Darka pamiętaj o Synku on Cię bardzo potrzebuje. Potrzebuję uśmiechniętej mamusi, taka która była do tej pory. Wiem, że jest Ci ciężko ale spróbuj. Teraz wyleczysz torbiel i spróbujesz jeszcze raz a wtedy poczujesz bliskość z dzidziusiem karmiąc piersią w fotelu. To będzie chwila tylko dla Was.
WItajcie…
Od kilku dni dobrze się czuję już psychicznie jak pomyślę o tym wszystkim.Nie wiem czy to chwilowe czy już się pogodziłam z tym…może nie do końca ale jakoś muszę fukncjonować…Trzeba się ogarnąć mimo że jest ciężko…
Mam takie myśli czy będziemy się starać jeszcze o dziecko czy nie…mąż nie chce…może zmieni zdanie za kilka miesięcy…
Jak na razie czekam na @…dzisiaj mam już 42dc i okresu nie widać…strasznie mnie to wkurza bo za 2 tyg idę do pracy i nie chcę iść z wredotą…Nie wiem czy dzwonić do gina w tej sprawie czy jeszcze czekać. 3 tyg temu miałam bete HCG robioną i wyszła mi 28,4mIU/ml więc niska i aż dziwne że nie spadła jeszcze do 0…
Synkowi oddaję całą siebie…wychodzimy na spacery,wygłupiamy się na całego,całujemy i przytulamy…Nie chcę mu niczego odmawiać.Bardzo go kocham i ogromnie się cieszę że go mam.Rośnie zdrowo,rozwija się prawidłowo i psoci też prawidłowo
Coraz rzadziej rozmyślam o tym co mnie dotknęło…
magicznypazur teraz jest już lepiej niż było.Przynajmniej tak myślę…Najgorsze są moje myśli że będę musiała iść jednak na laparoskopię skoro nie znikną po Duphastonie…Jak na razie czekanie na @ jest prawdziwą udręką…1 cykl po porodzie mam nie ingerować w leki żeby organizm z nich choć troszkę się oczyścił a od 2 cyklu mam brać Duphaston od 15dc przez 10dni… Mi lekarz mówił że powinnam dostać @ po zabiegu w przeciągu 4-6tygodni…czekam dalej…
iwona886 mam nadzieję że chęć po raz kolejny bycia w ciąży będzie silniejszy od strachu i wtedy się uda…Myślę że z czasem mąż też zmieni myślenie i zgodzi się na kolejne starania.
Kasia.S. myślę że za kilkanaście miesięcy/cykli znowu będę mogła cieszyć się z 2 kreseczek… jak na razie leczenie mnie czeka…
Strasznie tęsknię za takim malutkim dzieciaczkiem ![]()
Darka miło czytać, że u Ciebie choć troszkę poprawa
i tak trzymaj!! Oddaj się dla synka i zapominaj po matulku o tym co było…a widać, że czas leczy rany ![]()
Mąż kiedy będzie gotowy na pewno nie będzie miał nic przeciwko kolejnym staraniom ale on też musi swoje przejść i na pewno przygotować się do tego na swój sposób i w swoim czasie…po mału na pewno Ci o tym powie
a wtedy po tym potrzebnym dla Was czasie zaczniecie o tym myśleć już z czystym przekonaniem, że chcecie tego oboje ![]()
Słoneczka dla Was ![]()
Darka bardzo mi przykro ze poronilas. Wiem dokladnie jak sie czujesz ja tez stracilam dzieciatko tez serduszko nie bilo. A później udalo mi sie zajsc znowu w ciaze i teraz jestem mama 4miesiecznego bobaska.
Sluchaj lekarza i sie wylecz a potem próbuj wierze ze ci się uda. Moj maz tez nie chcial sie po poronoeniu starac ale po kilku miesiacach mu przeszlo. Wazne rzeby sie wspierac nawzajem Dobrze ze czujesz sie juz lepiej i masz synka. Ja pamietam ze po poronieniu byl to ciezki czas dla mnie ale coreczka dawala mi wiele sily i to dla niej i do niej zaczelam sie usmiechac a tetaz ma malutkiego braciszka ktorego bardzo kocha.
Trzymam za ciebie kciuki.
