Kiedy zaczyna bić serduszko płodu?

Darka17772 z pewnością zrobiłaś wszystko, by mieć dzidziusia i się prawidłowo rozwijał. Jednak natura czasem płata nam figle i niestety dzieje się, jak się dzieje. Jeśli masz torbiel na jajniku, faktycznie może to być wina tego, że nie mogłaś utrzymać ciąży. Kochana, jak wyleczysz torbiel, nieważne, czy farmakologicznie, czy będzie potrzebna operacja, to wtedy spytaj lekarza, czy możesz się starać o dziecko. A jesli dostaniesz zielone światełko to działaj! Dla pocieszenia Ci powiem, że moja mama przez torbiel na jajniku miała ciążę pozamaciczną. Później miała usunięty ten jajnik, ale urodziła czwórę dzieci. A mówili jej, ze ma 1% szans na urodzenie dziecka… Także musisz być dobrej myśli! :slight_smile:

magicznypazur od następnego cyklu mam jest Duphaston przez 10 dni od 15dc…Przez 3 miesiące.Ma ten lek wyleczyć torbiel.Po tych 3 miesiącach kontrola u ginekologa…Po tej wizycie dowiem się co i jak.
Jak na razie czekam na @ się się nie mogę doczekać.Już czuję to napięcie od środka że idzie i dość nie może…
Teraz staram się nie myśleć o kolejnej ciąży…muszę przeżyć tą żałobę w sercu na spokojnie…Dopóki się z tym nie pogodzę to nie mam co świętować uwolnienia od tych złych emocji…
Twoja mama miała super szczęście! :slight_smile:

Również mam koleżankę która przez ciążę pozamaciczną straciła jajnik ale po kilku miesiącach od operacji zaszła w ciążę i urodziła zdrowego syna :slight_smile: Wiec wszystko dzieje się nie be powodu a też miała tyle cierpienia…

Darka zajmij się sobą teraz i popracuj nad poprawą samopoczucia… ćwiczenia które zaproponował lekarz z pewnością pomagają w poprawie komfortu psychicznego :slight_smile: Terapie na które uczęszczasz dodadzą Ci skrzydeł :slight_smile: Powodzenia :slight_smile:

Moja mama miała szczęście to prawda. Ona bardzo pragnęła dzieci, małej gromadki i ją ma. Więc nie możesz tracić nadziei, zawsze o tym pamiętaj! :slight_smile: Jeśli torbiel nie jest duża i dzięki lekom da się ją wyleczyć to bardzo dobrze. Przynajmniej nie będziesz musiała mieć operacji, co wiązaloby się na pewno z ogromnym stresem i bólem jednocześnie.

Darka najważniejsze jest to, że nie zamykasz się w sobie tylko otwarcie mówisz o poronieniu. Musisz przeżyć żałobę bo w przeciwnym wypadku będziesz się zadręczała i nie będziesz mogła sobie poradzić przez bardzo długi czas. Żałoba jest bardzo ważna, żeby zrozumieć i przeżyć stratę bliskiej istotki. Psycholog pomoże Ci ze wszystkim się uporać i dojść do momentu kiedy będziesz cieszyła się życiem na nowo. Nie chodzi mi o zapomnienie bo ciąży i poronienia nie da się wymazać z pamięci. Tylko, żebyś mogła poraz kolejny zacząć myśleć o ciąży.

Historia mamy Magicznej pokazuje, że jeśli wyleczysz torbiel to na pewno będziesz miała dzidziusia a synek rodzeństwo.
Tylko nie możesz tracić nadziei.

magiczny bo już z nami kobietami tak jest, że jak czegoś pragniemy to to się spełnia (zazwyczaj) :slight_smile:

Mojej kuzynce lekarze mówili (konsultowała się z 3), że nigdy nie będzie miała dzieci. z powodu niewydolności jajników. Dziś jest mamą 4 dzieci. Najstarszy syn ma 18 lat, potem 10 -letnia córka i najmłodsze 6-letnie bliźniaki.

