Ta mieszanka maści linomag z termentiolem pomogło mu. Dzisiaj dobrze dupka wygląda. Po kontroli u pediatry tez dobrze. Musi unikać kontaktu z chorymi, wyjścia na dwor,przestrzegać higieny.
Na razie odpukać mały czuje się dobrze. Niestety ja się męczę z przeziebieniem przyniesionym ze szpitala.
a lekarze powiedzieli skąd to wszystko? wiedzą, co to było? Dużo zdrówka i obyście nigdy więcej przez to nie przechodzili. A przeziębienia współczuję, gdy my z córą wychodziłyśmy ze szpitala, też obie z przeziębieniem niestety… Prawda jest taka, że w szpitalach najłatwiej się zarazić
Bo w szpitalach zarazków jest najwięcej niestety. Każdy leży z innego powodu i takie są skutki. Bardzo często wychodzi się właśnie z przeziębieniem. Zdrówka Wam życzę.
Przeziębienie po szpitalu to jeszcze pół biedy. Bardzo często zdarza się, że dzieci łapią jakiegoś rotawirusa albo tego typu dziadostwo. Życzę dużo siły k_niebudek i szybkiego powrotu do formy.
Ulka dokładnie rota i zapalenie płuc poszpitalne to jakas zmora… ale szczerze w niektórych spiztalach zachowania personelu wołają o pomstę do nieba. Moja daleka znajoma opowiadała mi kiedyś jak była z kilkutygodniowym synkiem na oddziale z powodów brzuszkowych, musieli plątać się po całym korytarzu a akurat panowała epidemia rota i starszych, starsze oczywiście latały po wszystkich korytarzach i były razem z nią w poczekalni, czekając na wykonanie usg dl amnie to jakies totalne nieporozumienie… no ale ona jeszcze była hormonalnie rozbita, zmęczona i nie kłóciła się o lepsze prawa, czyli choćby odesłanie dzieci z rota do sal gdy ona z maleńkim dzieckiem będzie musiała czekać pod gabinetem.
k_niebudek mam nadzieję że u Was już wszystko w porządku i obydwoje czujecie się duzo lepiej i korzystacie z pięknej jesiennej aury ![]()
Agn czasem personel nie ma pływu na bezpośrednie zachowanie pacjentów czy rodziców w przypadku dzieci ;/ nikt nie będzie stał przy dziecku i pilnował aby to nie opuściło sali, bo na oddziałach jest tyle pracy do wykonania, że przy tak małym nakładzie personelu to trudno się ze wszystkim wyrobić… A rodzice są nieodpowiedzialni, nie myślą jakie są konsekwencje takiego zachowania, że mogą zarazić inne dzieci…
M Jacek ja rozumiem i to jasna sprawa, ale mogliby choć zawołać ją z trak maleńkim dzieckiem,a by weszła i nie stała w kilkuosobowej kolejce zbierajac syfy od innych
jednak co inengo być tam już z choćby roczniakiem a co innego z 6tygodniowym maluchem. Strasznie się wtedy bała i była zła że wybrała ten szpital, a ja wcale się jej nie dziwię bo sama bym świrowała myśląc co wyniesiemy z takich warunków…
Mi się wydaję, że widok nawet maleńkiego dziecka nie robi żadnego wrażenia. Setki takich dzieci przewija się korytarzami, bo wiadomo, że maleńkie dzieci również chorują. Najlepiej to po prostu omijać szpitale dalekim łukiem, nie ma się co łudzić, że ze względu na wiek dziecka ktokolwiek wcześniej się nami zainteresuje. Przykre ale prawdziwe.
Zgadzam się i z Tobą Agn powinni ją zabrać ją z Maluszkiem bez kolejki ale i M. Jacek masz rację w szpitalach przewija się tyle maluszków, że łatwo jest popaść w rutynę i po prostu nie zareagować bo z drugiej strony ktoś musiałby ciągle stać przed drzwiami gabinetu i pilnować czy nie pojawia się żaden maluszek. No a w gruncie rzeczy to rodzice powinni reagować jeśli jego dziecko biega po korytarzu. Ja nie wyobrażam sobie takiej sytuacji żeby mój młody latał w szpitalu po korytarzu pomiędzy mamą z takim maluszkiem.