Bardzo przykre. Ja tez straciłam dzidziusia w 14 tyg. Dużo dla mnie przeżycie było. Byłam młoda miałam 17 lat a tak bardzo się cieszyłam i chciałam. Tez serduszko przestało bić. Trzymaj się dobrze ze masz synka przy sobie. Ja byłam.z tym sama bo chłopak dziwił się ze przeżywam tak bardzo. Później bałam się ciąży i dopiero sam Pan Bóg zadecydował i urodziłam zdrowa córeczkę
wiem ze będzie dobrze musisz odczekać odcierpiec i starać się ![]()
Przeczytałam od początku i aż popłynely mi łzy. Darka po pierwsze bardzo współczuję. Po drugie pięknie opisywałap swoje przeżycia swoją żałobę. Naprawdę nie sądziłam że w ten sposób kobieta może to przeżywać. Czytając twoje wypowiedzi łzy mi ciekły i czułam ślę jakbym jakąś książkę czytała. Wyruszyłap mnie bardzo.
A teraz optymistycznie:-) strasznie się cieszę że napisałaś że już lepiej. Jednak czas działa chodź w momencie kiedy dotknie nas nieszczęście wydaje się to niemożliwe. Dobrze ze poświęcapw dużo czasu synkowi napewno też cieszy go powrót dawnej mamy.mąż myślę że jeszcze przeżywa na swój sposób i dlatego nie chce boi się ale pewnie z czasem również zapragnie maleństwa. Życzę Ci z całego serca szybkiego wyleczenia i kolejnej ciąży
myszek przykro mi że musiałaś przez to przejść w tak młodym wieku…bo to jednak straszne przeżycie tym bardziej dla młodej przyszłej mamy… współczuję…ale ciesze się, że masz już przy sobie zdrową córeczkę ![]()
Tak sobie jeszcze myślę Darka że dlaczego musi dojść do tragedii żeby dwoje ludzi dopiero się zbliżyłm. Ja z mężem mam podobne relacje które opisywałap przed tragedia nie rozmawiamy żyjemy obok siebie bardzo od siebie się oddalilismy mój mąż jest skryty nie chce rozmawiać nigdy nie okazuje uczuć smutku strachu itp dla niego to słabość. Okropne jest to że musieliśagd przeżyć poronienie żeby znów przypomida sobie jak się kochacie. Ale cieszę się że się wam udało
nie martw się ciąża jest jeszcze młoda więc nie wszystko musi być od razu widać i słychać . terminy porodu chyba każdy lekarz ustala inaczej gdyż byłam u trzech i terminy różniły się o kilka dni a u jednego nawet o dwa tygodnie. głowa do góry nie przejmuj się na zapas tylko dbaj o siebie i maluszka a będzie dobrze.
Darka, kochana, ale się cieszę, że lepiej się czujesz. Mam nadzieję, że tak już zostanie. Trzymam kciuki, żeby było dobrze.
Jola 12, Darka (autorka wątku) niestety straciła dzieciątko. Jeżeli chce się dodawać komentarze, to warto czytać dalsze wpisy, a nie tylko tytuł wątku.
Agnieszka ostatnio zrobilo sie to nagminne
Jola tak jak pisały dziewczyny należy zapoznać się z całym wątkiem a potem komentować…
Darka wracając do Ciebie kochana byliście już na jakichś wakacjach może ? To czasami pomaga nabierać siły i zapominać po mału…
iwona886 staram się żyć normalnie żeby nie rozmyślać za dużo…Jak mam mało zaplanowane do południa kiedy synka i męża nie ma wtedy rozmyślam ale tak staram się robić coś dla siebie.Biorę długą kąpiel,koloruję bo bardzo lubię albo oddaję się geografii która jest moją pasją…Wiem też że uciekanie od żałoby która się nie skończyła w mojej głowie bo to by było na moją niekorzyść…
Mąż nie chce rozmawiać na ten temat…odpuszczam na całego…może za 3-4miesiące wrócimy do tej rozmowy…wcześniej nie ma sensu…
Czasem mam wrażenie że strach będzie silniejszy przy kolejnych staraniach…no i mogę mieć blokadę psychiczną…
Bealia jak przechodziłaś ciążę w I trymestrze? zmieniałaś lekarza ? bardzo się bałaś?
Mam ogromną nadzieję że wyleczę tą torbiel…kontrolę u gina mam za 4miesiące.Jak na razie czekam na pierwszą @ po poronieniu i jakoś przyjść nie może.