Powiem Wam dziewczyny że czuję takie napięcie od środka…Mam wrażenie że zatrzymał się czas…że dalej jestem w ciąży…ale nie rośnie mój brzuszek :frowning:
Wybuchłam płaczem po przeczytaniu pewnego tekstu…tak bardzo mi źle…najgorsze jest to że mąż pojechał do innego miasta na cały dzień a ja jestem sama z synkiem.Na szczęście ma drzemkę więc mam chwilkę na kompa i łzy…

Boję się strasznie co będzie dalej…
Miał być Mikołaj…kochanie wiem, całe życie wiedziałam jak mu dam na imię, ale on powiedział że wróci…ale daliśmy mu tak na imię teraz nie wiem czy nie przyjdzie do nas ponownie…obiecał mi że tak…
Tak bardzo go kocham :frowning: jejku wczoraj był miesiąc od straty :frowning:
Już nigdy nie będę miała synka Mikołaja…jedynie w niebie…moja kruszynka :frowning:

Darka, nie załamuj się, walcz ze swoją rozpaczą. Twój Mikołaj jest teraz aniołkiem i na pewno nie chciałby, aby mama była tak strasznie smutna. Twoja żałoba trwa nadal, to normalne, bo minęło mało czasu. Kiedyś ktoś mi powiedział, żeby nie płakać długo za tymi, co odeszli, bo Oni wtedy tam w niebie się smucą, że my rozpaczamy, a Im jest tam dobrze. Trzymaj się, kochana.

Darka kochana nie załamuj się wszystko z czasem jakoś się ułoży a Tobie będzie łatwiej…wiem, że teraz jeszcze wszystko jest świeże i boli bardzo ale możesz pozwolić sobie na łzy to jest jak oczyszczenie…

AgnieszkaE-1976 czasem mam wrażenie że to co się stało strasznie mnie zraniło i pozbawiło chęci do kolejnej ciąży…ta strata zmieniła mnie w pewnym sensie w inną osobę niż byłam.Mój okruszek umarł a ja mam żyć dalej? Ale dlaczego? To nie powinno tak być…Życie jest takie krótkie…A dla mojego synka było za bardzo krótkie…Nie zaznał miłości,przytulenia,ciepła i pełnego brzuszka :frowning: Czasem mam takie czarne myśli w głowie…ale nie mówię o nich głośno bo nikt mnie nie zrozumie…a to tak boli :(Miałam wrażenie że jestem już na prostej do wyjścia z żałoby ale ten smutek i ból po stracie wrócił i to z podwójną siłą…

I.Poreda moje łzy nigdy nie wyschną do końca…Gdy tylko zbliża się środa albo 15 w danym momencie zamilkam…myślę o moim synku i o tym co nas spotkało…tęsknie za nim :frowning:

Darka, nie wiem, czy jesteś osobą wierzącą, ale mnie właśnie wiara uratowała od utraty zmysłów. Wiara w to, że tam gdzie znajdzie się kiedyś każdy z nas jest o wiele lepiej, nie ma bólu, łez, cierpienia. To my tutaj na ziemi cierpimy i tęsknimy za tymi co odeszli. Jak pisałam wcześniej, minęło 2 lata od straty siostry, a ja często oglądam się na ulicy jak widzę jakąś blondynkę z długimi, kręconymi włosami (łudzę się, że to Ona, choć wiem, że to przecież niemożliwe), histerycznie wręcz reaguję, jak widzę, że do samochodu, takiego jak miała siostra, wsiada młoda dziewczyna - mam ochotę zatrzymać ją i błagać, żeby nigdzie nie jechała, wciąż czekam na telefon, który nigdy nie zadzwoni, płaczę jak widzę koty, psy i konie (takie zwierzęta siostra miała przed śmiercią), itp. Takich sytuacji mogłabym wymieniać setki, upływający czas nie ma tu nic do rzeczy - żal i niezagojona rana będzie towarzyszył mi już zawsze, z tą różnicą, że po prostu nauczyłam się z tym bólem żyć, bo po prostu muszę, nie mam wyjścia.
Zdarza się też, że zadaje sobie pytania, czy mogłam jakoś zapobiec tragedii, dlaczego nie miałam żadnych przeczuć, że stanie się coś złego. Wiem jednak, że takie pytania nie mają sensu, bo i tak nic nie zmieni sytuacji, trzeba ją po prostu zaakceptować. Ja, jako osoba wierząca, wiem, że kiedyś spotkamy naszych ukochanych bliskich, przytulimy Ich i powiemy jak ważni byli zawsze dla nas i jest to dla mnie pewnego rodzaju pocieszenie.