A szpitale najlepiej omijać szerokim łukiem i na pierwszym miejscu szukać lekarza który przyjdzie na wizytę domową,
W zwykłych warunkach tak ale skoro sami oglosili epidemie no to jednak zmienia postać rzeczy dla dzieci które jeszcze nie złapały i w dodatku tak małe czyli kwalifikujace się pod zmniejszoną odporność (byla jako jedyna z takim maluchem na caly oddzial reszta dzieci byla sporo starsza) ale cóż wymagać, chyba ja mam zbyt wielkie oczekiwania co do człowieczeństwa . Myślę że żadna z nas nie chciałaby mieć przymusu pobytu na oddziale i to chyba jest ostateczna ostatecznośc ale niestety czasem trzeba, nikt dla przyjemnosci tam dziecka nie kladzie i chyba kazdy najpierw szuka pomocy u lekarzy a na szpital decyduje juz na koncu drogi, gdy nie uzyska pomocy nigdzie indziej, oby tylko w razie czego trafiać na ludzkich ludzi z wyobraźnią i pewna dozą empatii
Mały zdrowy, bierze probiotyki enterol 250 i dicoflor oraz wit D3. Korzystamy z pięknej jesiennej pogody i spacerujemy. W ciągu dnia śpi ponad 2 godz tylko raz. Za to w nocy budzi się często, to zmieniam pieluszke i dostaje mleko. Pleśniawki się pojawiły to smaruje nystatyna. Może to przeszkadza w spaniu. Chociaż jeszcze wygląda że górne jedynki się przebijają, to też może być przyczyną. Poza tym nie chce chodzić po szpitalu. Przed chętnie za rączki się go prowadziło a teraz nie chce. Sam trzymając się wszystkiego np.łóżka fotela krzesła robi kroki ale się nie puszcza sam. W chodziku trochę chodzi.
Jedyny problem polega na tym, że pediatrzy (przynajmniej u mnie w mieście) bardzo często i chętnie wypisują skierowania do szpitala. Nie chcą brać na siebie odpowiedzialności, nie wgłębiają się w diagnozę. Ja do 1 r.ż synka dostałam 3 razy skierowanie do szpitala i tylko dlatego, że mam sąsiadów lekarzy nie zdecydowałam się na pobyt.
k_niebudek synek zacznie chodzić jak będzie gotowy. Nie musisz na siłę prowadzić go za rączki, to nawet jest niewskazane dla prawidłowego rozwoju. Tak samo jak chodzenie w chodziku, nie jest to zdrowe dla dziecka i przynosi więcej szkód niż pożytku. Lepiej pozostawić małego samemu sobie, a z pewnością pójdzie sam, gdy będzie czuł się pewnie i bezpiecznie.
Najlepiej unikać szpitali, to jest największe skupisko bakterii, które nie są maleńkim dzieciom potrzebne. Agn wiem, że dla Ciebie taka sytuacja jest niezrozumiała, ale powiem Ci szczerze, że niejednokrotnie byłam świadkiem takiej sytuacji kiedy chory, który powinien znajdować się w izolatce spacerował sobie po korytarzu wśród “zdrowszych” pacjentów narażając ich na zachorowanie. Na każdą próbę zwrócenia uwagi była odpowiedz: “A co Panią to obchodzi, przecież mnie Pani do łóżka nie przywiąże?” i uśmiech na twarzy… Tym samym chore dzieci są zależne od rodziców, jeśli one pozwalają na bieganie po korytarzu to co ma zrobić personel. Ileż można zwracać komuś uwagę.
K_niebudek fajnie, że z synkiem jest coraz lepiej. Pleśniawki mogą mu przeszkadzać podczas jedzenia i spania, ale gdy będziesz regularnie stosować nystatynę problem zniknie. A na chodzenie przyjdzie pora, może maluszek jest jeszcze osłabiony i nie ma sił na próby samodzielnego chodzenia? Z chodzika lepiej zrezygnuj, daj synkowi czas na wzmocnienie ![]()
Zdecydowanie zbyt idealną wizję świata mam w takim razie
A w tamtym kmonkretnym przypadku skonczylo się na interwencji chirurgicznej, więc raczej skierowanie było słusznie wystawione, przypadek przypadkowi nierówny niestety i nie zawsze się da leczyć zapobiegawczo czy u zwykłych lekarzy w domu. Mimo że sama jestem zdania że jak najdalej od ale gdyby nie to że tam trafili mogłoby się to skończyć na prawdę xle dla dziecka, bo nie było opcji pomóc farmaceutykami.
K_niebudek często coś przyplątują się do małego takie problemy. Może przez zmniejszoną odporność, może wspomagajcie ją naturalnymi sposobami , choć teraz może być to wynik pochorobowego spadku i złapania czegoś w szpitalu jeszcze, co dopiero się rozwinęło i dało objawy w postaci pleśniawek.