Myślę ze Bóg da nam jeszcze jedną szansę na zdrowego malucha…o którym marzę…co jakiś czas śni mi się maleństwo które płacze a ja nie mogę go uspokoić…To taki przerwany krzyk…ehh ![]()
myszek017 dziękuję za ciepłe słowa.W tak młodym wieku taka strata na pewno była bolesna…choć w dzisiejszych czasach nie wszystkie dziewczyny mocno to przeżywają…Moje starania będą nie wcześniej niż za 6miesięcy…
Justyna8907 dziękuję za wsparcie.
Pisałam wszystko jak czułam to w danej chwili.Wiem że początek jest przerażający i bardzo smutny…Ale potem już nie pisałam wszystkiego bo nie potrafiłam tego ubrać już w słowa…
Synek ma mnie teraz na wyłączność… dużo szalejemy i się wygłupiamy…Na początku ciągle byłam zapłakana aż głowa pękała…
Widocznie dla nas konieczny był taki kop w tyłek żeby się ogarnąć…chociaż czasem mam wrażenie że znowu mąż nie chce ze mną tak szczerze pogadać.Muszę wybrać dobry moment na rozmowę.
AgnieszkaE-1976 będę pisać co u mnie w miarę na bierząco.Oby to okropne przygnębienie już nie wróciło…
Jak na razie oglądam lekkoatletykę i popijam herbatkę.Potem inne obowiązki i muszę obiad iść robić…
iwona886 wakacje mamy już za sobą.Mąż miał koniec czerwca i początek lipca wczasy.Spędzliśmy czas razem.Jechaliśmy na basen,na kręglach byliśmy,na zakupy pojechaliśmy oczywiście bez synka,bo on bawił się w żłobku a my spędzaliśmy czas tylko we dwoje.Choć troszkę się zrelaksowaliśmy…a w drugim tygodniu moja siostra przyjechała na tydzień więc z nią spędzaliśmy czas i wtedy było intensywnie: wyjazdy,wychodne na lody i ciacho itd…
Darka co prawda pytanie nie było do mnie bo ja takich doświadczeń nie mam ale moja przyjaciółka ma z którą jesteśmy bardzo blisko więc napiszę co nieco. Otóż jej obumarły płody w ciąży bliźniaczej około 8tygodnia tyle że nie wiedziała co nie miała żadnych objawów prócz tego że ustaly mdłości no ale cieszyła się akurat. Na usg w 12tyg genetycznym dowiedziała się że dzieci nie żyją. Więc szpital wywołanie porodu potem czyszczenie. Była załamana zwłaszcza że nawet przez myśl jej nie przeszło że może poronic. Naprawdę zakładają wszystko że może mieć problem z zajściem że dziecko może być chore że wcześniaj ale nie to. Ciężko to przeżyła i miała okropne wyrzuty sumienia bo zawsze chciała tylko jedno dziecko i jak dowiedziała się że bliźnięta to niby się cieszyła ale też żartem powiedziała że pokrzyżowaam jej to wszystkie plany. Ale ona przeżywała żałobę inaczej bardzo intensywnie ale krótko. Po tyg już wróciła do pracy bo stwierdziła że inaczej oszaleje. Potem jeszcze miała gorsze dni dzwoniła i płakała że może za szybko itd ale zrobiła to też ze względu na męża. On z tych bardzo wrażliwych i jak płakała ona płakał i mąż więc ona się powstrzymywaja. Stało się to w październiku. To była jej pierwsza ciąża.Bala się kolejnej ciąży na początku stwierdziła że nie wie czy w ogóle chce. Po około 3miesiącach zmieniła zdanie i uznała że będą jeszcze próbować. Obecnie jest w 13tyg ciąży. Jak to wygląda? Strach jest. Ale jeśli mam być szczera myślałam że będzie gorzej. Nadal pracuje i zwolnienie planuje dopiero za około miesiąc. Problem się robi jeśli coś się dzieje nr przeziębija się więc już była obawa że to koniec że to jej wina ze przez to poroni. Jeśli ma dzień że nie wymiotuje również jest obawa że coś nie tak. Ja to rozumiem i zawsze mówię że jak coś nie jedzie na izbę i sprawdza. Ale ogólnie jakiejś codziennej paniki nie ma nawet potrafi narzekać na samopoczucie:-P najgorzej było przed tym usg genetycznym na którym wtedy okazało się że dzieci nie żyją. Cały dzień rozmawiałyśmy prawie przez tel. Ale po nim napisała od prawdopodobnie synek z uśmiechnięta buźka mimo że bardzo chciała córeczkę
