniu potrafiłam być kłuta i potem takie siniaki na zgięciach miałam :see_no_evil: masakra i to takie aż granatowe siniak jeden koło drugoego.

A to ja też mam , zależy kto pobiera krew

To ja po jakimś czasie obczaiłam która pielęgniarka robi dobrze pobranie i potem tylko do tej placówki szłam a ona codziennie tam pracował :grinning:

U nas ostatnio była nowa pielęgniarka , jak robiłam krzywą cukrową to co chwilę nie mogła się komuś w żyłę wkuć i kazała ruszać ręką i co chwilę jakieś komplikacje były

Tak, ale w sumie to tutaj synek miał pobieraną krew i jak widać trafiliśmy na dobrą pielęgniarkę.
Zresztą ten punkt pobrań jest polecany jeżeli chodzi o pobieranie krwi właśnie takim maluszkom.
Bo jeżeli o mnie chodzi to ja też miałam różne perypetie, przy krzywej cukrowej jednego razu miałam 7 wkłuć, bo nie potrafili pobrać.
Prawda jest taka, że mam problematyczne żyły, ale i tak to wszystko zależy od umiejętności pielęgniarki i nikt tutaj kitu mi nie wciśnie że słabo nawodniona jestem czy cos…

O raju, ja się cieszę że do tej pory nic się nie działo i nie musiałam małemu pobierać krwi i go stresować :face_with_peeking_eye:

O tak to często słyszałam , "a pani to chyba nic nie piła bo żyły pochowane i nic nie leci :scream: a poprostu się źle wbiła i no nic dziwnego że nie leci …i jeszxze rusza tą igłą i ból masakryczny…

To u nas też była nowa pielęgniarka i tak do każdego mówiła…

Ja to slysze co pobieranie :see_no_evil: prawda jest taka ze jak mam isc na pobranie to pije duuuzo i dzwigam duuuzo zeby te zyly wyszly i tak nic… mam je gleboko pochowane i cienkie :see_no_evil:
Jak mnie widza w labolatorium to maja tylko 2 proby klucia w reke i jak nie idzie to z pachwiny jada :see_no_evil:
Pamietam w 1 ciazy jak mnie kluli to wyszlam cala w plastrach doslownie cala … w poczekalni mysleli ze ja tak tam przyszlam bo to nie realne zeby tam wygladac…
U mnke jest tak ze jak sie juz wibija to peka i tak nic nie lecie :see_no_evil:

U nas też teoretycznie nic się nie dzieje - takie profilaktyczne zalecenia.
@Mama03 @magdallenka08971 @Wikii Ja jak idę na pobranie krwi to w sumie na dzień dobry już stresuje personel mówiąc że życzę im powodzenia przy pobraniu krwi mi za pierwszym razem :grinning: - i czasem widzę panikę w oczach :sweat_smile:a pewna siebie dobra doświadczono pielęgniarka to mówi wprost że nie ma trudnych żył i już wtedy wiem że pobranie będzie od strzała :grinning:

Ważne jest przed pobraniem krwi na godzinę przed pobraniem wypić conajmniej szklankę wody niegazowanej lub całą taką wodę 0,5l. Wtedy bez problemu krew leci

Nie koniecznie :sweat_smile: Sprawdzone :grinning:
Ręce pod ciepłą wodę też wkładałam.

No to ja miałam różnie i odkąd piję to krew po wodzie jest rozrzedzona i ładnie leci …. Ale tak jak pisze, u mnie się sprawdza

1 polubienie