Może poczytaj albo porozmawiaj z pediatrą o naturalnych sposobach, ewentualnie może rozważ wizytę u homeopaty, w wielu przypadkach choc nie każdym leczenie homeopatyczne lub homeo na równi ze standardowym leczeniem przynosi świetne i wymierne skutki, zwłaszcza u chorowitków i przy nawracających problemach (jak np te pleśniawki) może cos siedzi w organizmie i w jakiś sposób da się “oczyścić” organizm.
Ja wiem, że nie każdy w to wierzy ale w takich sytuacjach gdy dziecko wyjdzie z jednego a drugi problem zaraz nadchodzi ja bym się imała wszelkich środków dostępnych na rynku, które mogą pomóc dziecku i mi samej, bo to też obciążenie dla mamy widzieć, że dziecko cierpi.
Drzemka 2 godzinna to calkiem niezły wynik w tym wieku i raczej nie powiedziałabym że to “tylko”
raczej pozostaje się cieszyć że w ogóle na tak długo zaśnie i da chwilę wytchnienia albo na prace domowe
Plesniawki zdecydowanie mogą być powodem średniej jakości spania, jedzenia i ogólnego rozbicia, bo jak coś boli na okrągło to cięzko sobie z tym poradzić i organizm jest sam z siebie osłabiony.
Jeśli dziecko nie chce i wyraźnie nie ma siły na chodzenie czy jakąkolwiek formę motoryki, to nie trzeba dziecka popędzać, jeśli miałby na to ochotę i siłę to by wstał i szedł, chodzik może odstawcie, on wbrew pozorom nie pomaga a szkodzi bo rozleniwia mięśnie posturalne, odpowiadające za utrzymanie dobrej i odpowiedniej postawy podczas chodu. Może opóźniać prawdziwą naukę chodzenia, bo zaburza poczucie podparcia, dziecko nie czuje podłoża tylko po nim sunie opierając się na kroczu , co robi efekt wisiadła i nienaturalnie wygina kręgosłup. Zauważ czy mały po chwili w chodziku nie staje wygięty łukowato do przodu? bo tak sie dzieje bardzo często i samo to pokazuje, że nie jest to korzystna “nauka”. Jesli chce niech wstaje, podtrzymuje się za meble, chodzi przy łóżku czy szafach, to go nauczy duzo lepiej, szybciej i sprawnie kontrolować swoje ciałko w przestrzeni i wyczuwać środek ciężkości który pozwoli mu chodzić w zdrowej dla niego pozycji bez wywracania, bo tego też trzeba się nauczyć, tak samo jak upadków
A chodzik blokuje wszystkie powyższe, więc ja osobiście odradzam korzystanie z niego
Trzymajcie się ciepło !
Dokładnie bardzo dużo zależy w takim wypadku od rodziców a jak się trafi na niezbyt ogarniętych rodziców no to skutki są tego takie, że dzieci biegają po korytarzu nie zwracając uwagi na nic a jak ktoś zwróci uwagę rodzicom bo co dzieci rozumieją to jeszcze można się nasłuchać. Ja oczywiście bym nie odpuściła ale co jeśli rodzice by mnie nie posłuchali sama miałabym wziąć te dziecko pod pachę i zanieść do jego sali? No nic się nie zrobi. Więc tutaj tak na prawdę wszystko ale to dosłownie wszystko zależy od rodziców.
Agn zgadzam się z Tobą, że każdy przypadek jest inny i do wszystkiego trzeba podchodzić indywidualnie. Dobrze, że jeśli chodzi o tamten przypadek wszystko dobrze się skończyło i że byli w szpitalu. Mam koleżankę, której córka bardzo często choruje i nie obejdzie się inaczej niż tylko bez wizyty w szpitalu. Więc niestety czasami jest tak, że szpital mimo wszystko jest ostatecznością.
K_niebudek szkoda, że do małego znowu coś się przyplątało. Teraz pleśniawki mogły się przyplątać ponieważ byliście w szpitalu i tam mały coś mógł załapać albo jest to spowodowane obniżoną odpornością po chorobie. Zgadzam się z Agn może warto się skonsultować z homeopatą. Zawsze to kolejna opinia a może jednak będzie pomocna i rozwiąże się sprawa chociażby nawracających pleśniawek. Szukaj rozwiązań i wykorzystuj wszelkie możliwości. 4
W czasie snu pleśniawki mogą bardzo przeszkadzać Synkowi, dodatkowo zaczyna ząbkować i to wszystko może powodować, że Synek śpi gorzej i częściej się budzi, gorzej je. Dodatkowo jeszcze może odreagowywać emocje po pobycie w szpitalu.
Jeśli chodzi o drzemkę to mój młody w tym wieku spał co prawa dwa razy dziennie ale po około pół godziny więc u Was wynik świetny. Możesz cokolwiek w tym czasie zrobić chociażby obiad przygotować.
Chodzik hmmm tutaj kolejna kwestia… Osobiście nie polecam chodzików i jestem ich przeciwnikiem. Uważam, że dziecko samo zaczyna chodzić w momencie kiedy jest na to gotowe i nie powinno się go pośpieszać. Piszesz, że zaczyna chodzić przy meblach no to super. Jest to pierwszy krok do samodzielnego chodzenia i trzeba uzbroić się w cierpliwość a sam zacznie chodzić. To już jest coraz bliżej i nim się obejrzysz zacznie chodzić.
Chodzik uczy przede wszystkim złej postawy, w chodziku dziecko chodzi na palcach więc zupełnie nie poprawnie, nie uczy dziecka ważnych upadków. One są równie ważne jak i nauka samego chodzenia, rozleniwia mięśnie i dziecko nie uczy się chodzić prawidłowo. Dziecko nie chodzi poprawnie bo wisi w powietrzu podtrzymywane przez materiał.
Osobiście nie używałam chodzika ale mam koleżankę, która bardzo im ufała i jej córka mimo że była wkładana w chodzik i jej córka zaczęła chodzić jak miała chyba 19 miesięcy więc późno. To potwierdza tezę, że chodzik może spowolnić a nie przyśpieszyć naukę chodzenia.
Z jednej strony zgadzam się. Lekarze wolą dać skierowanie niż brać na siebie odpowiedzialność. Zwłaszcza, Ci z opieki całodobowej. Ale z drugiej strony, czy ja wiem, czy to tak źle. Może właśnie dzięki temu, że córka tak szybko trafiła do szpitala nadal żyje. Wiadomo, że jak rodzic mocno doświadczony to inaczej na to wszystko patrzy. Myślę, że nasza intuicja jest tutaj naprawdę kluczowa. Nie znoszę szpitali, ale mimo wszystko chyba lepiej dmuchać na zimne.
ja tez zapieram się jak mogę by nie trafiać do szpitali ale czasem nie ma wyboru…ja pierwszy raz trafiłam gdy pierwsza córka miała 3 tyg. na tym pierwszym bilansie złapała bakterie w przychodni i efekt był że małą mi rozłożyło. Pamietam że wszystko zaczynało się w niedzielę i wieczorem gnałąm na SOR - tam zbadali kazali inhalacj ei tyle, do domu. w nocy mała katar tak meczyć że miewała trudne momenty z oddychaniem, nie mogłąm jej odłożyć bo na leżżaco było najgorzej, a więc cała noc przesiedziałam z nią na ręcach, a rano gnałam do rodzinnego. a ona na dzień dobry szpital, dziecko jest maleńkie a tu ewidentnie idzie zapalenie nie pamiętam już oskrzeli czy płuc…pojechaliśmy na szpital a tam chcieli nas do domu odesłać bo niby ze czysto i ja miałam decydować czy zostajemy czy nie. zdecydowałam się zostać, bo było to moje pierwsze dziecko, które momentami mi się dusiło i bałąm się być z nią sama w domu bo maż miał nocki, co ja bym zrobiła sama? kto by mi pomógł? a tak miałam fachową opieke pod ręką…rano po obchodzie usłyszałąm tylko tekst - dobrze że pani została, ewidentne szmery, jest zapalenie…a co by było gdybym nie zostałą?? czasem lepiej zostać w tym szpitalu, są różne przypadki wiadomo - jedni wychodzą jeszcze w gorszym stanie niż byli…ale w moim przypadku cieszyłam się że zostaąłm, byłam 10 dni, ale małą wyszłą czysta do domku ;))
Obecnie nystatyna pomogła i pleśniawki minęły. Teraz mały ząbkuje, pierwsza 2 wyszła i idą kolejne ząbki. Bardzo marudzi , płacze. Śpi 2 razy w ciągu dnia różnie godzinowo. Zasypia 19 lub 20. Z wózeczka wyrósł do spania tylko spacery.
U nas też nie jest różowo. Martynka najlepiej całą nic wisiałaby przy piersi. Znowu zaczął się maraton, pierś i chwila snu i tak w kółko… dobrze, że udało mi sie pospac od 16:30 do 19:00 ,mąż zajął się dziećmi