Darka ciezko. Nie tylko I trymest ale i cala ciaze. Ja okolo 5 tc mialam wszystkie typowe objawy ciazy a ze mialam kontrolna wizyte u gin na nfz umowiaona to zrobilam test i 2 kreseczki. Radosc i strach. Pani doktor dala mi luteine na podtrzymanie i czekanie na usg do 8tc zeby sprawdzic czy serduszko bije. Te 3 tygodnie to koszmar ciagle sprawdzanie czy nie ma krwawienia. Nie wiem czy bez wsparcia meza bym to przetrwala. Potem usg strach przed gabinetem az cala drzalam.I najpiekniejszy dzwiek na swiecie bijace serduszko…i potem znow strach byle do 12tc by minelo najwieksze zagrozenie poronienia. Miedzy czasie poszukalam innego lekarza prowadzacego ktory zadecydowal o zalozeniu szwu w 15 tc ze zsgledu na to ze pierwsza ciaza zakonczyla sie w 26tc i mam coreczke teraz juz 5 niedlugo lat ale dlugo walczyla o to by zemna byc. I znow strach czy sie uda czy nie poronie. Potem niby juz z gorki ale trzeba uwazac nie dzwigac odpoczywac itd do usg polowkowego i wiadomosc ze synek. Potem kolejna wizyta w szpitalu 25tc podanie sterydów na rozwoj plucek i zalozenie dodatkowo pessaru i juz nakaz lezenia do konca ciazy. Potem okolo 32 tc jeszcze jazda na sor bo jakis bol w kroczu myslalam ze spojenie mi sie rozeszlo ale wkoncu sama nie wiem co to bylo. Naszczescie nic powaznego. Po 32 tc wrzucilam troche na luz tz przestalam sie ciagle zamartwiac bo jak wiadomo zle to wplywa na dzidzie. I tak doczekalam a raczej dolezalam do 34 tc i za paree dni skurcze jazda na sor. Udalo sie wyxiszyc lecz nie na dlugo w sumie to 5 dni mnie przetrzymali wiadomo kazdy dzien na miare zlota wszegolnosci ze wiedzialam z czym sie wiaze wszesniactwo. Ale synek i tak urodzil sie przez cc w 35na 36 tc. Zdrowy 10 punktów. Jest wczesniaczkiem ale wczesniak wczesniakowi nie rowny. Wazyl 2780 a moja coreczka zaledwie 780g. Az 2 kg mniej. A teraz panica ze ho. I to cud ze zyje zadko zdarza sie uratowac takiego wczesniaka chodz medycyna robi co moze wiem bo moja mala 8 miesiecy na oit spedzila. Wiec ja nie tylko o poronienie ale i przedwczesny porod tez sie bala. A teraz moj swiat wypelnia przedszkolanka ktora jak na swoje przejscia rozwija sie super i mlay czlowieczek ktory rzaada ciagle piersi. Darka dasz rade.
Ja lezac na zlozenie szwu w 15tc spotkalam na sali dziewczyne w 4ciazy. Zadnej nie donosila. Byla juz w 26 tc wiec mam nadzej ze jej sie udalo urodzic synka. Opowiadala ze dwie pierwsze to wczesnie poronila ale 3 juz dosc pozno okolo 23 tc i to blizniaki to dopiero tragedia. Musiec urodzic 2 martwych dzieci po w tym tygodniu ciazy dzidzius juz jest spory. Mogla je tylko na cmentarzu odwiedzac az sie poplakalam.
Darka myślę że wiek nie ma wpływu na cierpienie tylko to jak bardzo kochamy nasze maleństwa.
Kochana musisz myśleć pozytywnie wiem ze to ciężkie trzeba swoje odplakac ale tak widocznie miało być a my nic na to nie możemy poradzić…
Bóg napewno czuwa nad Wami i wie co robi. trzeba wierzyć że się uda. Przytulam cie mocno. !a jakbyś chciała się zagnebiac to szybko pisz tutaj . Nie można wchodzić w dołek bo to źle dla ciebie i twojego synka.