Darka nie wolni Ci się załamywać:( Myśl pozytywnie, bo od Twojego nastawienia wiele zależy. Masz dla kogo życ i na pewno uda Ci się jeszcze zajść w ciążę. TEraz najważniejsze to musisz się wyleczyć. Moja koleżanka przez torbiel straciła dzieciątko, a było to dzieciątko z in vitro. Załamali się z mężem, powiedzieli, że więcej nie będą próbować i co się okazało. Po 2 latach zaszła w ciążę naturalnie a lekarze dawali im minimalne szanse:) Trzeba wierzyć że będzie dobrze. Zycie niestetty czasem nas tak doświadcza. My też zaraz po ślubie cieszyliśmy się, że od razu jestem w ciąży. Nasza radość trwała krótko bo straciliśmy dzieciątko:( Było ciężko, ale lekarz powiedział mi że mam myśleć pozytywnie i że możemy się od razu starać o dzieciątko i byłam w szoku, że od razu nam się udało. Wiara czyni cuda:) Musisz wierzyć, że będzie dobrze:) Trzymam za Ciebie kciuki:)

AgnieszkaE-1976 jestem osobą wierzącą chociaż czasem wątpie w Boga i otoczający mnie świat…Długo “zwalałam” wine na Boga…przecież to on mi odebrał mojego ukochanego synka… :frowning:
Jesli mogę zapytać co się stało siostrze? Tak ciepło o niej piszesz.Jeśli nie chcesz nie musisz,tak luźno zapytałam :wink:
Mam czasem mam takie wrażenie jak jestem na mieście i widzę takiego starszego pana który mi przypomina “kolegę” który zmarł 2 dni po moich urodzinach 2 lata temu.Byłam u niego na pogrzebie będąc w ciąży z synkiem.Musiałam iść go pożegnać…Tak bardzo go lubiłam.Pracowaliśmy razem ok 2 lat albo i więcej…Ile razy się umawialiśmy że go odwiedzę w domu i nie dotrzymałam słowa :frowning: Nie zdążyłam.Był młody…młodszy od mojego taty…Jego numeru z telefonu nie potrafię wykasować…choć minęło już tyle czasu…

aleks1983 wiem że nastawienie ma tutaj duże znaczenie…jak na razie nie potrafię inaczej.Dzisiaj mąż mnie zaskoczył…chciał rozmawiać ze mną…choć wiem że nie do końca o naszym aniołku…może kiedyś zdecydujemy się na kolejną ciążę.Mam nadzieję że mąż się zdecyduje spróbować znowu.On bardzo emocjonalnie do takich spraw podchodzi.Jeśli uzna że nie to będzie się trzymał tego…Czekam na lepszy czas.Jak na razie moim wsparciem jest też synek i psycholog…
Jak na razie czekam na @…idzie i jakoś dojść nie może…a potem leczenie torbieli,kontrola u gina i wtedy spróbuję się zapytać po raz kolejny czy chcę spróbować znowu…Może da nam gin zielone światło…jak na razie muszę przejść tą żałobę…

