Laktator do szpitala

Dobrze że macie mężów którzy są przy was obecni w takich chwilach , mój to może chwilę będzie ale na to też nie liczę często nie ma go w domu ma własną działalność i od rana do 22 potrafi go nie być codziennie

Niestety na własnej działaności czasami ma się tego wolnego mniej :frowning:
Teraz mąż może być bardzo długo obecny po porodzie, jeśli pracuje na etacie, bo ma opiekę, urlop ojcowski i tacierzyński, więc całkiem fajnie to wychodzi. U nas mąż wykorzystał tylko opiekę, a ojcowski i tacierzyński planujemy po przeprowadzce, żeby spędzić czas tylko z naszą małą rodziną

To prawda, własna działalność często nie daje tyle wolnego, ile by się chciało. Fajnie, że u Was mąż może skorzystać z różnych form urlopu

2 polubienia

Tak zecydowanie czekalam na ta wiadomosc jak na zbawienie kilka dni…

Fajnie ze macie taka mozliwosc. U mnie maz na etacie, ale niestety z zadnego urlopu korzystac nie bedzie… nie kazde stanowisko da sie opuscic bez konsekwencji :wink: ja jestem 3,5 miesiaca na maciezynskim praca na etacie…a ciagle na telefonie i laptopie cos trzeba ogarniac… tak to jest… nie wszystko mozna zostawic komuś… :slight_smile:

Wtedy rzeczywiście trzeba radzić sobie samemu jak się nie ma nikogo więcej w pobliżu

Nie może skorzystać czy nie chce? Podobno nie ma ludzi niezastąpionych…

1 polubienie

Doskonale to rozumiem… Czasem po prostu nie da się całkiem odciąć, nawet na macierzyńskim. I chociaż to trudne, to warto szukać choć chwili tylko dla siebie.

Też wychodzę z tego założenia. Poza tym ja pracuję żeby żyć, nie żyje, żeby pracować.
Pierwsze lata w swojej firmie też poświęcałam na odbieranie telefonów, sprawdzanie maili po pracy itp w końcu powiedziałam dość. Kiedy mieć czas wolny dla siebie? Poza tym ten rok urlopu macierzyńskiego połączonego z rodzicielskim i rodzicielski dla ojca, to tak naprawdę jedyna okazja, żeby spędzić aż tyle czasu z dzieckiem, no bo kiedy indziej masz tyle wolnego? Na bezrobociu albo dopiero emeryturze :confused:

1 polubienie

Praca powinna być środkiem do życia, a nie jego celem. Też uważam, że czas dla siebie i rodziny jest bezcenny, zwłaszcza w pierwszych latach dziecka, które szybko rosną. Szkoda, że często presja zawodowa i obowiązki nie dają nam na to przestrzeni. Dlatego tak ważne, żeby umieć postawić granice i nie pozwolić, by praca zdominowała całe życie. Ten czas urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego to naprawdę wyjątkowy moment, który warto wykorzystać w pełni.

2 polubienia

Dokładnie, praca jest dla życia, nie odwrotnie. Warto go wykorzystać i nie dać się pochłonąć pracy.

1 polubienie

Też jestem tego zdania, preferuję raczej typowy work life balance, nie zostaje już dłużej w pracy niż muszę, nie odbieram telefonów na urlopie czy chorobowym, nie ma mnie więc znaczy, że nie mogę wykonywać swoich obowiązków, gdybym mogła, to bym była w biurze bądź na home office

Chciałabym bardziej trzymać się tej zasady, że jak mnie nie ma, to znaczy, że nie pracuję, proste i logiczne.

Mam wrażenie, że wielu pracodawców żyje w przekonaniu, że jak już ktoś dla nich pracuje, to automatycznie jest dostępny 24/7 jakby podpisując umowę, człowiek oddał im też swoje wieczory, weekendy i wakacje. A przecież to tak nie działa. Mamy swoje życie, swój czas i swoją prywatność. Praca to praca, a po godzinach powinien być święty spokój inaczej można zwariować.

No i ja właśnie po godzinach ten święty spokój sobie biorę do serca, żeby właśnie nie zwariować.
Tak jak ktoś tu już napisał, nikt nie jest niezastąpiony :sweat_smile:

Mój też ma własną działalność i od pon do piątku praktycznie go nie ma , dobrze że jeszcze mieszkamy blisko z rodzicami wiem że dużo mi pomogą po porodzie , tak jak z pierwszym mi dużo pomagali

Mojemu mężowi to się chyba tylko 2 tyg tacierzyńskiego będzie należało . Ale to ciekawe czy wykorzysta na własnej działalności raczej i tak się nie da przy pierwszym wziął tylko tydzień

Rozumiem Was, też po zmianie pracy i w nawale obowiązków nie mogłam przestać myśleć o pracy. Po pracy, myślałam ciągle czy się wyrobie ze wszystkim, czy dobrze coś zrobiłam. Po kryjomu logowalam się wieczorami i trochę tej pracy “nadganialam”, nawet w święta Boże Narodzenia nie wytrzymałam i się logowalam. Byłam w takim stresie,że nabawiłam się problemów zdrowotnych. Po tym, jak zobaczyłam, do czego ten stres doprowadził, to odpuściłam. Wiadomo, czasem gdzieś zostałam troszkę dłużej jak trzeba było, ale już brałam to na większym luzie, a po pracy przestałam o niej myśleć. Jednak ciężko się wyłączyć całkiem, szczególnie gdy w pracy panuje presją, że trzeba robić coś więcej.

Dokładnie! Praca to nie życie, po godzinach każdy ma prawo do odpoczynku i spokoju.

. Ale zdrowie jedno, nikt za nas go nie odzyska. Odpuściłam, robię swoje, a po pracy staram się naprawdę odpoczywać.