Darka17772 a konsultowałaś z lekarzem nadejście miesiączki? Miałaś może USG dopochwowe, żeby sprawdzić endometrium? Jeśli lekarz by to sprawdził, to na pewno mniej byś się stresowała, że jeszcze tej miesiączki nie masz ![]()
Darka to dobrze, że miałaś już wakacje z mężem
jakieś wspólne wyjścia bo to na pewno dodaje energii a co najważniejsze zbliża was do siebie ![]()
Również myślę, że wiek nie mam nic wspólnego z przeżyciami związanymi z poronieniem to zależy bardziej od psychiki człowieka i od wrażliwości…a są takie osoby co w ogóle jakby nie pokazują światu swoich emocji np. mojego męża siostra kiedy poroniła to miałam wrażenie, że nie przejmowała się tym aż tak bardzo…więc każdy przeżywa na swój sposób.
Darka masz jakieś wyniki badań już ? Lekarz coś zasugerował ? Co podpowiedział ? Czy jeszcze teraz nie wiesz nic nowego ? Pozdrawiam
magicznypazur i iwona886 była u gina 7 lipca…pisałam o tym na stronie nr 8 w 1 poście
endometrium wtedy miałam 2mm…
Justyna8907 mi lekarz mówił że nie ma co się cieszyć za szybko z zaniknięciem mdłości,bólu piersi czy innych objawów ciążowych bo wtedy dla lekarzy to jest światło że jest coś nie tak…
Podziwiam Twoją przyjaciółkę że tak szybko przeżyła tą żałobę…Ja nie wyobrażam sobie wrócić do pracy po tygodniu.Jednak te 8 tygodni to już coś.Większy komfort psychiczny jednak jest większy niż po tygodniu.Po tygodniu byłam cieniem człowieka,teraz już lepiej…Dla mnie tych 8tyg to min a ja nie pogiewałabym się jakby tego wolnego było z 10tygodni…
To Twoja przyjaciółka ma szczęście że trafiła na tak wrażliwego mężczyznę.U mnie było tylko milczenie a ja łzy wylewałam litrami aż czasem mi już ich brakowało…oczy piekły…ehh
Odważyła się na kolejną ciążę po takiej stracie to duży plus.Ciekawa jestem czy ja znajdę tyle siły…Teraz na pewno się uda i urodzi zdrowe dziecko…
Bealia mi lekarz mówił że jak zajdę ponownie w ciążę to może mi dać leki na podtrzymanie ale jeśli mam poronić to i tak poronię bez względu na leki bądź jest możliwość że maluch będzie chory jeśli uda się taką ciążę utrzymać…
To też swoje przeszłaś…aż strach czytać co napisałaś…Dobrze że u Ciebie wszystko tak się rozwiązało i dzieci masz zdrowe pomimo ogromnego strachu i nerwów…
myszek017 może i wiek nie ma tu znaczenia jak się przechodzi stratę ciąży ale raczej dojrzałość psychiczną i emocjonalną…
Płakałam strasznie…przez kilka tygodni nie mogłam dojść do siebie.Teraz jest już lepiej aczkolwiek bywają gorsze dni i łzy popłyną po policzkach
Myślę że Bóg wie co robi i w końcu da nam szczęście…chociaż ostatnio mamy ciężkie chwile z synkiem bo ciągle płacze w nocy,wręcz wyje,rano nie chce się ubierać,grymasi…czasem mam już tego dość…
Jedynie tu mam jakieś wsparcie.Na innym forum cicho sza i nie da się napisać co człowiek myśli w danej chwili.Tu jest Was więcej i mogę częściej tu wpadać.
magicznypazur lekarz mi mówił że miesiączka powinna być niedługo a czekam już 3tygodnie…a już 4 idzie…
Mam dostać niby 4-6tyg po poronieniu…jak widać ja już przekraczam ten próg…
iwona886 ja miałam wrażenie że mój ból był nie do opisania szczególnie w szpitalu.Tam płakałam non stop…Nie wyobrażam sobie kryć emocji az tak…
Wyniki mam ok więc lekarz kazał przyjść na kontrolę za 4miesiace…Duphaston mam brać od kolejnego cyklu…