Darka, siostra zginęła w wypadku samochodowym. Wpadła w poślizg i uderzyła w drzewo. Zginęła na miejscu, nie miałam szans nawet się pożegnać. Mieszkała z rodzicami 150 km ode mnie. Zginęła kilkanaście kilometrów od domu, ok. 18. 30, a dowiedzieliśmy się po 21. Najgorsze jest to, że już o 20 były kondolencje na Jej profilu w portalu społecznościowym, a my nic nie wiedzieliśmy.
Dwa miesiące wcześniej kupiła wymarzony samochód - marka, kolor jaki zawsze chciała. Miała już od wielu lat prawo jazdy i wcześniej inny samochód od rodziców. Na ten “wymarzony” pożyczyłam Jej pieniądze na spółkę z mamą i Jej narzeczonym.
Zawsze będę tego żałować.

AgnieszkaE-1976 bardzo mi przykro… Zgnięła w swoim wymarzonym samochodzie…Gdyby człowiek wiedział co nas czeka nie robił by tych rzeczy od których zależałby nas los czy życie…To takie niesprawiedliwe.
Spotkacie się tam u góry i dasz jej kopniaka w tyłek za to co zrobiła i uciekła bez słowa do nieba zamiast męczyć się jeszcze z Tobą i innymi tam na dole…
Niestety widocznie tak miała zakończyć swoje życie…w bardzo tragiczny sposób…odeszła bez pożegnania a to najgorsze…
Przytulam Cię mocno! :*

Darka, jak wyleczysz torbiel, to zobaczysz, że będziesz miała dzidziusia! Torbiel uniemożliwia zajście w ciążę, więc i tym samym utrzymanie jej. Zobaczysz będzie dobrze, tylko trzeba się wyleczyć, a później już tylko próbować! :slight_smile:

magicznypazur mam ogromną nadzieję…Od kilku dni tylko myślę o moim maleństwie którego już nie ma ze mną…
Mam nadzieję że jeszcze wróci do mnie :frowning: Tak pusto bez tego maluszka w moim brzuchu :frowning:
Tęsknie za płaczem noworodka,maleńkich stópek,pampersów nr2 i tych ślicznych śpioszków :frowning:
Ostatnio mój synek jakoś źle śpi w nocy ciągle się budzi…Czasem nie śpię do 3 w nocy… woła mnie…nie wiem o co mu chodzi…
Jak ja bym chciała żebym mogła wstawać do maleńkiego syneczka do łóżeczka i siadając w fotelu karmić go piersią… :frowning:

A u mnie jak nie ma @ tak nie ma…jakoś się ociąga z tą wizytą…

Pamiętaj kochana, żeby nie opuszczać synka i reagować na jego potrzeby. Mimo tego, że jest Ci teraz bardzo ciężko postaraj mu się przekazywać dużo miłości. Nie możesz “przelewać” swojego smutku na niego. On bardzo Cię potrzebuje.

Zobaczysz, jak się wyleczysz, wtedy będziesz mogła spełnić swoje marzenie o kolejnym dzidziusiu i będziesz mogła wygodnie sobie siąść w fotelu, karmić i czuć tę więź z maluszkiem.

Co do okresu, też go nie mam niestety, z tymże ja po hormonach i na kolejną wizytę idę w tej sprawie. Może też powinnaś?

Agnieszko tak mi przykro z powodu Twojej siostry…takie przeżycia musiały by straszne i niestety ten ból który ci towarzyszy jest jak najbardziej “normalny” i masz rację kiedyś jeszcze z siostrą się spotkacie i długie życie w niebie będziecie już dzielić wspólnie…ściskam mocno…

Darka Ty kochana masz dla kogo żyć i jak wyleczysz tego torbiel to na pewno znajdziesz w sobie tyle siły aby po raz kolejny spróbować i z pewnością wszystko będzie dobrze :slight_smile: