Mama w pracy Tata z dziećmi

Odswiezam watek kochane, bo mam straszny dylemat.
Ten znajomy zaproponowal mi zebym pojechala z nim na Event. 85km od Warszawy. Impreza zamknieta na ponad 100 osob. Zarobic moge fajnie.
No ale czy ja jestem gotowa na to zeby caly dzien byc bez dzieci ? To praca wiec nie bedzie obijania sie. Czy podolam 12 h ?
Troche mnie kusi. Troche sie boje.
Moj maz powiedzial ze jak tylko chce to mam jechac ale on ma znac nazwisko organizatora i dokladne miejsce eventu.
Co byscie zrobily?

Jedź nie zastanawiaj się wcale. Zarobisz odpoczniesz psychicznie bo fizycznie to pewnie nie :rofl: zajmiesz się robotą i nie będziesz myśleć o dzieciach. Chłop da sobie radę. Dodatkowy zastrzyk gotówki zawsze jest mile widziany. Moim zdaniem choćby nie wiem jak ta mama była związana z dziećmi taki dzień bez nich dużo daje. Nie oszukujmy się non stop to samo. Wstać ogarnąć, zrobić obiad, jakąś zabawa, jedzenie coś tam jeszcze i spanie. Codziennie to samo. Pozatym taki cały dzień z tatą też jest dobry dla taty i dzieci. Jedź!!!

Jeśli dzieci zostają z kimś zaufanym, a Ty czujesz choć odrobinę ekscytacji, a nie tylko strach może warto spróbować? Możesz się pozytywnie zaskoczyć. A jeśli uznasz, że to za dużo, następnym razem powiesz „nie” już z własnego doświadczenia.

Twoje wątpliwości są zupełnie zrozumiałe pierwsze wyjścia bez dzieci, zwłaszcza na cały dzień, potrafią być emocjonalnie trudne

1 polubienie

Ja bym pojechała. Od jakiegoś już czasu wróciłam do pracy w weekend. Fakt jest to jeden dzień w tygodniu, ale nie ma mnie minimum 10 godzin, dużo daje taki psychiczny odpoczynek. :smiling_face:

Ja bym pojechala.
Siedze z 3 dzieci w domu i tez chetnje wyrwalabym sie na na caly dzien :see_no_evil: u mnie kazdy sie boi zostac z malym bo nie boja sie podawac lekow bo sie zachlysnie czy dac mu cos do jedzenia zeby samemu jadlo bo sie zadlawi :see_no_evil: altualnke jestesmy nad morzem i juz powiedzialam ze takke 2h chce dla siebie bez dzieci i wgl sama chce byc. Pierwszy dzien to chlopak panika… drugi tak samo … nie o te statsze dzieci ale o malego. Juz robie tak ze leki wszystkie podaje i wychodze ale jednal strach jest bo wyjda gdzies a maly co widzi to chce am i krzyczy… 2-3 dni i sie przyzwyczail. Teraz sam mnie wygania zebym szla gdzies nawet na dluzej ale mam podac wczesniej leki bo do tego jednak nie moze sie przelamac :see_no_evil:

U nas dziadki ze strony męża tak zawsze mówią że nie bo się może zadławić , udusić , zakrztusić … więc wiem o czym mówisz ! Ale bardzo dobrze że masz czas tylko dla siebie

No moja mama tez sie boi bo sie zadlawi i wgl :see_no_evil: jakos jak starsze dzieci byly male nie panikowala ani nic i zostawala z nimi a z Felkiem juz nie bo sie boi… tlumacze ze on jest normalny jak inne dzieci i ze nie ma panikowac a ona dalej swoje…

Nie uwierzycie :see_no_evil:
Jak moj maz powoedzial ze chce wszystko wiedziec, nazwisko organizatora, nazwe eventu, adres to troche sie zasmialam w duchu i mowie : Michal ja juz jestem duza dziewczynką :rofl:
A tu bum. Wchodze na event… opis wydarzenia daje do myslenia, o mistycznych stworzeniach i dzikosci natury. Potem juz tylko gorzej.
Weszlam na YT z eventow z poprzednich lat. Ktos pali jointa, ludzie ewidentnie na dragach. Zakmjiete oczy, chodzenie boso po trawie, dziwne odglosy no i muzyka ktora jest dla mnie nie do przezycia… Michal mowi ze to jakies wydarzenie dla ludzi co “walą kwas” .
Wiec no coz, zarobek moze i dobry ale ja zawsze sie balam nacpanych ludzi. Nie jadę .

1 polubienie

O kurde to faktycznie. Nie no nie wiadomo co nacpanym odwali. Myślę że samego nastroju tam bym się bała. Ale też zależy czy ty np tylko była byś w kuchni i nie miała z nimi kontaktu czy jednak musisz chodzić po sali

A tak swoją drogą @Mamina to co to za określenie ,walą kwas ,? Bo nie słyszałam go nigdy :rofl::rofl::rofl::rofl:

Kwas to LSD, taki rodzaj narkotyku. Podobno wtedy sie widzi chodzace drzewa i inne pierdoly. Chociaz nie wiem bo ja zawsze sie balam sprobowac jakiegokolwiek narkotyku

To pole, miejsce na Food Trucki, scena dla dj i wielkie pole z namiotami. Mialabym z nimi stycznosc, choc niby tylko bedac w srodku trucka. No ale jednak

Coś w stylu woodstocku :rofl: tam też dużo pijanych ludzi i po trawce :rofl: też nie moje towarzystwo, ja bym się bała jechać w takie miejsce. Boje się narkotykow i ludzi po narkotykach

Aaa widzisz to jestem do tyłu z narkotykami :rofl::rofl::rofl::rofl: widziałam na oczy tylko marihuanę i chyba amfetaminę ale pewności nie mam :rofl::rofl: jakoś mi do nich nie po drodze i może to i lepiej. Jedynie mam znajomych co palą trawkę ale po tym to takich odchyłów się nie ma jak chodzące drzewa. Też się przyznam że raz zapaliłam ale jakoś zapach mnie odstrasza i w ogóle nie bardzo wiem po co się to pali bo nic się po tym nie dzieje :rofl:

Nie to nie ma co ryzykować co jak ktoś pomyli was z drzewem i będzie chciał wyciąć? Że w ogóle ktoś pozwala na takie rzeczy to ja się dziwię :scream::scream:

Woodstock nie jest taki zły za jakiego go maja. Mój kuzyn jeździ na Poland rock festiwal bo teraz tak się to nazywa. Jest tam duzo stref i dla normalnych ludzi też są. Tam nawet z małymi dziećmi się bawią więc nie jest tak źle. Wiadomo że są ucpani ludzie ale to w innej ,wiosce,

Wiem, bo sama jeździłam i bawiłam się bardzo dobrze. Jedyne co, to pierwsze skojarzenie eventu przyszło mi na myśl Woodstock :rofl:

1 polubienie

No generalnie ja tez nie bardzo wiem jakie “odloty” sa po czym, ale maz mnie uswiadamia troche :rofl: choc sam tez stroni od tego. Czasem zapali trawke, choc od kiedy mamy dzieci to nie pamietam zeby to zrobil.
Szczerze mowiac boje sie takich ludzi, nigdy nie wiadomo co im strzeli do glowy. Widzialam w swoim zyciu sporo ludzi naćpanych i wrecz budzuli we mnie wstret :see_no_evil: i niby ja mialabym ich tylko liczyc na kasie i wydawac pizze ale i tak nie czulabym sie tam bezpiecznie.

1 polubienie

Wow, rozumiem Cię w pełni niezły zwrot akcji! :sweat_smile:

1 polubienie